w pkp zawsze świeci słońce

Tym razem nie o PKP będzie. Chyba, że rozwiniemy skrót jako Pięknie Kochana, Pięknie!
Pociąg relacji Gdańsk-Olsztyn gości mnie w miarę często. Trasa Szczecin-Białystok jakże popularna wśród młodzieży studenckiej, która wraca na łono rodziny po kolejne słoiki bigosu i dobre słowo. Ale nie tylko… Przedział dla rodziców z małymi dziećmi to dla jednych źródło frustracji i stresu, dla drugich, w tym dla mnie, never ending story i pole obserwacji.

Mała przestrzeń kumuluje strach i przerażenie ukryte pod płaszczem luzu, miłości i chrupek kukurydzianych. To, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, teraz nabiera realnych kształtów. Wychodzą wszystkie błędy rodzicielskie, wszystkie śmierdzące tajemnice, grzech zaniedbanie nigdy nie był tak jaskrawy. Strach w oczach matek, liczenie stacji jak koralików w różańcu…
Atmosfera gęsta, głównie dlatego, że okno zamknięte na cztery spusty czterech matek. Każda ma żywą ochotę je otworzyć, ale żadna się nie przyzna bojąc się potencjalnych krzywych spojrzeń pozostałej trójki. Żeby nie zawiało…
Festiwal cierpliwości, dobrych relacji, podziękowań, próśb, pokłonów, zdrowych słodyczy i niezdrowych soków. Festyn uprzejmości, bezstresowego wychowania. Sielanka polska, ale do czasu. Jak w dobrym thrillerze początek idzie gładko, po trzech stacjach zaczynają się schody. Kto pierwszy?
Pierwsza leci ślina, wprost z ust 4-letniego chłopca, na bluzkę siedzącej obok pani. Obcej pani. Dwie sekundy ciszy, które trwają w nieskończoność. No i co się teraz stanie? Będą piski, krzyki, klapsy i kary? Nie. Matka Polka cierpliwa jest, łaskawa, nie szuka złego. Nie unosi się gniewem, a przynajmniej nie publicznie. Za to tłumaczy, pyta dziecko swe, dlaczego. Spokojnie, bez paniki. Z cierpliwością obserwuję te udawane zaskoczenie, patrzę w zawstydzone oczy młodej mamy. Ani przylać, ani ochrzanić, ani wyjść. Przyznać się, ze to moje, czy nie? Opluta pani nie gorsza – ze zrozumieniem wyciera się chusteczką i milczy, czekając na reakcję matki od czterech lat. Choć to jej najlepsza bluzka, a nienajlepszy dzień, krzywo nie spojrzy, trzeba się zachowywać przy ludziach.

Drugi leci szturchaniec, dziewczynka chłopca, przez łeb i bez powodu. Zaczyna się myślenie na głos, w trybie pokojowym. Kochanie, jeśli nie podoba ci się zachowanie dziewczynki, możesz to jej powiedzieć. Kochanie, dlaczego uderzyłaś chłopca, nie wolno bić dzieci, to go bolało. Cierpliwość razy milion, gdyby nie własne doświadczenia, godzin oglądania telewizji i Mody na Sukces, może bym uwierzyła, że tak jest w istocie.Dzieci zachowują się jak dzieci. Przedział to nie magic box. Ale mamy stają się nagle innym gatunkiem mam. Takim idealnym. Mikroklimat temu sprzyja, a jedyną opcją, która może zdemaskować misterny plan, jest własne dziecko. Plunie, szturchnie, wyleje, pokaże język, nie podzieli się, zaśmieje złośliwie, puści bąka.

Podziękuj. Przedstaw się ładnie. Poproś.
Ale usiądź ładnie. Nie wchodź z butami na siedzenie!
Napij się, proszę.
Uspokój się.
Nie kop pani.
No podziel się!I na końcu moja Córka, która w podziękowaniu kłania się w pas, zamiatając grzywka brudną podłogę w przedziale. Nie, ja jej tego nie uczyłam…

 

4 komentarze

  1. Sama podróżowałam ostatnio z siostra PKP z czwórka niezbyt sfornych maluchów i trafiłaś w sedno..stres podczas podróży duży, tym bardziej Że nie mieliśmy przedzialu rodZinnego.. dzieci jak to dzieci, wytrzymaly.. do czasu. Po wysiądce, mokra ze stresu i nerwów obiecałam sobie… ostatni raz.dopoki nie dorosną. P.s pozdrowienia z Gdańska! Minęłam Cię ostatnio w centrum, styl i okular nie czynią Cię anonimową!mam nadzieję następnym razem przystanę i będę miała odwagę zaczepić. Trzymaj sie , .super blog!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *