poród przeżyłam, wszystko przeżyję

Poród przeżyłam, wszystko przeżyję. Przyznać się, która z Was pomyślała tak choć raz w życiu? Ja kilka 🙂 

Nie czułam nigdy takiej odpowiedzialności, stresu, strachu i bezsilności niż na sali operacyjnej 21 tycznia 2013 roku. I pewnie dlatego to mój najmocniejszy punkt odniesienia. I pewnie dlatego, gdy czeka mnie coś trudnego, coś, czego nie jestem w stanie opanować – mówię sobie tak, co momentalnie układa mi proporcje w głowie.

Bo tak naprawdę w moim życiu nie wydarzyło się nic mocniejszego, nic ważniejszego niż właśnie poród. I czy jest coś, co może się z tym równać? Co może dostarczyć takich emocji? Chyba nie, nie wiem. Co może mnie przerosnąć, skoro wtedy dałam radę, psychicznie.

Także – jeśli przeżyłam poród, te 45 minut niewiedzy, bezsilności i ukrytej paniki w trzęsącym się ciele, to chyba dam radę. Przeżyję, poradzę sobie, wytrwam, wytrzymam, stawię czoła.


Nie sądziłam też, że ten temat nadal jest dla mnie trudny. Po obejrzeniu TEGO filmiku na FB płakałam. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak wygląda cesarskie cięcie. Z ręką na sercu – nie. I nie chodzi o siłową ingerencję w ciało, ale o szok, którego musi doświadczyć maleństwo. Jak pomyślę, że Inę też tak…
Czego oczy nie widzą…

37 komentarzy

  1. Miałam zupełnie inne wyobrażenie o cc. Teraz zaczynam wierzyć w te wszystkie teorie związane z szokiem dziecka po cc i konsekwencje z tym związane.. taki smutny był ten film…

  2. Ja się przyznam, że nigdy w życiu w ten sposób nie pomyślałam…
    Traktuję jako przelom nie poród, ale pojawienie się dziecka. Potem w życiu było jeszcze kilka trudniejszych momentów.

  3. Nie ma co się nakręcać. Cesarka nie zawsze tak wyglada. Po pierwsze zazwyczaj nie zakłada się tych metalowych kleszczy na główkę, tylko ginekolog wyciąga dziecko bezpośrednio rękoma, po drugie do odśluzowania używa się cienkiej rurki, a nie takiej wielkiej gruchy – tu było to wykonane wyjątkowo brutalnie.

    1. Zgadzam się z Iwa Dziedzic, filmik widziałam już gdzieś wcześniej i podpisano pod nim, że metod, których użyto podczas tego zabiegu, praktycznie już się nie stosuje podczas cc (kleszcze). Sama osobiście miałam "wypychane" dziecko przez przeciętą macicę, czyli jakiś tam sygnał do wyjścia dziecko dostało ;). Samo cc, oprócz stresu przed nieznanym, nie było straszne (może dlatego, że planowane), jedynie moment "wypychania" dziecka wspominam jako nieprzyjemny. Ale wracając do meritum, może nie sam poród mnie motywuje do myślenia "przeżyłam to, to poradzę sobie z wszystkim innym", ale bardziej wszystko to, co działo się później, a co nazywa się rolą matki 😉

  4. Najbardziej bezpiecznym i naturalnym dla dziecka jest poród siłami natury. Operacje powinno stosować się tylko przy komplikacjach. Takie jest moje zdanie,lekarzy, położnych i zdrowo myślących ludzi. Przyszłe matki coraz częściej, z obawy przed….., właśnie, sama nie wiem przed czym (bólem?) "załatwiają" sobie cesarskie cięcie. Zresztą w prywatnych klinikach nic już nie trzeba załatwiać.

  5. Też uważam, że nie ma co się nakręcać. Przyjmowanie dziecka na świat poprzez cc w większości przypadków odbywa się za pomocą dłoni lekarskich. Choć nawet jeśli zastosowane są kleszcze, to w rękach doświadczonych lekarzy jedynie strasznie wyglądają.
    Nie podoba mi się natomiast niedelikatny sposób, w jaki zajęli się noworodkiem, ale to już nie jest kwestia cesarki….

  6. Bardzo polecam książkę Urodzic razem i naturalnie Ireny Chołuj – wspaniałej położnej z 51 letnim doświadczeniem. Powinien przeczytać ją każdy rodzic, zarówno mama jak i ojciec dziecka. Ja niedługo będę rodzic trzeci raz i dopiero po przeczytaniu tej książki tak naprawdę wiem czym jest poród, co się dzieje w trakcie, jaki wpływ na kobietę i zakończenie porodu ma otoczenie w jakim rodzi oraz że większość spontanicznie rozpoczętych porodów jest całkowicie niepotrzebnie przyspieszanych i skracanych, np oksytocyną, przebijaniem pęcherza płodowego, tylko po to by szybciej urodzić. Porody są coraz bardziej zmedykalizowane, gdy z powodzeniem kobiety mogłyby urodzić samodzielnie przy wsparciu doświadczonej położnej. Tak jest np w Holandii. Tam większość kobiet rodzi w domu. I to jest normalne. Tylko ciąże z powikłaniami są rozwiązywane w szpitalach. Medykalizacja w położnictwie zaszła tak daleko, że kobiety przestały wierzyć w siły sprawcze własnego organizmu i nie wyobrażają sobie by można urodzić poza szpitalem.

    Dziecko przy porodzie siłami natury również przezywa szok, zarówno w trakcie skurczów, gdy macica zaciska się wokół niego jak i po porodzie, ale można go zminimalizować chociażby stłumieniem oświetlenia, odpępnieniem, dopiero gdy pępowina przestanie tętnić, ciszą i pozostawieniem dziecka jak najdłużej w objęciach mamy. A nie odrywaniem dziecka od rodzicielki, świeceniem w krocze, wypieraniem dziecka na siłę w pozycji leżącej, kładzeniem na zimna wagę, wywracaniem, obracaniem dziecka, by je zmierzyć, itp, itd.

    Marzy mi się poród domowy z mężem i zaufaną położną taką jak Irena Chołuj, w ciszy domowego ogniska, z muzyką, świecami, by po urodzeniu dziecka móc położyć się w swoim łóżku i by rodzeństwo od razu mogło zobaczyć brata. Może będzie mi dane o ile nie będzie przeciwwskazań.

    A wracając do cc. Nawet jeśli wiadomo, że poród ma być zakończony cc, w większości przypadków można zacząć rodzic naturalnie, by rozpocząć fizjologiczne procesy związane z porodem, chociażby ma to wpływ na laktację.

    1. Nie każda ma możliwość rodzić naturalnie. Czasami potrzebna jest cesarka i już. Warto tylko podkreślić, że dziś w wielu szpitalach (mam nadzieję wiekszości) cc wygląda jednak łagodniej aniżeli na ww filmie, z użyciem dłoni lekarskich, nie kleszczy. Ten poród a potem "oporządzenie" zaraz po nim noworodka, jest mało humanitarny. Przy czym to drugie nie jest już nawet kwestią cesarki. Teraz dzieciaczków często snawet się nie odśluzowuje, a maluch, nawet po cc, ląduje mamie na piersi…

    2. Anonimowy: "często" to chyba za dużo powiedziane. W moim niemałym mieście i okolicach (Wrocław) nie ma ani jednego szpitala, w którym dają mamie dziecko na piersi po cięciu. Po zszyciu, po zważeniu i ubraniu – tak. Ale nie bezpośrednio po wydobyciu.

    3. Mam tego świadomość, ze to dopiero zaczyna byc praktykowane. Slowo "często" dotyczyło tu odśluzowania maluchow po porodzie, nie wazne czy po cc czy sn.
      ps. Nawet jeśli maluch nie ląduje od razu na piersi, co tez rozumiem jest kwestia szpitala, a i pewnie danego przypadku, nie ma w wypowiedzi az takiego znaczenia. Tak samo jak kwestia odsluzowania. Mozna natomiast obchodzic sie z maluchem delikatniej, anizeli jak na filmie. Tego raczej dotyczyla wypowiedz. I mam nadzieje, ze to, co widac na filmie, nie jest standardem.

    4. Kontakt skóra do skóry w niektórych polskich szpitalach bywa utrudniony lub co gorsza niepraktykowany. Warto jednak sprawdzić prawa rodzącej (zajrzeć na stronę Rodzić po ludzku, znaleźć dobry szpital), bo może się okazać, że nawet po cc zwyczajnie nam się należy i mamy prawo się go domagać. Jeżeli urodzimy w dobrym szpitalu to już po wyjęciu dziecka z brzucha mamy możemy dostać je na piersi i cieszyć się wzajemną bliskością. 

    5. Hmmm… do Magdy – skad masz informacje, ze dziecko we wroclawskich szpitalach po porodzie SN dawane jest mamie dopiero "po zszyciu, zwazeniu i ubraniu"? Rodzilam SN w szpitalu akademickim i Mala natychmiast po urodzeniu lezala w moich ramionach i tulilam ja 2 godziny… najpiekbiejsze dwie godziny!

    6. Do ostatniego Anonima: super, że u Ciebie było inaczej, daje to nadzieję, że się coś zmienia. I oby się zmieniło! To, co napisałam, wiem z grup tematycznych. Nikt nie pisał, że było podobnie jak u Ciebie.

    7. Magda, teraz utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że muszę swój poród opisać na wszystkich forach!;-) Podobnie było, gdy będąc jeszcze w ciąży szukałam informacji o wrocławskich szpitalach – same przerażające historie, niemiły personel, brak kontaktu skóra do skóry, ba brak miejsc i rodzenie niemalże na korytarzu – a rzeczywistość zaskoczyła bardzo pozytywnie, choć sam poród do łatwych nie należał. Pełen profesjonalizm, komfortowa sala do porodu rodzinnego, super położna i cichy nadzór lekarza. I choć w trakcie płakałam z bólu, dałam radę i właśnie te dwie godziny tulenia Małej wynagrodziły wszystko i nawet szycie (Mała cały czas na rękach) nie było straszne!

    8. Tylko tu była mowa o porodzie cc – nie wiem jak to jest w praktyce we Wrocławiu. Za to tak jak Ty rodziłam sn w akademickim i też miałam wtedy córkę od razu na piersi. Zważyli dopiero po 2h. Też byłam bardzo miło zaskoczona porodem i podejściem personelu. A położną z chęcią z imienia bym pochwaliła (ale nie przyszło mi wtedy do głowy jej o to pytać, a jeśli powiedziała to nie zapamiętałam :P)
      Niemniej Magda pisała o problemie braku kontaktu skóra do skóry po cesarce.

    9. Anonimowy – nie zobaczyłam, że piszemy o innych porodach. Post jest o cięciu, ja też pisałam o cięciu. Po porodach naturalnych raczej nie ma we Wro i okolicy problemu z kontaktem skóra do skóry.

  7. Ile tej ingerencji w ciało…myślałam, że nie dotrwam do końca, jednak pierwsze odgłosy wydane przez dziecko bardzo wzruszające.

  8. Kiedyś mi jeden znajomy powiedział, że po tym, jak towarzyszył żonie przy porodzie naturalnym, nabrał do niej całkiem nowego respektu. I że nawet trochę się boi jej siły 😉

  9. O matko, a ja myślałam, że tylko ja tak mam. Jest nas więcej?! Ja od czasu porodu nie mam w niczym ograniczeń. Mogę wszystko! Dlaczego tak późno zdecydowałam się na dziecko? :D:D

  10. Gdy rodziłam mając osiemnaście lat kompletnie nie wiedziałam jak to wygląda… i to był chyba najlepszy moment na poród… drugiego się już panicznie bałam a na trzecie dziecko nie mogę się zdecydować bo już nie chcę rodzić.
    Jeszcze tylko dentysty się dalej boją a już myślałam, że przetrwam poród przetrwam wszystko 😉

  11. Ja niwdawno rodziłam po raz pierwszy i przyznam, że rzeczywiście nie podejrzewałam siebie o posiadanie takich pokładów siły i determinacji 🙂 To napawa dumą i zmienia perspektywę patrzenia na inne życiowe wyzwania. No i dla Męża jestem najsilniejszą i najdzielniejszą kobietą na świecie!

  12. poryczałam się okropnie; te kleszcze itd. to było dla mnie za dużo; bardzo bym chciała urodzić siłami natury, ale wiadomo nie na wszystko mamy wpływ; mam nadzieję że damy z córą radę

  13. Filmik nie jest chyba dla mnie, nie odważyłam się go obejrzeć bo jestem wrażliwa na takie rzeczy. Często powtarzam sobie kiedy czuje jakiś ból fizyczny, że skoro urodziłam dwa raz dam radę przeżyć i ten ból również. Nie twierdzę, że cesarka nie boli, bo dochodzenie do siebie po jest jeszcze trudniejsze niż po porodzie naturalnym ale to jest dopiero uważam hardcore : kiedy rodzisz bez znieczulenia, masz wielogodzinne skurcze i tracisz siły…a w finale musisz dać z siebie wszystko! I dajesz! Choć twierdzisz, że nie dasz…Dajesz!

  14. miałam trzy cesarskie cięcia (ze wskazań medycznych) i za każdym razem dziecko wydobywane było rękami lekarza, bez żadnych narzędzi; dwukrotnie odśluzowywane było cieniutką rureczką ale leżało wówczas na moich piersiach, owinięte w pieluszkę. wszystko wyglądało o wiele delikatniej niż na filmie.

    1. O proszę! Są i pozytywne głosy! A jednak nawet po cc, matka nie musi być oddzielana od malucha. Coraz to więcej takich głosów słyszę, że dzieciątko golutkie leżało na piersi podczas gdy mamę w tym czasie zszywano, coraz to więcej słyszę o cc przy pełnej świadomości rodzącej mamy. A ostatnio w sieci krążył filmik, na którym matka niemalże sama (przy cc!) przyjmuje na świat swoje bliźnięta. Takimi filmami się nakręcajmy i takich głosów słuchajmy, a nie jakieś dreszczowce spod lady sobie puszczacie! 🙂

  15. Ja nie mogłam urodzić, dwa 7-godzinne wywołania zakończyły się niepowodzeniem, a za względu na "niekorzystną przeszlość ginekologiczną" (dwa poronienia) i 42 TC trzeba było podjąć decyzję o cesarskim cięciu. Powiem tak… dla mnie okropne przeżycie, moment "wyrywania" dziecka to jakaś trauma, dochodzenie do siebie po było cholernie trudne. Moje maleństwo widziałam jakies 2min, potem na pooperacyjnej jakies 3min a cieszyć sie mogłam dopiero kolejnego dnia. Najdłuższe godziny ever, spać nie mogłam, choc położne nalegały na odpoczynek. Przez moje doświadczenia jestem przeciwna CC. Niemniej jednak tak jak i autorka tekstu myślę, że jeśli to przeżyłam, wszystkiemu stawie czoła.
    Jednak to wszystko jest nieistotne, nieważne, ten cały ból, nasze negatywy, z jednej prostej przyczyny – ogrom szczęścia, te uczucia, które się rodzą jak się patrzy na nasze małe cudo! A reszta jest chyba tylko droga do celu, może inaczej się nie da 😉

  16. Pomyślałam, że obejrzę z ciekawości, ale nie jestem na to jeszcze gotowa, jeszcze mi się blizna nie zagoiła. I nie wykluczam, ze kiedys może trzecia cesarka, więc nie- nie chce na razie… Mam tylko nadzieję, że nie wszędzie tak drastycznie to wygląda, że można się od patrzenia popłakać. Moje dzieci wydają się nie mieć żadnej traumy, nie chorują, są pogodne. Czasem nie da się inaczej, niż cc…

  17. Będąc w ciąży nie wyobrażałam sobie innej opcji, jak poród siłami natury. A wyszło, jak wyszło. Odeszły mi wody, poród trwał 22 godziny, ostre skurcze 12, aż doszłam do bóli krzyżowych (najgorsze z najgorszych), a rozwarcie prawie nie postępowało. W pośpiechu dostałam formularz do przeczytania i podpisania ze zgodą na cc i wszelkie złe konsekwencje i na stół. Skurcze były tak silne, że nawet nie czułam, jak mi się igłą wbijają w kręgosłup. Najbardziej mi żal i najgorzej wspominam, nie cały ten wstęp do cc, ale samą operację i to, że dziecka nie widziałam potem przez godzinę. A tak bardzo marzyłam o kontakcie skóra do skóry.
    Jakiś czas temu z ciekawości obejrzałam różne filmiki na yt dotyczące cc. Szok i znów żal, co musiało przeżyć moje dziecko i że nie byłam w owym czasie je przed tym uchronić.

  18. Filmiku nie chcę oglądać, choć rodziłam sn (nigdy nie wiadomo jak będę rodzić być może kolejnym razem). Niemniej bezpośrednio po porodzie miałam w głowie jedno – "Teraz to mogę góry przenosić!". I dumna byłam z siebie niesamowicie hehe 😉 /J.

  19. Miałam dwa razy cc i nie wyglądały w taki sposób. Żadnych kleszczy nie było. Myślę, że na tym filmie jakąś skrajną sytuację pokazano. Nie ma co demonizować cc ratuje się matkę i dziecko. Porody sn też bywają dramatyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *