matka, wyluzuj

Rodzina i kariera, i czas wolny, i znajomi, i zakupy, i randki… i wszystko. Chcę mieć wszystko. Chcę mieć najedzone dziecko i najedzone ego.

Jak mi ktoś mówił, gdy byłam w ciąży, że ,,ooo, no to tego już robić nie będziesz”, dostawałam szału. Jedyne, czego nie robiłam, to nie piłam i nie piję alkoholu. A reszta? Bez zmian… tylko trochę rzadziej.
Kiedyś przyjaciółka mi powiedziała, że woli patrzeć, jak jej dziecko się rozwija, niż latać z odkurzaczem. Trochę się z tym zgadzam, choć staram się pogodzisz wszystko, co się dzieje w moim życiu. Paradoksalnie, teraz, gdy mam najmniej czasu, mam największe możliwości. Jam mam z nich nie korzystać? Mam machnąć ręką na naprawdę fajne projekty, bo dawno okna nie były myte? Nigdy w życiu!
I tak oto z tygodnia na tydzień lista rzeczy do zrobienia się wydłuża o kolejną świetną rzecz. Doba się nie wydłuża. Ale Ina szczęśliwa, mama zrealizowana. Pewnie przydałyby się generalne porządki w domu, takie przedświąteczne, ale na razie muszą poczekać, bo świat wzywa! Oto ja,  matka wyluzowana…

19 komentarzy

  1. A ja znalazłam receptę – mycie okien zlecam mężowi, podobnie z konserwowaniem powierzchni płaskich i zmywaniem 🙂
    Ja mam luz, "zadbane dłonie" i możliwość realizacji na innym polu tj. prasowanie 😉
    Tyle w temacie prac domowych.
    Poza tym oddaję się filozofii: łeb do słońca i pełen spontan w podążaniu za samorealizacją.
    Działa.
    Dziecię nie wiem kiedy 4 lata skończyło 😉

  2. A no właśnie, nigdy nie rozumiałam tych ludzi, którzy mówili, że jak będziesz mieć dziecko to już nic nie będziesz mogła zrobić, to już inne życie. A gdzież tam! Nie mam dziecka, ale jak będziemy je mieć to nie mam zamiaru siedzieć i tyć w domu, sprzątać i gotować. Będzie ciężej robić niektóre rzeczy ale dziecko to nie przeszkoda. Prawda?

  3. Kiedyś folwarczna chłopka, podczas wykopków, w redlinie urodziła dziecko, zwinęła je w liść łopianu i dokończyła rządek. Jakiś pociot może Ci powiedzieć, że trzymiesięczne dziecko odbierał ze żłobka o 16-tej i reszta dnia wystarczyła na wychowanie (bo żłobkowe ciocie nie miały tego w priorytecie), pranie. mycie okien i inne duperele…..
    Czasy inne, to fakt. Ale życie jakby podobne…:)

  4. Niestety znam matki, co nie wyluzowały, tylko zamknęły się w domu i żyły tylko dzieckiem, niczym więcej. Szkoły nie pokończone, kontakty pourywane, pasje rozpieprzone… ech.
    Całkowicie się zgadzam z Tobą. Też mi mówili "jak urodzisz to nie będziesz już miała czasu na…", "…to nie będziesz już tak często…". No i zawstydzam tych mądralińskich na każdym kroku teraz, niech widzą! 🙂

    PS. Wspaniały ten Twój nowy wystrój tutaj! 😀

  5. tak, tak, tak!
    A ja już się pogodziłam, po 4 latach, że czysto to i tak nie będzie 😉 nawet jakbym od rana do nocy usiłowała zapanować nad tym bałaganem. mam pewien plan minimum na gorsze dni i plan standard na co dzień. Za sprzątanie dogłębne płacimy, zamiast stawać na głowie. od maja wolę w świat, niż z mopem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *