mama next door

Mama next door. Może trochę zmęczona, wiecznie dumna, zdystansowana, marząca na kawie, wiecznie niedoprasowana, niedoprana, niedojedzona. Taka wiecie, w jeansach wytartych, koszulce pamiętającej liceum, włosach związanych na czubku głowy. I z uśmiechem na twarzy. Trochę kpiącym, trochę czułym.

Scena 1
Siedzi na podłodze wśród wszechogarniającego burdelu, ograniczając czystą przestrzeń do kubka kawy. Zawsze można nogą sobie zrobić miejsce, odsunąć chlew na bok. Opiera się o zimną ścianę umazaną tłustymi łapkami na wysokości 50cm od podłogi. Robi 5 wdechów, zamyka oczy, otwiera i lekceważy. Zacznie sprzątać po kawie. Tej jutrzejszej. Popołudniowej.

Scena 2

Wyciera dziecku gile własnym rękawem, bo nie chce jej się ruszyć tyłka z kanapy. Ślini palec i wyciera ślady po czekoladzie z dziecięcej brody. Tak, czekolady… Dolewa wrzątku do zimnej już kawy z mlekiem, zamiast zrobić nową, jak na normalnego człowieka przystało. A potem nie myje tego kubka, tylko wylewa resztki i robi sobie herbatę. W brudnym kubku. Ale stoi oparta o blat w kuchni i podziwia swoje zdjęcie z okresu ciąży. Ta sama poza, ten sam blat, ten sam kubek. Na zdjęciu idealny porządek, w realu – ,,nieco” gorzej ale i tak nie chciałaby cofnąć czasu. 
Scena 3
Szpetnie klnie w myślach, gdy uderzy się kółkiem od wózka w piszczel. Nogi ma całe w siniakach, jakby dziecko okładało ja kijem od mopa. Wygląda jak chłopaczysko, które z trzepaka wróciło. Siniaki widać nawet przez spodnie. A masz, że kaszka była za zimna, a masz, że pielucha była za mokra! Ale za to ma ,,bica” pokaźnego, wbiega z dzieckiem na ręku i zakupami na trzecie piętro, prawie bez zadyszki. Wózek w dzieckiem własnoręcznie wnosi na schody w mieście, a co, kto bogatemu zabroni?
Scena 4
Wyznaje zasadę ,,5 minut nie leżało” i ,,póki nie jest, jest wspólne”, patrząc na butelkę z piciem, która wędruje z rączki do rączki, wielu dzieci, różnych dzieci. Macha ręką, na tłumaczenia będzie jeszcze czas. I nadal w myślach śmieje się lubieżnie słysząc ,,co do rączki to do buzi”.

Scena 5
Płacze ze wzruszenia, gdy maluch tańczy. Wstaje o świcie na jedno, nawet ciche zawołanie ,,mamo” i wcale nie jest zła. Biegnie przytulić albo wziąć do swojego łóżka. Myśli, że jednak nie jest tak źle. Że ona sama nie jest taka zła. Jest dobrze.
Jest pełnia, młode będzie się budziło co chwila. Od razu przekłada je do swojego łóżka.

Scena 6
Daje dziecku niepełnowartościowe płatki z mlekiem albo kanapkę z samym masłem. Dobrze, że w żłobku dziecko ma pełnowartościowe posiłki, o jedną odpowiedzialność w życiu mniej 🙂 Więc codziennie wasa z serkiem śmietankowym i dżemem. Do znudzenia, choć dziecku jeszcze się nie znudziło. Mama next door przybija piątkę ze swoją przezornością patrząc na słoiki domowego dżemu i trzy kubeczki serka w lodówce. Sama marzy o kopytkach z cebulą, choć już po 22:00.   


Scena 7
Marzy też o kuflu z winem albo o butelce, prosto z lodówki. Mówi o tym tonem, jakby mówiła o jeansach sprzed ciąży albo wycieczce do Honolulu. Wiecznie na diecie pełnej chrupek, niedojedzonych kanapek, resztek, okruchów, kawałków, gryzów. Zwierza się ze swoich fobii innym koleżankom matkom. Że za bardzo przytyje jedząc po dziecku kaszkę bananową z torebki. Że chciałaby umieć zatrzymać czas na pstryknięcie, żeby wypić ciepłą herbatę. Że odlicza dni, kiedy małe będzie na tyle duże, żeby zostać z dziadkami. Że zjadłaby własne dziecko.

Scena 8

Ma tyle powodów do radości, jak nigdy wcześniej. I tak, często rozmawia o dzieciach, choć wie, że to ,,fo-pa” na mieście. Na szczęście ma dziecko, o którym inni też chcą rozmawiać, więc to dobrze się składa 🙂

Scena 9
Ma, delikatnie mówiąc, wywalone. Spodnie nie muszą być doprasowane albo w ogóle wyprasowane. Te dziecięcy tym bardziej, skoro zaraz i tak wylądują w koszu na brudy. Trzeba ułatwiać sobie życia, zazwyczaj mówi.

Scena 10
Nie ma nadzwyczajnego progu zmęczenia. Nie ma wyjątkowej siły. Ulega promocjom w supermarkecie i zawsze da się wciągnąć w rozmowie ,,łapiduchom” sprzedającym tanie kredyty. Tak, jak wszystkie, ma biodro wygięte nienaturalnie, ale w sumie naturalnie, nosi na nim dziecko.
I zamykając oczy przed snem zastanawia się, czy iść powąchać małe dziecięce włoski,  czy poczekać do rana…

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *