list do św. Mikołaja, ode mnie

Drogi, Święty Mikołaju. Byłam w tym roku grzeczna. Nie jakoś przesadnie, może nie zawsze tak, jak byś sobie tego życzył, ale byłam grzeczna.  Postanowiłam napisać list do św. Mikołaja. Jeśli masz dla mnie rózgę to wiedz, że spalę ją w kominku i zrobię sobie dzięki niej nastrojowy świąteczny wieczór. Bo przecież wiesz, że z każdej cytryny potrafię zrobić lemoniadę. To jak będzie? Rózga czy prezent?

list do św. Mikołaja, ode mnie…

Drogi Święty. Cały rok zbieramy plusy, bo potem z entuzjazmem w oczach rozrywać papier w renifery. I cieszyć się ze wszystkiego. Z każdej pary majtek, z każdej książki, z każdej czekolady. Pracujemy cały rok, od grudnia do grudnia… i może umówmy się, że będzie jak w banku, że będę twardo magazynowała dobre uczynki, przyjazne spojrzenia, miłe słowa, by potem dostać to z powrotem, w pakiecie, spakowane w jakieś małe pudełko, przewiązane złotą wstążką. I koniecznie z winietką, że to na pewno dla mnie.
Dla mnie? To na pewno dla mnie? Jeśli jeszcze nie zdecydowałeś, co dla mnie masz, podpowiem Ci. Daj mi dużo siły. Jeśli mam bardziej sprecyzować, to pod tym hasłem ukryłam cierpliwość, mądrość, wytrzymałość, opanowanie, zrozumienie i dobrą wolę. Daj mi siłę, bym mogła być najlepszą wersją mnie, i najlepsza mamą na świecie. Tylko nie żałuj mi tej siły, bo chcę ją jeść łyżkami prosto ze słoika, jak Nutellę.
Mikołaju. Lubię czytać, wiesz? Lubię te wszystkie książki kucharskie Nigelli, które dostawałam od Ciebie od lat. Leżą u mnie w kuchni, przyznam, że trochę się kurzą, ale najbardziej i tak lubię… je oglądać. Lubię je po prostu podziwiać i wyobrażać sobie, że gotuję. I te wszystkie kryminały, thrillery, te romantyczne i kobiece też. Każde. Lubię je dostawać od Ciebie, bo zapewniasz mi miłe, zimowe wieczory. Dajesz mi pretekst do kolejnego kakao, do kolejnej herbaty z konfiturą malinową. Do relaksu, na który ja sama nie daję sobie czasu. Ale Ty mi dajesz. Dziękuję z góry!
Wiesz, że nie mogę znaleźć mojego ulubionego kosmetyku? Tego, co pachnie najładniej na świecie? Sanoflore maman bio – może masz gdzieś na dnie swojego worka? Masz? A jeśli nie, to podaruj mi dużo, dużo zapachów. Skórka świeżego chleba, mroźny poranek, wiosna, poranna kawa, rosół w niedzielę, ciasto czekoladowe z olejkiem migdałowym… Przecież wiesz, że większość wspomnień budzi się w mojej głowie pod wpływem zapachu. To zapachy przypominają mi miejsca, ludzi i sytuacje.
Poleciałabym do Londynu, wiesz? Połazić. Razem z biletami daj mi parę funtów i kilka dni wolnego, ok? Inaczej nie da rady. Spakuję się w najmniejszą walizkę i obiecuję nie przepuścić kasy w Primarku, nawet nie miauknę, gdy będzie non stop mżawka i będę musiała co rusz wycierać okulary… ale daj mi te kilka dni w Londynie, żebym mogła naładować baterie fasolką w sosie pomidorowym i ,,cheese and onion pasty” z Greggsa.
Drogi Mikołaju, czy wspominałam o zdrowotnym pakiecie dla moich najbliższych? Daj im taki full-pakiet, żeby nawet ich koniuszek nosa nie bolał. Żeby byli chodzącą reklamą biovitalu i vibowitu, mieli serce jak dzwon. To ważne!
Daj mi moc superbohaterki-matki-ogarniaczki.  List do św. Mikołaja mógłby to zawierać? Wiesz, żebym była królową organizacji, miała zawsze błysk w kuchni, kasze jaglaną na gazie i pomalowane paznokcie bez odprysków. Żeby mi się chciało tak, jak nie zawsze mi się chce. Żeby chciało mi się wstawać o 5:30 i cieszyć się poranną kawą w ciszy (tak, ja naprawdę bardzo tego chcę!), żeby mi się na fitness chciało chodzić, żeby prasować mi się chciało i dbać o zdrową dietę. Ja naprawdę chcę, żeby mi się chciało. Więc jeśli masz, Mikołaju, trochę mocy przerobowych, pomóż mi, co? Mikołaju… i tę moją wymarzoną randkę też mi daj. W niedzielny wczesny poranek, wiosną, na Krakowskim Przedmieściu, z kawą z tekturowym kubku. Pa-mię-taj! Koniecznie Warszawa, koniecznie rano i koniecznie z kimś, z kim kawa smakuje wy-śmie-ni-cie!
PS. duża, miękka torba skórzana też mi się marzy. I buty, które mam w głowie od lat, takie, w których chodzi Kirsten Dunst. Rozmiar 38, pamiętaj!
Do zobaczenia za dwa tygodnie!
Tęsknię i czekam
Monika

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *