karmienie w miejscu publicznym

karmienie w miejscu publicznym

Karmić piersią każda może, trochę lepiej, trochę gorzej,
ale, co najważniejsze, ma pełne prawo chcieć lub nie chcieć. Nie będę wnikać,
czemu się karmi, a czemu nie. Bardziej interesuje mnie temat karmienia w miejscach
publicznych, bo temat niedawno był całkiem świeży, a wydaje mi się, że nigdy
nie wyjdzie z mody 🙂
Jestem ZA
Zawsze. Na przystankach, w centrach handlowych, w parkach, restauracjach… Uważam,
że to piękny widok, że to rzecz godna pochwały i ogólnej adoracji. Przyznam
się, że zawsze patrzę i obserwuję z ciekawością haha
Jestem PRZECIW
Szczególnie wtedy, gdy widzę kobietę zaniedbaną, która, za przeproszeniem,
wywala nieapetycznego cyca i naprawdę nie da się tego nie zauważyć. Nawet nie
da się udawać. Jestem przeciw dlatego, że wtedy jest mi wstyd przed własnym
mężem, za to, że czasem macierzyństwo tłumi kobiecość w tym subtelnym,
delikatnym wydaniu.  Także jestem przeciw
nie karmieniu piersią na widoku, ale robieniem tego w bardzo nieapetyczny
sposób.
Karmienie w toalecie
Gdy mi ktoś kiedykolwiek zasugeruje, bym nakarmiła dziecko w kiblu, to
zgodzę się tylko pod jednym warunkiem – gdy swoje danie ta osoba również zje w
toalecie. I to ze smakiem i do ostatniego okruszka, być może jeszcze z
dokładką.
Wyjście
Dziwie się ogólnie, że jest i może być z tym problem? Nie rozumiem, gdzie on
leży, ten problem oczywiście? Wiem, że niektórzy ,,dorośli’’ patrzą na nagie
ciało z perspektywy PRL, albo jeszcze pozytywizmu. Ale na Boga, nie można
zasłonić się jakimś szałowym szalem, chustą, pieluszką, jeśli istnieje
przypuszczenie, że ktoś zepsuje humor jakimś niezdrowym komentarzem?
Jesteście za, a nawet i przeciw?

26 komentarzy

  1. Podpisuję się obiema ręcami:) Powiem szczerze, ze jak jeszcze nie bylam w ciazy to "wywalony cyc"-sory za okreslenie- troche mnie oniesmielal;) Ale odkad sama karmię, oh jak mi się zmienił punkt widzenia. W ciąży jeszcze kupiłam laktator żeby odciągac mleko na wyjscie i nikogo nie straszyc cycem. A tymczasem wole gdzies sie troche skryc, nakryc pieluszka i nakarmic. Zaliczylismy juz karmienie: w restauracji(ale bylo pusto), w samochodzie i w galerii handlowej w pokoju dla matki z dzieckiem.

  2. Ja jestem za a nawet przeciw:)

    Jestem przeciw wywalaniu obscenicznie cyca i udawanie, że jest się TOP matką karmiącą. Karmić w kiblu jednak nie zamierzam:) Wszystko z umiarem – jak napisałaś można delikatnie wyjąć pierś i zasłonić ją buźką dziecka lub pieluszką:)

  3. Jestem na tak z paroma ale:
    Z jednej strony – w nosie mieć ciekawskie spojrzenia, bo widok karmiącej dziecko matki jest piękny, z drugiej – tylko pod warunkiem, że nie robi się tego ostentacyjnie, dla samego nieapetycznego czasem (tak! i o tym warto powiedzieć) bicia cycem po oczach (ale takich jest mało). A – jak napisałaś – niewiele trzeba, by stało się to prywatną chwilą dla maleństwa i matki.
    Jednak już czuję, że z moją naturą będę walczyć z tymi, którzy i mnie do kibla albo do obskurnych pokoików do karmienia (miałam okazję obejrzeć coś takiego żałosnego dziś w miejskim urzędzie!) będą wysyłać.

  4. ja jestem za, gdy potrafi się to zrobić dyskretnie. sytuacja jest jednak w pewien sposób intymna, dotyczy unikalnej, głębokiej więzi między matką a dzieckiem i niech między tą dwójką będzie pielęgnowana.
    trochę tak jak z pocałunkiem – można publicznie, nawet miło popatrzeć na zakochanych – ale nie wszyscy wiedzą jak to zrobić ze smakiem
    a smak przy jedzeniu – bardzo ważna rzecz 😉

  5. pamiętam jak siedziałam w ogródku restauracwjnym latem, skwar z nieba się lał a mały chciał jeść. karmiąc go bez okrycia pokazałam mniej biustu niż dziewczyna przy stoliku obok w letniej bluzce ha ha ha :):) a nie wyobrażałam sobie dusić dzieciaka pod czymkolwiek typu pieluszka. inna sprawa że ja mam ładny biust ale estetyka piersi to kwestia gustu dla każdej osoby okropny cyc zaczyna się gdzie indziej a kak moje dziecko było głodne to w nosie kto patrzy i gdzie jestem, mam inny priorytet w danej chwili.

    1. Zgadzam się , często karmiąc dziecko piersią w miejscu publicznym, pokazujemy znacznie mniej niż "ubrane dziewczyny". Ja karmiłam dziecko tak dyskretnie, że czasem współtowarzysze, nawet nie wiedzieli że karmię i to piersią! Wszystko zależy od przygotowania. Pieluchą ani kocem też dzieci nie zakrywałam. Choć pewnie rzeczy w czasie karmienia trzeba odstawić, to bez wątpienia daje to dużą wolność – nie trzeba podgrzewać ,wyparzać, mieszać, no i poza tym że zdrowie to jeszcze tanie. Nikt mi nie wmówi, że nawet najlepiej przebadane chemiczne mieszanki są lepsze od mleka mamy.

  6. Karmienie piersią w miejscach publicznych – jestem na TAK. Bo w miejscu publicznym dzieciom też chce się jeść, pić, przytulić do mamy. Ale muszę zaprotestować przeciwko "estetyzacji" karmienia! Protestuję przeciwko temu, że tak karmić mogą tylko szczupłe i zadbane mamy z dużego miasta, z – obowiązkowo – jędrnym biustem. A wszystkie inne niech się schowają z dzieckiem pod workiem pokutnym albo może w tym kiblu, o którym wspominasz…Kobiety po ciąży różnie dochodzą do "siebie", co więcej – często dzieci mają kobiety, które odbiegają od kanonów piękna, no i wcale nie rzadko rozmnażają się biedne i zaniedbane (z różnych powodów, w tym ekonomicznych) mieszkanki wsi, miast i miasteczek. Czyli im odmawiasz karmienia piersią bez narzuty? Prowadziłam kiedyś szkolenie dla kobiet wiejskich i jedna z uczestniczek odbiegająca od "standardów urody" nakarmiła swojego ponad 2-letniego synka. Dziecko, bliskość, pierś. Były rozstępy, ale ja ich nie "widziałam". To był najpiękniejszy widok, jaki zapamiętałam z tego szkolenia.

    1. absolutnie nie dzielę na cycki ładne i brzydkie. Ja mam w głowie obraz kobiety, która karmiła dziecko ze znudzoną miną, nie skupiała się w ogóle na dziecku, żuła gumę i właśnie dlatego wyglądała dla mnie nieapetycznie. I naprawdę nie miałam na myśli tego, by przyzwalać ,,ładnym cyckom'' publicznie karmić, a tym w gorszej formie – zabraniać. Mam po prostu w pamięci niezbyt ładny obraz i własnie dlatego, tylko w takim przypadku, jestem przeciw;)

    2. ja wiem, oj wiem 🙂 ostatnio ,,dyskretnie'' podpatrywałam w kawiarni hehe tłumacząc swe wścibskie zachowanie, że jakoś musze się przyuczac 🙂

    3. Wiem, że się narażę, ale czy ona aby nie karmiła butelką?;) Oczywiście żartuję, (butelkowe Mamy nie zjedźcie mnie)! Po prostu aż się nie chce wierzyć, że można karmić piersią tak bardzo "obojętnie", to jakby sprzeczność, ale cóż i białe kruki są na tym świecie;)
      A blog fajny, żeby nie było, a kiedy się Szanowna Pani "rozpakowuje" z nadbagażu?, bo że w Olsztynie, to przeczytałam notkę niżej:)

  7. Za bez zastrzeżeń. Swoim piersiom nic do zarzucenia nie mam, ale nawet jakbym miała, to czy ja się czepiam, że ktoś karmi dziecko paskudną flachą bez gustu, albo jest zaniedbany i wygląda jak idź stąd? Się nie czepiam. Sama nie jem za parawanem, pod namiotem i ze swetrem na głowie, i dziecka tak zasłaniała także nie będę.

    Dla mnie zasadniczo nie ma kwestii. Moje dziecko może jeść tam gdzie ja. Tam gdzie chce i potrzebuje. I tak jak chce i potrzebuje.

    Mo wie – świetny komentarz.

  8. Jestem za! Karmiłam karmie i będę karmić gdzie mała zachce. Mamy za sobą już wiele miejsc – kawiarnia, centrum handlowe, park, plaża, parafia, urząd, sklep, autobus, pizzeria, moje stowarzyszenie. Widać wszędzie otaczają mnie mądrzy i wyrozumiali ludzie bo nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią.

  9. Jestem jak najbardziej ZA karmieniem w miejscach publicznych. Skoro można karmić butelką na ławce to dlaczego nie piersią? Sama wielokrotnie karmiłam na ławce w parku, na przystanku, w kawierni… Jesli jest taka możliwość korzystam z pokoju dla mamy z dzieckiem, ale jeśli takiej mozliwości nie ma wole nakarmić publicznie niż w WC.

  10. ja tam karmie gdzie trzeba, bo mloda sprzeciwu nie zniesie, natomiast to ona nie wszedzie zje i dlatego nie raz w kiblu karmilam (not nice), ale blogoslawie pokoj matki z dzieckiem, a juz najbardziej lubie (jak jestem w trasie) na podziemnym parkingu na tylnym siedzeniu, wtedy mam ciemno, cichutko, radyjko i dzidzia zadowolona:)

  11. Jaś lubił w parku, całe szczęście, że jak zrobiło się zimno to zakryty śpiworkiem po uszy zasypia prawie natychmiast i nie muszę się w piekarni rozsiadać na karmienie, a taki był plan, jak dzień w dzień w parku jadał. Jak tak sobie obserwowałam spacerująć latem i wczesna jesienią, to nas – matek karmiących piersią, było mniej niż tych butelkowych, i tak mi szkoda było tych dzieci "wybujanych" w wózkach, żeby płakać przestały. I jeszcze w windzie się karmiliśmy;-), w chuście wylądował tak, że mi bluzkę rączką siup do dołu i glonojada na dekolcie, no nie mogłam mu odmówić. I jeszcze w wannie się karmimy od czasu do czasu.
    A znudzenie… czasami się pojawia, bo niby można patrzeć godzinami, ale jak je 2h non stop, to nie sposób wyrobić w zapatrzeniu, a można przecie poczytać, pooglądać ulubione blogi itp. Tak było, a teraz już się interesuje "technikom" młody naukowiec i dupa blada – siedź matko, patrz, albo nie patrz, głaszcz, podrap po pleckach i nie rozpraszaj, bo nie zasnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *