jeszcze nie matka, a już wyrodna

Nie będąc w ciąży, a myśląc o niej, obiecywałam sobie
mnóstwo rzeczy. Oto mój grzech zaniedbania, obiecywania i nie wykonania. Oto
moje czarne punkty na mapie macierzyństwa 🙂
  • zdrowe odżywianie. Jem normalnie, a obiecywałam sobie
    rozkosze witaminowe w najczystszej postaci, same zdrowe asy rarytasy. A
    spożywam i nutelle, i o zgrozo czasem gorące kubki. 
  • nie ćwiczę. Chodzę na spacery, ale żeby dbać o mój powrót
    do formy (jakiej formy?) sprzed ciąży, to nie, nie w tym wcieleniu… 
  • nie słucham ryku reniferów, ultradźwięków delfinów, szumu
    lasów. Nie zakładam na brzuch słuchawek. Podobno tak się robi, ale jeszcze do
    tego nie doszłam. 
  • denerwuje się. Nie powinnam, ale czasem okoliczności mnie
    przytłaczają, a jestem jak kula śnieżna – im dalej w las, tym większy wk*rw.
    Mam nadzieję, że Córa odziedziczy spokojny charakter swojego Taty, a nie matki
    histeryczki.
  • zdarza mi się trzymać laptopa na brzuchu (kiedyś) lub
    opartego o brzuch. Ni cholery nie jest mi wygodnie z poduchami, podstawkami
    itp. A pudelka jakoś przeczytać trzeba… 
  • nie byłam u dentysty i optyka. A obiecałam sobie, że
    pójdę. 
  • nie kupiłam poduchy-rogala dla kobiet w ciąży, do spania.
    Za to Marek zwija mi koc. To chyba mnie trochę rozgrzesza? 
  • śpię na prawym boku. Lubię. Poza tym samo jakoś się tak układa.
Tak, czekam na publiczny, blogowy lincz 🙂

11 komentarzy

  1. 😀 i bardzo dobrze!
    a propos prawego boku – wiedziałam, że trza na lewym, ale jak się na niego obracałam Ewka zawsze kopała mnie na tyle mocno, że musiałam wrócić na prawy. ona chyba lepiej wiedziała, co dla niej dobre, co? 🙂

  2. Hahaha ja to samo… totalny luz. Mało tego… nie miałam adaptera do pasów w samochodzie i co? Notmalnie trzymałam pas pod brzuchem a na początku jeździłam ze swoim ulubionym jaśkiem. Co do spania, rogala nie miałam ,tylko taki wałek – pamiątkę z Karkonoszy :P. Nutellę jadłam i parę innych rzeczy. Po kubkach i chipsach do dziś zwracam, widocznie coś mi się przestawiło w żołądku, a tak to nie miałam problemów. Przytyłam 12 kilo a dziś wg większości wołam o pomstę do nieba, w sensie o dożywienie biednej matki, co wygląda, jak śmierć na chorągwi. Z ćwiczeń mam chodzenie po schodach, bo nie mam windy :P.

  3. Chyba większość z Nas sobie cośtam obiecuje i potem dupa blada:)
    – dentystę zaliczyłam z przymusu-kiedy już mnie tak bolała paszcza, że wytrzymać nie mogłam
    – śpię na prawym boku, bo na lewym mała mnie kopie:)
    – poduszki rogala tez nie mam i co gorsza koca zwiniętego tez nie:)
    – histeryczka była ze mnie, jest i będzie
    – tez nie słucham muzyki relaksacyjnej:)
    – z tym jedzeniem to też u mnie bywa różnie

    Także zamiast blogowego linczu masz wsparcie kobitek popełniających te same błędy co Ty:)

  4. Jakbym miała w ciąży się stresować ty, co trzeba było robić według jakichś tam znawczyń… to bym miała teraz zestresowane, rozhisteryzowane i wiecznie ryczące dziecko. A tak, to mała jest spokojna, ładnie śpi, ładnie je… oby tak pozostało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *