jedziemy do Krakowa!!!

Czekałam na to cały rok. Nie było tygodniowych przygotowań, pakowania, gromadzenia. Bardziej sprawdzanie ewentualnych tras, co i gdzie moglibyśmy zobaczyć, gdzie pójść. Daliście mi kilka wskazówek, ja trochę informacji znalazłam w Internecie – jestem przygotowana!

 

Oto nasze trasy:
  1. STARE MIASTO, czyli Barbakan, Brama Floriańska, ul. Floriańska,
    Rynek Główny, Kościół Mariacki, Sukiennice, Wieża Ratuszowa, Collegium
    Maius, Kościół Franciszkanów, Kościół Dominikanów, ul.Grodzka, Kościół
    św. Piotra i św. Pawła, Kościół św. Andrzeja, ul. Kanonicza, Katedra
    Wawelska, Zamek na Wawelu, a także, a może przede wszystkim Planty. Ktoś
    mi też napisał, że koniecznie musimy pójść na lody ,,U Jacka i
    Moniki’’. Chciałabym też pójść do Międzynarodowego Centrum Kultury.
  2. KAZIMIERZ, czyli ul. Szeroka, Synagoga Remuh, Synagoga Stara,
    Synagoga Wysoka, Synagoga Izaaka, plac Nowy, cmentarze. Oczywiście w grę
    wchodzą też słynne krakowskie zapiekanki.
  3. PODGÓRZE, czyli Kładka Bernatka, Fabryka Schindlera, MOCAK, Kopiec Krakusa, Rynek Podgórski, Park Bendarskiego
  4. TRASA PAMIĘCI, czyli ,, trzy oddziały Muzeum Historycznego Miasta
    Krakowa: Ulica Pomorska, Apteka pod Orłem oraz Fabryka Emalia Oskara
    Schindlera. Te trzy punkty na mapie Krakowa to trzy dopełniające się
    opowieści o wojnie i czasie, który po niej nastał.’’
  5. INNE, czyli Ogród Doświadczeń Lema
Jednym z ważniejszych punktów będzie na pewno spotkanie z Basią i BAM. Nie mogę się doczekać, drżę jak dziewica przed nocą poślubną.
Pakowanie zajęło mi godzinę. I wbrew pozorom nie było to wrzucenie do walizki całej zawartości szafy – biorąc pod uwagę, że Iny wózek i inne gadżety zajmują cały bagażnik, każde z nas pakuje się do walizki wielkości bagażu podręcznego. Skończy sie pewnie na tym, że będę chodzić w tym samym przez tydzień, ale jaka to lekkość bytu, gdy ma się świadomość, że zawsze można wskoczyć w kieckę albo kalosze?

 

 

Inę spakowałam przezornie, mam nadzieję, że będzie jej ciepło. Czapki, szaliki (czy mamy jakieś rękawiczki?), podkoszulki… Do tego zestaw zabawek schowanych tydzień temu, które będą się jej jawić jako nówki sztuki. Do zestawu dorzucam stepującą, deklamującą, śpiewającą matkę, która w razie potrzeby będzie zabawiała dziecko do samego Krakowa.

 

do zobaczenia! <3

15 komentarzy

  1. Póki co, takie buty Inie wystarczą. Następnym razem upomni się, zapewne, o jakieś trekingi.
    Plan dobry. Nie wiem, czy zdążycie. Cokolwiek, jednak zaliczycie, na pewno zapamiętacie. Bon voyage!

  2. byłam ostatnio 🙂
    polecam stołówkę studencką na dachu Akademii Muzycznej na ul. św.Tomasza, jedzenie tanie i zupełnie przyzwoite a widoki…..mmmmmm
    I też restaurację (?) na ul. Konfederacka 4 (taka sama nazwa). Może ceny nie najniższe ale za to wrażenia smakowe obłędne,,,,i ten klimat starej piekarni…..
    A! i podobała mi się też knajpa z dobrym cydrem (Ignaców), na Kazimierzu, nazywa się Miejsce i jest na ul. Estery 1.
    No i OBOWIĄZKOWO! kiełbaski z niebieskiej nyski z bułką i oranżadą!!!!! (parking przy hali targowej na ul. Grzegórzeckiej – pojawiają się ok. 20 i opalają te kiełbaski na drewnie do późnych godzin poimprezowych…)
    No i jeszcze w weekendowe poranki targi staroci na Kazimierzu. Rewelacja!
    Ech….byliśmy prawie tydzień a i tak nie dało rady zobaczyć wszystkiego…
    maddragon
    🙂

  3. Jak Krakowski Kazimierz też wstąp do synagogi Tempel.. nie dawno tam byłam i polecam a miałam to szczęście że weszliśmy do niej razem z wycieczką młodych osób z Izralea…? Którzy w środku zaczęli śpiewać, słów oczywiście nie rozumieliśmy ale w piosence było tylko bólu, smutku, coś niesamowitego, pięknego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *