Jednej rzeczy mi brakuje…

To, że dasz radę, to wiadomo.

Kurz opadnie, dostaniesz nową pracę, poznasz nowych ludzi, zmienisz dietę, długość włosów… Wszystko może się zmienić. Dziecko rośnie, zacznie mówic pełnymi zdaniami. Kupujesz mieszkanie, lecisz do Tunezji, dostajesz awans, nagrodę, zakochujesz się. 

Stare życie jawi się jako bolesna lekcja życia. Taka, że wypada powiedzieć, że się niczego nie żałuje, bo to było ważne doświadczenie, które ukształtowało, ble ble ble.

Ale jest jedna rzecz, której nic nie zastąpi, do której sie tęskni, bez względu na krzyki, krzywdy, pretensje. Że dla tego jednego momentu można by było cofnąc czas. Przemyśleć, wybaczyć nawet.

Ten moment, gdy patrzycie z dumą na swoje śpiące dziecko, nie wierząc, że to wasze, takie idealne, pachnące, cieplutkie.

Boli, gdy nie można podzielić sie radością, dumą.

Nie powinno być problemu. Radość, szczęście – takie to dobre stany. Chcemy tego więcej i więcej. Ale czasem, wbrew pozorom, boli nadmiar, nie deficyt. Wtedy, gdy chciałoby się podzielić tą dumą, tym wzruszeniem, a nie można.

Nie ma z kim.

dscf6526 dscf6532 dscf6533

24 komentarze

  1. Zgodzę się z Esterą i Agą. Mam półtoraroczną córkę. Jestem też dorosłą córką. Kochamy się, dbamy o siebie, ale każda ma swoje życie, swoje sprawy. Zdrowy dystans jest ważny. Ale post jest chyba o tym, że po prostu fajnie spojrzeć na ukochanego, dać mu buziaka i powiedzieć: spójrz, to myśmy takiego człowieka zrobili. I miło się robi.

  2. Wiem. To ten jedyny moment, jedyne chwile, kiedy brakuje mi ex- żeby tylko spojrzeć na siebie, nawet nic nie mówić… Chłonąć ten śpiący ideał…

  3. Nie potrafiłabym poukładać sobie tego w głowie. Te wspólne wspomnienia, zdjęcia, oczekiwanie na dziecko, sakrament małżeństwa. Bardzo Ci współczuję i mam nadzieję że jeszcze kiedyś się odnajdziecie +++

  4. I od tego nadmiaru , który w takich chwilach dzielę z samotnością napływają do oczu łzy, tylko nie wiem czy to łzy szczęścia czy właśnie łzy smutku, że tak pięknej chwili nie możesz przeżywać z tą drugą osobą, która jest współsprawcą tego małego pachnącego świeżym chlebem śpiącego spokojnie cudu.
    rozumiem w 100%

  5. Trzeba myśleć o sobie i dbać o siebie i swoje potrzeby, a dziecko to nie pępek świata. – Zgadzam się, ale co to ma za związek z uczuciami opisanymi w poście? Chyba nic.

  6. Czesc, rozumiem Cie doskonale… wychowuje 4letnia corke, od jej pierwszego roku zycia sama. W tym czasie nowa , praca, nowa dieta, byl nawet nowy partner, ale on nie patrzal z takim samym zachwytem, nie widzial tego, czego dostrzegalam ja. Nie dzielil radosci, ale lepsze to nic nic (nikt)? nie okazalo sie ,ze lepsze nic… trzeba isc dalej. Nagle jej swieto, mimo duzego nie porozumienia miedzy mna a tata mojej corki, postanowilismy ( pod wplywem jej ciaglych rozmow na temat wspolnie spedzonego czasu) dac jej wspolne wyjscie do parku i na lody
    Tu trzeba było przyznac , widac bylo radosc w kazdych oczach Mamy Taty i Corki. pelen entuzjazm, duzo radosci zachwytu nad wspolnym dzielem- nasza corka.
    Ale czy to brak takich sytuacji spowodowal tak silne refleksje i poczucie winy ,ze nie jest tak jak powinno byc? ze rozbilismy rodzine, ze szukamy czegos nowego ciagle by zalatac dziury? Jest przykro, ale pod tym pieknym obrazkiem sa kłótnie, placze, krzyki, trzaskanie drzwiami,alkohol. Kocham swoja corke nad zycie, ale ona będzie szczewliwa wtedy,kiedy i ja bede szczesliwia,a na pewno nie w toksycznym zwiazku.

  7. Moim zdaniem również tekst nie był o tym – ale jak już tyle osób się wypowiedziało to i ja to zrobię 😊 Mam świetną pracę którą kocham i która jest jednocześnie moją pasją, regularnie chodzę na fitness z koleżankami, chodzę do kosmetyczki czy na kawę z przyjaciółką. Czerpię z życia ile się da, ale sory, moje dzieci SĄ pępkiem mojego świata 😊 mimo, że wiem co to jest zdrowy egoizm i zdarza mi się podrzucić je do babci żeby poleżeć w wannie lub wyjść na zakupy z koleżanką, to one i tak zawsze będą pępkiem mojego świata 😊 pozdrawiam Cię Monia i czytam regularnie mimo że czasem z opóźnieniem 😊

  8. Skąd ludzie czerpią prawo do mówienia komuś kim jest dla nich ich dziecko? Nie mam swoich, ale gdy zaczynam o tym myśleć, to jest prawdopodobieństwo, że by tym pępkiem były. I przyznam, że Twój blog dał mi nowe spojrzenie na macierzyństwo i na siebie samą w nim. Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *