jak przygotować psa na pojawienie się dziecka?

Zostało jeszcze parę tygodni, by przygotować Pieczarę na
pojawienie się Iny. Czasem się śmiejemy, że ona wyczuwa, bo biorę ją na kolana,
a nasz pies przytula pysk do brzucha i słucha. Łudzimy się, że łapie kontakt z
bazą 🙂
Pieczarka jest bardzo mądrym pieskiem, choć ma swoje minusy,
jak każdy.  Nie wskakuje na kanapę,
łóżko, fotel. Nie gryzie nic, co nie jest jej zabawką. Minusem jest jej
,,wiejski’’ gen kundla, czyli potrafi zawyć jak prawdziwy wiejski burek, gdy
tylko dzwoni domofon. Domofon jest już nieczynny, dzwonek do drzwi (który
wskrzesiłby umarłego) także. 


Pieczara zna tylko jedną komendę ,,kładź się i śpij’’.
Kładzie się w kojcu i śpi. No, jest jeszcze jedna ,,zostań’’. 
Kilka tygodni temu zorientowaliśmy się, że Pieczarka boi się
dzieci. Możliwe, że zanim do nas trafiła, została wytłamszona przez jakieś
dzieci i źle to wspomina. Niemniej jednak, mamy nadzieję, że Iny się bać nie
będzie, a wręcz przeciwnie, pokocha szczerze swoją nową Pańcię.
Czytaliśmy o tym, jak przygotować psa na pojawienie się
dziecka w domu, dlatego zamierzamy:
  • przyzwyczaić ją do zapachu
    Iny dając jej pieluchę ,,z zapachem’’
  • poświęcać jej dużo czasu,
    by nie poczuła się odrzucona (ah, jest taka wrażliwa…)
  • pozwalać jej czasem polizać Inę po
    piętach
  • pozwalać jej patrzeć i się
    dziwić
  • nagradzać ją za
    prospołeczne zachowanie 🙂
  • nie panikować
  • a przede wszystkim ma być
    normalnie. Jest pies, są kłaki, ale nie mam zamiaru 3x dziennie zmywać
    podłogi.
Miło, jeśli podzielicie się swoimi obserwacjami na polu dziecko-pies.
Jesteśmy z Markiem dalecy od paniki, ale jednak chcemy postępować tak, by wilczek
był syty i Ina cała.

22 komentarze

  1. My też na tym etapie 34tc i rozmyślania jak pogodzić małą siksę i 25kg żywej ruchliwej Łajki:) Dziś nasza suńka idzie na sterylizację a potem odrobaczenie przed dzieciaczkiem (Idą btw). Też słyszeliśmy o przyniesieniu ze szpitala jakiegoś ciuszka itp i że niby dziecko powinno być w domu i dopiero powinno się przyprowadzić psa, no i codziennie co najmniej parę minut poświęcić wyłącznie na smeranie za uszkiem:))

    1. hahaha nasza Pieczara też ma na drugie Łajka;) i też niedługo zostanie poddana sterylizacji;) wprawdzie daleko jej do 25kg, choć chętnie by nad tym popracowała, ale też kawał łobuza z niej 🙂 Najważniejszy jest zdrowy rozsądek!:)

    2. Nasza już po zabiegu- bidulek taki miejsca sobie w budzie znaleźć nie może. Aż żal patrzeć. Na pocieszenie dostała różowy "twarzowy" kubraczek;)

  2. też nie chciałam mojego kota leona odrzucac, nawet o tym nie myslalam, bo to był moj numer 1.
    niestety tak sie stało, gdy powitał nas brunio! teraz leon słyszy ode mnie glownie: sio, złaź stad….
    sorry za brak pl znakow, ale mam ssaka w rece drugiej, pzdr

    1. przez pierwsze tygodnie będziemy u moich Rodziców, a tam niepodzielnie króluje Mieczysław Kot. zobaczymy, jak zareaguje ten aspołeczny, leniwy kocur 🙂 Dzięki temu Pieczara będzie miała trochę więcej czasu na oswojenie się z sytuacja, bo będzie u Teściów 🙂

  3. my mamy kota – a robilismy tak:
    – ze szpitala przynoszone były brudne rzeczy Małej i dawane kotu aby sobie poniuchał, wytarzał się i co by tam chcial z nimi robić.
    – pozwolilismy mu zwiedzić kołyskę zanim Mała w niej zamieszkała
    – a kiedy Julka już była w domu – dalismy kotu powąchać Małą, posmyrać noskiem

    Kot małej przez praweie trzy lata nic nie zrobił – raz na nią fuknął sygnalizując że przegieła.

    Powodzenia w oswajaniu psa

  4. Pieczara da radę, a Inka też może od początku łapać kontakt, ważne żeby nie trzymac je obie w jakichś sterylnych odległościach. My mamy świnkę morską i niestety od porodu mocno ja olewamy, nie wiem jak to się dzieje, ale nigdy nie ma czasu, żeby przytulić futrzaka 🙁

    1. dalecy ejstesmy od sterylnej paniki;) wręcz uwazamy, że trochę psich kłaków nie zaszkodzi, a dziecko przynajmniej nie będzie uczulone na zwierzaki 🙂

  5. Wielki podziw, że pies nie włazi na kanapy, łóżko. Mi to akurat nie przeszkadza. A nawet lubię bliski kontakt ze zwierzami, ale nie znam żadnego psa, który bytuje tylko na ziemi 😉 W kwestii oswajania to wiem tylko z opowieści- koleżanki mąż najpierw przyniósł pieluchę małego do domu. Pies był dwuletni, ważył ponad 20 kg. Nic się nie wydarzyło. Teraz drugi synek ma ponad rok, szarpie psa, wala się po nim tak z miłości bez wyczucia, starszy ( ponad 3 letni) teraz go kopie, bo klocki rozwala, ale pies nie ma agresji, śpi w łóżku z dzieciakami. Jedyne co i to widać, a o tym też mówiła koleżanka, że zszedł bardzo na dalszy plan i trochę z tego powodu cierpi. Widać to zwłaszcza jak ja przychodzę, a ponieważ jestem dziecio-nielubiąca, a bardzo zwierzelubna to pies mnie na krok nie odstępuje, a całusom nie ma końca, bo jako jedyna zawsze poświęcam mu mnóstwo uwagi, drapie po pleckach, bawię się z nim i siedze tuląc go na kanapie.. Zresztą koleżanka zawsze się śmieje, że Deksik oczu nie może oderwać od "teściowej" 😉 Perła ma kochana na dzieci reaguje dość nerwowo. Nie lubi jak stają obok niej i nie chcący ją nadepną (tak leciutko). Warczy na nie tak śmiesznie. Tzn. tak jak na koty, gdy jest pod kocem, a one po niej łażą. Przypuszczamy, że sądzi, że dzieci to nie ludzie. Moje koty na synka mojej siostry ciotecznej się zjeżyły na początku- też nie kumały, że to człowiek.. 😉

    1. hello Beti;*** no Pieczara, tak jak i Czarna Perła heheh, powarkuje na dzieci, ale tylko takie, które za blisko podbiegna, albo bawia się głosnymi zabawkami, jak świetlne miecze na baterie;) zobaczymy, jak to bedzie;)

    2. a co do bytowania na podłodze, to wiadomo, że bierzemy ją na kolana, ale sama nie wskakuje, jedynie opiera się łapkami i śmiesznie podskakuje, jak ją bierzemy pod pachy, żeby podnieść;) a jak już jej się zdarzy w zabawie wskoczyć, to natychmiast zeskakuje i uszki po sobie, mimo że nikt na nią nie krzyczy 🙂 smieszny psiak.

  6. Mam nadzieję, że Pieczarka dobrze przyjmie Inę.
    To nie jest łatwa sprawa, ale widzę, że wiecie co robić, więc pozostaje trzymać kciuki !

  7. NIe wiem, jak jest z psem, my mieszkamy u naszej kotki ( i zeby nie było, że jest odwrotnie;)
    U nas nie było problemów, że pojawił sie KTOS ( czy raczej KTOSIA). Problemem było to, że okazało się, iż te wszystkie wspaniałe gadzety, takie jak cudownie wygodne łóżeczko z bosko wyprofilowanym przewijakiem, przy którym umocowano pędzącego ( nie za szybko, nie za szybko;) wokół własnej osi królika, ten wspaniały hamak na kółkach, nad którym to jakis szalony projektant wymysli sobie jeszcze taras, ta cudowna wanienka, w której można śnic o tych wszystkich fantastycznych nowych misiach i słonikach, tak idealnie pasujących do kociego pyszczka, i nawet ta wredna huśtawka, na której trudno utrzymać równowagę, NIE NALEŻĄ DO NIEJ.
    Koniec końców Sierściuch okazał swą łaskę i zezwolił Młodej na spanie w jej ( znaczy kota) łóżeczku, czasem, jak nikt nie widzi, śpią tam razem, przyłapałam nawet kota na tym, jak mruczał Młodej w nocy…
    I tak, o ile przy pierwszej córce wizja tych milionów kocich bakterii przyprawiała mnie o bezsenne noce, tak teraz smutno mi tylko, że pierwsze swięta Zosi będą bez choinki ( bombek już u nas niet;)

  8. Przy pierwszym wrzasku koty zwiały. POtem jedna ignorowała, a druga przybiegała do nas, gdy tylko Gaduś kwęknął. Potem, jak zaczął raczkować, to ta druga zwiewała gdzie pieprz, a ta pierwsza dawała się ciągać za futro. Na luz. Pis domownik, dziecko domownik, muszą się do siebie przywyczaić :).

  9. U nas po pojawieniu się Dziecia w domu pies zdawało się, że oszalał, choć dostał wcześniej pieluszkę ze szpitala. Błędem pewnie było pojechanie ze szpitala prosto na obiad do mojej mamy, gdzie pies był przez większość mojej w szpitalu bytności, i skupienie uwagi wszystkich domowników na młodym. Dylemat był, czy psa zabierać od mamy. Decyzja podjęta słuszna, choć nie bez obaw. Pies wariował i wariuje ilekroć ktoś nas odwiedza i zaczyna "piciu piciować" nad Jankiem, a psa nie pogłaszcze. Janek skończył dziś 5 miesięcy i od jakiegoś czasu interesuje się psem. Pies ignoruje, zastyga w bezruchu z Janka ręką w paszczęce, gdy ten pociągnie go za sierść, a ja jestem spokojna, że go nie ugryzie i już myślę o miejscu w szafie, gdzie pies będzie mógł sieschować przed raczkujacym wielbicielem;-). Psa wyprowadzamy w chuście, jak tata Janka nie zdąży tego zrobić przed wyjściem do pracy, ba nawet jako jedyni z naszego bloku po psie sprzątamy! Szkoda tylko, że pies już dojrzały wiekiem i J. w młodym wieku przeżyje dużą stratę. Mam tylko nadzieję, że wychowamy wrażliwego młodzianka. Sąsiadka psa musi uśpić i zaczęła o tym mówić córkom. Starsza zareagowała "szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, bo bym Mikołaja o nowego psa poprosiła". Fajnie tu u Ciebie:-). Zajrzałam przypadkiem przed godziną i dobrnęłam tyle wstecz;-). Pozdrawiam.

    1. dzięki za historię;) nie wiem, jak to będzie, ale chciałabym, by wyszło naturalnie i pies poczuł się częścią bądź co bądź nowej rodziny, a nie np. zamieniony czy cuś. Trzymaj kciuki ;))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *