natychmiastowa mobilizacja

Wczoraj byłam świadkiem fajnej rozmowy mamy z nastoletnią córka, na oko gimnazjalistką
– mamo, kupmy ten fotel
– pomyślimy o tym, może innym razem…
– mamo, ale ja nie mam na czym czytać… [i tu padło coś odnośnie lektur…]
Jak to się mówi, złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkodzi? Mnie też zawsze coś przeszkadza robić to, co akurat powinnam. Gdy miałam się uczyć do egzaminów to akurat MUSIAŁAM zrobić generalne porządki, poukładać ciuchy kolorystycznie, uprzednio je prasując. Gdy miałam pisać pracę licencjacką, musiałam KONIECZNIE porobić notatki, pościągać tematyczne pliki i gromadzić inne materiały naukowe, no i kupić kolorowe cienkopisy, bo czym ja będę te notatki robiła? Gdy pisałam magisterkę, szalenie lubiłam tworzyć ankiety, zamiast skupić się meritum. Gdy zabieram się za zlecenie…najpierw robię kawę:)


Czemu zawsze jest tak, że jak mamy coś robić, przeszkadzają nam nawet sąsiedzi, sytuacja polityczna  w Polsce, losy Lubiczów i Brzozowskich? 
Dziecko nieco zmienia ten stan. Bo nie ma po prostu czasu, już tak ostatecznie nie ma. Przedtem, zanim zawył ostatni dzwonek, były jeszcze w zapasie przynajmniej 3 dni. A teraz trzeba robić na bieżąco, a i tak brakuje czasu.
Widzicie, no matka to ma zawsze pod górę 😛 Jeśli znacie sposby na natychmiastową mobilizację, dajcie znać w komentarzach.
ps. gdy matka marzy o książce, Ina marzy, by roznieść w pył płatki kukurydziane 🙂

17 komentarzy

    1. A wiesz, myłam! W ub. tygodniu nawet u mamy;) Ale te pyłki TAAAK je brudzą, że chyba będzie trzeba wziąć się i za nie;)
      Może powinnam brać zlecenie na sprzątanie? – wtedy zajęłabym się wszystkim innym;)

  1. Sama bym chciała znać przepis… Dobrze Cię rozumiem, pracujemy w podobnym trybie… ja dziś rano dłuuuuugo zbierałam się do pracy… jak już zasiadłam, oczywiście obstawiona przygotowanymi wcześniej gadżetami bez których ani rusz, padł mi Komp… no zabity… na $mierć : D

  2. Podziwiam Was! Ja wiem, że będąc w domu szukałabym godzinami jakiegoś impulsu do pracy.
    Dzieci w szkole, przedszkolu ja za biurkiem w pracy, impulsy są tylko ochoty przy poniedziałku brak.
    pozdrawiam!

  3. Ja też zawsze jak mam się za coś zabrać to mam mnóstwo rzeczy do zrobienia. W czasie sesji musiałam sprzątać bo bałagan mnie rozpraszał. A teraz zanim zacznę rano w pracy robić cokolwiek to kawa musowo. Inaczej mój mózg odmawia współpracy.

  4. Właśnie córa zasnęła, ja zrobiłam sobie kawę, wmówiłam sobie że najwyższa pora zabrać się za robotę, zasiadłam do komputera i co widzę? No wpis u Tekstualnej:)
    Samo się nie przeczyta 🙂

    I jak tutaj pracować, no jak? 🙂

  5. He he jak ja to rozumiem. Zrobiłam kawę i zamiast popracować utknęłam przy blogowej prasowce 😉 a zaraz Mały wstanie, pranie trzeba powiesić, na spacer wyjść no i jak to powiedziec : no to popracowane 😉

  6. Ha ha skąd ja to znam?:) Ale powiem Ci szczerze jesteś motywacją dla mnie:) Pamiętasz jak mi polecałaś strony dzięki którym mogę znaleźć pracę w domu? Otóż praca sama mnie znalazła;p Napisałam pare ogłoszeń i o nich zapomniałam. Zgłosiła się pewna Pani i od trzech miesięcy mam robotę yeah:) A to wszystko dzięki Tobie:):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *