i vice wersal, i vis-à-vis

Wydawało mi się, że grudzień to miesiąc życzliwości, uśmiechu i ciepłych emocji. Dobrze, że dla mnie grudzień taki jest, bo inaczej ochrona Galerii Bałtyckiej musiałaby mnie usunąć z lokalu za pyskówki i rękoczyny.


Drodzy kierowcy, którzy przejeżdżaliście wczoraj ośnieżoną drogą koło mojego domu. Jeśli kiedykolwiek będzieci potrzebowali szklanki cukru, idźcie do Biedronki. Jeśli kiedyś spotkamy się w poczekalni, to na pewno ja usiądę na jedynym wolnym krześle, nie wy. Życzę wam wszystkiego, wszystkiego najlepszego z okazji nie przepuszczenia matki z wózkiem na pasach, kazania jej czekać na mrozie, gdy wy w tym czasie wolniutko sobie przejeżdżaliście, a ona, czyli ja, musiała nie dość, że czekać, to jeszcze pokonać mega wielką górę zlodowaciałego śniegu.
Drogi ochroniarzu w Super-Pharm w Galerii Bałtyckiej. Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebował się wygadać, na mnie nie licz, idź do kościoła. Jeśli będziesz potrzebował pomocnej dłoni, przypomnij sobie pamiętną scenę z Króla Lwa. Życzę ci wszystkiego co najlepsze z okazji bycia totalnym ignorantem, bucem i pacanem. Bądź pozdrowion środkowym palcem, za wpychanie się bez pardonu na kobietę niosącą dziecko, głupie uśmieszki i ogólnie niemoc intelektualną. 
Natomiast bardzo, ale to bardzo dziękuję, kłaniam się w pas i piekę wirtualne pierniczki dwóm panom Karkom, którzy jako jedyni zatrzymali się, bym mogła z Iną przejść. Stałam 10 minut czekając, by bezpiecznie pokonać zgrozę ubitego śniegu. Niech Wam zawsze będzie ciepło w wasze szyje!
Ludzie, trochę życzliwości, ale przede wszystkim pomyślunku, to nie boli! 
U mnie jest tak. Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Moja prawda jest bardziej mojsza niż twojsza. Jesli ty mi tak, to ja tobie vice wersal. Jak ty mi tak, to ja ci vis-à-vis. Także Wesołych Świąt i do zobaczenia na trasie 🙂

Jesteśmy też tu: instagram // facebook // pinterest // twitter

9 komentarzy

  1. Grudzień ubiegłego roku. Szał zakupów w jednym z supermarketów na dolnym śląsku. Ja z półtoraroczną Zu na rękach, z jednym produktem, zmierzam do kasy. Kasjerka, która zaczynała swoją zmianę, otwierając kasę wskazała w moim kierunku dłonią i powiedziała 'Zapraszam do kasy'. W tej sekundzie wyrosła przede mną kolejka objuczonych tobołami zakupowiczów, taranując mnie przy okazji. A teraz to, co zostanie w moim sercu na zawsze. Ta sama kasjerka, odeszła od swojej kasy, otworzyła drugą, i do niej tym samym miłym gestem mnie zaprosiła. Konsternacja pozostałych przy pozostawionej kasie dała mi wiele satysfakcji 🙂

    1. miałam podobną sytuację 😉 takie zdarzają się równie często, co te opisane przez Tekstualną. Nie zapomnę jak w lipcu zaczęło ni stąd ni zowąd żabami prać z nieba, w sensie lać jak z cebra, w sensie ulewa roku była, a ja wracałam z pogodnego spacerku z wózkiem z parku. Ja bez parasola, dziecko z gołymi nogami, ale ni jeden buc się nie zatrzymał przed przejściem, widząc że aż połykam deszcz lejący się ciurkiem mi po twarzy i po wszystkim i po dziecku, dopiero jakaś zdesperowana kobita (patrząc na mnie) po prostu weszła na ulicę przed auto, stanęła i dała mi znak do startu. Chciałabym tak każdego z tych kierowców postawić na moim miejscu!! / R

    2. Co jest dla mnie niezrozumiałe, zauważyłam, że więcej życzliwości spotyka mnie teraz, kiedy Zu ma 2,5 roku, niż kiedy woziłam ją jeszcze w wózku. Wówczas, mam wrażenie, wywoływałyśmy nieopisaną falę złośliwości lub ignorancji właśnie w chwilach nieludzkiej ulewy, czy zamieci śnieżnej. Na szczęście, wśród niezliczonej ilości wielosezonowych bałwanów, spotykamy cudownych ludzi 🙂
      Pozdrawiam Was dziewczyny

  2. Jezuuuuu- ja to mam ochotę pisać WSZĘDZIE (MPK, ZDM i inne) maile ze skargami i rozpoczynać akcje społeczne typu: "Przepuszczanie pieszych na pasach" (czekanie 15 min na przejściu gdzie nie ma świateł to norma, plus dzisiaj by mnie taksówkach potrącił), "Wchodzenie, wychodzenie i rozmieszczenie się w tramwajach" (do pasji doprowadzają mnie ludzie, którzy zamiast stawać w głębi tramwaju gdzie jest PEŁNO miejsca- tłoczą się zaraz przy drzwiach uniemożliwiając wsiadanie i wysiadanie!), "W Polsce obowiązuje ruch PRAWOSTRONNY!" (tu kurwuję na prawo i lewo 😀 Oczywiście chodzi o pieszych na chodnikach).
    Jestem u skraju wytrzymałości psychicznej … (a nie długo (?!) lato i dochodzi smród w tramwajach)…

    Mimo wszystko- życzę Nam – SPOKOJU! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *