I dopiero się zacznie

Sama nie wiem, czy lepiej to przemyśleć, czy iść na żywioł
robiąc wszystko, by się udało. Wolę bramkę numer 2, chyba… A myślę teraz o tym,
że pojawia się dziecko i nie ma wymianki, nie ma podróży w czasie, nie ma
przechowalni, nie można się rozmyślić. Teraz to się dopiero zacznie racjonalne,
dojrzałe myślenie. Teraz trzeba będzie być przewidywalnym i odpowiedzialnym.
Trzeba będzie o szczepionkach, żłobkach myśleć. Trzeba będzie wbić sobie do
mózgu nowe priorytety. Choć liczę na to, że to wszystko naturalnie przyjdzie,
samo z siebie i bezboleśnie, z własnej nieprzymuszonej woli, z przyjemnością.
Bez winy i kary. Boże, czy teraz będę się martwić non stop kolor?

Ale z drugiej strony, to samo wszyscy mówili, gdy
zabieraliśmy Pieczarę ze schroniska haha! Że teraz to obowiązek! Że nie można
pieska oddać, że trzeba dbać, karmić, wody nalać, chrupek nasypać. Że na
wakacje to z trudem. I co? Wszystko da się jakoś zorganizować 😛 oczywiście z
pomocą rodzinną.
Tak mnie naszło w niedzielę przed obiadem. To chyba z głodu.

33 komentarze

  1. Kochana, bez pomocy rodziny też się da, wierz mi;) i ani waż się myśleć o żłobku, nu nu;) a jak już wyjdziecie ze szpitala z panną spóźnialską to tylko jedno musicie i będziecie robić: kochać kochać kochać:) reszta to już tylko nieistotne szczegóły;)

    1. hahah żłobek to temat naszych żartów – Mała nie miała jeszcze 10cm, a już była zapisana…tak na wszelki wypadek, w kolejce się ustawiliśmy 🙂

  2. No skoro z Pieczarą daliście radę… 😉 A tak poważnie to pewnie, że wszystko można, chociaż taki mały człowiek to nie lada rewolucja i zmienia świat totalnie!

  3. Hormony szaleją, stąd te rozterki;)
    Pewnie Cie nie pociesze, ale juz niedługo sama zobaczysz – nie bedzie kategorii TRZEBA zacząc cos robic, bo to wszystko okaze sie naturalne. Teraz sobie nie wyobrażasz, że mozna miec przerwę w chodzeniu do kina, teatru, na imprezy ( wpisz tu co chcesz) – jak pojawi sie Ina, rezygnacja z seansu w kinie nie bedzie juz miesciła sie w kategorii wyrzeczen (wiem, brzmi dziwnie, ale tak jest). Dziecko od razu tak mocno wdrukowuje sie w zycie rodziców że faktycznie zapominają, jak to było PRZED ( to chyba taki myk natury, cobyśmy nie wyginęli z tego łez padołu). He, he, ja przed narodzinami pierwszej córki miałam oblatane wszystkie spektakle w stolicy, kazde kino było moje, odczyty, prelekcje, ech…I niedawno złapałam sie na mysli, że jak ja to wszystko byłam w stanie ogarnąć i bywac, bo KTO W TYM CZASIE SIEDZIAŁ MI Z DZIECKIEM???
    Ho, ho, tak, tak…- jak to mawiał dziadek Britty i Anny w "Dzieciach z Bullerbyn"
    Dobre porównanie masz z psem, to dokładnie tak działa.
    A, i pomysl sobie, że wiele osób ma podobnie i daje rade. Ty poki co bedziesz miała tylko jedno dziecko, ja mam dwoje ( w tym jedno non stop przy zywym smoczku, a drugie chyba dzieli sie na czworo, bo jest dosłownie wszędzie). Do tego pies nie włazi Ci na meble tak jak mój młody sierściuch i nie strąca misternie ułożonych klocków lego ( co powoduje głośny lament mojej starszej córy, tudziez nie wskakuje na parapety, skąd zrzuca doniczki z kwiatami na parkiet( co powoduje dziury w parkiecie, a u Pana i Władcy głośny wk..).
    A że czasami bedziesz miała wszystkiego serdecznie dość, to już całkiem inne story…:D

    A tak btw – jak napisałas o tym żłobku, to juz dla mnie wszystko jest jasne, czemu Ina tak sie spoznia… Pewnie chce Ci załatwic roczny urlop macierzynski:)

    1. Ja mam wlasnie taki dzien,ze mam dosc i niestety doskonale pamietam jak to bylo przed,czasem zapominam jak sie nazywam z tego wszystkiego, ale do cholery za dobrze pamietam jak bylam na kazdej kinowej premierze i niestety na maksa mi tego brakuje,o treningach nie wspominajac,brakuje mi ich tak bardzi,ze czasem jade pod Pura jak mala spi z tylu w aucie i sie gapie i wspominam jak wylewalam pot krew i lzy.dzisiaj tylko lzy,ale taki dzien mam okropny,bom umeczona jakby mnie z krzyza sciagneli..ale kocham ja bardzo:)

  4. też się zastawiałam jak dam sobie radę? jak zmienię pieluchę?, jak wykąpię? czy będę umiała trzymać i krzywdy nie zrobię – wszystko jakoś samo przyszło i nie mam pojęcia skąd:)

    1. to prawda człowiek zaczyna wszystko instynktownie robić. pamiętam pierwszą noc w szpitalu, dokarmiałam E z butelki i zaczęła się fest krztusić, intuicyjnie położyłam ją na ręce na brzuchu i poklepałam po pleckach. pamiętam ten moment jakby dział się przed chwilą i podobnie jest z wieloma innymi rzeczami.
      dzieje się samo, nawet za bardzo nad tym nie myślisz i się nie zastanawiasz co i jak.

  5. Wraz z dzieckiem pojawia się tak Wielka MIŁOŚĆ, która sprawia że człowiek potrafi Góry przenosić, wszystko to o czym piszesz przyjdzie naturalnie. Już za hmmm dzień, dwa, tydzień, dwa gdy maleństwo będzie już na świecie napiszesz tutaj posta w którym stwierdzisz że świat sprzed nie istniał, że czujesz jakby dziecko było z wami od zawsze nie będziecie wyobrażać sobie bez niego życia. Tak już jest i to jest cudnowe, cudowne ile taka mała kruszynka potrafi wydobyć miłości, cierpliwości, szacunku i zrozumienia z naszych dorosłych serc.

    P.S Nadal trzymam kciuki

  6. kochana 🙂 widziałam już zdjęcie malusiej cureczki 🙂
    gratuluję 🙂
    i chcę dodać – pewnie, że dasz radę. Należysz teraz do grona MAM 🙂 a każda mama to bochaterka i superMAMA wszystko ogarnie 🙂
    – one mają moce, dzięki którym zamieniają szare obowiązki, w kolorową zabawę 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *