piąta po południu

Herbata nam towarzyszy ostatnio cały czas. Herbata z malinami to ostatni hit tego bloga, co możecie podziwiać TU. Ja też się z nią nie rozstaję, odkąd okazało się, że rozmazują mi sie kontury, czyli czuję się niewyraźna. 

Jaką herbatę lubicie najbardziej? Ja uwielbiam żółtego liptona, z cytryną i łyżeczką cukru. Ale tylko tą robioną w domu, w Olsztynie. Ten sam skład w połączeniu z wodą gdańską nie powala, niestety. A herbatę, oprócz miłości do marynarskich klimatów i grochów, mamy w spadku po Mamie. Herbata w naszej rodzinie dzieli cechy vibowitu i kleju silikonowego – dobrze robi na wszystko. Te trzy rzeczy są w naszym rodzinnym domu zawsze 🙂
Jeśli wybieram herbatę z bajerami, zazwyczaj jest to plasterek pomarańczy, konfitura malinowa, goździki, odrobina cynamonu. Dla poprawy humory, by sprawić sobie w ciągu zwykłego dnia odrobinę egzotycznego powiewu. No i Tatowy wtedy krzyczy ,,widzisz? to się nazywa randka!”

Każda taka herbaciana sesja to randka z małą Smakoszką. Mlaska, wzdycha, śmieje się, wsysa, robi dziubek. Dla niej to niezła atrakcja, testuje swoje kubki smakowe, organoleptycznie sprawdza świeżość listków zebranych gdzieś na plantacji w Ameryce Południowej. 

Najgorszą herbatą, jaką sobie zafundowałam, była rozgrzewająca z imbirem. Skąd miałam wiedzieć, że do herbaty dodaje się tylko odrobinę imbru {dla niewtajemniczonych, imbiru nigdy sama nie kupiłam i nie wiedziałabym co z nim zrobić}? Nie wiedziałam, więc wrzuciłam wszystko, co przygotowała mi barmanka. Czyli dwie stołowe łyżki ostrego jak cholera imbiru. Never ever! Niezbyt dobrze wyszło mi robienie dobrej miny do złej herbaty, więc zrujnowałam rodzinny budżet na kolejną, tym razem bezpieczną wersję. 

Życząc Wam udanego wieczoru i pysznej herbaty, udajemy się z Panną Pyzulką na zasłużony odpoczynek… 🙂

16 komentarzy

  1. lipton to nie herbata.. sooory.. 😉
    u nas rządzi czarna z aromatem bergamotki i miodem, a jak jestem grzeczna (chłe chłe), to dostaję ukochaną masalę – i tym razem nie chodzi o kuraka, a herbatę z korzennymi przyprawami i mlekiem -stawia lepiej niż kawa, a tuli niczym gorąca czekolada 🙂

  2. Udała Wam się ta harbatka z malinami, Ina jest rozbrajająca… Strasznie pocieszna Istotka 🙂 Moja ulubiona herbata to mieszanka liściastych. Też ostatnio niewyraźna jestem… co zrobić, taka pora! Trzymajcie się ciepło Dziewczyny i Chłopku! Pzdr Kasia.

  3. imbir (kilka cieniutkich plasterkow) polaczony z cytryna oczyszcza organizm z fluoru, ktory dostarczamy sobie codziennie myjac zeby fluoryzowana pasta.
    ciocia

  4. Boska ta Twoja Pyzulka, z resztą obie jesteście super Dziewczyny! A zimowa herbatka…mniaaaam…z goździkami, miodem, sokiem malinowym i plasterkiem pomarańczy… Uściski!!

  5. Też bardzo lubimy herbatę, zwłaszcza od kiedy przerzuciliśmy się na liściastą, często sama komponuję różne smaki, a jesienią dorzucam PLASTEREK imbiru 😉 na dzbanek, kilka goździków, szczypta cynamonu. I obowiązkowo syrop malinowy lub czarny bez z Polskiej Róży, same owoce i cukier…

  6. Uwielbiam Liptona z cytryną i z owocami leśnymi – zarówno smak jak i zapach roznoszący się po całym domu. Nie ma nic lepszego na jesienne poranki. Kiedyś nałogowo piłam Dilmah waniliową. Od czasu do czasu lubię poeksperymentować z tymi smakowymi do zaparzania. To tyle apropos herbaty.

    Bardzo ładne zdjęcia, takie… klimatyczne. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *