Dziecko? Tak, poproszę!

Dziecko? Tak, poproszę, najlepiej dwoje na raz, jedno do domu, a drugie na działkę.
Tytuł, ale też cały post, nawiązuje do wpisu Malviny Pe. O TEN post chodzi.
Za każdym razem, gdy muszę coś o sobie powiedzieć, napisać, mam chwile zawahania. Przecież nie powiem, że jestem tylko mamą, bo nie jestem. Nie wymienię najpierw tego, że jestem mamą, bo np. w pracy akurat to nie jest plusem.

https://www.tekstualna.pl/2014/04/dziecko-tak-poprosze.html

Scenariusz życiowy jest jeden. Taki ogólny. Zaczynając od podstawówki, komunii, liceum, matury, studiów, potem pracy (ale nie za długo), ślubu i dziecka. I co teraz?

Tym, którzy idą według z góry ustalonego schematu, ciężko jest patrzeć, gdy ktoś po prostu jest sobą. I dobrze mu z tym. Ciężko jest przyznać, że można być spełnionym, zdrowym psychicznie i w dobrych społecznych relacjach BEZ DZIECKA! A tak właśnie jest. Bo to my mamy te relacje, to my mamy doświadczenia, to my żyjemy, podróżujemy, pracujemy, a nie nasze dziecko. Dziecko to kolejna droga.

Z mojej perspektywy właśnie Ina jest tym, co jest w życiu ważne. Ale nie myślę też, że to scenariusz dla każdego. W końcu nie każdy ma szczęście mieć Inę 🙂
Rzeczywiście jest tak, że kobiety, które nie miały i nie mają
na siebie pomysłu, nie wiedziały i nie wiedzą, co ze sobą zrobić,
trzymają się kurczowo tego swojego dziecka, bo to ono je definiuje i
dzięki temu są kimś. Taka prawda. 
I tak, jak Malvinę, wkurzają mnie mamy, które jedyne co robią, to dzieci, a dodatkowo posiadają gen malkontenta i wszystkowiedzącej divy. Bo robią nam ,,dobrą” robotę. Bo przez to ja, mama aktywna, która nigdy nie myślała, by wcisnąć życiową pauzę i trwać tylko z i tylko dla dziecka – mam pod górę! Bo ocenia się mnie właśnie przez pryzmat tych nieumytych włosów, tych dresów upaćkanych obiadem i Klanu. I to ja muszę udowadniać, że taka nie jestem. A nie powinnam, przecież jestem sobą. Nie zmieniło się moje podejście do pracy, do przyjaciół. Mam mniej czasu i nie mogę być tak spontaniczna, jak kiedyś, ale do cholery dziecko nie zabrało mi ambicji i chęci!
Moje życie kręci się wokół Iny, ale w międzyczasie jest mnóstwo innych rzeczy, którym się poświęcam i z których nie chcę zrezygnować. I jeśli zdecydujemy, że miło będzie kupić dodatkowy fotelik do samochodu, nie odetnę spraw, którym poświęciłam mnóstwo uwagi i które mnie cieszą. Trzeba będzie wszystko pogodzić. 
Zdarzyło mi się powiedzieć kumpelom, które kategorycznie stwierdziły, że
nie chcą mieć dzieci, że jeszcze zobaczą, że to kwestia odpowiedniego
faceta. Oczywiście zaraz zmądrzałam, ale mam jedno usprawiedliwienie – w
każdej sferze życia oceniamy innych według siebie. Moje doświadczenie
jest takie, a nie inne, i skoro u mnie było właśnie tak, u innych też może być podobnie, prawda?

Mam jednak świadomość, że to, co dla mnie dobre, dla kogoś nie musi być spełnieniem marzeń. 

38 komentarzy

  1. Nie miałam okazji poznać tych kobiet, które to definiują się poprzez dziecko [ dziecko jako epicentrum wszystkiego, co zarządza wszelką materią 😉 ] A jeśli takie istnieją, to mam chyba dar ich niezauważania 😉 Robię swoje. Gdy dziecka nie miałam, byłam singlem [który to zarzekałam się przed samym sobą, że dzieci mieć nie będzie 😉 ] też nie roztrząsałam tematu i nie miałam potrzeby tłumaczenia się, dlaczego to w moim przypadku dziecko [ a właściwie jego brak] nie jest meritum mojej egzystencji 🙂

  2. Problem polega też na tym, że dziecka nie można mieć zawsze. Przynajmniej kobieta tak nie ma. Musi podjąć decyzję do pewnego wieku, potem już przepadło, nie ma i mieć nie będzie. I niestety wiele kobiet potem żałuje. Że nie urodziły drugiego dziecka na przykład, albo że nie mają dzieci w ogóle. Co gorsza tak naprawdę nikt nie wie, kiedy jest ten deadline… Przy założeniu, że wszystkie pary zachodzą w ciążę bez problemu – pół biedy. Jest to jednak założenie absurdalne i trzeba brać pod uwagę, że czasem trzeba czasu na leczenie, zabiegi, itd… Kiedy więc decyzja, że nie chcemy mieć dziecka jest ostateczna i jak wpłynie na nasze życie w przyszłości? Ha! I tu nie ma mądrych… Dlatego ja jednak mówię zwykle, "zastanów się, pomyśl, na spokojnie… raz, drugi, trzeci… Niezależnie jaką decyzję podejmiesz, to Ty za nią zapłacisz…

  3. Znam takie matki,wiele takich matek spotykam np na placu zabaw albo u fryzjera.Siedze na fotelu,chce sie zrelaksowac,poogladac kolorowe gazety,poczytac o kasi cichopek a tu obok siedzi matka ktora czeka tylko na okazje by opowiedziec mi cos o swoim ddziecku.Jakie ma osiagniecia jaka robi kupe i o ktorej..kocham swoja corke ale nie mam potrzeby definiowac siebie przez pryzmat jej umiejetnosci,mam swoje o ktore nikt u fryzjera nie pyta;);)pozdrawiamy

  4. Na pewno masz sporo racji, trudno jest być zdrową, spełnioną, wśród kobiet, które nie potrafią znaleźć proporcji, a pierwszy kryzys tożsamości po studiach łatają zamążpójściem, dzieckiem, potem okazuje się, że czas na kolejny krok. Bycie zgorzkniałą kobietą – matką Polką, to do niedawna była norma. Teraz przywołuje się kobiety – hej laska, jeśli się frustrujesz to na własne życzenie, ale bardzo trudno wyjść ze schematu nieszczęśliwej bohaterki, czyli kobiety, jakie obserwowało się od pokoleń. Na szczęście nasze pokolenie już się tego podejmuje, a córki patrzą 🙂

  5. Ja znam wiele osób, które nie chcą mieć dzieci i zawsze się zastanawiam, co zrobią jak za kilka lat zmienią zdanie i już nie będą mogły? Podziwiam ludzi, który potrafią podjąć decyzję zarówno o posiadaniu, jak i nie posiadaniu dziecka. Wiele jest osób, które pozwalają innym o tym decydować, lub los decyduje za nich.

  6. Jeżeli ktoś w wieku nastu czy dwudziestu lat mówi, ze będzie bezdzietny, to raczej można to zbagatelizować – też takim osobom czasem mówię, że w momencie jak zmieni im się sytuacja życiowa i przestaną wszędzie pędzić, to zmienią im się priorytety i może przyjdzie czas na dzieci.
    Nigdy jednak nikogo nie konwertuje, bo to tak, jak gdyby mi ktoś przyszedł i zaczął mówić, żebym jednak nie miał dzieci, bo wtedy jest lepiej 🙂 Nie, nie jest 🙂

  7. Wszystko ok, już słyszałam takie opinie, i wiem że ja sama jestem nie raz postrzegana przez pryzmat "mamuśki". Tylko ja się pytam, gdzie są te matki, które nie mają sposobu na życie i wymyślają sobie macierzyństwo? Jeśli znam osoby, które zostały na dłużej w domu z dziećmi, to nie kury domowe, a dziewczyny, mające plany na rozwój osobisty i zawodowy, które chcą się zatrzymać, żeby potem iść dalej.
    Zatem nie wiem, czy Twój wpis po prostu nie propaguje jakiegoś stereotypu, który powstał kiedyś, a obecnie nie ma racji bytu w rzeczywistości. Sorry.

    1. Ja też na szczęscie znam więcej mam, które mają na życie plan, ale znam też takie, które idealnie wpisują się w stereotyp. Wpis odnosi się do posta Malviny, która pisze o tym, że są mamy, które nie przyjmują, że ktoś może nie chcieć mieć dzieci i chce żyć inaczej, niż ustawa przewiduje. Według mnie – każdy niech sobie żyje jak chce, chyba, że to mnie jakoś dotyczy. I, jak napisałam, jesli mama chce być mamą na pełen etat to super, ale jeśli a) nie przyjmuje innego punktu widzenia, niech zacznie, b) jesli chce oceniać innych, a jej postawa dodaje stereotypowi mocy – to jż nie jest fajne.

  8. Monika 🙂 Ja też dziecko, tak poproszę:)
    Nie rozumiem ludzi, którzy nic nie zrobią bez dziecka…

    Wiesz jak potępiło mnie otoczenia tzw. koleżanek, jak poleciałam z mężem do USA na 16 dni i zostawiłam córkę dwóm babciom jak miała rok i 10 mcy? Były pytania: jak możesz? Nie tęsknisz? Głupie prawda? Oczywiście, że tęskniłam, ale dlaczego muszę być uwiązana?

    Pozdrawiam

  9. Musimy wreszcie zrozumieć, że każda kobieta jest INNA; rozumiem Ciebie, że chcesz zaprzeczyć temu i pokazać wszystkim, że mimo posiadania dziecka robisz jeszcze innych miliony rzeczy, ale to nie trzeba pokazywać innym!
    Po prostu robić swoje. Ja znam i takie kobiety, które siedzą w domu z dzieckiem i nic innego poza tym nie robią ale wychodzą na spacerki i wcale nie w porozciąganych dresach i znam kobiety, które też spełniają się zawodowo i robią innych mnóstwo fajnych rzeczy mając dziecko. Ja sama mając dziecko nie czuję się jakoś żeby cokolwiek dużo się zmieniło; owszem ten brak czasu ok, ale poza tym pracuję, gotuję, sprzątam, chodzę na kawę z koleżanką a nawet na randki z mężem 🙂 A za to dużo wyjeżdżamy z naszym synem 🙂
    Ale nie można oczerniać kobiet, które typowo siedzą w domku poświęcając czas tylko maluchowi, bądźmy normalnymi ludźmi; ja potrafię zrozumieć taką matkę i tyle w tym temacie.
    To jeśli takie panie jak ta, nie rozumieją macierzyństwa i chęci posiadania dzieci to i my matki polki nie będziemy jej rozumiały że ona matką nie chce być…..

    1. No pewnie, że każda kobieta jest inna, choć otoczenie często wrzuca nas do jednego worka. Wszystkie kobiety chca być matkami. Wszystkie matki mają odrosty i nie mają ambicji. Oczywiście nie jest tak, że ,,mam coś'' do mam, które opiekują się dziecmi w domu i są z tego powodu szczęsliwe – nie mam 🙂 Ale też nie chcę, żeby ktoś mnie oceniał za moje wybory. Wybór za wybór. I też wkurzam się za te stereotypy – jednak one zyją nie bez przyczyny…

  10. Hmm chyba nie zrozumialam tego tekstu, a w wielu kwestiach zgadzam sie z Toba. Tym razem nie rozumiem. Zyjesz jak zyjesz łączysz macierzyństwo z pracą, relaksem, rozrywką etc. Ok to Twoje zycie i Twoje decyzje ale dlaczego oceniasz innych? Zawsze pisałaś że oceniać innych nie chcesz, a teraz oceniasz matki które zostają z dziećmi w domu. Dlaczego? Ja jestem za tym jak najbardziej żeby mieć pracę i życie oprócz dziecka ale dlaczego zaczęłaś oceniać kogoś kogo nie znasz i jego wybory. Mnie obchodzi tylko moje życie i moje wybory, moje podwórko i nie mówię że mój styl życia jest lepszy "normalniejszy" . Trochę się zawiodłam
    Justyna

    1. Absolutnie nie interesują mnie wybory innych, chyba, że ingerują w moje życie. Wolałabym, by nie było stereotypu, że kobieta, która chce miec dziecko przed 30stką, nie ma ambicji, kocha odrosty i poplamione dresy. Każdy tworzy swoje życie, jednak mam prawo, by zauważac pewne rzeczy. Jeśli kobieta jest szczęsliwa ze swoim wyborem – super.

    2. Moniko, a mi się wydaje, ze stereotyp jest inny. Mama zrelaksowana, uśmiechnięta, modnie ubrana, baaardzo zadbana. Ma wyglądać jak z okładki czasopisma, osiągać sukcesy zawodowe, spotykać się z przyjaciółkami bez dziecka, chodzić na randki z mężem i poświęcać dziecku mnóstwo czasu. Trochę nierealne. Sama pracuję zawodowo, rozwijam się, mam kontakt z ludźmi. I wszystkie moje koleżanki. Stereotyp poplamiony dres,tłuste włosy itp.był aktualny kilkanaście lat temu, mam wrażenie. Przynajmniej ja takich matek nie znam. Niektóre pracują, inne są z dzieckiem w domu. Wszystkie się rozwijają, dbają o siebie i goni za stereotypem idealnej kobiety, ktora godzi wszystkie sfery życia z powodzeniem i przy tym promienieje.

  11. Od zawsze chciałam być mamą i wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Pojawiła się na świecie Jagna i wywróciliśmy wszystko do góry nogami. Nie spodziewałam się że dam się tak zamamować, ale jednocześnie mam nadal swój świat i siebie choć sprawy dzieciowe pochłonęły mnie bez reszty. Wśród moich znajomych było kilka osób które nie chciały miec dzieci. Po kilku latach zmieniły zdanie stąd moze trend mówienia: poznasz faceta to sie zmieni, czy musisz do tego dorosnąć. Pozostało jeszcze nadal kilka osób którzy tak jak pani Malvina deklarują: nie dziekuje. I ok! Zawsze bede troche im zazdrościła luzu i spontaniczności ale potem spojrze na tego swojego małego potwora jak spi. I wiem ze tu jest moje miejsce. I wszystko sobie jakoś podkladam. Pozdrawiam ciepło.

  12. Każdy człowiek jest inny. Ja niemal od zawsze wiedzialam że chcę być mamą, ale teraz, gdy już córeczka jest centrum wszechświata to wcale nie czuję, że jest jedynym, czego mi do szczęścia trzeba. Chcę być nadal kobietą, kumpelą i dobrym pracownikiem. Powiedziałabym nawet, że teraz jestem gotowa na więcej, i to właśnie tego, co z dzieckiem nie jest związane.

  13. A to nie jest tak, że oczekiwania wobec kobiet wpędzają nas we frustrację? Matka Polka, której ukochane bobo wyplamiło dres, która puknie serial dla relaksu, która pierwsze lata koncentruje się na dziecku i nie tęskni za karierą, no bo dla niej w tym momencie te plamy i dres są ważniejsze, niż biurko i najwznioślejsze zadania zawodowe, jest pod obstrzałem. Bo powinna nosić szpilki, ale w szpilkach ciężko pchać wózek. Bo skoro się ekscytuje macierzyństwem i guganiem, to na pewno jest wypruta z ambicji. A ja powiem od serca – nie dajcie się zgnoić Matki Polki, początkowy okres minie jak z bicza strzelił, na biurko przyjdzie czas, a tych pierwszych lat nigdy nie przeżyjecie z dzieckiem na nowo!

    1. Zgadzam się z Tobą, ale jeśli te mamy, które akurat wybrały taka opcję, narzucają ją innym i oceniają innych według siebi, na przykład kobiety, które nie chcą mieć dzieci, to to już nie jest fajne. Ja wybrałam taki styl życia i nie uważam, że te mamy, które wolą spędzać czas z dziećmi, są gorsze, bo nie są. Ale jesli te mamy zaczną mi zarzucać cokolwiek – czy wtedy ja też mam prawo negatywnie je ocenić przyrównując do siebie?.

      Nie bez znaczenia jest fakt, że ten stereotyp umorusanej matki jest wszechobecny i nawet świadomi ludzie, na wysokich stanowiskach, tak wlasnie myślą. Strasznie mnie to irytuje. 🙂

    2. I chwała Ci za ten komentarz! Zgadzam się w 100%. Niech każdy robi to co uważa, za dobre dla niego, nie słucha, że trzeba być ambitnym i meega aktywnym, bo to jest prawdziwe życie..a przecież dla każdego oznacza to co innego.
      Monika narzekasz na stereotypy, a sama właśnie je powielasz takim postem..Jedni chcą dzieci inni nie. Jedni chcą wracać do pracy inni nie. Jedni chcą zajmować się swoimi dziećmi, a z pracą poczekać inni chcą wszystko i godzą to ze sobą i jest ok. Nie Tobie to oceniać i mówić co jest dobre, a co złe. Tyle było luzu i tolerancji na blogu niech tak będzie nadal.

    3. posty piszę z emocjami i często po fakcie widze, że powinnam coś dopisać, żeby nie było niejasności, ale dobrze, że są komentarze 😉

      Lubię ludzi i najwazniejsze, by ludzie byli szcześliwi. I nie wnikam, która mama co robi. z drugiej strony nie zgadzam się z tym, że fakt, że mam dziecko, robi ze mnie pracownikiem drugiej kategorii, a tak jest i to zadna tajemnica. I dlaczego tak jest? Skąd przekonanie, że razem z dzieckiem straciłam ambicje i chęci?

      Mam sprzeczne emocje. Z jednej strony każdy jest inny i trzeba tę inność pielęgnować i cieszyć się ze swoich wyborów, nie oglądac na innych. Z drugiej strony, czyjas postawa, jakiejś grupy kobiet, bardzo wpływa na światopogląd np. pracodawców. I tutaj mam dylemat :)))

    4. Czyżbyś miała w pracy problemy z powodu etosu Matki Polki? Jakiego rodzaju?
      Przecież wiele kobiet rozstaje się z dziećmi już po 3 miesiącach, kontynuują etaty i one też są w Polsce, nie należą do rzadkości.
      Są też mamy pracujące zdalnie – to pewna nowość.
      Wydaje mi się, że trochę przesadzasz z tym jak Matki Polki zrobiły Ci krecią robotę. A pracodawca jak zechce kogoś zwolnić, to nie dlatego, że ma dziecko.
      W wielu firmach czyjeś macierzyństwo nie jest problemem dla szefa, bardziej dla koleżanek, które potem muszą robić za mamę, która wzięła zwolnienie, to one są dyskryminowane, bo przecież nie mają dzieci i życia osobistego, to zostać muszą.

    5. Problemów nie mam 🙂 Nie przesadzam, mówię jak jest. Kobieta, która decyzuje się na dziecko przed 30-stką, nie ma ambicji i nie rokuje dobrze 😉 Także muszę się wykazać, by być traktowana powaznie. Nie bede tutaj sie rozpisywac, ale zmiana nastawienia jest widoczna. Macierzyństwo jest problemem, gdy nie można być dyspozycyjnym 24h 🙂

    6. Może to kwestia tego miejsca, w którym pracujesz? Jest taki plebiscyt 'Mama w pracy', firmy biją się o to, kto najlepiej traktuje matki, wszyscy jednym chórem twierdzą, kobieta spełniona to najlepszy pracownik, więc pracodawca przyjazny mamie zyskuje podwójnie, a tracąc takiego pracownika, kuleje cała firma. Chyba powoli idzie w tą stronę z zatrudnianiem matek, choć na pewno są środowiska z betonem zamiast prorodzinnej polityki i tak – to trzeba plenić, ale nie plenić Matki Polki w dresie, bo to nie one są winne. 🙂

    7. być dostępnym 24 h na dobę? Brzmi dość pracoholicznie, nawet osobie bez rodziny zapaliłaby się czerwona lampka- jeśli ktoś tego ode mnie oczekuje, to ma w nosie mój work& life balance. Dla mnie taki pracodawca to ktoś, kto nie szanuje mnie jako człowieka, kto oczekuje, że praca będzie moim numberem one.

    8. Wiesz, ja ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego, jak moje życie teraz wygląda. Mam świetne warunki i tak naprawde wiem, że mogę więcej niż jedna mama. Nie będę już narzekać, bo i tak wszystko zalezy ode mnie :))

    9. niż jedna, czy niż niejedna? 😉 To fajnie, gratuluję Ci. Że tak powiem żyjmy swoim życiem i innym też na to pozwólmy, jedyne co mnie wzburzyło, to cała nagonka na MP w dresie. Szanuję kobiety, które powielają tradycyjny model rodzinny, szanuję te, które łamią stereotypy, nie lubię porównań i ocen. Pewnie wynikają one z tego, że każdej z nas co innego się sprawdziło i chce na siłę uszczęśliwiać te, które wybrały inaczej.:)

    10. Myślę, że te 'umorusane' też mają wybór – w końcu mają luksus wychowywania dzieci do momentu aż uznają za stosowne, ich mężowie zapewniają im byt finansowy. Gdy tylko zdecydują, że chcą zarabiać – droga wolna, a nie każda kobieta może sobie na to pozwolić. Tym bardziej szacun dla takich małżeństw, gdy mając do wyboru tyle ścieżek, postawili na tradycyjne wartości 🙂

  14. A ja w umorusanej matce widzę piękno, mnie to nie irytuje. Pytanie czy nawzajem się oceniając, relatywizując kto jest lepszy, a kto gorszy, faktycznie doprowadzimy do czegoś pozytywnego. Czy deprecjonując wybory innych kobiet, nasze wydadzą się słuszniejsze? Czy można mieć wszystko? I karierę, i bycie blisko dziecka, gdy jest na etapie rozwoju, kiedy tej bliskości łapczywie oczekuje, nie bacząc na nasze potrzeby, tęsknoty? Ja uważam, że trzeba wybrać. Każda z nas wybierając, traci jakąś cząstkę komfortu psychicznego, albo czuje się winna wobec swoich potrzeb, albo wobec dziecka, bo nie rozdwoimy się, no chyba, że wybierzemy co-work dla rodziców z dziećmi. To jest powodem agresji jednej grupy kobiet, wobec drugich, irytacji, bo jeśli jest nam dobrze, opinie innych po nas spływają, nie musimy się bronić, ani usprawiedliwiać.

    1. Zgadzam się z Tobą Niedoskonała Mamo. I powiem szczerze, przez takie wypowiedzi jak powyższy wpis Moniki czuję się winna, że jestem w domu z dzieckiem i powiem więcej: wstyd mi się przyznać,że uwielbiam to. I nie chodzę w brudnym dresie, a seriale oglądam. Znam wiele matek, które zostały w domu i wszystkie są zadbane, fajne, ciekawe świata, szczęśliwe. Ale kiedy mówią,że "siedzą " w domu z dzieckiem, to już kilka sekund później muszą się tłumaczyć z tego.

      Czy my,matki polki atakujemy kobiety, które wracają do pracy? Obrażamy je? Puszczamy jad? Nie, wręcz przeciwnie, zawsze podkreślam jak bardzo je szanuję.

      Tekstualna Moniko- piszesz,że nie osądzasz, dwa posty później osądzasz i tak w kółko. Według Ciebie aborcja jest ok, bo nie osądzasz, ale matka, która wybiera rodzinę i jest w domu z dzieckiem to już na nie, bo jest fleją bez ambicji? Może niech każdy patrzy na siebie, bo doszło do tego, że coś, co jest naturalne i normalne, staje się sprawą wstydliwą. Zamiast się wspierać, my matki i kobiety, znów jedziemy po sobie.

    2. a w którym miejscu JA napisałam, że mama, która została w domu jest fleją bez ambicji? Ja przytoczyłam tylko stereotyp – to nie jest moje zdanie, tylko zdanie części mojego otoczenia, z którym się nie zgadzam. Jestem ostatnią osobą, która będzie oceniała, która matka jest ok, a która nie, błagam! Jak pisałam wcześniej – każdy robi co chce i ma do tego pełne prawo. I tak, jak ja nie mam nic do mam, które opiekują się rodziną, tak niektóre mamy nie powinny osądzać babek, które nie planują dzieci.

      ,, Rzeczywiście jest tak, że kobiety, które nie miały i nie mają na siebie pomysłu, nie wiedziały i nie wiedzą, co ze sobą zrobić, trzymają się kurczowo tego swojego dziecka, bo to ono je definiuje i dzięki temu są kimś. Taka prawda.
      I tak, jak Malvinę, wkurzają mnie mamy, które jedyne co robią, to dzieci, a dodatkowo posiadają gen malkontenta i wszystkowiedzącej divy. '' – ten fragment jest o bardzo okreslonej grupie mam. to są kobiety, które lubią dużo mówić, a mało robić. Sa takie mamy. I mogą sobie być na zdrowie, ale wkurza mnie, że jestem osądzana przez ich pryzmat. O tym jest ten post, by uszanować wybór innych i nie porównywać.

    3. Ale kto Cię osądza przez pryzmat takich mam? Ci, co Cię znają w życiu by tak nie pomyśleli, a reszta? To nie jest twój problem. Tak, Malvina jest urażona, ale to nie znaczy,że musi wbić szpilę w matkę polkę.Poza tym mam wrażenie,że wyolbrzymiła sprawę, po to by pokazać swoje oburzenie i to,że czuje się lepsza, bo płynie wspaniałym nurtem życia.

      Ja też płynę swoim nurtem, szczęśliwa,że jestem w domu z córką,mam się tego wstydzić? I tak, moje dziecko jest dla mnie najważniejsze, tak bardzo je kocham,że nie potrafię być szczęśliwa, jeśli nie mam pewności,że z nią jest ok i nie chcę się nigdzie ruszać bez córki, bo cholernie tęsknię.Czy to znaczy,że jestem straconą kobietą bez ambicji i za kilka lat będę płakać w samotności?Absolutnie nie, bo mam swoje życie i swoje sprawy,ale teraz moje dziecko jest dla mnie najważniejsze. Czemu mam się czuć winna?Czemu muszę tłumaczyć po raz setny,że jestem szczęśliwa,a nie żałosna,że to mój wybór,a nie brak ambicji?

      A może wspomniane mamy kochają dzieci?Może macierzyństwo daje im spełnienie? Czy to coś złego?

      Z drugiej strony mnie też wkurzają samotne kobiety, które bluzgają oburzeniem, bo ktoś zapytał je czy chcą mieć rodzinę czy dziecko, które obnoszą się z tym jakie są z tego powodu nieszczęśliwe i urażone. Niech idą do diabła i przestaną się nad sobą użalać, bo szczerze mówiąc większość ludzi ma w nosie ich życie,a takie pytania zadaje raczej rodzina.

      Ale niech się nie czuje lepsza ode mnie, ani samotna Malvina, która czuje tętno życia, ani matka,która łączy macierzyństwo z pracą. Nie możemy być inne? Świat jest wystarczająco duży.

      Swoją drogą, mieszkasz w wielkim mieście, a Twoje otoczenie,które prezentuje właśnie takie zdanie, jest dziwne i zacofane. Ja mieszkam na wsi i nikt mi nie dokuczał ani wtedy kiedy byłam solo ani później, kiedy z mężem nie planowaliśmy dziecka, ani teraz, kiedy siedzę w domu. Raz czy dwa ktoś zapytał,ale to wszystko.

      Po co robić problem,tam gdzie go nie ma? Mogę się mylić,ale mam wrażenie,że single bardzo często są nieszczęśliwi i oburzeni otaczającą rzeczywistością, czują się pokrzywdzeni i osądzani,kiedy tak naprawdę reszta ludzi ma gdzieś to czy chcą mieć dzieci czy nie,bo co mnie to obchodzi tak naprawdę.

    4. ,,Ale niech się nie czuje lepsza ode mnie, ani samotna Malvina, która czuje tętno życia, ani matka,która łączy macierzyństwo z pracą. Nie możemy być inne? Świat jest wystarczająco duży.'' – dokładnie tak powinno być. Amen.

  15. a ja jestem przykładem osoby, która szaleje na punkcie swoich dzieci, ale kto jak kto Ty wiesz Moniś, że szukam zawsze czegoś więcej, równowagi między domem a intensywnymi projektami i to mnie w życiu kręci, dzieci, ale też świetna praca i jeszcze coś więcej dla siebie samej, czerpię z życia garściami, szkoda mi każdej chwili bo życie jest tylko jedne 🙂

  16. Moniko jestem toja zagorzałą czytelniczka TWOJEGO bloga Z całym szacunkiem podobają mi się twoje posty(również na Facebooku:) i z podziwem patrze na to jak rozgraniczasz czas ze masz to wszytko zaplanowane w życiu jak należny przyjemniej tam mi się wydaje z punktu czytelniczki , pozwólcie ze się wypowiem jak to widzę z swojej strony ogólnie jestem osoba samą sobie żyjąca w tym pięknym świecie pomimo iż bardzo pragnęła bym mieć rodzinę i dziecko na razie nie jest mi to dane mimo iż mam 33 lat nie poznałam faceta odpowiedniego nie wiem ale chciałabym i myślę tez że niektóre single tak naprawdę zazdroszczą tego ze nie maja rodzin i nie mogą swojego czasu poświęcać dziecku myślę ze nie każdemu jest to dane ale jak bym miała rodzinę to na pewno bym starała się Uszczęśliwić i siebie i dziecko aktywnie pracująca mama realizująca swoje marzenia :)życzę wszystkiego dobrego nadal będę Twoja stalą czytelniczka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *