Dwa razy więcej z HP + KONKURS

Do Warszawy zaprosiła nas marka HP. Rok temu także mieliśmy przyjemność uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez panią Ewę Nowak. Tym razem również była to czysta przyjemność, tylko dziecko o rok starsze i bardziej ,,kreatywne” 🙂


Było nas 3 razy więcej niż w zeszłym roku, choć hasło promujące nową drukarkę HP zakłada ,,tylko” podwojenie 🙂 Tyle kobiet to dużo śmiechu, ale też więcej pomysłów i kreatywnej myśli przewodniej.


Warsztaty obyły się w ramach kampanii HP Ink Advantage promującej wspólne zabawy z dzieckiem z wykorzystaniem samodzielnie wykonanych materiałów do zabawy. 
My, mamy, nie tylko dobrze się bawiłyśmy. Takie spotkania, nawet raz do roku, to odejście od schematu, przypomnienie i motywacja do tego, by wyjść za linię i zrobić coś więcej niż dać kartkę i kredki, czy puścić bajkę na dvd. Ewa Nowak, przemiła naprawdę, ma chyba nieograniczona liczbę pomysłów na kreatywne i zajmujące zabawy. Podziwiam. Będzie to wymagało od nas, rodziców, trochę cierpliwości i zaangażowania, ale od czego w końcu jesteśmy? 🙂 

PS.na samym dole czeka na Was konkurs! 🙂

Hasło to ,,2 x”, to i post jest podwójny. Teraz czas na konkurs! Do wygrania – urządzenie wielofunkcyjne HP Deskjet Ink Advantage 2545

Inspiracją w konkursie może być nie sama drukarka, co możliwości zabawy, które dzięki kilku przyciskom można zorganizować. To nie tran, ani rowerek, mimo to wspiera rozwój dzieci i ich talentów. Najbardziej utkwiło mi w pamięci zadanie. Banalne, ale żadna z nas by na to nie wpadła samodzielnie. 
Jak zainteresować dziecko wyjściem do muzeum, jak z czegoś, nawet dla dorosłych, nudnego, zrobić świetną i pouczająca zabawę? Wystarczy wydrukować dzieło sztuki znajdujące się w danym muzeum, a jeszcze lepiej – jego fragment, podarować dziecku z instrukcją – szukamy tego obrazu! Wyzwanie podjęte, można zwiedzać!
Biorąc za wzór wskazówki przekazane nam na warsztatach, zastanawiałam się nad zadaniem konkursowym. Ale skoro ma być dwa razy więcej, zadanie też do tego nawiązuje. Chciałabym, byście w komentarzach podzielili się ze mną swoimi pomysłami na zabawę w ,,powtarzanki” – coś, co po Was powtórzy Wasze dziecko i co Wy powtórzycie po nim! Miło by było, gdyby inspiracją było dla Was HP Deskjet Ink Advantage 2545, jednak nie ograniczajcie się – każdy pomysł się liczy,każdy będzie wzięty pod uwagę. 

Konkurs trwa od 23 czerwca do 04 lipca 2014 roku.

Regulamin przeczytacie TU.

Subiektywnie najlepszą odpowiedź wybiorę razem z Organizatorem.

Komentarze są do Waszej dyspozycji. Powodzenia!

***
WYNIKI
Według mnie oraz Organizatora, najfajniejszy pomysł na zabawę to:

robimy zdjęcia znanych z otoczenia
dziecku przedmiotów ( zabawki, osoby, samochody – coś dla chłopców i amatorów
motoryzacji). Drukujemy wspólnie z dzieckiem, wielka frajda kiedy mały patrzy
jak coś znajomego wychodzi nagle z pudełeczka! i zaczynamy zabawę gdzie to
jest? biegamy po domu i szukamy! kupa śmiechu i radości. Rzeczy do
fotografowania w otoczeniu mnóstwo, inspiracje nie są w stanie się skończyć.
Warjacją tej zabawy jest fotografowanie codziennych spacerów i podczas których
zwracamy uwagę że robimy zdjęcie, później po powrocie do domu lub w deszczowy
dzień drukujemy obrazki i opowiadamy sobie co tu robiliśmy, kto z nami był, co
było tam fajnego. Oczywiście z mega najlepszych robimy małą galerię na ścianie,
wystarczy papierowa kolorowa taśma i gotowe! Mój Bruno ma 23 miesiące, ale w
tego typu zabawy bawimy się od kiedy skończył półtora roku, fantastycznie
ćwiczą pamięć, koncentrację, wykorzystanie posiadanych informacji i
uogólnianie. Jak dla mnie bomba! 

Gratuluję i czekam na wiadomość! Gosiu, napisz do mnie na monika@tekstualna.pl 🙂

27 komentarzy

  1. Jako mama-anglistka staram się w codziennej zabawie przemycić trochę języka obcego. Dotychczas rysowałam i pisałam, ale mając "hapeka"wielofunkcyjnego podwyższyłabym standard 🙂
    Na kartkach papieru rysowałam przedmiot, cyfrę, osobę lub literkę i ich nazwy(tu akurat w j.angielskim). Ja mówiłam jabłko, Zo szukała obrazka a następnie ja mówiłam jak brzmi ten wyraz po angielsku i wspólnie szukałyśmy kartki z napisem i malutkim rysunkiem jabłka. Potem moja córka mówiła apple, ja szukałam karteczki z napisem, a ona rysunku. I tak dookoła Wojtek 😉 w grę wchodziły oczywiście podstawowe słowa jak apple, house czy dog, a nie radiator czy jakiś inny coffee table 😉 opcją nr 2 są zdjęcia członków rodziny. Losujemy zdjęcie, a druga osoba musi odganąć kto to jest. Wymieniamy się i podliczamy, kto więcej odgadł. Ja oczywiście celowo popełniam błędy, ale czego nie robi się miny triumfu małego zwycięzcy 🙂

    1. Ostatnio naszą ulubioną zabawą jest pokazywanie, gdzie jest nosek, a gdzie oczko. Jedzenie widelcem też, wbrew pozorom jest super zabawą 🙂 Najpierw ja karmię Inę, potem ona mnie.

  2. Na kartkach drukujemy (przy pomocy wiadomego urządzenia ;-)) symboliczne obrazki części ciała (stopa, dłoń, głowa, itp.). Druk w 2 egzemplarzach. Pokazujemy dziecku wybrany obrazek i dodajemy do niego jakiś charakterystyczny ruch, w który angażujemy część ciała z obrazka. Zadaniem dziecka jest odnalezienie drugiego obrazka i powtórzenie ruchu. Następnie zamiana, dziecko wybiera obrazek i ruch, my powtarzamy.

  3. moja córka od kiedy raczkowała tai psikus my on tv ona bach off, ale najlepsza zabawa jest kiedy chce zrobic pranie najpierw segregujemy jasne ciemne etc, później ja bach do pralki a Zosia wyjmuje i zanosi do pokoju ja szukam i bach do pralki ona wyjmuje i kładzie obok, ja wkładam ona bach wyjmuje, później cały program prania, wirowania jak zahipnotyzowana krąży w kuchni, czasem nawet zasypia 🙂 cd zabawy następuje kiedy otwieram drzwiczki i chce wywiesić na suszarkę ona podaje mi rzeczy do powieszenia i tu następuje turbodoładowanie, gdyż moja córka nie pozwala mi się leni i wyjmuje rzeczy szybciej niż ja nadążę spojrzeć już wszystkie świeżo uprane rzeczy są na podłodze the end , polecam serdecznie moja córcia ma 17,5 miesiąca i jest najlepszym trenerem fitness ever

  4. robimy zdjęcia znanych z otoczenia dziecku przedmiotów ( zabawki, osoby, samochody – coś dla chłopców i amatorów motoryzacji). Drukujemy wspólnie z dzieckiem, wielka frajda kiedy mały patrzy jak coś znajomego wychodzi nagle z pudełeczka! i zaczynamy zabawę gdzie to jest? biegamy po domu i szukamy! kupa śmiechu i radości. Rzeczy do fotografowania w otoczeniu mnóstwo, inspiracje nie są w stanie się skończyć. Warjacją tej zabawy jest fotografowanie codziennych spacerów i podczas których zwracamy uwagę że robimy zdjęcie, później po powrocie do domu lub w deszczowy dzień drukujemy obrazki i opowiadamy sobie co tu robiliśmy, kto z nami był, co było tam fajnego. Oczywiście z mega najlepszych robimy małą galerię na ścianie, wystarczy papierowa kolorowa taśma i gotowe! Mój Bruno ma 23 miesiące, ale w tego typu zabawy bawimy się od kiedy skończył półtora roku, fantastycznie ćwiczą pamięć, koncentrację, wykorzystanie posiadanych informacji i uogólnianie. Jak dla mnie bomba! Małgorzata i Bruno pozdrawiają!

  5. aaaa no i jeszcze jeden nasz hicior!!! lustro i miny, mówimy taaaaak i nieeeee w różnych modulacjach głosu, później zaczynają miny, pokazywanie języka, oczywiście najlepsze jest wkładania palca do nosa przez syna który mówi "teraz mama!!!"

  6. drukuję w dwóch egzemplarzach obrazki ze zwierzątkami, ja biorę jeden, np. krowę i mówię "muuuuu" mój mały szuka wśród porozrzucanych na podłodze obrazków krowy i pokazuje mi, a ja wtedy mówię – zgadza się "muuu" robi krowa, to jest krowa 🙂

  7. Chociaż nasza Zosieńka jest jeszcze malutka, już umiemy się bawić w powtarzanie. Ulubioną zabawą jest proste i banalne: A kuku 🙂 Mama lub tata chowa się za drzwiami lub za pieluszką i mówi: nie ma nie ma, i nagle odkrywając tudzież wyskakując radośnie mówi A kuku! Zosia często bawiąc się na macie czy łóżku koło nas nagle nakrywa się pieluszką czy ulubionym kocyko-pledem a po chwili sama odkrywa i śmieje się głośno 🙂 W niedzielę zaskoczyła nas niesamowicie a tata był dumny, że hej. Rano w łóżku kilka razy powiedziałam do niej powoli: ta-ta…przyglądała się bardzo. A popołudniu zaskoczyła nas, że najpierw ruszając buzią próbowała coś powiedzieć a nagle oboje usłyszeliśmy wyraźne TATA 🙂 taki prezent na poniedziałkowy Dzień Taty (razem z Oreo!)

  8. Dziecko i rodzic biorą po białej kartce papieru i każdy z nich rysuje dowolny przedmiot ze wspólnie wybranej kategorii (np. lato, wakacje, morze, góry itp.). Następnie wymieniają się swoimi rysunkami. Pierwsze zadanie jakie ich czeka, to odgadnięcie co widnieje na rysunku drugiej osoby. Następnie rysują na komputerze w dowolnym programie do rysowania (np. paint) to co narysowała druga osoba. Potem wystarczy wydrukować na HP Deskjet Ink Advantage 2545 swoje rysunki i porównać z oryginałem. Miłej zabawy 🙂

  9. „Mamo, mamo! Porysujemy?” – słyszy każda mama, kiedy tylko jej dziecię podrośnie na tyle, że trzymanie w rączce kredki czy pędzla nie stanowi już dla niego dużego problemu, a tworzenie barwnych rysunków (także tych na ścianach, meblach i podłodze!) jest jedną z ulubionych form rozrywki.

    Ja jestem typem matki-artystki i od najmłodszych lat mojej córeczki staram się w niej zaszczepić miłość do sztuki. Dokładniej – do malarstwa. Mamy w domu niewielkie pomieszczenie, w którym trzymam sztalugi, podobrazia i farby akrylowe i do którego wchodzimy razem z córeczką, by dać upust swym artystycznym „zapędom”. To właśnie tam często bawimy się w „malarskie powtarzanki”. Na dwa sposoby:

    1. Szukamy w Internecie zdjęć popularnych obrazów lub fotografii ciekawych postaci (ostatnio rządzą u nas szmacianki z bajki „Lalaloopsy”) i obie próbujemy przenieść je na płótno. Obrazki można wydrukować dla wygody i tu urządzenie HP byłoby dla nas cudownym prezentem. Ja zaczynam malować postać (kontury) i mam na to 30 sekund. Potem kolej córeczki i to ona ma za zadanie przez minutę domalować część postaci. Bawimy się do momentu aż obraz jest skończony.

    2. „Powtarzanki własnych dzieł” – każda z nas maluje własny obrazek (tym razem w wyobraźni). Gdy kończymy pokazujemy sobie dzieła, wymieniamy się nimi i za zadanie mamy odwzorować swoje prace. Uwielbiam tą zabawę! Często przegrywam w tej konkurencji, bo „zygzaki”, wybitnie abstrakcyjne formy i figury stworzone przez małe rączki mojej córeczki są dla mnie nie do skopiowania! A ile przy tym śmiechu. 🙂

    Szczerze polecam wszystkim rodzicom wspólne malowanie. Nie musi być od razu na płótnie. Ważne, by dziecko malowało jak najczęściej. Czynność ta wspaniale rozwija wyobraźnię dziecka, uczy kolorów, dobierania barw, wyrażania własnych emocji, ćwiczy zdolności manualne i wspaniale wycisza i uspokaja (zbawienie przy bardzo ruchliwych dzieciach).

    A tu przedstawiam dwie nasze ostatnie prace:
    Córeczka zajęła się kolorowaniem włosów i sukienki oraz efektownie rozmazanym makijażem naszej modelki – http://zapodaj.net/2719f48344790.jpg.html
    Odciśnięte krążki na chustce to genialny pomysł mojej córeczki – http://zapodaj.net/b9b0424956a95.jpg.html

  10. „Mamo, mamo! Porysujemy?” – słyszy każda mama, kiedy tylko jej dziecię podrośnie na tyle, że trzymanie w rączce kredki czy pędzla nie stanowi już dla niego dużego problemu, a tworzenie barwnych rysunków (także tych na ścianach, meblach i podłodze!) jest jedną z ulubionych form rozrywki.

    Ja jestem typem matki-artystki i od najmłodszych lat mojej córeczki staram się w niej zaszczepić miłość do sztuki. Dokładniej – do malarstwa. Mamy w domu niewielkie pomieszczenie, w którym trzymam sztalugi, podobrazia i farby akrylowe i do którego wchodzimy razem z córeczką, by dać upust swym artystycznym „zapędom”. To właśnie tam często bawimy się w „malarskie powtarzanki”. Na dwa sposoby:

    1. Szukamy w Internecie zdjęć popularnych obrazów lub fotografii ciekawych postaci (ostatnio rządzą u nas szmacianki z bajki „Lalaloopsy”) i obie próbujemy przenieść je na płótno. Obrazki można wydrukować dla wygody i tu urządzenie HP byłoby dla nas cudownym prezentem. Ja zaczynam malować postać (kontury) i mam na to 30 sekund. Potem kolej córeczki i to ona ma za zadanie przez minutę domalować część postaci. Bawimy się do momentu aż obraz jest skończony.

    2. „Powtarzanki własnych dzieł” – każda z nas maluje własny obrazek (tym razem w wyobraźni). Gdy kończymy pokazujemy sobie dzieła, wymieniamy się nimi i za zadanie mamy odwzorować swoje prace. Uwielbiam tą zabawę! Często przegrywam w tej konkurencji, bo „zygzaki”, wybitnie abstrakcyjne formy i figury stworzone przez małe rączki mojej córeczki są dla mnie nie do skopiowania! A ile przy tym śmiechu. 🙂

    Szczerze polecam wszystkim rodzicom wspólne malowanie. Nie musi być od razu na płótnie. Ważne, by dziecko malowało jak najczęściej. Czynność ta wspaniale rozwija wyobraźnię dziecka, uczy kolorów, dobierania barw, wyrażania własnych emocji, ćwiczy zdolności manualne i wspaniale wycisza i uspokaja (zbawienie przy bardzo ruchliwych dzieciach).
    A tu przedstawiam dwie nasze ostatnie prace:
    Córeczka zajęła się kolorowaniem włosów i sukienki oraz efektownie rozmazanym makijażem naszej modelki – http://zapodaj.net/2719f48344790.jpg.html
    Odciśnięte krążki na chustce to genialny pomysł mojej córeczki – http://zapodaj.net/b9b0424956a95.jpg.html

    mar_gaw@gazeta.pl

  11. Powtarzanki… Codziennie powtarzamy nasze rytuały, a 17 miesięczny obserwator – syn naśladuje rodziców w każdej czynności. Nic tak nie fascynuje jak naśladowanie zmywania, prania, gotowania, parzenia kawy, kierowania samochodem itd itp. Szkoda, że z porą wstawania rano jakoś nie czerpie z nas wzoru:) A co my powtarzamy za synem? Zachwyt nawet nad najmniejszą dziurą w drodze, kamieniem czy koparką zwaną KOPKĄ, którą kocha miłością największą. Gdyby drukarka była w naszym posiadaniu zadrukowalibyśmy mieszkanie koparkami i słyszelibyśmy codziennie OOOOOOOOOOOOOOOOO! z zachwytu nad tymi cudami techniki.
    marta

  12. U nas zabawa w „powtarzanki” jest każdego dnia. Zwłaszcza ze strony mojej czterolatki, która powtarza po mnie zachowania. Ileż to razy wybuchałam śmiechem, kiedy to stawała przede mną w mojej sylwestrowej kiecce, szpilkach i ustach wymalowanych na czerwono (od nosa po koniec brody). Ostatnio zaczęła siadać przy stole, zakładać nogę na nogę i żądać kawy w filiżance (bo ja tak robię). Prawdziwą zabawą w powtarzanki jest jednak u nas zabawa w zamianę ról, którą lubię stosować, kiedy mała nabroi. Ja wcielam się w nią, a ona we mnie. Udaję wtedy naburmuszoną, wrzeszczę, tupię nogami i zrzucam kilka ubrań z szafki na podłogę (ona tak robi). Na początku córeczka się śmieje, ale po chwili, gdy próbuje mnie uspokoić, a ja nie reaguję, zaczyna się złościć i rozumieć, że sama tak robi. To świetny sposób wychowawczy. A drukarka HP? Przydałaby nam się jako środek do drukowania nagród za dobre zachowanie – moja mała uwielbia kolorowanki z Monster High.

    Lucyna E-mail: lucynka_g@wp.pl

  13. Witaj Moniko,
    Uwielbiam robić wiele rzeczy z moją córką Pauliną, która ma już prawie 6 lat (chociaż sama ciągle podkreśla, że jest pięciolatką 😉 ). Im jest starsza, tym więcej rzeczy możemy robić razem. Jak była mniejsza bawiłyśmy się w kosi-kosi łapci czy w naśladowanie min. Potem nadszedł etap wspólnych tańców i naśladowania nawzajem swoich ruchów, który w sumie trwa do dziś (miny rodziny i znajomych, którzy nas widzą w dziwnych pozach – bezcenne 😀 ).
    Jednak to, co najbardziej lubimy robić razem to pichcenie w kuchni. Raz składniki sałatki wymyślam ja i każda kroi i robi sałatkę w swojej miseczce, a następnego dnia to Paulina wymyśla składniki owocowej sałatki, a ja muszę się dostosować. Pieczenie pierniczków na święta i robienie na nich wzorków np. widelcem lub nożem wg pomysłów mojego dziecka to nasza specjalność. Świetny ubaw miałyśmy przy strojeniu mazurków na Wielkanoc. Muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu robiłam mazurki, a że rodzina duża to i mazurki były cztery. Potem wydrukowałam kilka znalezionych w internecie rysunków ozdobionych ciast, które podglądałyśmy z moją córką. Dwa mazurki ozdobiłyśmy według mojego pomysłu, a pozostałe dwa wg pomysłu Pauli. Wydaje mi się, że to ja miałam większy problem z naśladowaniem jej pomysłów na ozdoby niż ona z moimi pomysłami 😉 Hitem na Dzień Dziecka z kolei były babeczki – sowy, które co prawda jak sowy nie wyglądały, ale starałyśmy się i to zostało docenione 😛
    Polecam takie zabawy wszystkim, nie tylko mamom dziewczynek, bo to naprawdę fajna zabawa. Pozwalam mojemu dziecku na kreatywność, puszczenie wodzów fantazji i eksperymenty. Dzięki temu Paulina skosztowała np. słonecznika, suszonych moreli czy pestek dyni. Normalnie za nic w świecie by ich nie skosztowała. Poza tym dla mnie to też sposób na umacnianie więzi z Pauliną – jest to coś, co robimy tylko we dwie i nikt nam wtedy nie przeszkadza.

    Pozdrowienia ze słonecznego Śląska! (Górnego, nie dolnego, gdzie wczoraj się bujałaś :P)

    Monika J. (mama Paulinki)
    oczywiście nie znam się na tych wszystkich dziwnych technicznych sprawach, więc piszę jako anonim 😛

    PS chociaż w sumie trochę mi szkoda, ze jest coraz starsza, bo jak sobie pomyślę, że za chwilę mi się z domu wyprowadzi to wpadam w lekką depresję 😉

  14. Dawno temu wymyśliliśmy naszą domową zabawę, którą nazwaliśmy "co z tym zrobisz?" W zależności od tego z kim się bawimy, tak wygląda zabawa. Z córką np drukuję 2 jednakowe obrazki i kolorujemy je tak, żeby ta druga nie widziała, a potem oglądamy skończone dzieła i porównujemy. Albo bierzemy 1 kolor plasteliny i lepimy coś co jest tego koloru, a potem porównujemy. Często do zabawy dołącza mąż i wtedy córka pomaga któremuś z nas, ponieważ zabawa robi sie trudniejsza. Idziemy do kuchni, bierzemy jednakowe składniki i każdy wymyśla i przyrządza z nich potrawę, a potem wspólnie je zjadamy. Zabawa występuje w tylu wariantach i odmianach, że pewnie nigdy nam się nie znudzi 🙂

    easy-line@o2.pl

  15. Moja zabawa z dzieckiem w powtarzanki ?
    to wszelkiego rodzaju nauka i czytanki !
    Ostatnio bawiliśmy się w alfabetu powtarzanie,
    najpierw ja , a później jego słodkie mieszanie!

    Ale to fajna zabawa którą mój maluszek uwielbia i lubi tą zabawę wspólnie ze mną,
    nie wiem czemu ale w kreatywnej zabawie dzieci do mnie jakoś lgną .
    Ostatnio postanowiłem, że dziecko spróbuję nauczyć pisania ,
    i w tym celu wziąłem karteczkę, zrobiłem kropeczki i zachęciłem dziecko do łączenia .

    Dużo lepiej by było bawić się w pisane powtarzaki gdybyśmy mieli drukarkę, bo w tedy można by wydrukować na niej profesjonalne kropeczki do łączenia, a kto wie,, może w niedługim czasie mój zdolny maluszek zaskoczył by mnie samodzielną pisownią ?

    Kolejną zabawą jaką bawię się tym razem ze starszą córką jest czytanie . Najpierw ja czytam książeczi, kolejną stronę ona . To sie sprawdza, zwłaszcza że do niedawna nie chciała ona wziąć książki nawet w ręce . Poza tym to straszny niejadek. By zjadła najpierw zjeść muszę ja jednego kęsa, potem ona , i tak w kołko. Wiele mamy takich zabaw , ale byłoby jeszcze więcej gdybym za pomocą drukarki Hp mógł wydrukować dzieciom to co najlepsze … czyli cały wszechświat, wszystko czego potrzebują, co je nauczy i zabawi ! koza1394@interia.pl

  16. A ja proponuję powtarzanki… niedokładne 😉 Przykładowo: rodzic rysuje na komputerze i głośno mówi "rysuję linię prostą w prawo, długości 1cm… teraz na końcu tej linii okrąg o średnicy 3 cm…" i tak dalej i tak dalej… dziecko siedzące tyłem do monitora powinno POWTARZAĆ ruchy opisywane przez rodzica rysując kredkami na kartce (lub na komput. Po zakończeniu rodzic drukuje swoje dzieło i porównuje z dziełem dziecka 🙂 Potem zamieniamy się rolami. W wersji utrudnionej można to robić z zawiązanymi zasłoniętymi oczami 😉

    Pozdrawiam,
    Ma_niusia
    ma_niusia@gazeta.pl

  17. Autorska powtarzanka – śpiewanka ,,Dwa razy więcej z HP!":
    ja: Ma!
    dziecko: Ma, ma!
    ja: Ba!
    dziecko: Ba, ba!
    ja: Ta!
    dziecko: Ta, ta!
    ja:La!
    dziecko: La, la!
    ja: Ku!
    dziecko: Ku, ku!
    ja: Kra!
    dziecko: Kra,kra!
    ja: Mu!
    dziecko: Mu, mu!
    ja: Miau!
    Dziecko: Miau, miau!
    ja: Puk!
    dziecko: Puk, puk!
    ja:HP.
    dziecko: HP, HP.
    ja: Chcę!
    dziecko: Chcę, chcę! 🙂

    monozylka@wp.pl

  18. Maluchy dużo chętniej zabierają się prace plastyczne, jeśli widzą tego jakiś cel. Jeszcze większy zapał obserwuję, gdy włączy się w zabawę jakiś dorosły. Jakiś czas temu wymyśliłam zabawę, która jedna z sobą 9 letnią córkę i jej młodszego o 5 lat brata. Drukuję w trzech kopiach 10 dowolnych, ale łatwych do szybkiego kolorowania obrazków przedstawiających zwierzęta, przedmioty, postacie itp. Koloruję jeden z obrazków i rozsadzam dzieci by nie widziały nawzajem swych prac.
    Córce daję trudniejsze zadanie: pokazuję mój obrazek przez 15 sekund i proszę, by pokolorowała swój identycznymi kolorami z pamięci. Syn koloruje także, lecz ma przed sobą na stoliku wzór mamy. Podobnie czynimy ze wszystkimi dziesięcioma obrazkami. Obrazki składamy na 3 sterty, odwracamy i tasujemy. Tutaj zaczyna się ta część zabawy, która sprawia dzieciakom największą frajdę: rozkładam w linii swoje obrazki i układam krótką historyjkę związaną z narysowanymi na obrazkach rzeczami, zachowując koniecznie ich kolejność. Zawsze jest mnóstwo śmiechu w tej części, bo niekiedy bardzo ciężko mi wymyślić coś sensownego, a jednocześnie prostego. Historię powtarzam jeszcze raz i do akcji wkracza syn, który widząc rozłożone obrazki musi ją odtworzyć z pamięci i opowiedzieć. Gdy już mu to się uda, zakrywam obrazki i córka musi opowiedzieć historyjkę całkowicie z pamięci w odpowiedniej kolejności.
    Gdy zostanie jeszcze trochę wolnego czasu, tasujemy ponownie obrazki i historyjkę układa tym razem córka. Syn ją powtarza patrząc na obrazki, a ja już bez patrzenia. Czasem mi to gorzej wychodzi niż córce 🙂 Za układanie historyjek bierze się już nawet syn, ale są on delikatnie mówiąc dość abstrakcyjne 🙂

    Zaczynaliśmy kiedyś od pięciu obrazków, ale maluchy tak szybko złapały umiejętność układania skojarzeń w głowie, że przestało to być dla nich wyzwanie. Dlatego zwiększaliśmy stopniowo liczbę obrazków. Dziś mamy ich akurat DWA RAZY WIĘCEJ 🙂

    Zabawa jest naprawdę przednia. Gdy mamy mniej czasu, jednego dnia kolorujemy obrazki, a następnego dnia bawimy się w historyjki. Do zabawy mogą tez dołączyć inne dzieci, a zadania dopasować można do wieku. Ćwiczymy pamięć, skojarzenia, poprawne wysławianie się i staranność. Przede wszystkim jednak świetnie się razem bawimy!

    Ps. Uwaga na zapas tuszu do drukarki! Gdy nam się ostatnio skończył w połowie drukowania obrazków, był płacz i lament naszego najmłodszego mężczyzny 🙂

    Pozdrawiam!
    Agnieszka
    agusiabialek@gazeta.pl

  19. Bardzo lubię zabawę w POWTARZANKI, zwłaszcza gdy moje dziecko nie chce czegoś robić lub gdy po prostu nie mam pomysłu jak zachęcić go do zabawy, w co się bawić . Przestawię Wam kilka moich zabaw w "POWTARZANKI" w które bawię się razem z moimi dziećmi a które cieszą się u nas dużym zainteresowaniem , oto i one :

    1. Pierwsza zabawa polega na pieczeniu . Tak , tak ! Już od małego moje szkraby bardzo lubiły pomagać mi przy pichceniu, co bardzo lubię gdy mam czas . Głownie w wałkowaniu ciasta, wycinaniu ciasteczek z foremek, dekorowania czy podjadania . Zabawa polega na tym, że najpierw ja pokazuję, a potem każde z mojej trójki dzieci powtarza to, przekomarzając się kto zrobił lepiej, ładniej itd . To bardzo miłe, zwłaszcza efekt końcowy, gdy zasiadamy wspólnie na kanapie przy bajeczce i zajadamy się wspólnie upichconymi smakołykami .

    2. Druga zabawa polega na pisaniu. Jedna z córek dostała w prezencie zabawkową tablicę, za co jesteśmy bardzo wdzięczni cioci . I na tej tablicy bawimy się w szkołę, a więc powtarzamy po sobie . Najpierw ja piszę literki, cyferki, one powtarzają. Następnie po dłuższym powtarzaniu organizuję im maleńkie konkursiki na to kto więcej zapamiętał itp. Zabawa świetna na kilka godzin.

    3 . Zabawa trzecia polega na ubieraniu się . Bawimy się w przebieranki. Po czym ja ubieram spodnie, oni także , ja bransoletkę oni także . A następnie na odwrót, i tak możemy bawić się w nieskończoność a później nasze śmieszne przebrania są wspominane przez kilka dni .

    4. Zabawa czwarta polega na wycinaniu zarówno obrazków z karteczek jak i stempli z ziemniaków. Po czym odbijanie. Ja pokazuje, one powtarzają. Wychodzą naprawdę wspaniałe rzeczy .

    5. Zabawa piąta polega na malowaniu sobie wzajemnie rączek i nóżek farbami . Ja maluję jeden wzór, one powtarzają. Następnie one i tak w kółko. Po czym odbijamy je na kartkach .

    Uwielbiam zabawy z dziećmi w powtarzanie,
    bo to powoduje pięknej więzi wytwarzanie ,
    za pomocą takich zabaw zbliżamy się do siebie,
    i w swoim towarzystwie czujemy się jak w niebie.
    Nie ważne co powtarzamy i w co się bawimy,
    ważne że ten czas z podwójną miłością spędzimy !
    A byłoby jeszcze podwójne szczęście gdybyśmy drukarkę otrzymali,
    bo nowych zbaw w powtarzanie byśmy się z nią doszukali !
    56manka@gmail.com

  20. W powtarzanki bawimy się odkąd córcia zaczęła dzielnie opowiadać wierszyki te same co jej codziennie jej czytałam, opowiadałam, śpiewałam 🙂 Teraz gdy ma prawie 20mc najpierw ja mówię, później ona – tyle, że jej to wychodzi lepiej niż mi 🙂 Do tej zabawy najczęściej używamy książeczek, lecz fajnie by było wydrukować fajne obrazki ze zwierzakami, postaciami z bajek, owocami, warzywami…i do każdego obrazka opowiadać wierszyki 🙂 Oto efekt naszej zabawy: najpierw mówiłam ja(czego oczywiście tego nie nagrałam, a później było: Teraz Amelka śpiewa o ślimaczku) – https://www.youtube.com/watch?v=JYoUthUsyak&feature=youtu.be

    Pozdrawiam,
    patinkamusic@gmail.com

  21. Wooooow!!!!!!!!! Ale super!!!!!! Dziękuję 😀 mail już poszedł:) teraz widzę jaki śliczny błąd popełniłam….wariacje miały być oczywiście, sorki za literówkę. Ale mam radochę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *