Dwa razy więcej dla Iny

Zawsze w okolicach września wspominam czas kupowania
zeszytów, ołówków, książek… to był naprawdę fajny czas, zawsze po rozpoczęciu
roku szkolnego byłam bardzo zmotywowana! Wprawdzie energii starczało do
października, ale i tak przygotowania do szkoły to było cos super!
Wprawdzie Ina nie idzie do szkoły, a do żłobka, i zamiast
trampek w worku ma piżamkę, to chyba wprowadzimy ją w szkolny klimat, ale
trochę inny!

Były takie momenty w szkolnej karierze Marka i mojej, bardzo
radosne, od czasu do czasu wspominane. Zachowały się zeszyty, rysunki,
wierszyki, nawet uszyty ze skarpetki kotek na Dzień Mamy. I jeśli rozmawiamy o
talentach, to chyba rzeczywiście coś w tym jest – talent odkryty w dzieciństwie
ma szansę zabłysnąć!
Pamiętam warsztaty z panią Ewa Nowak organizowane przez HP –
w 2013 i 2014 roku. Skondensowana wiedza, jak rozwijać dziecięca kreatywność i
talent, jest dla nas ważna – nie na siłę, ale mimochodem staramy się Inę
,,formować’’.  Może zapamięta to, co dla niej
teraz przygotowaliśmy?
Mój talent plastyczny jest niedorozwinięty, choć Mama do tej
pory uważa, że jest inaczej i razem z Emilką miałyśmy ,,równy start’’. Sis
raczyła wyprowadzić Mamę z błędu wspominając nasze dziecięce rysunki. Emilka
narysowała księżniczkę na koniu, z domkiem w tle, z perspektywą. Moja
księżniczka natomiast miała mała główkę bez wyraźnych rysów twarzy i wielką
kiecę, trójkątną. Bycie grafikiem nie było mi dane. Marek miał większe
predyspozycje J
Za to lepiej szło mi z językiem polskim. Zawsze byłam
pyskata J
Zainspirowani akcją HP ,,dwa razy więcej’’, postanowiliśmy
połączyć nasze rodzicielskie siły i stworzyć dla Iny cos wyjątkowego, coś, z
czym kojarzy nam się podstawówka.
Panie, Panowie, oto dwa razy więcej w naszej wersji, czyli
mini przewodnik dla Iny (i innych dzieci) po Trójmieście! J 
Jak zrobić taki twór,
jak przewodniko-kolorowankę w domu? Wystarczy utalentowany mąż, sprytna żona,
bystra Córka i drukarko-skaner HP Ink Advantage. Dzięki niej mogliśmy to
wszystko przygotować w domu, w kilku wersjach. Gotową całość wydrukowaliśmy i
pozwoliliśmy Inie kolorować, jak i gdzie chce. I oczywiście potem
zeskanowaliśmy to arcydzieło dla Dziadków, a co!
Nie jestem poetka, a Marek nie jest rysownikiem. Zdajemy
sobie sprawę, że wygląda to dość… amatorsko, miło rzecz ujmując. Ale znaczenie
ma to, że się staraliśmy, z myślą o Inie zrobiliśmy coś wspólnie. Połączyliśmy
to, co lubimy, zaangażowaliśmy całą naszą trójkę i zapewniliśmy sobie wspólny
czas na jesienne krótkie dni. I na kolejne lata też – czekamy, aż Ina będzie na
tyle kumata, by zrozumieć, co tak naprawdę koloruje i że obok tych punktów na
mapie Trójmiasta pojawiamy się bardzo często J
Zarówno w mojej, jak i Marka rodzinie, talent plastyczny
jest tym głównym, najbardziej widocznym. Żeby rozwijać talent artystyczny,
jakikolwiek, u swojego dziecka, trzeba działać dwutorowo.
  1. Profesjonalnie. Zajęcia z
    ekspertami, warsztaty, ćwiczenia.
  2. Domowo. Kontakt ze sztuką.
    Ale ważniejsze – wsparcie emocjonalne, docenianie.

Przyznam się teraz do mojego lenistwa. Ciągle myślę o tym,
by zapisać Inę na zajęcia taneczne, rytmikę czy cos podobnego. Gdybyście
zobaczyli, jak ona tańczy? Ale ciągle mi nie po drodze, zapominam… Może lepiej
pójdzie nam z jej miłością do jedzenia kredek?  
*wpis powstał w ramach współpracy z marka HP 

10 komentarzy

  1. To wspaniały pomysł, jesteście genialni. Co z tego, że grafiki nie są doskonałe? To właśnie jest w nich wyjątkowe! Musieliście włożyć w to sporo serca. Gratuluję kreatywności.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

  2. Super 🙂 Jestem absolutnie za tym aby rozwijać talent w warunkach domowych.
    Wam wyszło rewelacyjnie a ja popieram każdy sposób wspólnej pracy z dzieckiem 🙂
    W tym roku bierzemy udział w w akcji Dziecko na warsztat, jesteśmy już po pierwszym warsztacie.
    Jak widzę ile radości sprawia kreatywne spędzanie czasu z dziećmi to wiem że warto i polecam to wszystkim rodzicom 🙂 Nawet tym, którym wydaje się, że nie mają na to zwyczajnie czasu 😉

  3. Syper. Może go wydacie?
    Jak rodziłam Ulę w zupełnei obcym dla mnie Gdańsku dwa lata temu to żałowałam, ze oferta turystyczna dla dzieci jest taka skromna,
    a może teraz już coś sie zmieniło? Od roku jestem na Dolnym Śląsku.

  4. Obejrzałam film "Ina loves life" i doszłam do wniosku, że to chyba najbardziej kochane dziecko na świecie 😉 Bardzo lubię pprzeglądać Twojego bloga i patrzeć na Waszą rodzinkę. Myślę, że rząd powinien Wam zapłacić za dobry PR, który robicie kwestii posiadania dzieci 😉 Pozdrawiam ciepło! Aga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *