biznes mama – Urszula Khalid z Pogotowia Kulinarnego

Pamiętacie pyszności, które czekały na nas na stole podczas Rodzinnego Spotkania? No pewnie, że pamiętacie… do tej pory wspominam nuggetsy z kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych 🙂 mój Mąż też dobrze pamięta 😛   Tym oto smacznym akcentem Pogotowie Kulinarne wsparło nasz Piknik. Połową pysznego duetu jest Ula Khalid, biznes mama! 
Pogotowie Kulinarne powstało z miłości do jedzenia czy z
miłości do ludzi?
Zdecydowanie z miłości do ludzi, którzy kochają jeść…
Również takich, których ta miłość sprowadza na „złą drogę”. Chcemy im
pomóc  i pokazać, że zdrowe jedzenie to
smaczne jedzenie i że wcale nie musi być tuczące. 

 
Jak wyglądały początki Pogotowia Kulinarnego?
Naszą firmę założyłyśmy z siostrą. Pomysł powstał bardzo
spontanicznie, ale trafił w sedno naszych problemów z odżywianiem. Spędziłyśmy
długie godziny opracowując strategię, analizując rynek. Zewsząd słyszałyśmy
głosy, że nie damy rady, że jesteśmy zbyt odważne  i porywamy się z motyką na słońce nie znając
realiów tego biznesu itp. Na szczęście szłyśmy własną drogą nie oglądając się
na nikogo, bo pewnie nic by nie wyszło z otwarcia firmy, gdybyśmy słuchały
naszych „doradców”. Mamy dużo wiary w siebie i ogromne pokłady optymizmu,
którym zarażamy skutecznie wszystkich.
Co spowodowało, że chcesz karmić ludzi, i to zdrowo?
Własne doświadczenia. Przechodziłam przez wiele diet i to z
różnym efektem…także jojo :).
Wiem też, jak trudno jest młodym mamom wrócić do formy. Ciężko jest być na
diecie, mając na głowie tyle obowiązków. Przy permanentnym braku czasu catering
dietetyczny jest idealnym rozwiązaniem. Posiłki są odpowiednio zbilansowane
przez dietetyka, zdrowe i przede wszystkim pyszne.

Jaki jest Twój ulubiony przepis?
Każdy pozwalający na zaoszczędzenie czasu. W domu uwielbiamy
włoską kuchnię, także makarony pod każdą postacią i w dowolnych zestawieniach.
A widok naszego syna wcinającego spaghetti jest najlepszą pochwałą moich kulinarnych
wariacji.
A jaki jest Twój przepis na sukces?
Kilogram ciężkiej pracy, szklanka wiary w powodzenie, dwie
szklanki dobrych  pomysłów… W razie
potrzeby, dodać jeszcze szczyptę pomysłów do smaku. Tak naprawdę to dla nas
najważniejsze były potrzeby klientów. Chciałyśmy stworzyć catering dietetyczny,
jakiego jeszcze nie było, z propozycjami dla każdego. W swojej ofercie, oprócz
diet kalorycznych i tych popularnych typu Dukan czy Montignac, mamy również
menu dla dzieci z nadwagą, osób z problemami układu krążenia, trawiennego czy
cukrzycą. Karmimy indywidualnie, w biurach na terenie Warszawy, organizujemy
wszelkie imprezy. Jesteśmy cateringiem dla klientów wymagających- takie też
jesteśmy wobec siebie.

Skąd czerpiesz inspiracje do układania jadłospisów?
Jadłospisy układa nasz Szef Kuchni wraz z dietetykiem.
Czasem coś zasugerujemy, ale staramy się nie wchodzić w kompetencje
specjalistów. Czerpiemy wiele pomysłów, które sprawdziły się za granicą.
Słuchamy naszych klientów…Menu jest zatem ruchome. Wciąż coś zmieniamy i
ulepszamy.
Czy w swojej ofercie Pogotowie Kulinarne ma dania dedykowane
kobietom w ciąży lub młodym mamom?
Oczywiście, że tak. Nasze jedzenie jest zdrowe, bez
polepszaczy, własnej domowej produkcji. Wypełniając formularz żywieniowy na
naszej stronie www.pogotowiekulinarne.com , jest opcja uwzględniająca ciążę
oraz karmienie piersią. Każda mama w razie jakichkolwiek wątpliwości może
skontaktować się z naszym wykwalifikowanym dietetykiem, który od lat pracuje ze
swoimi pacjentami z problemami żywieniowymi lub zdrowotnymi.  

Czy Pogotowie Kulinarne tworzy indywidualne jadłospisy dla
klientów?
Nasza oferta jest bardzo bogata i wciąż ją
udoskonalamy.  W przypadku kiedy klient
potrzebuje indywidualnego jadłospisu, jest to również możliwe. Prowadzimy konsultacje
dietetyczne, porady, tworzymy jadłospisy dla najbardziej wymagających… Takie
jest nasze motto.
Kto jest Twoim kulinarnym krytykiem?
W domu – rodzina. Uwielbiam gotować dla najbliższych. Widok
moich zadowolonych i najedzonych facetów sprawia mi ogromną radość. W pracy-
klienci, najprzyjemniejszy napęd do działania. Płynące zewsząd pochwały są
niesamowicie budujące i dają wielką satysfakcję.
Co Cię zaskoczyło podczas tworzenia Pogotowia Kulinarnego?
Zdecydowanie magia roznoszenia się wieści o naszej firmie.
Niesamowite dla mnie było to, że klienci sami nas szukają. Często ktoś gdzieś
spróbuje dań z oferty Pogotowia Kulinarnego i zgłasza się do nas z chęcią
podjęcia współpracy. Przyznam, że póki co nie starcza nam czasu na docieranie z
reklamą do klienta, ale chyba opinia o jakości naszych usług stała się
najlepszą formą promocji.

Czy własna firma, taka firma, pozwala na zorganizowanie się
tak, by mieć więcej czasu dla synka?
W pracy jestem dopiero na początku długiej drogi do
stworzenia prężnie działającej firmy. Zabiera to niestety większość mojego
czasu, który poświęcałam do tej pory Alemu. 
Mój syn ma 17miesięcy. Pierwszy rok 
po urodzeniu nie pracowałam. O własnej firmie marzyłam od zawsze, ale
myślę, że to macierzyństwo dodało mi odwagi i mobilizacji do działania.
Jak
każda mama bardzo przeżywam rozłąkę z dzieckiem i to jest najtrudniejszy
element mojej pracy. Ubolewam nad tym, ale świadomość, że robię to dla
najbliższych trochę mnie pociesza. Mam cudownych rodziców, którzy opiekują się
moim synkiem kiedy mnie nie ma. Są w nim bezgranicznie zakochani i
rozpieszczają go do granic możliwości aby zrekompensować mu trochę moją
nieobecność. Jednak kiedy jesteśmy wreszcie razem, cały świat przestaje się
liczyć. 
Jak dzielisz swój dzień pomiędzy rodzinę a pracę?
Póki co niestety ze stratą dla rodziny. Jest ciepło, więc w
tygodniu synek jest u dziadków na działce. Weekendy są świętością i spędzamy je
razem.  Także w tygodniu jest to 70%
pracy i 30% dla męża, ale weekend to już 100% Alego.

Jak wygląda typowy dzień mamy ,,gotującej’’?
Powiem o weekendzie, bo wtedy pełną parą mogę realizować się
jako mama. Rano swoją rozradowaną buźką 
budzi mnie Ali (skoro 100% dla niego, to oczywiście śpimy we dwójkę).
Trochę się jeszcze przytulamy (korzystam póki mi na to pozwala) i idziemy robić
śniadanie dla całej rodziny. W ciągu dnia bawimy się, czytamy książeczki,
naśladujemy różne dźwięki, chodzimy na spacery i do piaskownicy. Mój synek
najczęściej śpi dwa razy w ciągu dnia, więc ten czas poświęcam na ugotowanie
obiadu. Po obiedzie są gry w piłkę z tatusiem, łaskotki i podrzucania.
Niesamowite jest to, jak inaczej wyglądają zabawy z mamą i z tatą. Z tatą są tak
szaleńcze piski i śmiechy, że mam wrażenie, że słyszą ich 4 piętra sąsiadów w
górę i w dół. Ja, podczas zabawy z synem, skupiam się na nauce poprzez zabawę,
to tata jest od szaleństw. Wieczorem urządzamy kąpiel, która przeciąga się do
około 45 minut, bo Ali uwielbia zabawy w wodzie. Około 21 pije mleko, myjemy
zęby i po całym dniu wrażeń kładziemy się spać.
Co robisz, gdy masz trochę czasu dla siebie… gotujesz?
Kiedyś tak, teraz staram się wyjść „do ludzi”. Spotykam się
z koleżankami na babskie ploteczki. Czasem w zaciszu domowym robię sobie dzień
piękności i nadrabiam zaległości w dbaniu o swoją skórę. Skupiam się na tym co
mnie odstresowuje i relaksuje. Tak naładowana mam więcej pozytywnej energii.

Czy własny biznes to dobra opcja dla każdego? Skąd wiesz, ze
akurat Tobie uda się zawojować świat?
Nie dla każdego. Zdecydowanie nie dla pesymistów. Znam wiele
osób, które chciałyby mieć swoją firmę, ale strach przed niepowodzeniem zabija
te marzenia. Przy każdym przedsięwzięciu jest ryzyko, to jest nieuniknione.
Liczy się pomysł i nastawienie. Gdyby nie pokłady optymizmu i wiary we własne
możliwości, to skończyłoby się jedynie na pomyśle i zastanawianiu się nad tym
„co by było gdyby”. Dlaczego akurat nam się uda? To proste- jesteśmy dwiema
siostrami, które świata poza sobą nie widzą… dwoma ambitnymi koziorożcami.
Silnymi kobietami, które nie boją się wyzwań i ciężkiej pracy. Dlaczego więc
miałoby się nam nie udać?
Z czego jesteś najbardziej dumna?
Z całego zespołu Pogotowia Kulinarnego. Bez naszych
współpracowników, nic by się nie udało. Jestem im ogromnie wdzięczna za zapał i
ogrom pracy włożony w tworzenie marki. Jestem dumna, że same bez niczyjej
pomocy, stworzyłyśmy firmę o jakiej marzyłyśmy. A wszystkim tym, którzy w nas
nie wierzyli, możemy powiedzieć, że się udało.

*zdjęcia z Pikniku są dziełem matrioszka-studio.com

5 komentarzy

  1. Sympatyczny wywiad. Sama myślę o założeniu firmy, mam obawy i opory związane z racjonalnym myśleniem, ze "nie uda się". A tu-proszę- dowód na to, że jednak warto realizować swoje potrzeby i pomysły:) Pozdrawiam panią Ulę:)

  2. Ciekawy wywiad, ciekawa osoba i pomysł na biznes 🙂
    Niestety z zakładaniem własnej działalności wiąże się mylne przekonanie, że zyska się więcej czasu dla siebie… rodziny… a tak nie jest, zwłaszcza na początku.
    Pozdrawiam!
    (pierwszy raz piszę komentarz u Ciebie, ale czytam Twój blog od jakiegoś czasu i bardzo mi się podoba 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *