biznes mama – Kasia Kamińska-Bednorz z Poofi

Poducha Poofi była pierwszą rzeczą, którą kupiłam do wyprawki. Nie łóżeczko, nie pieluchy, ale właśnie Poofi 🙂 I oczywiście nie miałam zielonego pojęcia, że znajdzie się w niezbędniku matki karmiącej (bo skąd miałam wiedzieć), ale tak bardzo mi sie spodobała! A okazała się rewelacyjna, wożę ją ze sobą wszędzie! 

Skoro ja, totalna dziecięca amatorka, doceniłam Poofi, pewnie tę markę znacie i Wy. Ba, jestem przekonana, że tak! Dziś poznajcie Kasię Kamińską-Bednorz z Poofi.pl
Jakie to uczucie, gdy widzi się kobiety z pierwszych stron gazet z produktami Poofi?
To
bardzo miłe, zwłaszcza że dowiaduje się o tym przypadkiem i wiem, że
jest to ich osobisty wybór. Ciesze się, że znane osoby wybierają nasze
produkty, oznacza to,  że poduszka zyskała uznanie i czasem nawet
zastanawiam się jak to wszystko się stało 🙂

Skąd wzięła się nazwa Poofi?
Kiedy pojawiła się nazwa, to poduszki do karmienia jeszcze nie było.
Często rozmawialiśmy z mężem o produktach dla dzieci.
Najbardziej
intrygowały nas leżaczki… Patrząc  jak nasza pociecha odpoczywa w
swoim leżaczku widzieliśmy, że nie jest to produkt stworzony z myślą o
dziecku, a raczej o wygodzie rodzica. W naszych głowach narodził się
wtedy pufy, która zapewni dziecku wygodny i bezpieczny wypoczynek. Stąd
nazwa Pufa= POOFI
Życie jednak potoczyło się tak, że tej pufy jeszcze nie ma, ale to nie znaczy, że się nie pojawi 😉
Jak wyglądały Firmowe początki?
Zadebiutowaliśmy
na rynku poduszką do karmienia. Jak wspomniałam, początkowo profil
firmy zakładał sprzedaż innego produktu, ale im dalej zgłębialiśmy
tajniki produkcji, im więcej wiedzy zdobywaliśmy na temat samego
produktu a także rozwoju noworodka (byliśmy w stałym kontakcie z
rehabilitantem dziecięcym, neurologiem i ortopedą) tym nasze wymagania
wobec pufy stawały się coraz większe i na tamten moment zwyczajnie
niewykonalne. Pomysł firmy nieco przycichł, aby w niedługim czasie
narodzić się na nowo z nowym produktem. Przygotowania do wprowadzenia
marki na rynek trwały prawie rok.
Poofi to głównie poduchy do karmienia – z tego firma jest znana, moim zdaniem.  Dlaczego akurat od nich się zaczęło?
Poduszka
tak naprawdę istniała już wcześniej i była wynikiem moich  osobistych
perypetii laktacyjnych. Nie przyszło mi nawet do głowy, że moja
poduszka, (a właściwie poduszka mojego męża) mogłaby nieść pomoc innym
mamom. Pierwszą poduszkę, jak już wspomniałam uszył mój mąż.. Poduszka
była koślawa, uszyta z żółtego materiału i miała czerwony zamek wszyty
na lewą stronę 😀 Jest to okaz archiwalny i nie do podrobienia. Była
genialna!
I nie mówię tego po to żeby zachwalać Poofi,  tylko dlatego żeby się pochwalić jaki miałam talent w domu.
Na samo wspomnienie tamtych dni ciesze się, że moja córka jest już duża i ciesze się, że dałyśmy radę 🙂
Z tego miejsca mocno trzymam kciuki za wszystkie mamy, które są na mlecznym zakręcie!
Napisałaś, że firma wchodzi na rynek francuski. Jaki będzie kolejny Twój krok?
Napisałam? Gdzie? 🙂 Jeśli chodzi o eksport to stawiamy dopiero pierwsze kroki. Francja otworzyła nam drogę na Europę a co będzie dalej to zobaczymy:)
Co sprawiło Ci największą trudność podczas tworzenia Poofi, a co okazało się łatwiejsze, niż przypuszczałaś?
Trudności
napotykamy na każdym kroku, ale to jest normalne i stanowi nieodłączny
element prowadzenia biznesu. Każde problemy są jednak dla mnie wyzwaniem
a ich pokonanie daje gigantyczną satysfakcje i nakręca do działania.
Najwięcej czasu spędzam nad projektowaniem i dopieszczaniem nowych
produktów. Ostatnie 6 miesięcy było wyjątkowo pracowite i mam nadzieje,
że klienci docenią efekty tych starań 🙂 Jeszcze tej wiosny planujemy
poszerzyć ofertę o 6 nowych pozycji.
Miałaś kiedyś ochotę zrezygnować z Poofi, bo obowiązki Cię przerosły?
Tak,
zdarzyło się tak, że miałam dość. Ciężko jest być “fajną mamą” a
jednocześnie dopilnowywać produckcji i procesów, być zawsze wyspanym,
uśmiechniętym i tryskającym energią 🙂 Na początku pracowaliśy po 20
godzin dziennie (chyba hormony utrzymywały mnie przy życiu :)) Początki
były naprawdę pracowite, pojawiało się też dużo wątpliowści. Wiele osób w
nas wątpiło i  patrzyli kiedy damy sobie spokój i wrócimy do normalnej
pracy 🙂
Teraz już wszyscy zrozumieli, że Poofi to nasza praca.
Co jest dla Ciebie priorytetem, jeśli chodzi o firmę?
Lojalność wobec klienta oraz spójny wizerunek marki
 
Skąd czerpiesz inspiracje?
Bardzo
różnie. Początkowo oczywiście (i to nie będzie nic nowego) moja  córka
dostarczała mi wielu pomysłów. Nie jestem na razie  w stanie ich
zrealizować, ale spisałam je w poofi-notesie i mam nadzieje, że kiedyś
uda się je zrealizować
Skąd wiedziałaś, jak trafić do mam. Miałaś pewność, że poduchy do karmienia są tym, czego brakuje na polskim rynku?
Nie wiedziałam i  tak naprawdę nadal tego nie wiem. Od samego początku wierzyłam w moc “żółtej poduszki”. Ośli upór i wiara w tą poduszkę sprawiły że Poofi istnieje i ma się dobrze.
To
nie był produkt, który powstał po to żeby „być”, ta poduszka narodziła
się z naszej osobistej potrzeby – mojej i córki, nie było za tym
produktem żadnej wymyślnej strategii biznesowej.  Szczerze mówiąc to nie
zakładałam sukcesu, liczyłam na niego skrycie i byłam ciekawa co nam z
tego wyjdzie.
Jak wygląda typowy dzień w Poofi?
Najpierw idziemy do przedszkola. Zazwyczaj się spóźniamy 🙂 Póżniej
robię szybki przegląd korespondencji i obowiązkowo wypijam dużą kawę a
dalej to już realizacja zamówień i wysyłka. W ostatnich dniach dość
intensywnie pracuje też nad nowymi projektami.
Popołudnia spędzamy
zazwyczaj rodzinnie. Często łączymy zabawę z obowiązkami domowymi- np
razem gotujemy obiad lub odkurzamy. Hania czuje się wtedy niezwykle
dorosła i ważna 🙂 Obiady zazwyczaj pochłaniamy przy Kubusiu Puchatku lub
innym bajkowym uszatku.. Od 17 dzień bardzo szybko zmierza w stronę
nocy i upływa w towarzystwie bezkonkurencyjnych klocków lego lub
bohaterów ulicy czereśniowej.
Poźniej  to już wieczorne rytuały,
całus w słodkie, śpiące czółko i powrót do obowiązków. Na szczęscie nie
stanowi to dla mnie problemu.
Czy doba to dla Ciebie wystarczająco czy za mało?
Za
mało. Zdecydowanie. Przydałoby się chociaz 4 (cztery) godziny więcej.
To takie optymistyczne minimum, które w całości wykorzytałabym na sen 😀
Jak łączysz rolę mamy i bizneswoman?
Dzielę
dobę. Do 16 bizneswoman (zabawne określenie), później tylko mama,
czasem następuje chwilowy mix tych ról 😉  wieczorem kąpiel i usypianie
córuchny – to jest moja ulubiona rola. Połowa nocy mija z laptopem na
kolanach i planowaniu lub nadrabianiu zaległości, druga połowa na
odpoczynku.
Co zyskałaś decydując się na stworzenie Poofi? Co zyskała Twoja rodzina?
W
mojej poprzedniej pracy zawsze był ktoś kto stał mi nad głową i czegoś
oczekiwał. Teraz tylko informujemy się z mężem o tym co jeszcze trzeba
zrobić i co jest najpilniejsze.  Poofi to już nie tylko moje dziecko.
Mój mąż od jakiegoś czasu także jest w pełni zaangażowany w rozwój
marki. Oboje zrezygnowałiśmy z dotychczasowej pracy. To mila odmiana
zarówno dla mnie jak i dla niego. Nasza córka tym sposobem ma oboje
rodziców w domu.
Własny biznes to dla ciebie stres czy wolność? A może jedno i drugie?
Częściej
chyba stres, ale taki rodzaj stresu to lubię, taki który mobilizuje 🙂
nie ma mowy o powrocie do dawnego trybu pracy.  A wolność tak naprawdę
odczuwam wtedy kiedy muszę gdzieś wyjść i nie tłumaczę się nikomu – po
prostu wychodzę. Często nawet nie zdaję sobie z tego sprawy.
O czym powinna pamiętać mama, która chce stworzyć swoja firmę?
O
tym, że to bezwzględu na okoliczności dziecko jest najważniejsze.
Zdarza się tak, że po prostu nie da się pracować bo są inne ważniejsze
rzeczy. Trudno, trzeba będzie nadrobić później…Jeśli mama jest
potrzebna – to po prostu jest i kropka. Przytulamy, słuchamy, kochamy.
Dajemy szczęście i oparcie. Gotujemy brukselke 😉
W drugiej
kolejności można pracować nad planowaniem i realizacją zamierzonych
celów. Strasznie podręcznikowo zabrzmiało, ale jest w tym dużo prawdy.
Motywacja
i systematyczna praca są kluczem do sukcesu. Niestety nie wystarczy
tylko chcieć, trzeba działać i mieć plan rozwoju. Zakładać sobie cele i
rozliczać się przed samym sobą  z ich realizacji.
Mnie dużo też dały rozmowy na zasadzie zabawy w „rzucam ci wyzawanie”
Dobrze
jeśli przed podjęciem decyzji o konkretnym biznesie znajdziecie osobę,
która skutecznie będzie Was do tego zniechęcać 🙂 wtedy szybko okaże się
jaką macie w sobie determinację i zaplecze pomysłów na ich obalenie.
Biznes często polega na kreatywnym podchodzeniu do wyzwań.
Aha – no i biznesmama powinna pamiętać, że nie prędko się znowu wyśpi 😉

8 komentarzy

  1. Poduche mamy w domu. Jest swietna! A wywiad z Kasia rewelacyjny! Milo jest posluchac prywatnej rozmowy z mama, ktorej dziecko nie ogranicza a dodaje skrzydel 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *