,,Bez męskiej ręki”, czyli 5 rzeczy, które robisz źle

Mama powiedziała mi w Święta, że życie jest jedno i trzeba je przeżyć najlepiej, jak się da. Dla każdego to ,,najlepiej” to coś zupełnie innego, natomiast jestem pewna, że chodzi o to, by dążyć do szczęścia, harmonii i wewnętrznego spokoju. Mam rację?

Cześć. Zastanawiam się, jak to jest, że można podjąć taką decyzję o nowym życiu. Mam wiele problemów… Boje się zostać sama, że sobie nie poradzę, albo że będę miała gorzej niż mam. Życie samemu z małym dzieckiem bez kasy i pomocy od innych nie jest proste. A ja jestem rozliczana z każdej złotówki… Kiedyś tak nie było. Ciężko mi będzie samej bez męskiej ręki. A czy ja kogoś znajdę i to jeszcze z dzieckiem? Jak już to pewnie jakiegoś faceta po rozwodzie, gdzie go żona wywaliła, bo był złym ojcem albo mężem. Gdybym miała pieniądze, już kilka lat temu trzasnęłabym drzwiami i bym mieszkała sama z synem, na spokojnie.

Robisz to źle, wiesz?

  1. Jest coś takiego, jak niezależność. Lubię ją bardzo. Powinno się ją mieć w domu i na działce. Będąc singielką i mężatką. Rano, przy kawie, po obiedzie i podczas oglądania serialu. Po to, by nikt nie dyktował nam warunków. By nikt nie mówił, co możemy, a czego nie. By nie czuć się źle ze swoimi potrzebami. By czuć się wolnym. A nawet, by kupić sobie, co nam się podoba, choćby to byla czwarta czekolada w ciągu dnia, by pójść na film, który nam się podoba, pojechać do miasta, które nam się podoba i kiedy nam się podoba. By zmienić swoje życie, kiedy sytuacja zaczyna nas dusić, by móc spakować rzeczy i wyjść, by nikomu nie musieć się tłumaczyć. By móc, po prostu.
  2. Oczekujesz od innych pomocy? Najpierw pomóż sobie sama. Wszystko zaczyna się od nas samych. WSZYSTKO.
  3. Facet nie jest tak naprawdę po to, by wbijać gwoździe i nosić ciężkie siaty. Znaczy… fajnie, jeśli wbija i nosi. Ale to nie jest jego główne zadanie. Z facetem powinno być lżej, weselej, lepiej, prościej. Nie smutno, nie ciężko, nie depresyjnie, nie nieszczęśliwie. Facet powinien patrzeć na ciebie jak głodny człowiek patrzy na BigMaca, pomagać spełniać marzenia i zawsze być po twojej stronie. Jeśli bije, wydziera się, kłamie, ucieka, poniża, znika, doprowadza do łez i sprawia, że zaczynasz w siebie wątpić – wiej.
  4. Nie da się zmieniać świata bez dobrego nastawienia. Jak się chce, to można wszystko, a przynajmniej bardzo w to wierzę. Ale jak mieć dobre życie, jeśli w głowie same wymówki i czarne scenariusze?
  5. Szacunek do siebie jest tak ważny, jak codzienne mycie zębów. Dzięki niemu właśnie nie zgadzasz się na coś, co sprawia ci ból, krzywdzi cię, sprawia, że chciałoby się cofnąć czas albo zapaść pod ziemię. Szacunek do siebie to asertywność, poczucie własnej wartości, dążenie do realizacji swoich pragnień, myślenie o sobie dobrze. I dbanie o to, by nikt nie pozwolił sobie naruszyć twój spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Kochana, robisz to źle. Otwórz oczy, pomyśl o sobie, ogarnij towarzystwo, ustal zasady, zadbaj o swoje pieniądze, bądź stanowcza. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, chyba najwyższy czas, by zacząć żyć. I nie, wcale nie jesteś za stara! A nie każdy facet to wybrakowany gnojek! <3

14 komentarzy

  1. Witaj,
    Ostatnio obserwuje Twoje posty na Fb… 🙂 po tym wpisie zyskałas kolejna fankę. 😉 wiesz, aż głowa boli jak wiele jest kobiet którym takie rzeczy jak piszesz powyżej trzeba na okrągło powtarzać!!!
    Kiedyś sama przez to przeszłam… Ale powiedziałam STOP. Albo dom wariatów albo zacznę żyć swoim życiem. Rozwodząc się nie miałam meldunku ani pracy. Moja nastoletnia córka zdecydowała że zostanie z ojcem bo nie chciała się wyprowadzić do wynajmowanego u koleżanki pokoju…. pomimo iż jestem wykształcona zapieprzalam w spożywczaku na kasie. W tym samym czasie miałam jeszcze 2 dorywcze pracę. Bo Chcieć to móc 😉 dziś, po 2 latach jedtem mama placą alimenty.
    Dopiero po rozwodzie nauczyłam się oszczędzać. Kupiłam stary samochód i choć panicznie bałam się prowadzić to na następny dzień pojechałam w Bieszczady by wyjść na Tarnice. (wcześniej samochód miał mąż a ja kierowałam kilka razy w roku…)
    Da się. Trzeba tulko podjąć decyzję.

    Dziś zostały mi tylko 2 prace ale udało mi się wziąść kredyt na mieszkanie!!! Za 3 miesiące skończę 40 lat i jeststem przekonana że najlepsze jeszcze przede mną. Czasem płacze w poduszkę ze strachu że kredyt na 30 lat, że córka ma dopiero 13… Rano wstaje i patrząc w lustro powtarzam na głos: Dasz radę!
    Na poprzednie urodziny zrobiłam sobie na nadgarstku tatuaz: Myśl O Sobie – i to nie jest egoizm… Nikomu nie dam się już deptać. A najbardziej nie mogę deptać sama siebie i godzić się aby żyć cudzym życiem.

    Nie żałuję. Jest mi ciężko ale jestem szczęśliwa bo żyje w zgodzie ze soba.
    Spełniam marzenia. Konsekwentnie jedno po drugim 🙂 W końcu mam tylko jedno życie.

    Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko że piszę do Ciebie na Ty…

    Podzielam Twoje poglądy. Jesteś potrzebna. Tyle jedt jeszcze kobiet które trzeba “uratować” od stereotypów i chorego myślenia. Trzeba im pomóc odzyskać siebie.

    Pozdrawiam serdecznie!!!
    P.s. To jest mój pierwszy komentarz jaki kiedykolwiek zostawiłam na czyimś blogu.

  2. Chyba potrzebowałam, by ktoś przypomniał mi, po co właściwie powinien być facet. Zbliżałam się niebezpiecznie do granicy, za którą wydaje Ci się, że faceci są kompletnie bez wartości, a przecież to nie prawda.

  3. Tez tkwie w podpbnej sytuacji… i tez boje sie podjac ta decyzje… bo za malo zarabiam… bo boje sie, ze starce prace… z reszta dam sobie rade bo i tak wszystko robie sama…

  4. To uczucie, kiedy możesz wracać do domu bez strachu – bezcenne. Poza tym z dzieckiem da się znaleźć najfajniejszego faceta pod słońcem 🙂 jestem tego chodzącym przykładem. Tylko “znaleźć” to znaczy dać sobie odetchnąć i nauczyć się żyć sama z sobą, a dopiero później otworzyć się na fajnych gości 😉 broń Boże rzucać się na kogoś, kto wydaje się w porządku, żeby tylko mieć w domu chłopa.

  5. Przez ostatnie parę dni czytam ten tekst jak mantrę, czytam i próbuje nabrać sił aby zmierzyć się z życiem. Od 5 lat jestem w małżeństwie w którym jestem nikim, za mało zarabiam, mam nieodpowiednią pracę, jestem brzydka, bo każda ładniejsza i lepsza ode mnie, nie mam pasji, zainteresowań, jestem nudna…teksty, które słyszę na co dzień. Straciłam już dawno siebie i swoje marzenia, zyje jedynie myśląc jak dzis bedzie, czy mąż bedzie dla mnie miły czy nie, czy będzie mnie chciał dziś a może powie że ma dość życia ze mną, a może powie, że się bedzie teraz zastanawiał czy jestem jego warta, czy się uśmiechnie, czy jednak spedzi cały wieczór na imprezie, w internecie, w telefonie. Ja i moje potrzeby…nie ma ani tego ani tego. Od roku próbuje się z tego wyrwać, czasami wynurzam głowę spod wody łapię oddech myślę, że się uda, po czym spadam na dno…a ja sobie nie poradzę sama, jak bedzie mi za ciężko, jak samotność, brak pieniędzy mnie przytłoczy, jak nigdy nie znajdę kogoś kto będzie chciał ze mną byc, jak nie poradzę sobie z tym, że on zaraz pewnie kogoś znajdzie, że będzie szczęśliwy, a ja nie…A on jest przystojny, bogaty, dusza towarzystwa, świetna praca, samochody – może powinna się cieszyć, że w ogóle chciał ze mna być…W głowie mam kocioł, nie zliczę już ilości łez, upokorzeń, nerwów, strachu…Czuje, że nadchodzi moment, aby powiedzieć dość, stop..Tylko czy starczy mi sił…..

    1. Zadeptał Twoje poczucie wartości tak, że sama nie jesteś pewna czy sobie bez niego poradzisz. Uciekaj póki masz jeszcze resztkę sił, jak nie zadbasz o siebie to on Cię wykończy. Ogrom smutku jaki bije z Twojego wpisu jest przytłaczający, pytanie kiedy ostatnio czułaś się szczęśliwa?

      Jakiś czas temu też myślałam że bez niego ja nie istnieję, że to najlepszy facet na świecie i drugiego takiego nie spotkam. Za wszelką cenę ratowałam ten związek, który niestety od początku nosił znamiona toksyczności, ale nie chciałam tego widzieć. Obejrzałam się w porę.
      Długo mi zajęło dojście do siebie, zbudowanie swojej wartości na nowo i nauczenia się być szczęśliwa sama ze sobą.

      Mimo że na początku może być Ci ciężko to warto sobie pomóc, być dla siebie dobrą. Przytulić samą siebie i zamknąć za sobą toksyczny rozdział w życiu. Po tym jak go opisałaś wnioskuję że jesteś atrakcyjna, tacy jak on na inne nawet nie patrzą. Jesteś również bardzo silna, wytrzymałaś takie traktowanie i nadal masz siłę do walki. Powodzenia

  6. Jakbym czytała o sobie przed 2009rokiem.też miałam taki dylemat,mąż “pomógł”mi bo poszedł do innej a ja zostałam z dwójką małych dzieci i mówię że da się radę samej,zaciska się zęby i idzie do przodu,trzeba sobie powtarzać jak mantrę-jestem silną babką i dam radę. Trzymam kciuki.powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *