45/52

akuku.

https://www.tekstualna.pl/2014/11/4552.html

Nie wiem, czemu dzieci lubią się chować i wyskakiwać rozbawione. A my udajemy, że szukaliśmy już wszędzie i nigdzie, dosłownie nigdzie nie ma naszego dziecka. Pewnie gdyby tak było rzeczywiście (odpukać), dostalibyśmy histerii… ale nie tym razem.
Uwielbiam. Zabawa w akuku jest naszą ulubioną. Wymaga naszego obopólnego zaangażowania. Ćwiczymy naszą relację. Jesteśmy zaskoczone i rozbawione. Nie potrzebujemy żadnych rekwizytów. Ja ćwiczę swe zdolności aktorskie, Ina ćwiczy cierpliwość, nie wyłaniając się zza szafki w łazience zbyt prędko. Kręci się i wierci, by zobaczyć, jak zdziwiona wołam ,,o tu jest moja Córka-Inulka!” No i rechot następuje. Potem znowu ślepnę i gubię w łazience moje dziecko. Potem następuje cudowne ozdrowienie i znów widzę.  
Zawsze widzę tylko Inulkę.

6 komentarzy

  1. Heh, uśmiecham się do siebie czytając ten post. Pamiętam jak mój kuzyn,w trakcie zabawy w chowanego, okręcał się w prześwitującą firankę i stał nieruchomo myśląc, że go nie widać. Aśmy się go wtedy naszukali 😀

  2. Ja przestałam lubić zabawę w chowanego z moją dwulatką, bo chowa się zawsze za zasłoną a gdy po dłuuugich poszukiwaniach wreszcie ją odnajduję ona wpada w płacz…i chce być szukana, ale broń Boże żeby mi nie przyszło do głowy Jej znaleźć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *