10 nowych inspiracji #5

Wyspana. Najedzona. Wyciszona.

Wiem, że trudno będzie wskoczyć znowu na obroty pracującej i nadaktywnej mamy. Ale zanim się z tym zmierzę, garść czegoś dobrego. To znaczy dla umysłu dobrego. Po Świętach to wiecie, przesada by była wyskakiwać z czekoladą. 🙂  

  1. Co za klimat, Bruno! Weź mnie, Bruno, na imprezę!
  2. Chcę iść jeszcze raz na koncert Oh Wonder. Na takim byłam z Inulka! Uwielbiam tę dwójkę.
  3. Nowa ulubiona świateczna piosenka, czyli Pierwsza Gwiazda. Wzrusza mnie tak bardzo, bardzo… a przy tym głosy, które uwielbiam pojedynczo, nie tylko w tym pakiecie. Kukulska, Niemen, Marika, Badach, Szcześniak…
  4. Sweter bezpieczeństwa. Ubraniowe kakałko z piankami.
  5. O tym, że lepiej ścigać sie ze sobą. Jak ja to dobrze znam… To jest naprawdę codzienna praca, by skupić sie na sobie, nie na tym, co robia inni. Wydaje nam się, że innym zawsze jest lepiej, że mają coś, czego my nigdy mieć nie będziemy. Ale to tylko pozory.
  6. Hanka z listą nieznanych świątecznych piosenek podoba mi sie bardzo!
  7. Co za facet, co za talent! Damien Escobar, moje nowe jutubowe odkrycie.
  8. Nie mam swojego typu kobiecej urody. Wiele kobiet mi sie podoba. Ale Ashley jest… no piękna jest. Podziwiam jej pewność siebie…
  9. Moja nowa ulubiona piosenka do tańca przed lustrem. Kto dołączy?
  10. ...and relax! Tego Wam życzę. To jest nam potrzebne, jak wywietrzony pokój przed snem i jak proteinowy batonik po treningu. Święta prawie za nami. Dla niektórych z Was to pewnie były nieliczne prawdziwie wolne dni w roku. Spróbujcie to kiedyś powtórzyć. 😛 Warto!

Miłego powrotu do poświątecznej rzeczywistości!
From M. with love!

1 komentarz

  1. hahaaah sweter bezpieczeństwa, pięknie to ujęłaś 🙂
    ps. zazdraszczam poświątecznego chilloutu, u nas to idealny czas na konkursy. Konkurs kto zrobił najlepszy barszcz, konkurs kto upichcił najmniej smakującego karpiem karpia, iiiiii takie tam. Całość kończy się debatą, fochami trwającymi do Wielkanocy- na całe szczęście to tylko już dwa dni świąt i ja wówczas mam dyspensę (czyli że przychodzę, jem i chwalę, no bo mi zawsze smakuje 😛 ). Finał jest taki, że trzy dni Świąt Bożego Narodzenia kończę zmęczona, przejedzona i z dwoma noworocznymi postanowieniami, na pewno nie dam się wrobić w przygotowywanie Wielkanocy i o przyszłorocznej Wigilii tez mogą zapomnieć. I tak co roku 😛
    Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i szanownych Czytelniczek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *