10 najlepszych kosmetyków dla mamy

Boże, zaraz wyjdzie, że się nie myję 🙂 Ale chodzi o to, że jeśli jest mowa o korzystaniu z dobrodziejstw kosmetyków, jestem najmniej systematyczną osobą na świecie.

https://www.tekstualna.pl/2014/02/10-najlepszych-kosmetykow-dla-mamy.html

Absolutnie nie jestem maniaczką kosmetyków. W ogóle kosmetyki są u mnie na czwartym, piątym miejscu. Zazwyczaj je dostaję, przypadkiem kupuję, ktoś mi poleci…  W kosmetykach kolorowych nie czuję się asem, maluję sie w ten sam sposób od lat, korzystając z tych samych kosmetyków, które 15 lat temu podkradałam mamie.
Oto moje TOP 10 kosmetyków, także dla mamy. Kryteria to: zapach i natychmiastowy efekt. Jestem niecierpliwa 🙂
1. Balsam o najświeższym zapachu ever! Nawet ja mam ochotę zrobic postanowienie noworoczne i obiecać postarać się smarować ciało swe dłużej niż trzy dni z rzędu. Konsystencja trochę za rzadka, ale co za zapach! W sam raz na wiosnę. Dziewczyny, bądźcie dla siebie dobre na wiosnę.
2. To też niby wakacyjny kosmetyk, ale nie dla mnie. Ponieważ ja lubię czuć piasek pod stopami, chodzę po przedpokoju bez skarpetek 🙂 żart! Lubię swoje stopy, więc czasem strzelę im coś dobrego. To jest naprawdę fajny krem, działa od razu, a ja jestem zbyt niecierpliwa na obiecanki.
3. Krem pod makijaż. Bardzo fajna konsystencja, taki… matowy błysk 🙂 Nie zawsze pamiętam, by go użyć, a tak naprawdę uzywam od czasu do czasu, ale jak wychodze gdzieś na lans – właśnie nim rozpoczynam rytuał przygotowawczy. 
4. Maseczki Ziaja. I <3 it!
5. O tym sprayu pisałam w poście 10 tanich rzeczy, bez których nie mogę żyć. Kosztuje parę złotych, a włosy piekne, gładkie, świetnie się rozczesują… moje ego jest usatysfakcjonowane. 
6. Pielęgnacyjny olejek do masażu skóry wrażliwej. Dostałam go kiedyś od Hafiji i kocham go od pierwszego powąchania. Ten zapach przebija nawet ogórka z punktu pierwszego! Coś pomiędzy budyniem waniliowym, a główką niemowlaka. Smaruję się nim, gdy chcę poprawić sobie humor. Agatko, dziękuję! 
7. Balsam do paznokci. Pomimu czyjegoś taktownego komentarza na instagramie, iż powinnam zainwestować w Sally Hansen, bo skórki … to ja wolę taki o balsam. Działa… choć ostatnio nasze relacje się ochłodziły, czas chyba to zmienić! 
8. Pilling Put&Rub – doskonały. Gruboziarnisty, ciężki, oleisty, pachnący luksusem, pielęgnacją i dobrym samopoczuciem. Wytypowałam do niego jedną część ciała mego. Pupę – mam nadzieję, że to doceni. 
9. Odżywka do włosów z Biedronki. Kosztuje mniej niż chleb w Lidlu… doskonała jest. Trzymam ją na włosach tyle czasu, ile zajmuje mi pilingowanie tyłka. Potem nie muszę nawet włosów rozczesywać. Włosy są po niej miękkie i ładnie się układają. 
10. Peeling morelowy do twarzy. Nie wiem, czemu już go znaleźć nie moge, pewnie zabrakło już moreli… ale jak kiedyś znajdziecie, bierzcie w ciemno. Idealnie małe drobinki, żadne tam żelowe kulki, które nic nie ścierają i jaka cera była, taka jest. Ten peeling naprawdę działa. Bardzo go lubię i przy każdej wizycie w drogerii – wypatruję.
Koniec. Znaczy nie, używam tez innych kosmetyków, ale to są moje najulubieńsze. Comfort cosmetics 🙂  

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *