Życiowe kryzysy nie są dlatego, że całowałaś się po pijaku i spóźniłaś się do pracy

O życiowych kryzysach lubię myśleć tak: najpierw musi się coś rozwalić, żeby mogło się poukładać. To jak z puzzlami, które najpierw wyrzucasz na podłogę, gdy chcesz je ułożyć. To jak z ciuchami, które lądują na dywanie, bo chcesz je w końcu poskładać.

Więc to nie dlatego, że jesteś beznadziejna. To dlatego, że właśnie Ci się życie układa.

Tylko musisz na to spojrzeć właśnie tak.

Masz życiowy kryzys nie dlatego, że 5 lat temu telefon Ci zadzwonił w połowie przedstawienia w teatrze i był wstyd na całą widownię. Nie dlatego, że całowałaś się po pijaku i zostawiłaś majtki w taksówce. Nie dlatego masz kryzys, bo nie wpłaciłaś kasy na zbiórkę charytatywną, nie wysłałaś sms-a na Ich Troje na Eurowizji, nie zdałaś egzaminu z historii Polski na studiach i też nie dlatego, że masz cellulit przez zasiedzenie. Masz kryzys nie dlatego, że regularnie nie zjadasz tego, co masz w lodówce i wyrzucasz żarcie do kosza. To nie dlatego, że karma właśie postanowiła wrócić, bo zakopywałaś kotleta pod ziemniakami w starszakach. Nie dlatego Ci się życie lekko pijeprzy, bo zamiast sałatki i zielonej herbaty wolisz makaron i desperadosa. Nie dlatego, że krzyczysz na swoje dzieci, gdy jesteś głodna, masz pryszcze na plecach i zniszczyłaś włosy chcąc być blondynką jak Marilyn. Nie masz kryzysu dlatego, że nie gotujesz trzydaniowych obiadów, nie prasujesz ręczników, lubisz hotdogi z Żabki i nie golisz nóg. Karma nie wróci dlatego, że jeździłaś na gapę, pokazałaś faka policjantowi czy karmisz dzieci parówkami mówiąc, że to produkt wysoko wegetariański.

Nie wiesz tego?
# Ja Ci powiem, co jest OK!

Spóźniłaś się do pracy? Trzeci raz w tym tygodniu? Ha! Nie martw się, to też nie jest powód, by karma dorwała Cię w swe ręce sprawiedliwości i ukarała kryzysem. Tylko wiesz, bez przesady, nie bądź sierotą!

Kryzysy są. A jedyne, co możesz robić, to robić swoje. Szukaj rozwiązań i liczyś na najlepsze rozwiązania. Totalnie w to wierzę. Że najpierw musi się coś rozwalić, by mogło sie poukładać. Prędzej czy później się ułoży. Nie wiem, czy tak, jak chcesz tego teraz, ale na pewno tak, jak powinno.

***

Hello 🙂 Obserwuj mnie na Instagramie!

 

8 komentarzy

  1. Moniko,

    Następnym razem kiedy Cię zobaczę na ulicy szanse wykorzystam i przybiegnę z Tobą zbić piątkę. Jesteś żywym i radosnym dowodem swoich słów. Pięknego tygodnia!

Leave A Reply

Navigate