Zdrowa relacja z samą sobą.

Zakazy i nakazy. Musisz robić to i to. Smarować się tym i tym. Nie możesz jeść cukru, glutenu, białka, tłuszczy, GMO, chemii i mięsa. Musisz rozmawiać z inspirującymi ludźmi, odsunąć tych, którzy za bardzo krytykują i nie klepią po pleckach, tych toksycznych, tych bez ambicji, bez jaj i bez uroku. Musisz się odchudzać, ale lepiej biegaj na siłownie, kup rower, kup rolki, kup matę do jogi. Czytaj, ale słuchaj audiobooków, jedz, ale dużo pij, pracuj, ale pamiętaj o mother-life balance.

O wszystkim pamiętaj. Niczego nie zgub!

To ,,koniec” powiedziałam sobie pod koniec grudnia. Gdy już się tak umęczyłam 2017 rokiem, gdy już niemal biegłam do mety z napisem ,,2018”, gdy już miałam po kokardę tego uczucia, które mi wtedy towarzyszyło. To było takie nic. Przerwa w nadawaniu życiowego programu. To jest taki moment, w którym trzeba coś zrobić, nie można siebie zostawić bez odpowiedzi, bez żadnej reakcji.

I wtedy przestałam jeść słodycze i od tego czasu dzielnie się tego trzymam. Ale nie dlatego, że ktoś mi kazał czy dlatego, że ,,jezu, jestem za gruba”. Ja po prostu poczułam, że tego potrzebuję. Bo jeśli miałabym postawić na jedno hasło w 2018 roku, niech to będzie: chcę mieć zdrową relację z samą sobą. Na każdej płaszczyźnie. Zaczęłam od jedzenia, bo to mogłam zrobić od ręki, teraz tu.

Co dla mnie znaczy zdrowa relacja z samą sobą? W skrócie – nie robienie niczego, co nie jest mi potrzebne, nie sprawia przyjemności, nie działa na mnie kojąco. Odrzucenie tego, co mnie stresuje, co ma zamiar mnie przestraszyć, co negatywnie na mnie wpływa, przez co czuję się słaba, brzydka i niepełnowartościowa.

Daję sobie na to czas. Żeby to nie była jednorazowa akcja.

Wpis z tym tytułem był u mnie w ,,roboczych” od stycznia. Czekał sobie, aż go skończę. Wygrzebałam go, gdy dostałam paczkę od Biovax. Było mi tak bardzo miło, że ktoś docenił moje włosy i jeszcze milej, że postanowił właśnie mi, jako jednej z pierwszych osób, dać do przetestowania zestaw z czystkiem i czarnuszką. Nie traktuję moich włosów jakoś przesadnie poważnie, mogłabym je ściąć w minutę i nie płakać po tym ani chwili. Mimo wszystko im bardziej siebie lubię, tym mam dłuższe włosy. Chyba jedyna reguła, która rządzi moim wyglądem, dlatego lubię te moje długie włosy. Lubię je, bo im są dłuższe, tym bardziej widać, że lubię siebie. A to jest bezcenne. I te kosmetyki tak mi się wpisały w tę ,,zdrową relację” i tę myśl, że włosy mówią o moim samopoczuciu…

Moje włosy… Lubię ich kolor i to, że za wiele nie muszę z nimi robić. Zależy mi głównie na tym, by się błyszczały. Jeśli są matowe, znaczy, droga Moniko, coś nie tak.

Jeśli mam mieć zdrową relację z samą sobą, co się przełoży (już się przekłada!) na moje samopoczucie i wygląd, z przyjemnością sprawdzę na swoim żywym organizmie, co takiego ma w sobie nowa linia produktów Biovax® Botanic. Już na wstępie spodobały mi się dwa słowa: rytuał i demakijaż skóry głowy i włosów. I tekst na opakowaniach: w składzie szamponu aż 90% składników jest pochodzenia naturalnego, w odżywce – 96%, a w peelingu – aż 97%. 0% SLS / SLES   0% parabens 0% silicones 0% DYES. Kosmetyki Biovax® Botanic zawierają składniki organiczne i certyfikowane znakiem ECOCERT oraz COSMOS.

Robi wrażenie.

TEST

  1. Peeling do skóry głowy. Bałam się go. A dokładniej tego, że nie uda mi się go zmyć i będę chodziła z białymi kropkami na włosach. Przypomniały mi się wszystkie reklamy szamponów przeciwłupieżowych sprzed dekady. Ale niepotrzebnie w ogóle brałam tę ewentualność pod uwagę, bo wszystkie drobinki zmyły się doskonale. Prócz ekstraktów z czystka i nasion czarnuszki, ma w sobie również ekstrakt z mięty, który działa przeciwutleniająco, oczyszcza i łagodzi.
  2. Oczyszczający szampon micelarny. Organiczny ekstrakt z czystka działa antyoksydacyjnie. Organiczny ekstrakt z nasion czarnuszki sprawia, że włosy błyszczą i pięknie wyglądają. Ekstrakt z amarantusa  zawiera kwasy nienasycone, przeciwutleniacze i witaminy A, B i E. Nawilża i odżywia włosy. Ma bardzo łagodny zapach – moim zdaniem na plus. Ale daleko mu do aptecznych zapachów. Wydaje się lekki i łatwo się spłukuje. Ale! Najważniejsze jest to, że – i tu wspomnicie moje słowa – gdy zdejmuję ręcznik z włosów, one nie są poplątane, nie muszę ich szarpać. Ostatnio nawet zapomniałam o ich rozczesaniu i już myślałam, że będę musiała wylać na siebie całą buteleczkę jedwabiu do włosów, ale nie – wystarczyło rozczesać włosy i gotowe! I to był przypadek, gdy z lenistwa nie użyłam odżywki! Bo nie zawsze mi się chce, nie zawsze pamiętam. No i chyba nie zawszę muszę 🙂
  3. Ekspresowa odżywka 7w1. To ,,7w1” od razu złapało mój wzrok. Lubię takie promocje 😀 Z moich prawie miesięcznych testów wynika, że ta odżywka nawilża, ułatwia rozczesywanie, wygładza (i to bardzo!), włosy się nie elektryzują i błyszczą jak szalone. Wystarczy 1 minuta na włosach!

Pierwsza myśl? Uf, to działa, żadna ściema (haha dylematy każde blogerki, która współpracuje z markami). Moje włosy są gładkie i błyszczące i nawet jak zdejmę czapkę, to wyglądają ładnie. I to jest moje główne kryterium – nie używam żadnych lakierów, pianek, wygładzaczy. Nie mam nic, co by jakoś trzymało moje włosy w ryzach. Więc chciałabym, by tę funkcję przejęły kosmetyki, których używam na co dzień. Czyli moje włosy mają wyglądać ładnie, zdrowo, naturalnie. I takie są.

A teraz sięgnijmy po opinię eksperta:
– Mamo, masz włosy jak Mulan!

 

Wpis powstał we współpracy z BIOVAX®

 

14 komentarzy

  1. Włosy to Ty masz przepiękne, ja swoje zniszczyłam częstym malowaniem czarną farbą i spinaniem mocno w gumkę, są połamane…. ale największą udręką jest to,że bardzo szybko się przetłuszczają, z tym mam ogromny problem i przestałam już w cokolwiek wierzyć, bo nic mi nie pomaga, a na prawdę sporo produktów przetestowałam.
    Pozdrawiam

  2. Kurcze, myślałam że przeczytam coś co podniesie i zmotywuje mnie na duchu w ten chamski wieczór a oprócz dwóch akapitów, w których było coś wspomniane o “sobie” widzę reklamę odżywek. Tak jak lubię Twojego bloga tak ten wpis powinien nazywać się “reklama”.
    Unlike.

    1. Miteczek,
      Miałam podobne wrażenie…
      Ale: przypomniałam sobie poprzednie posty reklamowe i widzę progres – nazwa firmy pojawia się w połowie postu, a nie na końcu I jakoś tak łagodniej.
      Poza tym, jako zadeklarowana włosomaniaczka z upodobania I chemik z wykształcenia stwierdzam, że składy kosmetyków są bardzo dobre!

    2. Też poczułam się trochę rozczarowana 🙈 odzywki moga byc super, ale w innym celu czytam Twojego bloga 🙈 Ale i tak uwielbiam Twoje wpisy 🦄 i rozumiem, ze za cos trzeba zyc 😎👏 Pozdrawiam. Ps. z wloskami mam tak samo. Jak dzieje sie cos nie tak. Moje wlosy daja mi znac.

  3. Twoje włosy podziwiam od dawna. Moje wołają o pomstę do nieba, jeśli choć trochę im pomogą te kosmetyki to wchodzę w to! Kiedy pojawia się w sklepach?

  4. Zawsze stosowałam w swojej diecie wszystkie detoksykujące superfoods, również czarnuszkę czy też czystek, to też skusiłam się na ten szampon micelarny Biovaxa. Oczyszcza i łagodzi niczym płyn micelarny cerę, więc pierwszy duży plus. Drugi za naturalne składniki, czyi naturalnie zwiększoną objętość włosów. Serdecznie polecam wypróbować 🙂

  5. Zdrowa dieta i styl życia towarzyszą mi już jakiś czas. Łączy się to także z tym, że zawsze sprawdzam składy produktów, które jem, ale także kosmetyków. Seria Biovax zaciekawiła mnie na tyle, że sama postanowiłam ją kupić. Zachwycił mnie peeling do skóry głowy, a także ekspresowa odżywka. Kosmetyki pięknie pachną, są wydajne, ale najważniejsze jest to, że działają!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *