Wychowuję wojowniczkę.

Kto jest największą cheerleaderką swojego dziecka? Oczywiście mama!
Gdy zastanawiam się nad tym, jaka jest główna rola każdej mamy, myślę, że nie tyle ,,nie przeszkadzać” swojemu dziecku, ale pozwalać mu doświadczać, popełniać błędu. Mama powinna obserwować, czuwać, ale dawać dziecku dużo wolności, szczególnie wyboru. Pokazywać wiele opcji, by dziecko mogło wybrać dla siebie to, co sprawi mu radość.

Bardzo bym chciała, by Ina uczyła się tańca. Jest w tym świetna! Ale nie naciskam, bo wiem, że na razie to by była realizacja mojego marzenia. Bo ona woli rysować i robić płaskorzeźby z kleju z brokatem. A ja chcę, by ona sama wybrała to, co chce robić w życiu.

Wiecie, jaki jest mój ulubiony sport? Spacerowanie 🙂
Wiecie, jaki jest ulubiony sport mojej Córki? Malowanie ściany w swoim pokoju flamastrami, wycinanie, taniec przed lustrem i zwisanie głową w dół, gdy trzymam ją na ramieniu.

Ale już wiecie, że staram się pokazać Inie wiele opcji, nawet, jeśli dla mnie też są nowością. Obie się uczymy nowych rzeczy! Kilka tygodni temu pierwszy raz w życiu byłyśmy na meczu piłki nożnej, miesiąc temu po raz drugi, w najbliższą sobotę wybierzemy się na stadion kolejny raz. Ina też wcześniej nie była na meczu, choć i tak ma większe doświadczenie, bo wspiera aktywnie swojego tatę na zawodach biegowych i pływackich. Ale co innego krzyczeć ,,Tatooo, dasz radę” na mecie, a co innego być częścią wielkiej zbiorowej radości, gdy drużyna strzeli gola.

Pierwsze wrażenie jest takie, że nadal nie wiem, co to jest spalony, ale urzekła mnie atmosfera na stadionie, a chciałabym napełnić Inę dobrymi doświadczeniami. Wierzę, że wszyscy rodzice tak mają. Stąd te wycieczki kolejkami, tramwajami, pierwsze filmy w kinie, wyjścia do teatru z dwuletnimi maluchami, zajęcia taneczne, plastyczne i pozwalanie na samodzielne doświadczania świata.

I teraz wspólne oglądanie, a raczej przeżywanie meczu piłki nożnej. Tak bardzo byłam ciekawa jej reakcji!

 

Czy Inie się podobało? Tak! Oczywiście, 90 minut dla 4-letniego dziecka to sporo, za dużo, by z uwagą obejrzeć wszystko. Kręciła się, gadała, pytała, zmieniała miejsce. Ale gdy Lechia strzelała gole, patrzyła jak zaczarowana na cieszących się kibiców.

Na co dzień staram się nie mówić Inie, że czegoś nie może zrobić, bo jest dziewczynką. A nawet więcej – namawiam ją do tego, by zawsze próbowała swoich sił. Może kiedyś zapiszę ją na zajęcia sportowe. Może kiedyś sama stwierdzi, że chce grać w piłkę. Może kiedyś sama kupi sobie karnet na mecze Lechii i będzie aktywnym kibicem. Nie wiem, może tak być! Co ja mogę zrobić, to dać jej możliwość. Pokazać jej kilka opcji, by sama mogła wybrać, co chce robić, czego chce spróbować.

Nie sądzę, że kibicowanie jest tylko dla chłopców. Nie sądzę, że sport jest tylko dla chłopców. Nie! Wiecie, dlaczego chciałabym, by Ina uprawiała sport? Bo chcę, by nauczyła się walczyć, nauczyła się przegrywać, nauczyła się otrzepywać kolana, podnosić się i pracować dalej. Przecież życie to nie tylko sukcesy i wygrane. I choć dla mnie jest zawsze najlepsza, wiem, że z czasem zderzy się z porażką, rozczarowaniem, zniechęceniem. Chciałabym, by była do tego dobrze przygotowana. A, jeszcze jedno – sport to nauka pracy w zespole. Każdy ma swoją rolę, trzeba i można liczyć na innych. Nie wiem, jak się tego nauczyć, jak nie w praktyce. A jeśli praktyka, to jak, kiedy, gdzie? Sport wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.

Aha, i najważniejsze. Porażka to nie przegrana na całej linii. To tylko wskazówka, motywacja, by działać dalej.

Wiecie, że w Akademii Lechii Gdańsk grają także dziewczynki? Wydaje się, że wychowanie dziewczynki jest podwójnie trudne. Bo prócz codziennych wychowawczych dylematów, trzeba też budować w niej poczucie, że to, że jest dziewczynką, jest super, jest wystarczające, jest powodem do dumy, jest ok. Że może być sobą – zarówno wtedy, gdy bawi się w dom, jak i wtedy, gdy gra z chłopakami w nogę.

I że może wszystko.

Lechia Gdańsk to nie tylko mecze, piłka nożna i zielona murawa, ale już także i Fundacja, która będzie pomagać dzieciom oraz promować wychowanie w duchu sportowym.

Socialove wspiera Fundację Lechii Gdańsk, więc informacje mam z pierwszej ręki. 🙂

3 Comments

  1. Piękny tekst! To właśnie dzięki takim pięknym laseczkom jak Ty mamy kolejne pokolenie silnych malych kobietek! I do tego wartosciowych! To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, ze plec piekna jest wyjatkowa i da sobie rade ze wszystkim 🙂 Zapraszam do mnie gdzie wlasnie rozpoczelam serie „nikt tak jak kobieta”, gdzie mozna sobie przypomniej dlaczego jestesmy takie wyjatkowe, a męzczyzni powinni o nas dbac, jak o skarby:) https://nierzeczona.com/category/seria-nikt-tak-jak-kobieta/

  2. „Bo chcę, by nauczyła się walczyć, nauczyła się przegrywać, nauczyła się otrzepywać kolana, podnosić się i pracować dalej” te słowa są wielkie! Dokładnie to samo chcę wpajać swojemu dziecku. Każda porażka jest lekcją na przyszłość.

Leave A Reply

Navigate