W walce o szczęście wybierz siebie.

Szczęście okazuje się być jednym z cięższych życiowych tematów. Jak nie ma, to jest źle. Jak jest, to za mało. Ale to nie wszystko, bo tym szczęściem czasem trzeba się dzielić, a raczej rozrywać, bić o nie. Bo każdy chce być szczęśliwy, tylko nie każdy umie. I nie kazdy wie, kiedy przestać walczyć o szczęście, a zacząć się nim cieszyć.

W walce o szczęście wybierz siebie.

Czujesz presję?

Ostatnio rozmawiałam o blogowaniu i zarabianiu na tym. Po tej rozmowie pomyślałam w panice, że powinnam brać więcej. Że z takimi statystykami to mogłabym robić, zarabiać, dostawać, ZGARNIAĆ więcej. I gdy już się nakręciłam i wzbudziłam w sobie poczucie, że POWINNAM COŚ ZROBIĆ, BO ROBIĘ TO ŹLE, pomyśłałam, że… przecież jest mi dobrze. Przecież mam wystarczająco pieniędzy. Przecież jeszcze 5 minut temu uważałam, że jestem szczęściarą i super mi się układa.

Czy to ja potrzebuję więcej, czy ktoś inny? Czy jeśli dla kogoś to, co mam, to za mało, czy to znaczy, że także dla mnie jest za mało?

Jedna uwaga sprawiła, że zaczęłam myśleć, że potrzebuję więcej. Że moje szczęście i poczucie komfortu jest niewystarczające. Że jest pozorne. Trudno wyrwać się z tego schematu, bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo przecież fajnie jest mieć dużo, bo przecież mam remont i zbieram pieniądze na łazienkę…

Ale czy to moje szczęście czy szczęście kogoś innego? Stop.

Moje szczęście vs Twoje szczęście

To ,,Twoje szczęście” to opinia innych o tym, co Cię uszczęśliwia. Czyli coś, co totalnie nie powinno Cię interesować.

Czemu wybrałaś te studia? Nie rzucaj pracy, przecież musisz mieć pieniądze! Kiedy ślub? Kiedy dziecko? Kiedy drugie? Ochrzczone? A mieszkanie kiedy? Takim rzęchem jeździcie? A na wakacje gdzie? Nie masz garnków z TK Maxxa? A czemu blat biały, a nie drewniany? Masz chłopaka? Co to za życie bez męża. Ina – co to za pogańskie imię?

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Co wtedy zrobić? Nie wiem… Chyba zmienić temat. Najważniejsze to pamiętać, co jest dla Ciebie ważne. Nie to, co powinno być, tylko co jest.

A gdy się okazuje, że to sugerowane szczęście przynosi więcej łez smutku niż radości, usłyszysz: nie ,,wtrancam się”, to twoje życie. Nie jest tak?

Co jakiś czas potrzebuję zrobić rachunek mojego szczęścia. Żeby sie upewnić, czy wiem, nad czym pracuję i do czego dążę. Czy przypadkiem nie biegnę za tłumem, bo wydaje mi się, że szczęście to te słynne Crocsy w Lidlu. Że jak inni tego chcą, to ja też powinnam, bo przecież tłum ma rację.

Na szczęście spokojne ogarnięcie tematu pomaga. Nie musze z nikim konsultować mojego szczęścia, rozliczać się i dzielić na pół. Jeśli chcesz dołączyć – wsiadaj. Jeśli nie, pozwól cieszyć mi się tym, co sprawia mi radość i nie przeszkadzaj. Nie pouczaj.

Jak już raz zapomnisz o sobie, ciężko będzie Ci się odnaleźć

Już dawno nikt mi nie powiedział, że czegoś nie mogę, nie powinnam, za stara jestem. Choć może ktoś mówił, ale totalnie tego nie zarejestrowałam. Bo uważam, że mogę wszystko, jeśli naprawdę mi zależy i włożę w to dużo pracy.

I nie pytam o pozwolenie.

Co się stanie, gdy ustawisz się ostatnia w kolejce do szczęścia, wpuszczając przed siebie wszystkich na około? Dla Ciebie go zabraknie. A nikt się nie podzieli.

Życie jest jak przedział w PKP. Ktoś lubi kiełbasę, ktoś gotowane jajka, ktoś fryty z maka. Ktoś słucha muzy w słabych słuchawkach, a ktoś chrapie. Ktoś lubi przy oknie, ktoś przy drzwiach. Ktoś lubi przy otwartym, ktoś woli saunę. Dlatego nie ma się co oglądać na innych, tylko wybrać siebie w codziennym myśleniu. O sobie myśleć dobrze i o swoje szczęście dbać. Wtedy będziemy mogli się sobą dzielić.

W walce o szczęście zawsze wybierz siebie. Nie obraz szczęśliwej osoby, którą widzisz w tv, nie obraz koleżanki, która jest szczęśliwa w najbardziej wyraźny sposob – jej szczęście nie jest szyte na Twoją miarę.

________________________________________________________

Hello!

Słuchaj! 🙂

Jedną z większych przyjemności blogera jest kontakt z Czytelnikami. Trochę tu nas jest, nie znam jednak wszystkich. Jeśli jesteś tutaj po raz kolejny, to znaczy, że trochę się już znamy i lubisz mnie czytać. Mam więc prośbę – poznajmy się, skomentuj wpis i pogadajmy. 😉

Jeśli ten wpis Ci się spodobał i czujesz, że spodoba się też Twoim znajomym – będę wdzięczna, jeśli udostępnisz go na Facebooku.

Bardzo rozmowna jestem też na Instagramie. Rozkręcam się na Instastories (powoli, ale jednak), bywam też namiętnie na moim fanpage’u, a także na grupie ,,Bój się i działaj’’.

Let’s talk!

 

23 komentarze

  1. Warto jeszcze rozróżniać czy jesteśmy zadowolone z naszego życia czy naprawdę szczęśliwe, bo to zasadnicza różnica. A tak niewiele osób to pojmuje, tak niewiele osób wie, rozumie, że może być inaczej, lepiej, pełniej. W spokoju i harmonii.
    Wspaniały tekst.

    Ps: zauważyłam, że ostatnio dużo nas tu pisze podpisując się M.
    Co teraz? 😀

  2. Tekst w punkt 🙂 Myśli o tym czym jest dla mnie szczęście krążyły cały dzień dzisiaj w mojej głowie. Czy “więcej” da mi większe szczęście, czy to tylko ego podpowiada, że jest za mało? Czy to ja decyduję jak ma wyglądać moje życie, czy pozwolę decydować o tym innym? I dlaczego inni mają wiedzieć lepiej ode mnie, co daje mi satysfakcję? Powoli dochodzę do tego, że przecież to jest moja wizja i ja decyduję, a inni niech skupią się na swoim szczęściu 🙂

  3. Hej 🙂 Czytam Ciebie już od roku.. i za każdym razem czekam na kolejny wpis. Od niedawna również obserwuję na insta.. Wszędzie Monika, Monika 🙂 Miło się Ciebie czyta, słucha i patrzy.

  4. Gorzej jak wszyscy wokół ciebie uważają, że prowadzisz bardzo udane szczęśliwe życie a tak naprawdę to tylko gra pozorów. Dobrze udajesz szczęście, choć tak naprawdę chcesz zmiany. Boisz się i chcesz zmiany jednocześnie, a na dodatek czujesz się zupelnie sama….

  5. Ja jestem raz szczęśliwa, raz zadowolona ze swojego życia. Nauczyłam się odpuszczać, wreszcie, bo wieczne bycie panią perfekcyjną zaczęło mnie męczyć potwornie. A odpuszczania uczy mnie moja 7-tygodniowa córeczka, bo przecież to ona teraz jest najważniejsza, a nie to, czy w zlewie są te brudne naczynia czy nie. I jestem szczęśliwa. Doceniam bardzo to, co mam. Fantastycznego męża, córeczkę, dach nad głową, dwa koty. Pewnie, że mogłoby być lepiej, większy dom, splacony kredyt studencki etc. Ale nie chce odkładać szczęścia na później, tylko żyć tym co teraz. Tylko na teraz mam wpływ. Pozdrawiam 🙂

  6. dzięki za ten tekst ! ja musiałam trochę dojrzeć do tego aby być szczęśliwa w zwykłej codzienności. Kiedyś oczekiwałam od życia fajerwerek,oglądałam się na innych, zazdroscilam im szczęścia. A teraz cieszę się codziennością i chyba w końcu jest mi dobrze tu i teraz. Oczywiście presja jest- dwa lata po ślubie? kiedy dziecko? dalej mieszkasz w kawalerce? kiedy zmiana mieszkania? a nam na ten moment jest po prostu dobrze. Nie słucham tych porad i pytań,zbywam je żartem.

  7. Dziekuje za ten wpis;) ja od 8 tygodni widzę i doceniam jakie mam szczęście. Mam wspanialego syna i najlepszego męża na swiecie. Ten tekst uświadomił mi ze oglądając się na innych trochę stracilam, i ze nie mogę tak dluzej robić bo mi życie ucieka- moje szczęśliwe życie;). Dlatego tez postanowilam, nie oglądać sie za siebie tylko cieszyć się tym co tu i teraz;)

  8. Ale cudny wpis, aż mi cieplej na sercu 🙂 Pięknie piszesz, a Twoja córka ma cudowne imię 🙂
    “I nie każdy wie, kiedy przestać walczyć o szczęście, a zacząć się nim cieszyć” – zdanie – perełka <3

    W ogóle ostatnio mi się przypomniało, że kiedyś ktoś skrytykował Twoje okulary. Nie czaję człowieka, bo Twoje okulary budzą we mnie nieustanny zachwyt! Twoja śliczna, filigranowa buźka wygląda w nich tak uroczo i artystycznie!!! Pozdrawiam ciepło 🙂

  9. Fajnie Twój wpis koresponduje z artykułem Basi o terapii. Czytam Was obie od lat 🙂
    Przedział pkp – dobre 😀 i “nie muszę z nikim konsultować mojego szczęścia” ani przepuszczać w kolejce, bo zabraknie, a nikt się nie podzieli ;P A ja z tych wiecznie ustępujących na dalszy plan… Zrobię więc rachunek ze swojego szczęścia 🙂 Pozdrawiam ciepło!

  10. Przypomniało mi się jeszcze, że nawet mam fajną książkę “Prawdziwe szczęście w praktyce” sióstr psycholog, Nowak i Białeckiej 🙂 Przekonują, że odkrywając i rozwijając swoje zalety sygnaturowe, zwiększamy poczucie szczęścia i sensu. Słowo poczucie jest dla mnie kluczowe w tym aspekcie, bo ja bardzo dobrze WIEM, ile mam powodów do szczęścia i wdzięczności, ale czasem CZUJĘ coś totalnie odwrotnego. Na ogół kiedy skupiam się na swoich słabszych stronach, a nie tym co mnie uskrzydla… :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *