Moja grupa krwi to Slow –

Nigdy nie będę minimalistką. Nie umiem. Mimo tego, że umiem bez żalu oczyszczać swoją przestrzeń ze zbędnych rzeczy. Mimo kilku białych koszulek w szafie. Mimo chęci. No nie jestem i nie będę. Tak jak i nie będę praktykującą wyznawczynią slow life, choć marzę o tym i potrzebuję. Chcę, ale nie mogę.

Mam w sobie dużo tęsknoty, jak i niezgody na slow life. Tęsknię za ciszą, niekończącą się przerwą na drugie śniadanie, jedzone bez telefonu. Za długimi spacerami bez zasięgu, kilometrami książkowych historii. Za milczeniem, myślą, że może bym jogi spróbowała? Tęsknie za tym, by nie musieć, by dawać sobie czas.

Ale ja nie mam czasu! Ja chcę zdobyć świat, jak ja mam to zrobić w wersji slow? Ja jestem bardzo fast. Nauczyłam się myśleć i robić, nie czekać. Umiem korzystać z okazji, łapię je, zauważam natychmiast – nie zrobiłabym tego, gdybym żyła w slow-motion. Bo bym pewnie myślała, że mam czas, że na spokojnie to życie bierz, Monika. Ale nie. Nosi mnie, wiatr wieje mi w plecy. Jestem totalnie świadoma tego, co mam w głowie, tego, co mogę zrobić i do czego to mnie doprowadzi… Nie, nie mogę usiedzieć na tyłku, to jak mam być slow?

Z ciekawością patrzę na ludzi, którzy umieją się zatrzymać. Zrobić sobie przerwę. Ja czuję, że tak dużo mam do zrobienia, a tak mało czasu, że nawet nie myślę o jakiejkolwiek przerwie, na cokolwiek.

Kiedyś chciałam zrobić sobie taki tatuaż. Napis slow. Żeby się jakoś zaznaczyć, żeby to była obietnica dana sobie samej, że będę umiała się zatrzymać i być tu i teraz. Nie gdzieś tam za rok czy pięć, ale tu, dziś. A potem pomyślałam, że slow to u mnie jest ten moment, gdy nabieram rozpędu. Potrzebny w skondensowanej dawce, raz na jakiś czas. Szybki strzał, pełen kalorii, emocji, uczuć, smaku, zapachu i beztroski. Tak – beztroski. Wtedy czuję się najbardziej slow.

Moi rodzice też nie są slow. Odkąd pamiętam wciąż coś udoskonalają, wyjeżdżają, kombinują, wymyślają. Po kim ja mam być wyciszona, spokojna i refleksyjna, jak moi Rodzice to najbardziej twórczy ludzie, jakich znam. Ciągle coś robią. Ciągle! Slow w moim domu jest tylko borówka amerykańska.

Jak być slow, gdy jest się fast? Trzeba czasem pozwolić sobie na beztroskę i brak odpowiedzialności. Na przyjemność, pustą głowę i pełny talerz. To jest chyba moja definicja slow life.

Moja grupa krwi to Slow -.

 

3 Comments

  1. Świetny teks, czuję dokładnie to samo, ale uświadomiłam sobie to dopiero po przeczytaniu Twoich słów. Do tej pory robiłam sobie wyrzuty, że nie potrafię być slow, bo lepiej się czuję gdy jestem fast. U mnie również slow to ten moment, gdy nabieram rozpędu, i to daje poczucie satysfakcji i odprężenia, że idę do przodu. Dziękuję Ci za ten tekst i czekam na kolejne. Pozdrawiam. Marta

  2. Sek w tym, zeby slepo nie podazac za ta moda bycia slow..czy za jakakolwiek inna..
    Byc po prostu soba.:))

  3. lexmaruda Reply

    Chodziło mi to po głowie, ale nie umiałam tego ubrać w słowa. Jestem wiecznie sfrustrowana, że moje mieszkanie bardziej przypomina stajnię jednorożców niż białe, żurnalowe, stylowe wnętrze. Moje zdjęcia są kolorowe a nie minimalistyczne. Moje teksty są makaronistyczne, zamiast krótkie i zwięzłe. Myślałam, że nie pasuję do ludzi, którzy są tacy obowiązkowi i skrzętnie wszystko planują w swoich wypasionych plannerach. Ale myślę, że zwłaszcza w Internetach mnóstwo jest takich ludzi. Wszyscy są tacy sami. Może to właśnie przepis na sukces? – bycie sobą, po prostu. Taki styl życia jest po prostu nie dla nas. Dziękuję Ci za ten tekst i ciepło pozdrawiam 🙂

Leave A Reply

Navigate