Dla kogo portal randkowy?

Dla mnie nie. Portal randkowy to nie dla mnie impreza. 

Znam kilka par, które poznały się na portalu randkowym. Są szczęśliwe, mężate, dzieciate. To świetnie! Ale ja nie mam odwagi. Może po prostu nie wyobrażam sobie, by facet mojego życia był użytkownikiem takiego portalu?

Czy moi znajomi maja konto na portalu randkowym? Hmmm… ja nie wiem. Moi? Moi chyba nie. Moi znajomi są w związkach. Choć nie, znam jedną, dwie osoby, które chodzą na randki ,,portalowe”.

Czy masz konto na portalu randkowym?

Połowa tak, połowa nie. Równa, równiusieńska połowa z Was (tak, robiłam badanie wśród Was, Czytelniczek)  ma lub miało profil na portalu randkowym.

Ja myślę, że więcej ma, niż się do tego przyznaje. A ciężko się przyznać, bo wciąż uważamy, że osoby, które potrzebują tego typu portali, są… smutne, zdesperowane, samotne. Nie chcemy takie być. Nie chcemy się przyznać, że takie jesteśmy.

Z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że np. z Tindera korzystają nałogowi podrywacze, typy szukające jednonocnych przygód. Ja tam nie chcę być dziewczyną ,,w sam raz na jeden raz”.

To wstydliwy temat!

Dla mnie to temat niewygodny. Bronię się rękami i nogami przed nim, nie przymierzam się do zakładania profilów na portalach randkowych. Nie i koniec.

Dlaczego to jest wstydliwy temat? Wydaje mi się, że w dobie ultrasamodzielności, trudno nam przyznać się, że czujemy się samotni, że bardzo chcemy kogoś poznać. Brzmi trochę jak desperacja? A przecież nie chcemy być postrzegani jako desperaci. A jeśli ktoś pomyśli, że jesteśmy tacy słabi, że w realu nie możemy nikogo poznać, tylko internet nam pozostaje? I jeszcze na pewno damy zdjęcie sprzed 10 kilo i 10 lat…

Co jest impulsem do założenia profilu na portalu randkowym?

Nie jesteśmy już w liceum. Nie chodzimy na domówki, jak na studiach. Nie zmieniamy pracy jak rękawiczki, dopiero zaczynając karierę. Więc gdzie mamy poznać kogoś do rzeczy? Dodam, że ,,wszyscy fajny faceci są już zajęci”. Jakieś pomysły?

Często i aktywnie rozmawiam z kobietami, które są po przejściach, które tak bardzo bardzo chcą zacząć od nowa. Wiadomo, że chcą być kochane, tworzyć udany i harmonijny związek, często zupełnie inny, niepodobny do tych, do których przywykły. Bo na przykład właśnie się rozwiodły, zakończyły długoletni związek i potrzebują nowych, dobrych emocji w swoim życiu.

Połączmy to. Nie szalejemy na imprezach, jak jeszcze kilka lat temu. Mamy za sobą różne doświadczenia i często brak ufności do nowych osób. Bywamy nieśmiałe. Mamy dzieci, które są dla nas najważniejsze, to im poświęcamy wieczory. Nie poznajemy zbyt często nowych osób, bo mamy sprawdzoną paczkę przyjaciół i poruszamy się wciąż w tym samym kręgu znajomych.

Co odpowiedziały zapytane przeze mnie Kobiety? Samotność. Zbyt wąskie grono znajomych. Przeprowadzka do nowego miasta i brak w nim przyjaciół. Samotne wychowywanie dziecka, a co się z tym wiąże – dość ustabilizowany i mało spontaniczny tryb życia. Ciekawość. Sprawdzenie swojej atrakcyjności. Trudność w poznaniu kogoś w realu. Nuda. Ale najważniejsza jest potrzeba miłości. A jednak!

Tak bardzo chcemy być kochane, że przełamujemy wstyd i strach i klikamy ,,zarejestruj się”. 

Boję się portali randkowych!

Nie boicie się, że ktoś Was rozpozna i będzie beka na całego Fejsbuka? Dla mnie osobiście to jedna z barier nie do przeskoczenia. To jak wystawienie się na publiczny osąd. Nie, dziękuję, postoję.

Tylko 20% z Was nie pokazuje lub nie pokazałoby swojego zdjęcia.

To też jeden z sygnałów tego, że boimy się portali randkowych. Przynajmniej ja. Nie wiem, kto jest po drugiej stronie. Nie mam gwarancji, że ktoś nie robi sobie ze mnie najlepszego żartu w życiu. Nie mam pewności, że ktoś, z kim piszę, nie jest na przykład… kobietą. Jedna wielka niewiadoma. Otwierasz serce, a tu może cię spotkać okrutny kop w tyłek.

Obawiamy się czterech rzeczy:

  1. Spotkania kogoś znajomego, na przykład z pracy. Boimy się, że ktoś zdemaskuje nasze uczucia, będzie patrzył na nas porozumiewawczo, będzie się nawet śmiał, robił uwagi…
  2. Boimy się ujawnienia naszej tożsamości. Nie chcemy, by cała Polska znała nasze zdjęcie, czułe punkty i tajemnice, które przed kimś w dobrej wierze w chwili słabości odsłaniamy.
  3. Boimy się, że spotkamy zboczeńca, kryminalistę, patologicznego kłamcę. Przecież nie wiemy, z kim tak naprawdę piszemy. A jeśli to wszystko ściema?
  4. Boimy się rozczarowania. Że nie wyjdzie, znowu. Że wybrany przez nas facet okaże się czyimś mężem, ojcem czwórki dzieci. A potem trudniej będzie nam znowu uwierzyć w miłość. Poza tym… tkwią w nas obawy, czy jesteśmy wystarczająco dobre, wystarczająco atrakcyjne, wystarczająco interesujące, by ktoś zwrócił na nas uwagę. Strach sprawdzać, czy tak…

Nie wiem, czy byłabym w stanie odsunąć wszystkie moje obawy. A mam ich dużo, bo…

Portal randkowy kojarzy mi się z…

Z desperacją i okazją do niezobowiązującego seksu. Wiem, że często to okazja, by znaleźć miłość życia, ale tak właśnie mi się kojarzy. Pewnie dlatego nie mam i nie będę mieć tam profilu.

Ale nie tylko to. Portale randkowe to często targowisko próżności. Najlepsze zdjęcia, najlepsze czasu, najlepsze ujęcia. Piszemy o sobie to, co chcemy o sobie myśleć. Idealizujemy siebie zapominając, że inni, nasi potencjalni partnerzy, też mogą to robić. Udajemy kogoś innego. Pozbawiamy się wad.

Mimo wszystko jednak portal randkowy to… szukanie miłości, akceptacji, adoracji. Błysku w oku, miłych słów. Domyślam się, że to takie miłe czekać na mejla od nieznajomego, który jest nami zachwycony, odpisuje po minucie na każda wiadomość. Temperatura rośnie.

Wiecie, co mi jeszcze przyszło do głowy? Ogłoszenia matrymonialne w gazetach, jeszcze 20 lat temu byłam świadkiem zainteresowania nimi mojej Babci. Ja tak nie chcę!

Miłość w sieci

Siedzimy w internecie non stop kolor. Lubimy tak rozmawiać. Ja sama zarwałam kilka nocy rozmawiając na gg z moim ex ex exem. To były czasy!

Rozmowy w sieci potrafią być inspirujące. Te z mężczyznami na dodatek fascynujące, dodające energii. Czy powierzchowne? Na pewno, nawet bardziej niż bardzo. To jak czytanie pudla – ładne, przyjemne, kolorowe, a za jakiś czas zostaje pustka.

40% poznała miłość na portalu randkowym. 60% nie. 70% umówiła się na randkę. 30% nie.

59% z Was wolałaby jednak poznać kogoś w realu. 40% jest to obojętne. 1% woli online. Tylko 1% z Was chciałaby poznać kogoś online, bardziej niż w realu.

Nie wiem, czym zakończyć ten wpis. Pomyślałam sobie właśnie, że teraz los zrobi mi żart wszech czasów i jak zarzekam się, że nigdy nie założę konta na portalu randkowym, to własnie to kiedyś zrobię.

Znam pary, które mają siebie, bo w odpowiednim czasie założyły profil i zaklikało – dosłownie i w przenośni. Miały cholerne szczęście. Ale ja na samą myśl czuję barierę wbijająca mi się w żebra. Mi to nie odpowiada. Źle się kojarzy.

Chętnie poczytam o Waszych miłościach prosto z portalu randkowego. Wiem, że tak często można naprawdę zacząć od nowa… Napiszcie w komentarzach, jak to było z Wami! <3

 

46 komentarzy

  1. Jeśli chodzi o moje koleżanki-tinderomaniaczki, to chyba żadna z nich nie korzystała z tej aplikacji w innych celach, niż przygodny seks. Jedna sypiała z niewiernymi mężami/partnerami i sama uznała, że coraz trudniej jej przez to wierzyć w szczere uczucia. Druga w tygodniu potrafiła zaliczyć dwóch tinderowiczów, których często wcześniej “testowały” jej koleżanki. Choć znam nawet pary, które poznały się w ten sposób, Tinder także kojarzy mi się głównie z przygodnym seksem i desperacją.
    Co do poznawania ludzi w pewnym wieku, to mam trochę inne odczucia. Okazje się trafią zawsze – zmiana pracy, wypad w góry ze znajomymi, zapisanie się na jakieś warsztaty, czy nawet zmiana siłowni na inną. Ja chyba pozostanę przy tych metodach randkowania dla dinozaurów:)

  2. Ja tak o tym nie myślę… Dla mnie portale randkowe (nie używam od lat) są czymś co pozwala poznać nowych, ciekawych ludzi i nie chodzi tu o samotność. Ja uwielbiałam tam rozmawiać, poznałam mnóstwo pozytywnych osób z którymi się zaprzyjaźniłam. Wiadomo 3/4 osób na tych portalach to genetyczne zjeby szukajace przygody albo oszuści ale są też perełki. A to czy mnie ktoś rozpozna? A co kogo to obchodzi czy mam konto na portalu randkowym czy nie? Jak dla mnie konto na fb jest już bardziej wstydliwe bo tam ludzie nie mają żadnych zahamowań i wstawiają np zdjęcie dziecka na nocniku :/. Naprawdę Twój post mnie zaskoczył i czuję się trochę dziwnie bo nie rozumiem dlaczego to powód do wstydu, dlaczego boisz się oceny innych i dlaczego ktoś ma uważać ze osoby korzystające z tego typu portali są zdesperowane, samotne itd? Ja tak w życiu nie pomyślałam.

  3. W dobie fb, na którym obnażamy wszystkie sfery naszego życia …strach przed portalami randkowymi dla mnie jest nieuzasadniony 🙂 wszak to jeden ze sposobów poznania fajnych ciekawych ludzi,..

  4. Tak, bylam zdesperowana, smutna i samotna dziewczyna po przejsciach. Skakalam po roznych portalach w poszukiwaniu kogos, kto zapelni wyrwe w sercu. Tak trafilam na chrzescijanski (wiem, jak to brzmi, ale nie mial wtedy nic wspolnego z katolstwem, bo jesli sie nie wierzylo, to po prostu sie o tym pisalo szczerze w profilu i bylo git) portal Przeznaczeni. Trzeba bylo wysilic sie, zaplacic, napisac o sobie szczerze…Po zobaczeniu JEGO zdjec pomyslalam – to jest ojciec moich przyszlych dzieci… I oto jestesmy – 8 lat zwiazku, 5 malzenstwa, trojka dzieci 🙂 Polecilam portal kuzynowi – poznal tam przyszla zone w podobnym czasie 🙂 Bo wiesz, kiedys pomyslalam “zrob to, i zobacz co sie stanie” 😉 Ps. Rozumiem Twoje obawy jednak, bo jakby nie bylo jestes rozpoznawalna osoba. Moze w Twoim przypadku tez mialabym obawy…Pozdrawiam

    1. Piateczka! Tez mam meza z Przeznaczonych, a szwagier zone:) 10 lat temu nie byl to portal stricte randkowy, raczej tak jak sie tytulowal-strefa ludzi z wartosciami. Dla mnie szczegolowa ankieta swiatopogladowa byla punktem wyjscia do zawierania znajomosci. A pozniej juz real, tylko tak. Nie ma co przedluzac wirtualnej autoprezentacji. Nas dzielilo 100km wiec na zywo bysmy się nie spotkali a juz na pewno nie zagadali ot tak 🙂

  5. Ja mam doświadczenie z portalów randkowych lepsze i gorsze (nic traumatycznego na szczęście :)). Miłości tam nie znalazłam, ale znam osoby z mojego otoczenia, którym się poszczęściło. Według mnie to znalezienie tam kogoś na stałe wiąże się ze szczęściem (cholernym szczęściem ;)) i tyle. Na jednym portalu spędziłam około roku i nic, a znajoma po tygodniu poznała jak się okazało wielką miłość (są już kilka lat po ślubie) . Co do bariery , która powstrzymuje osoby przed przełamaniem się i założeniem konta, no to faktycznie to siedzi w głowie. Ja nigdy aż takiej dużej bariery nie miałam, a po “pierwszym razie” z każdym kolejnym dniem jest lepiej. Człowiek się przyzwyczaja i nawet kolejny otrzymany e-mail w skrzynce nie robi już wrażenia(akurat w moim wypadku to było związane z tym ,że natrafiałam na mało mnie interesujące osoby i nadzieja na cokolwiek malała z każdym kolejnym tygodniem). Zdjęcie miałam od początku .Taki portal to jest taki trochę targ, ale jak człowiek pomyśli dlaczego tam jest to jest ok. Ja zawsze miałam takie podejście, że nie robię absolutnie nic złego mając tam konto, nic mnie upokarzającego, nikogo nie krzywdzę będąc tam, nigdy nie byłam zdesperowana żeby tam kogoś znaleźć, więc nie mam się czego wstydzić. A jeżeli ktoś by z tego kpił to już jego problem. Jestem zwyczajną dziewczyną która chciała kogoś poznać , bo nie miałam gdzie. Wszystko zależy od naszego nastawienia. Moja rada dla Ciebie, to taka jaką dałam mojej jednej koleżance, zapisz sie na taki portal, załóż konto bez zdjęcia, bez uzupełniania wielu informacji o sobie i na początek oswój się z tą myślą ,że tam jesteś :). To może być taki pierwszy krok. Kto wie , może sprawi to że pójdziesz później o krok dalej. Zawsze warto spróbować. No i chyba najważniejsza rada, nie nastawiać się za bardzo na to że sie tam kogoś spotka, bo akurat gdzie jak gdzie, ale w takim miejscu bardzo łatwo o rozczarowanie ;)))
    Przy okazji,uwielbiam Twojego bloga i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.

  6. Wydaje mi się że poza Polską ludzie częściej przyznają się do posiadania konta na takim portalu i nie jest to aż tak wstydliwe jak u nas. Mieszkam zagranicą i wielu moich znajomych po 30-stce mówi o tym otwarcie.

  7. Ja mimo że z natury jestem osobą, która jest nieufna, podążam w umiarkowanym stopniu za nowinkami internetowymi i miałam sporo obaw to zdecydowałam się założyć profil na pewnym portalu randkowym. Podeszłam do tego na zasadzie sprawdzę, spróbuję, a jeśli mi się nie spodoba to zawsze mogę stamtąd szybko uciec. Jeśli chodzi o obawę, że ktoś mnie tam rozpozna tłumaczyłam sobie, że przecież ta osoba też nie zechce odkryć się z tym, że korzysta z takiego portalu, więc raczej nie będzie się tym chwalić. Nie zrażałam się jakimiś mało subtelnymi wiadomościami, po prostu czytałam i od razu usuwałam. Kiedy jednak wiedziałam, że po drugiej stronie jest ktoś, kto wypowiedzią zwraca moją uwagę dawałam się wciągnąć w rozmowy. Zdecydowałam się spotkać z trzema mężczyznami i mimo, że nie poczuliśmy tzw. chemii, to byli na prawdę wartościowymi ludźmi i fajnymi facetami, z którymi do dziś mam kontakt. Natomiast czwarty Pan okazał się osobą jakiej zawsze szukałam. I tak nie potrafimy już bez siebie żyć od ponad 5 lat! Tekstualna – wielką odwagą jest to, że piszesz tutaj o tym co myślisz i czujesz dla tylu czytelników… na pewno większą niż założenie profilu na portalu na literkę S. 😉 Kiedy stwierdzisz, że jednak tego potrzebujesz…Odwagi! Szczęściu trzeba pomagać!

  8. Trochę jestem zdziwiona Twoim postem. Często piszesz o nieprzejmowaniu sie tym co mysla o nas inni, wlasnej wartosci itd. Jak skonczylam studia i zaczelam prace mialam konto na sympatii. Spotkalam sie z kilkoma facetami, ci z ktorymi dochodzili do spotkania byli naprawde spoko. Zazwyczaj na etapie rozmow przez portal juz wychodzilo czy warto kogos spotkac na zywo czy nie. Potem mialam faceta, ktorego poznalam w realu ale po rozstaniu ponownie zalozylam konto na sympatii i bardzo szybko poznalam mojego meza. Nidgy nie mialam obaw czy zobaczy mnie tam ktos znajomy itd. Wszyscy naokolo wiedzieli ze mam chlopaka a pozniej meza z portalu. Mimo ze naleze do osib ktore nieustannie sie mecza z myslami typu co ktos o mnie mysli to jakos w tej kwesti mialam to totalnie w nosie. Nie uwazam zeby to byl akt desperacji, wrecz przeciwnie, jest to branie zycia w swoje rece i dzialanie 🙂

    1. Hej 🙂 post powstał w oparciu o ankiete, która przeprowadziłam, część wniosków jest właśnie stamtąd. Natomiast jest róznica między nieprzejmowaniem sie, co myslą inni, a otworzeniem się na kogoś obcego, choć nie wiadomo, kto to jest, a miłość to delikatny temat 🙂

      1. to racja, nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie, ryzyko jest, ale z drugiej strony największego drania i oszusta, z którym kiedyś byłam poznałam w realu…jak ktoś chce to i tak będzie podawał się za kogoś innego niż jest i kreował inną rzeczywistość na swój temat. That’s life.

  9. “Boimy się rozczarowania. Że nie wyjdzie, znowu. Że wybrany przez nas facet okaże się czyimś mężem, ojcem czwórki dzieci. A potem trudniej będzie nam znowu uwierzyć w miłość. Poza tym… tkwią w nas obawy, czy jesteśmy wystarczająco dobre, wystarczająco atrakcyjne, wystarczająco interesujące, by ktoś zwrócił na nas uwagę. Strach sprawdzać, czy tak…” I chyba właśnie ten strach paraliżuje i nie pozwala decydować o sobie samej. Bo co Ciebie droga autorko ma obchodzić zdanie kolegi z pracy, koleżanki ze szkoły czy pani z warzywniaka? I w czym portal randkowy jest gorszy od poznania kogoś w sklepie czy pracy? Miejsce jak miejsce, a że wirtualne? A ten kolega czy koleżanka która hipotetycznie będzie szydzić z Ciebie po co ma konto na TAKIM portalu?
    Ja poznawałam swoich ex ex i exx w realu, a męża mam z portalu randkowego. I ani przez chwilę nie zawahałam się kiedy zakładałam tam konto. Spotkałam tam takiego faceta jakiego chciałam i jakiego potrzebowałam, a gdyby nie sieć nigdy nie dane byłoby nam się spotkać. I oczywiście było całkiem sporo nieudanych randek zanim udałam się na tą najważniejszą, ale było warto.
    I Tobie droga autorko życzę tej odwagi, bo sporo tracisz skreślając portale randkowe;)

  10. Tak się złożyło, że mam dwóch mężów. Tfu, znaczy się obecnie mam jednego, z pierwszym się rozwiodłam. Pierwszego poznałam po bożemu, przez znajomych, że niby tak do siebie pasujemy i te de. Puścił mnie w trąbę z koleżanką z pracy, po 3 latach małżeństwa, kiedy byłam w 7 miesiącu ciąży. Drugiego męża poznałam na portalu randkowym, chociaż ręcyma i nogyma broniłam się przed taką formą poznawania facetów i podśmiewałam się pod nosem z tych zdesperowanych lasek, które na sympatiach i innych tego typu szukają miłości. No i co. No i jesteśmy razem 7lat, rok temu urodziło nam się dziecko. Ja, która zarzekała się, że portal randkowy never ever! mam męża z sympatii ;p Nigdy nie mów nigdy 😉 http://gomuummygo.blogspot.com/

  11. Tekstualna poruszałaś dość ciekawy temat. W niektórych kręgach to wciąż temat tabu. Kiedyś też byłam przeciwna, może inaczej, nie brałam pod uwagę, że mogłabym założyć tam konto, na portalu znaczy. Na studiach zakochałam się w współlokatorze, to była pierwsza osoba, która poznałam kiedy przeniosłam się do dużego miasta, bez przyjaciół i rodziny. Ten związek nie przetrwał, zakończył się dość nieciekawie- przezyłam to bardzo i obiecałam sobie wtedy,że nigdy więcej nie zaufam nikomu. Zbierałam się w sumie prawie 2 lata po nim i jedyną ucieczką okazała się praca. W tym czasie funkcjonowałam jak robocop 😛 tak czy owak, po tych 2 latach prawie mój najlepszy przyjaciel uznał, że już nie może patrzeć na to jak nie dopuszczam do siebie nikogo- mam na myśli to,ze stracilam ochotę na poznawanie nowych facetow, jakakolwiek proba zaproszenia mnie przez płeć męską z góry kończyła się odmową. Teraz wydaję mi się to dość niedorzeczne, wtedy podchodziłam do tego tak, że najlepiej będzie mi samej 🙂 Wracając do meritum…więc ów przyjaciel założył mi konto na dość popularnym portalu randkowym, powiedział mi o tym po fakcie . Na początku byłam baaaardzo przeciwna temu- co powiedzą inni, jak mnie tam znajdą albo właśnie trafię na jakiegoś psychopatę i tego typu obawy. Konto miałam 3 msc, przez pierwszy miesiąc tak naprawdę ów przyjaciel odpisywał i robił ” selekcję” wiadomości, jakie otrzymywałam od potencjalnych zainteresowanych. Po msc uznałam, że skoro juz jestem na tym koncie, a mam w swoim gronie kilka par, które w taki sposob się poznały to może warto dać sobie szansę. Przez 2 msc mailowałam z trójką facetów ( z dwójką do tej pory mam kontakt) ale nadal trzymałam ich na dystans, no bo jak właściwie można kogoś poznać dobrze jedynie rozmawiając z nim online. W międzyczasie miałam dość poważną operację wiec uznałam po powrocie ze szpitala ,że czas zamknąć konto bo właściwie nie jest mi do niczego potrzebne. mijały właśnie 3 miesiące od założenia tam konta i pamiętam jak dziś, że ostatniego dnia przed usunięciem zdjęcia itp odezwał się do mnie On. Był ostatnim, któremu odpisałam i dałam się namówić na korespondencję mailową. Obecnie jesteśmy parą 1,5 roku, mieszkamy ze sobą, jestem zakochana po uszy i trafiłam na wartościowego, mądrego faceta, który też pierwszy raz założył konto na tego typu portalu. Czasami warto dać sobie szansę 🙂

  12. Mnie też troszeczkę dziwi wstydliwe podejście do portali randkowych. Ich minus, wg mnie, to niestety wrażenie jazdy po autostradzie w poszukiwaniu miłości. Ja miałam szczęście, choć wcale nie tak szybko, znalazłam miłość 5 lat temu, owocem miłości dwa smyki 🙂 i nie mam problemu z odpowiadania na pytanie jak się poznaliśmy:-). Polaczyla nas sympatia.pl Udało się również mojemu bratu, którego miłość zrodziła się z kolezenstwa z portalu randkowego (wcześniej myśleli, że do siebie nie pasują, ale wspólne pasje ich polaczyly)

  13. Hmm bardzo ciężki temat, zwłaszcza dla samotnych kobiet z dzieci.
    Przyznam, że ta potencjalna samotność jest jednym z czynników, które mnie y przed zakończeniem związku.
    Mam wokół tyle koleżanek, fajnych, ładnych dziewczyn, a żadna nie może znaleźć faceta, to co dopiero ma powiedzieć dziewczyna, która ma dziecko z poprzedniego związku?
    Wiem, że miłość nie wybiera i nie ma na to reguły, jednak z obserwacji widzę, że rzeczywistość nie jest różowa.

  14. Więcej odwagi! Większość ludzi których znam była lub jest na portalach randkowych.
    Dobra znajoma poznała męża na sympati.pl po paru latach bycia na innych portalach. Teraz się właśnie spodziewają dziecka. Moja siotra była ileś lat. Miłości wielkiej nie poznała ale za to fajnie spedząła czas i czuła się dowartościowana. Wsytdliwe to może było 15 lat temu, ale nie teraz.

  15. Rany, jak mnie zdziwiło twoje podejście. Jesteś taką fajną babką, a podeszłaś do tego tak zaściankowo. Co ludzie powiedzą? Sex na raz? Jak tak można, kobiecie??? A co, jak ktoś mnie pozna? Ale wstyd na całą wieś!
    Dla kobiety z dzieckiem portal randkowy jest jednym z najsensowniejszych rozwiązań. Można czekać jak na zbawienie, aż w końcu na kawę z koleżanką przyjdzie jej przystojny kolega, albo w końcu niech wyrzucą tego Waldka z pracy i na jego miejsce zatrudnią wysokiego bruneta po 30, albo u tych co romantyczniejszych, niech w końcu miły, młody pan wytrąci mi bułki z ręki i pomoże je zbierać w strugach deszczu, patrząc głęboko w oczy. Można… tylko po co? Po co marnować czas? Portal randkowy to taki sklep z cukierkami. Najpierw wybierasz patrząc na powierzchowność, potem na to, co taka osoba ma do powiedzenia. Na koniec próba generalna w realu. Masz odsiane ziarno od plew, a trzeba naprawdę nie mieć inteligencji emocjonalnej za grosz, żeby nie odróżnić zamiaru “na jedną noc” od zamiaru “może coś z tego będzie”. A nawet na jedną noc, to co? Grzech? Urodziłaś dziecko i koniec, kaplica, zakon, pas cnoty i czekam na księcia w wieży?

      1. Wiem, że to twój blog, twoje spojrzenie na świat i jak mi się nie podoba to mogę nie zaglądać. (Jak do tej pory zaglądałam bardzo regularnie). Chciałam tylko wyrazić swoje zdanie i może przekonać cię do niego. Tworzysz bloga, dość wpływowego, którego czytają samotne matki (jak ja). Tworzysz wpis o portalach randkowych, który jest negatywnie nacechowany. Że wy tam, jakieś kobiety, możecie się w to bawić, ale ja nie, bo ja jestem PORZĄDNA, NIE NA JEDNĄ NOC, NIE ZDESPEROWANA. Wysyłasz sygnał, że jak wy chcecie, to możecie, ale to nie wypada. Facetowi wypada, a kobiecie nie. Bo wyjdzie, że puszczalska despera. Jaki to jest sygnał? Jak ma się w tym kraju cokolwiek zmienić w podejściu do kobiet, a szczególnie samotnych matek, jak same sobie taką gębę przypinamy? Czemu kobieta, a samotna matka w szczególności, ma się ograniczać na każdym kroku, bojąc się krytyki, złego spojrzenia, a facet może hulaj dusza piekła nie ma? Ja nie chcę żyć w takim społeczeństwie i z tym walczę. Nie mówię, że masz zachwalać Tindera. Możesz uważać, że to nie dla ciebie i to ok. Ae nie pisz tekstu, w którym drugie dno brzmi, jak masz portal randkowy, to duża szansa, że jesteś zdesperowana i lekkich obyczajów.

        1. Nie miałam tego na mysli. Ani tego, że to mój blog i jak ci sie nie podoba.. ani tego, że laski, które mają tam swoje profile, sa w sam raz na jeden raz.
          Natomiast to moja opinia, poparta rozmowami i obserwacja. Tinder dla mnie to dobra zabawa dla tych, którzy szukają fajnych przygód, ale dla mnie, mamy, która nie ma ochoty na ,,zabawy” w miłość, to nie jest dobra opcja. Ale oczywiście to jest opinia osoby, która NIE MA profilu, wiec moge sie myslic.

          Mam prawo się bac portali randkowych, nie bede udawac, ze tak nie jest. Nie uwazam natomiast, ze są złe, bo znam osoby, które dzięki nim sa szczesliwe. Ale ja, ponieważ żadnych z nimi doświadczeń nie mam, moge opierac sie tylko na moim wrazeniu oraz na wynikach ankiety, którą w tym temacie zrobiłam 😉

          źle zrozumiałaś mój tekst. nie osadzam w nim nikogo w sposób, który podajesz

          1. Ja odebrałam wymowę tekstu dokładnie tak jak opisała to Fuuuria. Testy z czytania ze zrozumieniem zaliczałam w szkole celująco. Z wielu komentarzy pod postem również wynika, że czytelniczki pojęły Twoje podejście do podejmowanej tematyki negatywnie. Jako przypadkowy odwiedzający mogę jedynie Ci doradzić, że przypadkowy odwiedzający będzie odczytywał treść “jak stoi”, gdyż trafiając tu z Facebooka, nie każdy pofatyguje się zapoznać ze skróconą informacją o autorce i kilkoma sąsiednimi postami na blogu.

            Również i ja nie posiadam konta na portalu randkowym 🙂 Niemniej, rozważam to jako niegłupi pomysł. Natomiast korzystam z komunikatorów, na których poznałam kilku ciekawych mężczyzn. Obecnie jestem bogatsza dzięki temu o jednego przyjaciela od serca i czterech kolegów poznanych w ten sposób 🙂

            Blog jako miejsce w sieci zdaje się przyjemny. Podoba mi się, że mimo wszystko odpowiedziałaś wyczerpująco na komentarz, objaśniając swój punkt widzenia. Świadczy to o szacunku do czytelnika, który poświęcił czas na przeczytanie i skomentowanie tekstu. Kulturalna wymiana zdań to rzadkie w dzisiejszej rzeczywistości zjawisko w internecie. Dziękuję Ci za to.

  16. Obawy związane z portalami randkowymi wydają mi się trochę naciągane… Poznając kogoś “normalnie”, czyli w realu, bez pośrednictwa portali, też nie masz pewności, kim ta osoba tak naprawdę jest, czy nie jest kryminalistą, zboczeńcem, patologicznym kłamcą itp. itd. Nie wiesz, czy taka znajomość wypali, też może się skończyć ogromnym rozczarowaniem i bólem serduszka. Ja jakiś czas temu miałam konto na portalu zaadoptujfaceta.pl i umawiałam się w ten sposób na niezobowiązujące randki. Nie miałam okazji za bardzo poznać kogoś w realu, bo własnie miałam już stały krąg znajomych, a chciałam poznać kogoś nowego, ot tak żeby pójść na randkę, pogadać, napić się kawy z kimś spoza mojej paczki. Nie chciałam związki, nie szukałam też seksu. W końcu jednak do takiego niezobowiązującego seksu doszło, a potem… narodził się z tego związek. Praktycznie od pierwszego dnia znajomości mieszkaliśmy już ze sobą. Ten związek trwał półtorej roku, co w moim osobistym rankingu związków daje drugie miejsce pod względem długości. Można? Można. Tylko nie trzeba się spinać, że się szuka miłości swojego życia, warto raczej podejść do tego jak do dobrej zabawy.

  17. Wszystkie obawy, o ktorych wspomnialas brzmia tak, jakbym sama je wypowiadala. Uwazalam, ze portale randkowe nie sa dla mnie. Ponad 2 lata temu po bolesnym rozwodzie i wielu miesiacach lizania ran zrobilam jeden wyjatek. Nakłonił mnie kuzyn. Zalozylam konto na 1 portalu, odezwal sie ktos. Postanowilam, ze 1 raz sie umowie. I co? Jeden raz zaowocowal nowa miloscia, ktora na poczatku sierpnia zostanie przypieczetowana narodzinami naszego Synka! Moze to wyjatek potwierdzajacy regule, ale warto bylo na jeden wieczor zapomniec o swoim sceptycyzmie!

  18. On założył swoje konto na portalu na S. dla zgrywy, ja – bo założyłam się z koleżanką. Efekt? Najpierw wirtualne uśmiechy, maile po których świat się zatrzymywał a serce podskakiwało, potem pierwsze spotkanie na żywo, kolejne i kolejne, a skończyło się oświadczynami w jednej z europejskich stolic. W przyszłym roku ślub 🙂

    Trzymam za Ciebie mocno kciuki – da się znaleźć miłość życia “nawet” w okolicach trzydziestki 🙂 😉

  19. A ja myślę, że każdy znajduje na takim portalu to czego szuka (może podświadomie). Chciałam super faceta? Więc odrzucałam wszystkich nastawionych tylko na sex 🙂 W najmniej spodziewanym momencie, gdy już chciałam raz na zawsze skasować swój profil na Tinderze – ot, pojawił się on 🙂 I tak pozostało (aktualnie rok). Życie jest łatwiejsze niż się wydaje 🙂

  20. Takie czasy
    Kobiety są inne, faceci też, nie ma rycerzy na białym koniu niestety
    Ja mam faceta z “internetu”, żyjemy razem no już 11 lat (!u łał) i mamy cudowną córeczkę
    Czego chcieć więcej?
    Pozdrawiam

  21. Ja mam konto na badoo i nie wstydzę się tego w sensie-a co znajomi powiedzą itd. Jestem nawet zalogowana przez facebooka, więc znajomi wiedzą. Dużo też znajomych jest na tym portalu, niektórzy niestety żonaci…Generalnie wśród moich znajomych przebywanie na portalu randkowym jest normalne, nikt się nie śmieje i nie robi uwag. Ja jestem po rozwodzie, więc nie mam powodu, aby ukrywać fakt przebywania na portalach randkowych. Z 4 punktów wymienionych w artykule, mnie dotyczy punkt 4-boję się rozczarowania. Jak z kimś dłużej piszę, planuję spotkanie, zaraz sprawdzam go właśnie np. na facebooku, czy nie ma przypadkiem żony, sprawdzam wspólnych znajomych, kogo by tu podpytać o niego. O charakter, przeszłość itd. Miałam bardzo burzliwy rozwód z eks, ponad rok się zbierałam po tym wszystkim, dlatego teraz jestem ostrożna. Jeżeli chodzi o możliwość spotkania zboczeńca, gwałciciela itp. Na pierwsze randki umawiam się w miejscach publicznych, gdzie jest dużo ludzi i w ciągu dnia. Zawsze też mam ze sobą gaz pieprzowy w torebce. Nie idę do kogoś do mieszkania, ani nie zapraszam do siebie. Generalnie największa trudność, to właśnie znalezienie odpowiedniej osoby. Byłam na 10 randkach(jakoś w przeciągu roku. Połowa zakończyła się po pierwszym spotkaniu. W 3 wypadkach podziękowałam ja-jeden Pan wstawił nie swoje zdjęcie, jeden praktycznie milczał na spotkaniu, jeden po 1 randce chciał się nachalnie wprosić do mnie-“na kawę”. Dwa razy podziękowano mnie, tzn. jeden pan podziękował, a drugi po spotkaniu w ogóle się nie odezwał 😛 Pozostałe randki kończyły się na 2-3, z jednym Panem spotykałam się 3 m-ce, ale też nie wyszło. Także tracę już powoli “serce” do tego portalu i chyba dam sobie spokój z randkami z internetu.

  22. Dla mnie portal randkowy to byl swietny sposob na poznawanie roznych facetow. Mysle ze to, jak wszystko inne , trzeba robic z glowa. mialam swoje reguly: zadnych zdjec 10 kilo i 10 lat temu, praktycznie od razu rozmowa na skypie , a jesli to mozliwe to spotkanie w realu – -najgorsze jest przeciaganie sprawy, mozna wtedy wciagnac sie w wirtualna rzeczywistosc i ulec pragnieniu przedstawianiu sie w lepszym swietle.Poznalam w ten sposob kilku fajnych facetow, z niektorymi poszlam tylko na kolacje, drinka , z innymi na wystawe lub spacer, z kilkoma do lozka, a z jednym z nich jestem od 5 lat i wlasnie dzisiaj kupil mi pierscionek zareczynowy.W zyciu nie przyszlo mi przez glowe, ze to wstyd lub jestem jakas wybrakowana – pewnie dlatego, ze mieszkam w europejskiej duzej stolicy , gdzie jest to popularny sposob na poznanie ludzi.Wszyscy naokolo wiedza, ze mam milosc z internetu, kilka kolezanek tez namowilam na zapisanie sie.Zycie jest jedno, jesli ma sie intuicje, olej w glowie i nie nastawia sie od razu na znalezienie milosci zycia, tylko na fajne spedzenie czasu i poznanie fajnych ‘ i roznorodnych!) ludzi, to polecam takie portale jak najbardziej. najlepiej, gdy mowimy wieloma jezykami, wtedy poszerza nam sie pole dzialania 😉 Pozdrawiam wszystkie zakochane i poszukujace !

  23. Nasze pierwsze spotkanie – grudzien 2013, 23. Zakupy swiateczne, totalne szalenstwo. W tym tlumie dojrzalam Go jednak. Wysoki brunet w koszuli, dopasowanych spodniach ( nie, to nie byly mega obcisle rurki! ) i ogromnym zegarkiem na rece. Jako fanka tej czesci bizuterii nie moglo to obejsc mych oczu 🙂 Chwilowe spojrzenie i tyle, na tym sie konczylo. Drugie spotkanie czerwiec 2014. Biedronka, zakupy z siostrą. Wybierałam pikantne krakersy gdy obok siebie zobaczyłam znajomego osobnika. Nie, nie poznał mnie. Sprawdza się tutaj teoria o tym, że to kobiety mają lepszą zdolność zapamiętywania twarzy. Krótkie spojrzenie, odwrót w stronę drzwi. Bez krakersów. Przecież lato idzie. Tego samego dnia siedząc wieczorem na podłodze w pokoju, doczaiłam ze ktos odwiedził mój profil na portalu internetowym. Był nim wlasnie nieznajomy z supermarketów. Nie mogłam w to uwierzyć, ale to naprawdę był on ! Nie moglam odpuscic, nie tym razem. Nie brakowalo mi wtedy odwagi, i dobrze, bo teraz nie patrzylabym na niego, kiedy chrapie obok mnie.

  24. Portal randkowy- hmmm… Od 1,5 roku jestem sama- dość długo wzbraniałam się przed założeniem profilu- bo myślałam tak jak Ty, bo pochodzę z małej miejscowosci, bo ludzie będą gadać, bo obciach, bo wole real, bo wolę kogoś z polecenia, kogoś “od znajomych”. Po 15 letnim związku bałam się wkraczać w coś nieznanego i przede wszystkim bałam się “szukać”…..
    Ale…miałam kilka randek z Panami z “polecenia”, z kolegami i znajomymi….Nic z tego nie wyszło- bo nagle komuś nie spodobało się, że w sumie to ja mam dziecko( nie mogę co tydzień na disco wyskoczyć ), bo ten ktoś po pierwszym spotkaniu zaczął rościć sobie do mnie prawa….
    Po czym stwierdziłam, że potraktuję ten portal jako poznanie nowych znajomych…Bo dlaczego nie?
    I fajnie- bo poznaję nowych ludzi….Jednych fajnych, drugich mniej fajnych…Przede wszystkim uczę się rozmawiać z nowo poznanymi osobami. Czy oczekuję wielkiej miłości i nowego związku?
    Hmmmm- każdy z nas podświadomie o tym marzy…..
    Ale wiem jedno….czy to w realu czy na portalu spotykamy przeróżne osoby, z różnymi charakterami i różnymi oczekiwaniami….
    Czy spotkam tam kogoś wartościowego- już spotkałam- kumpla, nie miłość- fajnie nam się rozmawia, dobry człowiek….
    Czasem chyba chodzi o to, żeby zmienić otoczenie, żeby po prostu otworzyć sie na nowych ludzi….. a nie zawsze w realu jest to możliwe 🙂

    Miłego dnia

  25. Jak miałam 21-23 lata poznawałam mnóstwo facetów na imprezach. Bywało różnie- czasami na 1 noc, czasami na wakacje, trafił się nawet jeden psychol- stalker. Jakoś nikt “normalny” taki na dłużej się nie pojawiał i jak już miałam dość to moja bliska koleżanka (z którą wtedy dzieliłam pokój na obskurnej stancji) zerwała wieloletni związek i zapowiedziała, że nie ma zamiaru wyczekiwać latami na kolejny. I założyła konto na sympatia.pl. W naszym babskim gronie zaczęła się wtedy dyskusja na temat internetowych znajomości. Każdy znał kogoś kto miał chłopaka, męża lub najlepszego przyjaciela z fotka.pl, epulsa albo przypadkowego czatu. Przełamałam się i założyłam konto na badoo (czy jakoś tak) i w tydzień poznałam faceta, który jest mój i tylko mój już prawie 3,5 roku. A od dwóch miesięcy jest też mężem. 🙂 Moim oczywiście.

  26. A czy Pana “Niezobowiązujący-Seks” czy “Patologicznego-Kłamce” itd itp nie pozna się również w realu? Patrząc na moje doświadczenie w związkach już chyba nic gorszego mnie nie może spotkać ;-). Pierwszą rzeczą, żeby dać szanse miłości lub poznać kogoś nowego jest właśnie się otworzyć i nie ma to znaczenia czy w realu czy w necie. I pozbyć się ograniczeń. I powiedzieć sobie właśnie to co piszesz – chcę kogoś poznać, chcę miłości, chcę z kimś być. Najlepiej jednak jak coś zaiskrzy, albo z rozmowy wyniknie, że coś nas łączy przełączyć znajomość na opcję “real” 🙂

  27. I masz rację i nie, to naprawdę zależy od okoliczności 😉 kiedy ja używałam portalu randkowego (4 lata temu z okładem) to było to. A zasadzie „co tam masz? Aaaaa nic… no dobra, założyłam sympatię/tindera/badoo, ale ćśś, nikomu nie mówiłam! Aaaa bo ja też założyłam i też nikomu nie chciałam mówić” więc każdy miał nie każdy się przyznawał. Teraz to równie niezbędne jak Facebook, itp. Ja Tindera nie miałam nigdy, jakoś wolałam w stronę sympatii, może dlatego, że była płatna więc odrobinę idiotów odsiewała, poza tym znak jakości mojej rodziny i mama i tata są w długoletnich szczęśliwych związkach z sympatii 😉 no i na mnie padło, teraz mamy 4 lata później, to już kawałek stażu i jestem szczęśliwa 😉 a u nas to naprawdę sympatii trzeba było, żebyśmy się spotkali, jechania na drugi koniec miasta, po to, żeby okazało się że nasze rodzinne domy stoją 400 metrów od siebie 😉 niby tak blisko a jednak zupełnie inni ludzie, zupełnie inne kręgi, poza tym, jakby zagadał, stojąc na przystanku to pewnie bym go spuściła na drzewo bo panicznie się boję, jak mnie kto tak zagaduje

  28. Ja pozwalałam mojego faceta, przez tindera. Założyłam bo po długim związku miałam dużą ochotę na kontakt z nowymi ludźmi, nawet nie że miłość i love story. Pojechałam na wycieczkę do innego miasta, odpaliłam na chwilkę, krótka rozmowa. Potem pare randek międzymiastowych, po 4 miesiącach przeprowadził się i tak żyjemy już razem 3,5 roku. Sama nie mogę dziś uwierzyć w początek tej historii 😁

  29. A ja mam faceta z Tindera 😀 najlepszego pod słońcem, miłość mojego życia… serio! Założyłam konto (w sumie to przyjaciel mi założył – lekarz – mówił, że to dla zdrowia ;D) okazało się to fajną alternatywą na spędzanie wieczorów, kiedy moja córka była u swojego taty… a nie było ich wiele, w sumie tyle co kot napłakał 😀 za to poznałam kilka świrów, kilka wariatów, kilka fajnych chłopaków z którymi mam kontakt do dzisiaj, dwóch nowych przyjaciół-facetów i Jego właśnie. Nie żałuję, nie wstydzę się że miałam konto, wręcz przeciwnie – mam tyle ciekawych historii do opowiadania, że byłby z tego ciekawy blog, przy którym można by się śmiać do łez.
    Powiem Wam tylko jedno – nie można generalizować, nie można oczekiwać – ja od Tindera oczekiwałam jedynie fajnej zabawy, luzu, towarzystwa, dostałam mega prezent – prawdziwą miłość a tinder był tylko tym zing, które nas ze sobą styknęło – i tyle!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *