Mamo, idę do szkoły. Czyli konie i ceremonia dzieciństwa

Ma 5,5 roku, a pyta, czy może ubrać się jak nastolatka, bo chce już być nastolatką. Gdy pytam, w co ubierają się nastolatki, odpowiada, że w majtki i rajstopy. Śmieję się w głos i jest mi bardzo zabawnie, a za chwilę myślę, ze będzie nastolatką dosłownie za chwilę. Jeszcze kilka gwizdnięć czajnika, kilka katarków, wczesnych pobudek. Kilka wspólnych śniadań, dosłownie kilka wspólnych spacerów, parę rozdziałów książki. I już. Już będzie duża.

Pytam, co by było, gdyby już jutro poszła do szkoły. Odpowiada, że byłoby jej ,,nieśmiało”.

Denerwuję się już na wszelki wypadek. Takim zdenerwowaniem matki. Wiecie – czy sobie poradzi. Jakby przed nią nie poradziły sobie miliony kilkulatków. No pewnie, że sobie poradzi!

Zastanawiacie się, jak Wasze dzieci poradzą sobie w nowej sytuacji? Z nowymi dziećmi, w nowym miejscu? Ja miałam łatwiej. Wszystkie przedszkolno-szkolne debiuty przeżywałam w duecie, dzieląc stres na dwie osoby. Jedna z zalet posiadania bliźniaka… Także pierwszy dzień w przedszkolu czy szkole minął nam chyba całkiem dobrze. Zawsze było z kim usiaść, z kim zjeść śniadanie i pójść do toalety. 🙂

Patrzę na moją Dziewczynę, która już by chętnie do szkoły poszła, bo szkoła to plecak, zeszyt, piórnik wypełniony po brzegi, nowe zeszyty, plastelina i nowa sukienka, na rozpoczęcie roku szkolnego. Dla niej szkoła to siedzenie prosto w ławce, jak w reklamie telewizyjnej, i nowe koleżanki. Ciekawe, na jak długo zachowa ten entuzjazm. Mam nadzieję, że na długo. Że polubi szkołę i nie będzie jej ,,nieśmiało”.

Choć Inula idzie do zerówki dopiero za rok, już teraz zakłada i zdejmuje swój różowy plecak. Zakłada i zdejmuje, zakłada i zdejmuje. Wyjmuje flamastry z piórnika, by zaraz na nowo je poukładać, kolorystycznie. Ciekawe, czy w tak pięknym stanie ten cały zestaw wytrzyma rok, by Ina z klasą mogła zacząć wczesnoszkolną edukację. Bardzo możliwe, że plecak będzie głównym domowym akcesorium, zakładanym, by pobawić się w szkołę i celebrować ,,ceremonię dzieciństwa” (Mamo, nie przeszkadzaj mi w ceremonii dzieciństwa!).

To jest plecak Step by Step, z konikami. Bo ostatnio koniki u nas na tapecie. A raczej zestaw – plecak, worek, piórnik i saszetka.

To nie jest plecak za kilkanaście złotych z dyskontu, raczej solidna konstrukcja, którą kupuje się z myślą o kilku sezonach, a nie jednym. Ale biorąc pod uwage informację na stronie producenta (certyfikaty, 4-letnia gwarancja, ergonomiczna konstrukcja, system Anatomic Air, kieszeń z folią termoizolacyjną, system regulacji, dzięki któremu plecak na Inie już nie wisi, itp.), a przede wszystkim moje pierwsze wrażenie – plecak dobrze leży i ma dobrze wyprofilowane plecki – warto dać mu szansę. 

Konstrukcja tornistrów Step by Step została doceniona przez niemiecki instytut AGR – certyfikat AGR otrzymują produkty, które mają pozytywny wpływ na kręgosłup, czyli zapewniają mu optymalne wsparcie i nie obciążają go, czyli tornistry Step by Step są szczególnie przyjazne dla profilaktyki zdrowych pleców. Szelki są regulowane tak, by dopasować je do sylwetki każdego dziecka. Regulowany pas piersiowy poprawia stabilność, a szeroki pas biodrowy odciąża kręgosłup dziecka, szczególnie jeśli tornister jest ciężki.

Myślę, że to dobra inwestycja. Chyba znalazłam na to dobre słowo – inwestycja. Także jeśli macie odłożoną jakąś większą kwotę pieniędzy na szkolną wyprawkę  – możecie wziąć pod uwagę Step by Step. Albo gdy rodzina zapyta, co kupić z okazji imienin, ‘święta jesieni’, czy innego ważnego dnia – podpowiedzcie, że Wasz kilkulatek zbiera na plecak. Na przykład.

Pamiętam, jak ja marzyłam o tornistrze, jak byłam mała. I chyba go nawet dostałam! Mam obraz w głowie, choć nie potrafiłabym go nawet narysować. Był chyba z Myszką Miki i był bordowo-różowy z plastikową rączką i odpinaną klapą. Potem miałam kilka plecaków, ale żaden nie był tym wymarzonym, wiecie – Enrico Benetti! To były czasy!

Teraz mam ,,czasy” córeczkowe. Ulubiony kolor – brokatowy. Ulubiona faktura – brokat. Dużo różu, dużo błysku i tęczowy efekt. Tak wygląda prawdziwa ,,Ceremonia dzieciństwa”. Ciekawe, jak będzie wyglądała ,,Ceremonia szkolna”?

 

Wpis powstał we współpracy z producentem plecaków Step by Step

17 komentarzy

  1. F. Miał 5 lat i 9 miesięcy jak poszedł do 1 klasy, teraz to trochę jestem w szoku jak pomyśle. Ale dał radę, Inula też da. Bo to dzielna dziewczyna jest, po Mamie! A czas płynie za szybko i nie wiem jak to zmienić…

  2. Dzień dobry!
    Skąd macie worek na buty? 🙂
    Enrico Benetti, to było coś! :p
    Pod względem faktur i kolorów to bym się z Iną dogadała 😀

    Dziecięcego dnia!

      1. Aaaa, kumam 😀
        Pytam bo to, sama wiesz, nie byle jakie dylematy 😀 Moja ośmiolatka mnie wyśmiała jak Jej zaproponowałam z jednorożcem z Pepco :p

  3. Zapachniało dzieciństwem, końcem wakacji i dreszczykiem emocji na nową przygodę. Zapachniało świeżym, jeszcze niezapisanym papierem, nowymi książkami o zatemperowanymi na szpic kredkami. Jak cudownie <3
    Życzę powodzenia Inuli i Tobie, żebyś jako mama dzielnie to zniosła 😉

  4. Moja córka pół roku czekała, żeby zamienić przedszkole na zerówkę w szkole. Codziennie pytała “ile jeszcze?”. A gdy zapytaliśmy czemu tak jej się spieszy do tej szkoły, odpowiedziała: bo w szkole można mieć klej w tubce!
    🙂

  5. Dzień Dobry.
    Przepraszam, że kontaktuję się w ten sposób, ale jest on najpewniejszy a czasu zostało niewiele. Otóż mam przyjemność powiadomić Cię iż Twój blog został nominowany przez innego uczestnika do konkursu BLOG from HEART. Sprawa pilna. Uprzejmie proszę o kontakt na adres konkurs_blogsfromheart@onet.pl
    To ostatnie powiadomienie.
    Pozdrawiam.
    Witold

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *