O czym kobiety rozmawiają, gdy są tylko w swoim towarzystwie?

Wy sobie nawet nie wyobrażacie, o czym gadają kobiety, gdy w promieniu kilometra jedynym mężczyzną, który się pojawia, jest drink. Choć nie, pytanie powinno brzmieć – o czym nie rozmawiają!

Nie ma takiej rzeczy. 🙂

Kobiece rozmowy mają wymiar terapeutyczny. To tak, jakby umówić się na sesję z kilkuosobową ekipą specjalistek w swojej dziedzinie, utytułowanych ekspertek od kobiecej psychologii, jasnowidzek, trenerek personalnych i ,,kołczerek’’. Nie ma siły, człowiek choćby bardzo się starał, wyjawi wszystkie swoje grzechy od czasu pierwszej komunii świętej, przyzna się do najgorszej słabości, opowie ze szczegółami o tym, jak ukradł batona w szkolnym sklepiku, jak ściągał na WOS-ie i czemu nie goli nóg… A potem odetchnie z ulgą, pocieszony, zrozumiany, nakarmiony i wyprzytulany.*

Zapytałam moje Czytelniczki i koleżanki, o czym rozmawiają w babskim towarzystwie. Odpowiedzi totalnie mnie nie zaskoczyły. Równie dobrze mogłam zapytać siebie samą…

Wszystko na raz. 29% ,,badanych’’ odpowiedziało, iż w ściśle kobiecym gronie rozmawia o… wszystkim, jak leci, czyli mężczyznach, dzieciach, plotkach, heheszkach, seksie, kosmetykach, znowu plotkach i facetach. Jestem fanką teorii, że za wszystkim stoi kobieca natura, także za skakaniem po tematach. A my i tak potrafimy zgrabnie przejść z jednego wątku na drugi. I nie zgubić go w dodatku.

Czas, chodzi też o czas. Chcemy się nagadać, a żaden temat nie jest ważniejszy od drugiego. Każdy może być skandalizujący, może nawet trochę sensacyjny, albo totalnie zabawny.

15% kobiet rozmawia o… mężczyznach. Temat rzeka. Oczywiście, że narzekamy. Oczywiście, że zdajemy relacje. Oczywiście, że zdradzamy tajemnice i broń Boże, żeby któraś powiedziała komuś, bo jak się dowie jeden z drugim to kaplica. Oczywiście, że chwalimy. Jeden z bardziej zabawnych tematów podczas naszych rozmów. Temat-anegdota.

13% rozmawia o… dzieciach. A co! Ja też o swoim mówię, głównie chwalę, pieję z zachwytu, omawiam postępy, opowiadam śmieszne historie, te nieśmieszne również, które tylko mnie śmieszą. Myślę, że chodzi o to, by pogadać o tak bliskim temacie z kimś, kto rozumie nawet, jak… nie rozumie. Wiecie, o co chodzi. Dobrze jest czuć się bezpiecznie z wątpliwościami, albo mieć kompanów do śmiechu, gdy jest co opowiadać.

9% kobiet plotkuje. Jestem zdania, że plotkuje całość kobiecej populacji, tylko nie każda się do tego przyznaje. Babskie spotkania bez plotek? To jak rosół bez makaronu – w naturze nie występuje.

Taki sam wynik osiągnęły ,,problemy’’. Może dlatego, że kobiety wiedzą, jak pocieszyć, jak zagadać, jak poprawić nastrój. I każde ,,a weź przestań się przejmować’’ jest nawet do zrobienia.

7% rozmawia o seksie. Ja jestem zdania znowu, ze 100%, bo każdy temat może mieć podtekst, wiemy, jak jest. Nie ma co udawać. Mnie osobiście wszystko się kojarzy, jestem mistrzem dwuznaczności i nawet o kapciach mogę rozmawiać tak, że każdy myśli, że mówią o randce ze śniadaniem.

Choć ten temat można nazwać intymnym – bo można, prawda? – nie jest tematem tabu. Rozmawiamy o ,,tych sprawach’’ chichocząc jak nastolatki oglądające mtv. Ale rozmawiacie o prawdziwie intymnych sprawach z przyjaciółkami? Jeśli nie – dlaczego?  

Rozmawiamy otwarcie o wielu sprawach, ale w aptece wstydzimy się poprosić o preparat na ,,te sprawy’’, w drogerii alejkę z produktami do higieny intymnej wprost przebiegamy, chowamy tampony na samym dole koszyka. Kobieca fizjologia jest nadal tematem tabu. Choć czuję, że to się powoli zmienia. I czuję to dopiero od jakiegoś czasu, gdy między mną i moimi dziewczynami przeszłyśmy niemal przez wszystkie tematy świata. Gdy wszystkie wyszłyśmy w tym samym stopniu z bezpiecznej strefy własnej intymności – z wielkim dystansem, humorem. Ale dając sobie poczucie bezpieczeństwa i zrozumienie. To, co teraz piszę, brzmi dość poważnie i klimatem nijak nie współgra z atmosferą naszych spotkań i rozmów, ale dla mnie jest to ważne. Że mogę o tym porozmawiać, jeśli tylko potrzebuję.    

O intymnych rzeczach rozmawia się w intymnym gronie. Stąd ten wstyd przed drzwiami do ginekologa czy w kolejce do apteki. Nic, co ludzkie, nie jest nam obce, ale wszystkie dość mocno bronimy naszej intymności, nie jest to temat, o którym rozmawiamy przy śniadaniu. Nie wiem, czy chcę, by taki był. Póki dbamy o siebie – możemy to robić nie mówiąc o tym nikomu.   

6% przyznaje, że rozmawia najczęściej o… zdrowiu. Ja ostatnio byłam ,,telefonem do przyjaciela’’ i nawijałam o wyprawce do szpitala i poporodowych akcjach. Zdawałam na Instagramie relacje w prywatnej wiadomości na temat wyrwanego jakiś czas temu zęba mądrości i całej otoczce temu towarzyszącej. Ze mną jak ze służbą zdrowia – pomoc od ręki.  

To ostatni post z cyklu stworzonym we współpracy z marką AA Intymna i zastanawiałam się, jak zareagujecie na taki temat ,,wprost’’… Nie pytałam kumpelek o to, czy rozmawiają o płynach do higieny intymnej, bo zdałam sobie sprawę, że rozmów o tym jako takich wprost nie ma. Bardziej, że coś uwiera, że coś pomaga, że coś łagodzi, że ktoś coś polecił, albo ,,a zobacz sobie w łazience’’… Zresztą, co ja będę ściemniać – wiecie, jak jest. Są tematy, o których rozmawia się na około. Próbowałam ostatnio, na potrzeby tego wpisu, ale jakoś wszyscy uciekali od tematu, za to woleli wziąć buteleczkę do ręki i uniknąć tematu czytając opakowanie. Sprytne, sama to stosuję regularnie. 🙂  

I tak ostatnio chodzę z AA Intymna Harmony Med+ w torbie i wyciągam niby niechcący. I skoro tak wszyscy od razu zatapiają się w lekturze napisów na opakowaniu coś mrucząc pod nosem… to ja im nie przeszkadzam.  (Ale za to napiszę tu Wam: dzięki zawartości kompleksu prebiotycznego oraz kwasu mlekowego reguluje równowagę pH okolic intymnych, a zawarta w niej betaina skutecznie nawilża, łagodzi istniejące podrażnienia, a także regeneruje naskórek, wzmacniając odporność na zewnętrzne czynniki drażniące. Tadam!)

Last but not least. 12% całej reszty – biznes, moda, postępy w psychoterapii, pasje, dieta i… beka z przeszłości.

Czekam na wiosnę 2018. To będzie czas pełen nowości, opowieści, spotkań, odkryć, radości. Bo wiem, że sezon na spotkania dopiero się zacznie, że jakoś będzie łatwiej się zobaczyć, Baśka przyjedzie, może ja odświeżę swoje prawo jazdy, a może zrobię parapetówkę, tym razem u siebie?

Przyjdziecie pogadać? 🙂

*To jest opcja analogowa, offline. Ponieważ moje wszystkie psiapsióły są daleko, niektóre nawet bardzo, często ratuje nas wspólny czat, smsy, komentarze na Instagramie i wszystkie inne drobne przejawy obecności i jednocześnie sygnały – jestem, widzę.  Pewnie dlatego mam telefon przyrośnięty do ręki i przed pójściem spać oglądam instastories u Basi, piszę z Justyną czy Joką.

 

14 komentarzy

  1. 100% zgadzam się z tym co napisałaś, to fakt kobiety są dla siebie rodzajem terapii, my siebie nawzajem potrzebujemy, najfajniejsze są te rozmowy bez końca i o wszystkim.
    Bardzo mi się podoba to w jaki sposób potrafisz pisać i polecać produkt, który uważasz za fajny. Niestety zgodzę się, że nadal trochę kobiecość jest tematem tabu, ale bądźmy dobrej myśli, że będzie tylko lepiej. Kobiety są bardzo ważne i powinnyśmy nawet o tych problemach intymnych rozmawiać i nie ukrywać problemu – który jest. Płyny do higieny intymnej są bardzo ważnym kosmetykiem dla kobiet. Ja niestety zawsze miałam problem i skłonność do infekcji – a po porodzie to już całkiem tragedia, dlatego odpowiedni płyn jest dla mnie na wagę złota.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie 🙂

  2. O seksie rozmawialam z przyjaciolkami , kiedy bylam nasto- i dwudziestolatka, i to ze szczegolami. Teraz nie mam takiej potrzeby, uwazam, ze ta sfera nalezy do mnie i do mojego partnera. Predzej pogadalabym o tym z kims nieznajomym, np. w pociagu, z kims, kogo juz nigdy nie zobacze.

    Nie uzywam zadnych plynow do higieny intymnej, to wymysl marketingowy^^. Wiecej, jest to zupelnie zbedny produkt, szkodliwy zarowno dla naszej pochwy, jak i dla srodowiska. Bardzo zaluje, ze ta moda na plyny, zele i chusteczki tak sie rozprzestrzenila, a tak malo mowi sie o naturalnych i mniej kosztownych sposobach dbania o siebie. Jednak marketing to ogromna sila :/.

    • A i tak hitem jest stworzenie postu reklamowego płynów do intymnej pod przykrywką postu o babskiej przyjaźni…Rachunki same się nie zapłacą.

      • Tez mnie to razi, gdy blogerki graja na naszych uczuciach, aby sprzedac produkt, ale rozumiem, ze z czegos zyc trzeba. Ja go po prostu nie kupie, a bloga czytac nadal bede. Wierze, ze Monika nie robi tego w zlej wierze, tylko jest po prostu niedoinformowana o szkodliwosci tego typu plynow.

  3. Ok nie będę złośliwa. Pamiętam czasy kiedy do wyboru były metody naturalne lub mydło i alleluja że są płyny do higieny intymnej. Nie chcesz, nie korzystaj. Nie podoba się nie czytaj. Ja np. z poprzedniego postu dowiedziałam się, że są płyny dla dzieci. I bardzo mi się ta wiadomość przydała. Poza tym myślę, że większość czytelniczek rozumie, że post jest reklamowy a Monika potrafi tak to napisać, że się kurczę przyjemnie czyta nawet o produktach do higieny intymnej.

  4. Przepraszam, a co zlego jest w metodach naturalnych? Ciepla woda, rumianek i ocet jablkowy. W razie infekcji tampon nasaczony olejkiem herbacianym . Zdrowa dieta z mala iloscia cukru, nabialu i miesa. Tanio, zdrowo i bez nabijania kieszeni producentom tych „cudow”. Czy nie mozna juz wyrazic swojej opinii? Bardzo lubie tego bloga i czytam go regularnie, ale to nie znaczy, ze mam sie zgadzac ze wszystkim, co jest tu napisane. A juz wymyslenie plynow do higieny intymnej dla dzieci powinno byc karane z urzedu – dla tych, co to wymyslili, i dla tych, co to kupuja. Niektorzy ludzie zachowuja sie tak, jakby swiat nie istnial przed wyynalezieniem reklamy i marketingu.

    • Drzewiej to pewnie nawet i octu nie używano….Jak widać każdy ma własny pomysł na higienę intymną

      • Nie ma się co wyzłosliwiać, ciepła,czysta woda wystarczy , żeby utrzymać strefy intymne w czystości, ale nikt Ci nie zabroni myć się płynami, producenci też chcą zarobić.

    • Tekstualna Reply

      To, że jakiś post jest sponsorowany, nie znaczy, że jest udawany. Piszę go jak każdy inny post, daję prawdziwą historię. Tak czy owak pewnie kiedyś bym o tym napisała, ale bardzo się cieszę, że miałam do tego fajnego partnera.

Leave A Reply

Navigate