Masz to, po co sięgasz. 

Cytując klasyka, idąc na szczyt nie narzekaj, że masz pod górkę. 🙂

Już dawno odsunęłam na bok złudzenia, że mi się coś należy. Albo że się po prostu samo się wydarzy, gdyż bardzo czegoś chcę, a przecież… wystarczy chcieć. A to jest bzdura, drodzy Państwo. Samo chcecie nie ma tu nic do rzeczy. To jedynie mały impuls, który może, ale nie musi, prowadzić do czegoś więcej. Ale zazwyczaj prowadzi przez nieprzespane noce, nadmiar obowiązków, wypełnione kalendarze i hektolitry kawy, żeby tylko nie zasnąć, żeby tylko nie zasnąć, żeby tylko nie za…

i…

Wtorek, 22 sierpnia. Siedzę w kawiarni w Krakowie. Nie wiem, czy kiedyś bym się odważyła na to, by samej pojechać, bez okazji, bez celu. Tak po prostu, na wakacje, żeby wyjechać gdzieś daleko i połazić. No i siedzę i czuję spokój. Nawet lekko się uśmiecham przy tej kawie, trochę czuję też satysfakcję, trochę podekscytowanie, trochę niepewności, a z drugiej strony – jest też pewność, że to dobra rzeczy, dobra droga, dobry kierunek, dobra robota.

Bo znowu na coś się porwałam i znowu coś zrobiłam. Znowu zaczęłam węszyć, gdzie mogę jeszcze się sprawdzić, co zrobić, by przekroczyć swoje i tak często przekraczane granice. Pamiętam, jak 10 lat temu, pracując na lotnisku w Newcastle, bez przerwy chodziłam i myślałam o tym, co kiedyś zrobię. W nocy, gdy na lotnisku garstka pasażerów, ja chodziłam godzinami między czekoladkami, perfumami i wielkimi kartonami z papierosami myśląc, co kiedyś zrobię. Pytałam – may I see your boarding card? – a w myślach otwierałam hotel, pisałam książki, leciałam do USA, kosiłam trawę w swoim ogrodzie, ścieliłam wielkie łóżko w moim domu… Przez kolejne lata tylko myślałam, a czy ja coś konkretnego robiłam? Średnio. Chyba nie miałam odwagi, nie czułam swojej siły sprawczej, nie czułam, że ja, Monika, z Olsztyna, mogę zrobić coś, co ma ręce i nogi, co ma strony, obrazki, litery, co można otworzyć, dotknąć. Pokazać. Odwaga się zwiększa za każdym razem, gdy się na nią zdobywamy.

Przez ostatnie lata nauczyłam się jednego. Masz pomysł – idź w to. Im dłużej myślisz, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że to zrobisz. I również tego, że mając tylko pomysł i czas, możesz zrobić wszystko. Kwestia determinacji, ludzi, którzy Ci pomagają, jeśli czują z Tobą magię, okoliczności. I pracy, po prostu pracy.

Tak, mam to po Rodzicach. Zawsze i wszystkim to mówię – moi Rodzice prócz chleba z pasztetem i kiszonym i nauki niezależności, dali mi też świadomość, że samo się nie zrobi. Chcesz czegoś? Zrób to. To będzie. Nie zrobisz, nie będzie.

Na www.themothermag.com jest coś, nad czym między innymi ja, ale też moja Siostra, pracowałyśmy przez ostatnie 4 miesiące. Zaczęło się od pomysłu. I teraz – mógł albo być zapisany na dysku i czekać na lepsze czasy. Które pewnie byłyby kiedyś, czyli nigdy. Albo mogłyśmy zacząć dłubać przy nim, korzystając z tego, co umiemy i co umieją ludzie, których znamy.

I jest. The Mother MAG. Magazyn online dla kobiet. Taki, na który ja czekałam. Za niedługo drukowany. A teraz na Facebooku.

No chodźcie! 😀

 

5 komentarzy

  1. Gratuluję wiary w Nic, determinacji w dążeniu do Coś i dumy z osiągnięcia MAG! 🙂 I szkoda, że przegapiłam Twój pobyt w Krk! Może kiedyś… po to siegnę 😄 Ściskam mocno!

  2. A jeszcze nie tak dawno pisałam, że jeśli zaczniesz pisać felietony do kolorowych pisemek, to zacznę je w końcu kupować! Wow! Zmykam na stronę sprawdzić co piszczy w trawie. Czuję, że obok Sensu zagości u mnie coś jeszcze 😉

Leave A Reply

Navigate