Kobieta z klasą, czyli czy masz w sobie coś z Audrey Hepburn?

Moniko, jaka według Ciebie jest kobieta z klasą? Czy ja taka jestem?

Nie wiem.

Ale mam swoją definicję kobiety z klasą.

Czasem mówi się: zachowuj się jak kobieta z klasa, na Boga! Zmuszając do natychmiastowego opanowania się. Jakby kobieta nie mogła pozwolić sobie na emocje. Ale to chyba nie w tym rzecz… Wiele z nas przechodzi w życiu przez baaaardzo ciężkie chwile i często nie wiadomo, co jest prawdą, a co nie, czy dobrze robimy i jak daleko sięgają nasze granice… ale i tak chcemy czuć się ze sobą dobrze. Chcemy wiedzieć, że idziemy w dobrym kierunku, że robimy, co w naszej mocy, by nadal być kobietami, na które bez żalu i wstydu patrzymy w lustrze.

Kobieta z klasą może iść przed Tobą ulicą w powyciąganym swetrze i spodniach z dziurami. Może mieć trampki z zeszłego roku z brudnymi już sznurówkami, może mieć na głowie niedbałego kucyka i niezdarnie zrobioną kreskę na powiece. Nie musi mieć idealnej figury do ołówkowej spódnicy. Nie musi chodzić w szpilkach, nie musi znać trzech języków obcych, nawet jednego nie musi. Nie musi wcale być nieskazitelna i marmurowa, z cerą jak porcelana i paznokciami jak z magazynu.

Nic nie musi, tak naprawdę.

Jaka jest kobieta z klasą?

Kobieta z klasą to nie ta ładnie ubrana. To nie Holly Golightly w pięknej czarnej sukience. Ale nie wiem czemu, gdy o tym myślę, do głowy przychodzi mi właśnie Audrey Hepburn.

Widzę klasę w szacunku – do innych, jasna sprawa, ale głównie do siebie. Kobietę z klasą wyróżnia to, że nawet w totalnie kryzysowej, beznadziejnej i trudnej sytuacji, ona ma głowę w górze. Znacie to?
Klasa to godność. Powściągliwość – czyli zanim krew Cię zaleje i pójdą w ruch wszystkie słowa, które znasz i których nie powinnaś znać, policz do 10. Oddychaj. I wtedy powiedz to, co naprawdę masz do powiedzenia. Kobietę z klasa poznasz po tym, że nawet, gdy emocje sęgają zenit, następnego dnia może śmiało spojrzec na siebie w lustrze.

Kobieta z klasa nie musi udowadniać swojej wartości. Ani prosić o szacunek. Szacunek już ma, bo ludzie traktują ją tak, jak ona traktuje samą siebie. Ludzie patrzą na nas tak, jak my patrzymy na siebie.

*

Piękna blondynka na zdjęciach niżej to Dorota. Wpiszcie w Google hasło: MUAgnifique i wyskoczą Wam same dobre rzeczy!

Jedną z rzeczy, które robi Dorota, są makijażowe metamorfozy, zresztą koniecznie zobaczcie jej zdjęcia na Instaramie!  Dorota, właśnie do tego posta, nadała mi trochę rysów Audrey.

I choć fajnie być trochę jak ona przez kilka minut, to jednak wolę być sobą. Chyba siebie lubię, po prostu. Czy to czyni mnie kobietą z klasą? Nie wiem, możliwe że nie. Ale akurat w tym momencie zależy mi na tym, by być sobą, nawet jeśli ktoś uzna, że czegoś mi brakuje.

Może to dobry punkt wyjścia, by porozmawiać o akceptacji?

Di! Dziękuję za cudną sobotę. Masz wielki talent. <3

 

 

 

 

 

6 komentarzy

  1. O kurka! Serio to Ty?! No nieźle, nieźle. Mimo wszystko ja też wolę jak jesteś sobą 😉

  2. Agnieszka Jabłońska Reply

    Nie zostałam wychowana na kobietę z klasą. Wciąż się tego uczę, tego spokojnego postępowania z szacunkiem do innych. Codziennie toczę wojnę z moim ognistym temperamentem, który w połączeniu z kiepskimi wzorcami z dzieciństwa sprawia, że czasami patrzenie w lustro boli przez kilka ładnych tygodni. Nie można jednak usprawiedliwiać teraźniejszości dzieciństwem, albo inaczej: ile można? Ile jeszcze człowiek będzie wspierał emocjonalnego lenia i nie podejmował walki ze swoimi słabościami? Ja się staram i tylko jeszcze ciężko u mnie ze śmiechem, z radością życia, ale agresji zdecydowanie mniej.

Leave A Reply

Navigate