Jednorazowa przemoc to nie przemoc. To taka mini przemoc. Przemoc na próbę.

Wszystkiego dobrego w nowym roku, niech szczęście, miłość i jednorazowa przemoc będą z nami!
Nowy rok, nowa ja!
Nowy rok, nowe prawo!

Nawet sobie nie wyobrażacie, w ilu domach jest stosowana przemoc. Czasem jest tak codzienna, że trudno tym rodzinom stwierdzić, czy w ich domach jest przemoc, czy one same są ofiarami przemocy, czy nie, bo przecież już dawno granice zostały przekroczone i teraz nie wiadomo, czy nie zgadzanie się na coś, co trwa i trwa, ma sens. Ja tego nie wiem (nawet nie chcę sobie wyobrażać), natomiast ilość wiadomości, które wczoraj i przedwczoraj otrzymałam, mnie zmroziła. Kobiety się wystraszyły projektem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Którą premier wczoraj wycofał. Ale poruszenie, oburzenie i strach zostały.

Przemoc w rodzinie, według ustawy, to: jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny.  Po poprawce te ,,jednorazowce” nie miały być zaliczone do przemocy. Czyli pierdolnięcie żonie z okazji za słonej zupy raz a porządnie, acz jednorazowo, to margines błędu w matrixie.

A to są zmiany, które były planowane (skopiowałam z artykułu Wyborczej) :

  • zmianę nazwy samej ustawy – z “ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” na “ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej”;
  • z definicji przemocy domowej, definiowanej jako “jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste”, wykreślono słowo “jednorazowe”;
  • założenie Niebieskiej Karty, czyli wszczęcie procedury monitorowania przemocowej rodziny przez policję i pracowników socjalnych, nie będzie już możliwe bez zgody ofiary;
  • odpowiedzialność za decyzję ws. dziecka, którego zdrowie lub życie jest bezpośrednio zagrożone, zostaje przeniesiona z pracownika socjalnego na policjanta;
  • sprawca przemocy będzie miał dostęp do dokumentacji na swój temat.

Rządowy projekt nowelizacji został rozlożony na czynniki pierwsze publicznie i po kryjomu. Link do tego artykułu dostałam w kilkunastu wiadomościach, więc nie mogłam go zignorować. Tylko nie bardzo wiedziałam, co z tym zrobić, bo nie jestem ofiara przemocy w rodzinie. Natomiast poproszono mnie, bym o tym napisała…

Zaczęłam rozmawiać. Na fejsie, na grupie, w mejlach. Zrobiłam ankietę.

Tak to tak. Skoro ludzie mówią, że czarne jest czarne, to po co im wmawiać, że czarne jest białe?

,,Dlaczego jednorazowe pobicie przez chuligana na ulicy jest przemocą, a w domu nie jest?”

To zdanie to komentarz z Facebooku. Niestety zostało mi wklejone w rozmowę na FB, więc nie podam źródła – ale to zdanie jest idealne.

Ale mnie uderzyło coś innego.

Osoby, które doświadczają przemocy, nie są silne. Są ofiarami, bo nie mają siły, by nimi nie być. Wyrwanie się z kręgu przemocy wymaga od nich niewyobrażalnych pokładów odwagi i konsekwencji, co zajmuje nawet lata. Jak bardzo sytuacja, w której pokrzywdzone osoby muszą czekać na kolejny akt przemocy, by móc to zgłosić, oddala ofiarę od normalnego, spokojnego, bezpiecznego życia?
Oto kilka zdań, które skopiowałam z wiadomości prywatnej:
  • ofiara nie mówi-boi się
  • To zamykanie ust ofiarom ta kampania
  • Oni biją tak, żeby tego nie było widać, a tu musisz mieć kilka zgłoszonych pobić
  • Brutalnego pobicia – 1 i ostatniego kobieta może nie przeżyć
  • zamiast zachęcać ofiary to teraz się je straszy
  • wgląd w teczke dla sprawcy to możliwość manipulowania faktami
  • on jest silny pewny siebie, ofiara nie ma często siły walczyć o siebie
  • ofiary nie mają ani pieniedzy, ani siły żeby się przeciwstawiać oprawcy
  • odpowiedzialność za decyzję ws. dziecka, którego zdrowie lub życie jest bezpośrednio zagrożone, zostaje przeniesiona z pracownika socjalnego na policjanta

92 529 ofiar przemocy w 2017 roku

Na stronie policji można sprawdzić statystyki.

 

Pomysł na wzmocnienie rodziny

W Rosji ten pomysł przeszedł i funkcjonuje. Przeczytajcie ten materiał.

W 2016 roku w całym kraju było ponad 65 tys. zgłoszonych przypadków przemocy domowej. W 2017 – o 30 tys. mniej. I to wcale nie dlatego, że przemoc w rodzinie zaczęła znikać.

Co powinna zrobić kobieta, której mężczyzna uderzył ją pierwszy raz?

Według Czytelniczek Tekstualnego bloga.

  • Zgłosić na policję
  • Odejść.
  • Zgłosić to zdarzenie Policji, zrobić obdukcję. Brak działania zachęci tylko bijącego do dalszej przemocy.
  • Zgłosić się do odpowiednich instytucji; rodziną, policja, GOPS, MOPS, lekarz, telefony zaufania. Ktokolwiek, aby tylko dostała odpowiednią pomoc, została odpowiednio pokierowana i nie została sama z tym problemem.
  • Skonsultować zdarzenie z psychologiem i policja.
  • Niezwłocznie zgłosić przestępstwo na policji, zrobić obdukcję i złożyć doniesienie do sądu. NIE BAĆ SIĘ!
  • Nie przechodzić nad tym do porządku dziennego
  • Zadzwonic po Policję oraz domagać się założenia niebieskiej karty, szukać pomocy w organizacjach do tego przeznaczonych, odciąć się od agresora.
  • Nie bać się przeciwstawić późniejszemu myśleniu oczu, że to tylko raz, że nigdy więcej, że sprowokowała. Pobicie to pobicie. To tak samo gdybyśmy się zastanawiali, który gwałt jest gwałtem..
  • Koniecznie iść na terapię dla par lub odejść.
  • Szukać wsparcia prawnego, rodzinnego, emocjonalnego. Odejsc natychmiastowo i walczyc o wyciagniecie konsekwencji wobec oprawcy.
  • Zdać sobie sprawę że jeśli uderzył raz to uderzy drugi i trzeci raz
  • UCIEKAĆ!!! nie oglądać się za siebie – UCIEKAĆ!!!

Czyli zdecydowanie ZAREAGOWAĆ, a nie CZEKAĆ na kolejny raz. 

A jeśli to pierwsze uderzenie nie jest uznane jako przemoc domowa, to powyższe zalecenia można zastosować kiedy? Przy drugim podbitym oku?
A może zapytać ,,ekspertki” od przemocy domowej, czyli kobiety, które jej doświadczyły? Które jak nikt inny wiedzą, czym sie różni pierwszy cios od kolejnego? Które potrafią z pamięci wyrecytować definicję przemocy domowej?
Poznałam go zaraz po zakończeniu długiego związku. Na początku był miły, szarmancki, bardzo zabawny. Lubił alkohol. Pierwszy raz na mnie nawrzeszczał po niecałym miesiącu znajomości. Byłam z nim szczera, pytał o mojego ex, o innych facetów. Nie ukrywałam niczego, pewna, że na tym polega związek – by być szczerym. Potem, po dwóch miesiącach, gdy bylismy w łóżku ponownie zapytał o moich byłych. Bałam się już wtedy, ale odpowiedziałam na jego pytanie. Wówczas mnie uderzył. Mocno. Z otwartej dłoni w twarz. Wyskoczyłam półnaga i zaczęłam w popłochu się ubierać, by jak najszybciej uciec. Złapał mnie w progu, pociągnął za włosy, uderzył jeszcze kilkakrotnie. Udało mi się wyrwać. Na drugi dzień byłam cała sina, miałam wyrwane włosy. Nie poszłam na policję, chociaż jemu powiedziałam, że tak zrobiłam. Sądziłam, że to go trochę ocuci. Na kolejny dzień przyjechał, płakał, błagał… Szantażował, że się zabije, jeśli do niego nie wrócę. Wróciłam. Obiecał na kolanach, że to nigdy się nie powtórzy. Powtórzyło się jeszcze parę razy. Do tego wiecznie oskarżanie mnie o zdrady, wyzwiska, plucie w twarz. Jazdy emocjonalne, których nie mogłam znieść. I alkohol. Nie chciał iść na terapię. Zostawiłam go… Praktycznie bez słowa. Na granicy własnego zdrowia psychicznego. Mogłabym całą epopeję napisać. Ale puenta jest jedna – to nigdy nie powinno się wydarzyć i już po pierwszej awanturze, kiedy nazwał mnie kurwą, powinnam była zawinąć żagle…

Najpierw szarpnięcie, potem wyzwiska, później kopniaki po żebrach, gdy nie mogłam się już podnieść z podłogi – “ja cię wcale nie biję! przecież nie masz ryja obitego!!” a skończyło się wyniesieniem skutego kajdankami pana przez policję, bo chciał w amoku wyrzucić mnie przez okno z 5 piętra kamienicy na oczach dziecka. Więc nie!!! pierwsze uderzenie, wyzwiska i UCIEKAĆ! bo to się nie zmieni!! niczym!!

Uderzył mnie pierwszy raz wybaczyłam, uderzył 2 raz dla dobra rodziny nie zgłaszałam, uderzył kolejne razy wstydziłam się, gwałcił nie zgłosiłam, pobił nie wytrzymałam zadzwoniłam po policję
Szarpaniny, jeden szybki strzał, ponizanie, to przecież żadna przemoc, co nie? Do czasu kiedy uderzenie przeradza się w bicie…

Zaczęło się raz po alkoholu. Kolejne były bardziej dotkliwsze po czym mialam naderwane wiązadła w kolanie. Jak zagrażało mojemu życiu odeszłam.

Wiele lat wysłuchiwania obelg pod adresem moim i dzieci. Popychanie było na porządku dziennym. Czasem dochodziło do pokazu siły męskich mięśni. Z upływem czasu przestałam odpierać ataki, nie odzywałam się. Nie potrafiłam już walczyć o siebie i dzieci. Mimo regularnych wizyt u psychologa ukrywałam to, co działo się w naszym domu. Wstydziłam się, czułam wielką bezradność.

Byłam 4 lata w związku z przemocowym facetem. Nie byłam typową ofiarą, bo oddawałam mu i często staczaliśmy regularne bójki. Nie umiałam odejść, bo bałam się zostać sama i liczyłam na to, że się zmieni, bo jak każdy miał swoje zalety. Wstydziłam się powiedzieć o tym komukolwiek. Byłam wtedy bardzo młoda. To był w sumie mój pierwszy chłopak. W końcu dojrzałam do odejścia od niego, bo dotarło do mnie, że nawet jeżeli się zmieni, ja mu nigdy nie zapomnę tego, co mi zrobił. Nigdy później już nie związałam się z przemocowym facetem, czyli czegoś się nauczyłam.

 

Nie można pobić kogoś na próbę. Nie można pobić tylko na chwilę. Człowiek to nie abonament na Netflixie.

 

 

Przeczytaj jeszcze:

 

_________________________________________________________________

Hello!

Słuchaj! 🙂

Jedną z większych przyjemności blogera jest kontakt z Czytelnikami. Trochę tu nas jest, nie znam jednak wszystkich. Jeśli jesteś tutaj po raz kolejny, to znaczy, że trochę się już znamy i lubisz mnie czytać. Mam więc prośbę – poznajmy się, skomentuj wpis i pogadajmy. 😉

Jeśli ten wpis Ci się spodobał i czujesz, że spodoba się też Twoim znajomym – będę wdzięczna, jeśli udostępnisz go na Facebooku.

Bardzo rozmowna jestem też na Instagramie. Rozkręcam się na Instastories (powoli, ale jednak), bywam też namiętnie na moim fanpage’u, a także na grupie ,,Bój się i działaj’’.

<3

7 komentarzy

  1. Witaj, poruszyłaś Moniko naprawdę ważny temat, ważne moim zdaniem jest to, by kobieta potrafiła wychwycić niepokojące objawy, zanim dojdzie do nawet pierwszego aktu przemocy; jestem 20 lat po ślubie i mam pełnoletniego syna – jako matka chłopca czuję odpowiedzialność za to jak będzie traktował kobiety; pozdrawiam serdecznie;

  2. Zapadła mi w pamięci pewna kampania reklamowa. Miałam wtedy z 10lat maksymalnie, ale przekaz był tak silny, że rozumiałam, że tak nie może być… Dziewczynka biła swojego misia, pytając na koniec: Widzisz do czego mnie doprowadziłeś?

    Mam teraz lat 29 i prawie dwoje dzieci. Mąż uderzył mnie, popchnął, wykręcił ręce może 10 razy w ciągu 2 ostatnich lat. Statystycznie może niewiele, ale za każdym razem mówił, że go sprowokowałam…Nigdy nie przeprosił ani nie wyraził skruchy. To ja go SPROWOKOWAŁAM

  3. Monia, dobrze że o tym piszesz, nie bójmy się i takich tematów. Chcę zwrócić uwagę na fakt, jak w sytuacji przemocowej są traktowane kobiety przez otoczenie, komentarze typu “zasłużyła sobie”, “widziały gały co brały”, ” brudy pierze się w domu”, “facet rozwiązuje sprawy po męsku!!!”, tak bo facet to niby siła, a siła w przemocy się objawia…Kobieta boi się komukolwiek powiedzieć bo…to wstyd ale to ona się wstydzi nie sprawca, kobieta woli przyciszyć temat dla pozornego spokoju swojego i rodziny. Kobieta ma nadzieję, że będzie dobrze, zresztą w wielu kwestiach mamy nadzieję. Wspomnę też o żartach przy spotkaniach rodzinnych na temat bicia, a jak facet nie bije i jeszcze np. “nie pije” to kobieto jesteś szczęściarą. Dużo by pisać w sumie. Takie to smutne wyniki obserwacji otoczenia.

  4. Teksi, dzień dobry!
    Też mi się ciśnienie dźwignęło jak czytałam o tych planowanych zmianach… Co to w ogóle jest za definiowanie od którego razu zaczyna się przemoc…
    Pozostając w temacie ale z trochę innej perspektywy. Mówimy o kobietach – ofiarach. I to się chlubi, bo temat faktycznie jest ważny i poważny. Ale zapominamy o kobietach – oprawcach. Sama jestem dzieckiem z domu dysfunkcyjnego. Żadnego alkoholu. Rodzice piastujący poważane w społeczeństwie stanowiska. Pianino w domu. Marzenia Mamy o mnie, jako lekarce lub prawniczce. Z zewnątrz – sielanka. A, tymczasem, za tymi drzwiami Wersalu to Ona była katem. Taty i moim. Znęcała się nad nami psychicznie i fizycznie. I ja dokładnie rozumiem te kobiety bite przez mężów alkoholików. To że tkwią w tych małżeństwach. Bo się boją. Ja się bałam. Jeśli przez tyle lat (w moim przypadku było to również dzieciństwo, czyli okres kiedy tak naprawdę miałam kształtować siebie) ktoś, kogo kochasz, każdego dnia mówi Ci, że jesteś zerem, śmieciem, zwykłą k***ą i g***m to nie masz skąd być pewną siebie, odważną kobietą. Boisz się tego życia bez oprawcy bo on umiejętnie daje Ci do wiadomości, że bez niego/niej sobie nie poradzisz. Nie mieszkam z Mamą już od trzech lat. Tata został. Tak, każdego dnia boję się tego, że wydarzy się coś, z czym sobie nie poradzę, że będzie tak jak mówiła, że będę musiała zwrócić się do niej o pomoc.
    Dziękuję, że poruszyłaś ten temat.
    Dużo radości w dniu dzisiejszym Ci życzę. I to nie tylko jednorazowej.

  5. Teksi, dzień dobry!
    Też mi się ciśnienie dźwignęło jak czytałam o tych planowanych zmianach… Co to w ogóle jest za definiowanie od którego razu zaczyna się przemoc…
    Pozostając w temacie ale z trochę innej perspektywy. Mówimy o kobietach – ofiarach. I to się chlubi, bo temat faktycznie jest ważny i poważny. Ale zapominamy o kobietach – oprawcach. Sama jestem dzieckiem z domu dysfunkcyjnego. Żadnego alkoholu. Rodzice piastujący poważane w społeczeństwie stanowiska. Pianino w domu. Marzenia Mamy o mnie, jako lekarce lub prawniczce. Z zewnątrz – sielanka. A, tymczasem, za tymi drzwiami Wersalu to Ona była katem. Taty i moim. Znęcała się nad nami psychicznie i fizycznie. I ja dokładnie rozumiem te kobiety bite przez mężów alkoholików. To że tkwią w tych małżeństwach. Bo się boją. Ja się bałam. Jeśli przez tyle lat (w moim przypadku było to również dzieciństwo, czyli okres kiedy tak naprawdę miałam kształtować siebie) ktoś, kogo kochasz, każdego dnia mówi Ci, że jesteś zerem, śmieciem, zwykłą k***ą i g***m to nie masz skąd być pewną siebie, odważną kobietą. Boisz się tego życia bez oprawcy bo on umiejętnie daje Ci do wiadomości, że bez niego/niej sobie nie poradzisz. Nie mieszkam z Mamą już od trzech lat. Tata został. Tak, każdego dnia boję się tego, że wydarzy się coś, z czym sobie nie poradzę, że będzie tak jak mówiła, że będę musiała zwrócić się do niej o pomoc.
    Dziękuję, że poruszyłaś ten temat.
    Dużo radości w dniu dzisiejszym Ci życzę. I to nie tylko jednorazowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *