Drzemka, drzemka, nigdy, przenigdy nie wstanę.

Wstawaj, no wstawaj już. Nie, to nie ja do mojej Córki. To telefon komórkowy do mnie. Urządzenie, dzięki któremu jestem królową. Królową drzemki!

– Nigdy, przenigdy nie wstanę – to mówi moja Córka, głucha na moje próby obudzenia jej w celu udania się czem prędzej do przedszkola. – Kto wymyślił dzień?!?! – skarży się moja pięciolatka, a mi ręce opadają, bo tak bardzo jestem nią w tej chwili, tak bardzo też nie rozumiem i tak bardzo chciałabym tak beztrosko zakopać się w pościeli ciepłej, od tego pięcioletniego pulchnego ciałka i zapomnieć o tym, że śniadanie, klucze, smieci, tramwaj, bilet, uważaj, przedszkole, papa, będę na pewno, kocham Cię, papa, jeszcze jeden przytulasek i znowu papa i lecę, lecę do pracy…

Lecę do pracy i po kryjomu, żeby nikt w tramwaju nie widział, marzę o tym, by przenieść się do grudnia 2012 roku. Gdy organizowałam eventy zwane drzemkami. Zima, ciemno się robi bardzo wcześnie. Zimno, ja w 9 miesiącu ciąży. Mieszkam sobie u Rodziców w ,,panieńskim” pokoju i kontempluję wieczory. Wieczór, czyli 17:00. Gaszę światło, odpalam Radio Kolor i idę na zasłużoną drzemkę. Nikt mnie nie budzi, ja się nigdzie nie spieszę. W dodatku jestem w ciąży, tak niechcący akurat, więc ,,wolno mi”. Wolno mi spać.

Wszyscy o tym marzą, ale nie każdy się przyznaje. Guilty pleasure wiecznie zmęczonych życiem matek. Wyczekana niczym jajko z niespodzianką dla kilkulatka. Jak aspiryna – ,,aplikowana”, gdy gorączka, osłabienie, chandra, złamane serce czy pms. Nie za często, bo wtedy traci swoją moc.

Marzycie czasem o tym, oczywiście w ciszy swojego umysłu, że łapie Was grypa? Taka, której nie da się ignorować, której boją się koledzy z pracy, a która ewidentnie kwalifikuje się do L4? Bo ja tak. Marzę, by się rozchorować na jeden dzień i móc spać, siedzieć w ciszy. Proszę, napiszcie, że nie jestem w tym sama.

Ten post jest sponsorowany przez środę, którą przeżyłam o kawie. Marząc cały dzień o tym, by położyć głowę na biurku, na ramieniu pani siedzacej obok w tramwaju, na blacie w kuchni, na poduszce w salonie, na kolanach siedząc na krześle. Gdziekolwiek. Przyciąganie ziemskie nigdy nie dało mi znać dobitniej, że jest. Moja głowa leciała.

Śpijcie dobrze. Wyśpijcie się. Idźcie spać o 23:00. Podobno pójście spać przed północą sprawia, że się wysypiamy. Nie wiem, sprawdzę.

Dobrej nocy. Miłej drzemki. <3

8 komentarzy

  1. Dzień dobry!
    Nie, nie jesteś osamotniona w swoich przemyśleniach i pragnieniach 😉

  2. A ja nie umiem w drzemki! Zawsze wszystkim zazdroscilam, nie jestem w stanie zasnąć w dzień.. za to mój mąż jest w tym absolutnym mistrzem 🙂

  3. Tak, też tak czasem mam 🙂 Ale gdy jestem już w takim stanie, że zaczynam marzyć o L4, to znaczy, że jest już źle…. Dlatego postanowiłam, że jak już dopadnie mnie takie coś, to albo będę brać dzień urlopu żeby odespać, albo faktycznie pójdę do lekarza pomarudzić 😉 Ostatnio wyszło dość zabawnie, bo się okazało, że faktycznie moje gardło wygląda tak jakby mnie coś brało i zamiast 1 dnia dostałam przymusowe 3 😛

  4. Miałam jeszcze angielski poćwiczyć, ale jeśli chodzenie spać przed 24 sprawia, że się wysypiamy…
    Było u Ciebie trochę angielskiego. Uważam, że zaliczyłam. Dziękuję przy okazji 😉
    Ściskam!

Leave A Reply

Navigate