nowa ja

Rozwódka, brzmi jak klęska życiowa.

Tak serio uważam, że jestem świetna. Doskonale sobie radzę z przedstawieniem własnej osoby. I ponieważ robię wszystko, by iść w górę, a nie stać w miejscu rozpamiętywać doły, wkurza mnie niemiłosiernie, gdy ktoś mimo wszystko ocenia mnie patrząc na to, że… rozwiodłam się.

Tak, no i co z tego? Radzę sobie lepiej niż niejedna kobieta mająca męża. Ale nie to akurat mnie irytuje. Kilka dni temu usłyszałam zdanie zaczynające się od tego, że jestem całkiem, całkiem ,,pomimo ciężaru”, a ciężar to w tym konkretnym kontekście moja Córka…

Moja Córka to nie ciężar. To jest moje wszystko!

Jeśli coś Ci w życiu nie idzie i wpadasz pyskiem w błoto, to musisz być jak dzik: pchać to błoto ryjem do przodu.

Dziś napisałam kumplowi, że życie mnie testuje, że mam doła, że…

Zauważyliście u siebie też taką prawidłowość, że nie ma stanu pełnej harmonii. Zawsze jest jakiś taki element, który siedzi w środku, jak karkówka z grilla na wątrobie. Niby jest ogarnięte, niby sobie radzimy, a zawsze jest coś, co sprawia, że na samą myśl człowiek wznosi oczy ku niemu i wzdycha wymownie. To właśnie tak dziś mam.

Cytując klasyka:

Zawsze coś!

Dasz radę, to jest pewne jak to, że 2+2 jest 4

Mam dla Was jedną historię. Nie czytajcie, jeśli macie empatię podkręconą na maksymalne obroty.

Przede wszystkim – to się dzieje. Po drugie – jest w tym nadzieja.

Lubię czytać takie historie. Zaraz pewnie zapytacie, dlaczego. Bo dają nadzieję i totalnie podnoszą na duchu. To jest impuls, by w końcu coś ruszyć w swoim życiu i przestać użalać się nad sobą i szukać miliona wymówek pielęgnując żal do całego świata. To historia, która bywa potrzebna, by przestać narzekać na pogodę, na to, że szef znowu poprosił o kawę, zamiast o udział w projekcie, że przegraliśmy aukcję na Allegro. To jest taka historia, którą czytasz i wiesz, że dasz sobie radę. Na 100% dasz sobie radę. Dlaczego?

Czytaj…

Jak poznać przyjaciół, czyli kilka rad dla życiowo samotnych. 

To nie tak, że tylko miłości ludziom brakuje. Przyjaźni czasem bardziej.

Kiedyś to przychodziło naturalnie. Człowiek nie myślał o tym, że poznaje przyjaciół, po prostu to się działo. A teraz? Masz 30 lat i to nie jest takie łatwe, jak wtedy, gdy było się w liceum czy na studiach. Może dlatego, że teraz dopiero docenia się obecność przyjaciela. I tym dotkliwiej odczuwa jego brak?

Teraz myślisz o tym, że poznajesz przyjaciół, witając się z kimś myślisz o tym, że ,,własnie poznaję nową osobę, skup się, może to przyjaciel”. Może nie do końca tak to wygląda, ale podświadomie nie chcemy przegapić okazji. Ja przynajmniej nie chcę, bez przyjaciół życie to jak chleb bez masła.

Mam ochotę zamknąć się w łazience i robić nieprzerwanie siku przez godzinę, byle tylko być sama ze sobą.

Ostatnią rzeczą, o jakiej pamiętasz w poniedziałek, w środę czy nawet w sobotę, jesteś Ty sama. No dobra, nie rzeczą, osobą.

Jeśli teraz myślisz, że to dobrze, bo nie jesteś egoistką, bo dbasz o rodzinę, bo jesteś taka zaangażowaną, matką-polką-jasna-cholera-pracującą-24h, bo o wszystkim pamiętasz, wszystko wiesz, ogarniasz jak cię mogę i, najważniejsze, jesteś tak zarobiona, że nie masz kiedy załadować, że bez Ciebie rodzina runie jak stos właśnie uprasowanego przez Ciebie prania to… to się kurna mylisz i to bardziej, niż myślisz.

10 pytań, na które musisz poznać odpowiedź, zanim położysz się spać!

Czasem nie mogę zasnąć. Nie pomaga szumiąca pralka, nie pomaga opaska na oczy, zasłony, chodna pościel, otwarte okno, kakao. Nic nie pomaga, bo wciąż nie mogę przestać myśleć. Obrazy i ludzie przeskakują w mojej głowie, tworzę nowe scenariusze sytuacji, które już się zdarzyły, zastanawiam się, co powinnam zrobić i czemu tego nie zrobiłam, czemu nie postąpiłam inaczej, czy dobrze wybrałam?

Navigate