Mieszkanie

Jak kupić mieszkanie, czyli od marzenia do własnego domu

Jesień 2013 roku. Chodzę z wózkiem po Dolnym Mieście w Gdańsku. Wybieram kamienicę, w której chciałabym mieszkać. Jedną, drugą. Wybieram ulicę. Codziennie idę tą samą trasą, drzemkę małej Inuli wykorzystując na projektowanie przyszłości. Gdzieś przeczytałam, że tak to się nazywa. Projektowanie. Więc projektuję podpisywanie umowy. Projektuję remonty i przeprowadzki. Projektuję to, jaka będę szczęśliwa.

Moje mieszkanie w domu z 1905 roku. 

Wychodzę ze śmieciami – kot idzie w poprzek ulicy i nic sobie z tego nie robi, ptaki śpiewają, słońce świeci. Ta ulica jest jakas taka… leniwa. Czuję się jak na wsi, a to przecież centrum Gdańska.

Nie jestem dziewczyną, która musi mieć miejsce parkingowe, garaż i nową klatkę schodową. Ja jestem z tych, co lubią wysokie na 3,5 metra ściany, historię i potencjał – ten do odkrycia, nie podany na tacy.

Post o tym, jak to się stało, że to mieszkanie jest moim mieszkaniem się pisze. Dziś opowiem Wam o pierwszym ,,spotkaniu”. I o tym, dlaczego je wybrałam.

Navigate