Macierzyństwo

Dziecko w rozwodzie, czyli jak dziecko reaguje na rozstanie rodziców?

Jak reaguje dziecko na rozstanie rodziców? Nie wiem.
Na szczęście nie mam takich doświadczeń, a w głowę mojego dziecka wejść nie mogę. Mogę się tylko domyślać. Dziecko w rozwodzie to jeden z trudniejszych tematów, z jakim miałam i mam do czynienia.

Rozwód to koniec małżeństwa. Gdyby to było takie proste, jak brzmi… A jest nie tylko końcem małżeństwa, ale też końcem dotychczasowego modelu rodziny, do którego przywykły dzieci, w którym wzrastały, który był dla nich tak naturalny, jak płatki z mlekiem na śniadanie.

Tak dużo teraz jest rozwodów, że każdy ma jakąś ciekawą historię ,,z życia wziętą” do opowiedzenia, jak to jest u kogoś. Jak tam dzieci? A, szkoda, a taka była ładna para. No co ty? Serio? Oni też? A co z ich małą? Nie gadaj… Aż takie z nią problemy? 5 lat i nadal ssie kciuka? I sika w gacie? I robi sceny w Tesco?  I uderzyła dziadka Barbie? Wtedy poszli z nią do psychologa?

Koniec świata!

Tylko daj, daj i daj. O 500+, ambicjach i przyszłości bez dziecka.

Mój ulubiony kawał ostatnio. Żona? Nie chcę mieć żony. Na co komu żona, tylko daj, daj i daj.

Dlatego nie mam żony. 🙂

Kilka dni temu bardzo mnie zaskoczyła pewna wypowiedź. ,,Zachciało mi się pracy legalnie, efekt zabrane 500 + i fundusz stwierdził, że za dużo zarabiam i co zostałam bez 500 +, bez alimentów z gołą wypłatą i 2 dzieci”.

Nie rób tego, gdy się rozwodzisz! 15 punktów kochającego rodzica.

To jest bardzo trudna sytuacja. Działasz trochę wbrew sobie, hamujesz swoje emocje, pamiętasz, by pomyśleć zanim coś powiesz, gryziesz się w język i cierpisz w środku. Tak właśnie wygląda rozwód, gdy na pierwszym miejscu stawia się dziecko, a nie siebie. Ciężko jest zapanować nad pretensjami, zarzutami, chęcią dojścia do prawdy, sprawiedliwości i kary dla osoby, która jedną decyzją zmieniła bieg wydarzeń i postanowiła zmienić nasze życie o 180 stopni.

Jakiej mnie nigdy nie zobaczy moja Córka?

Nie umiem zachować powagi, gdy widzę te same gesty, te same słowa, ten sam ton głosu. Moja mała kopia. Jaka matka, taka córka. To trochę geny, a trochę czyste naśladownictwo.

Wiecie, jak to jest mieć córkę? Każdego dnia czuję albo dumę, albo wdzięczność, albo wzruszenie. Najczęściej te trzy uczucia przeplatają się. Ja w swojej córce jestem zakochana. Mogłabym ją jeść na śniadanie, obiad i kolację. Łyżkami.

Wychowuję wojowniczkę.

Kto jest największą cheerleaderką swojego dziecka? Oczywiście mama!
Gdy zastanawiam się nad tym, jaka jest główna rola każdej mamy, myślę, że nie tyle ,,nie przeszkadzać” swojemu dziecku, ale pozwalać mu doświadczać, popełniać błędu. Mama powinna obserwować, czuwać, ale dawać dziecku dużo wolności, szczególnie wyboru. Pokazywać wiele opcji, by dziecko mogło wybrać dla siebie to, co sprawi mu radość.

Bardzo bym chciała, by Ina uczyła się tańca. Jest w tym świetna! Ale nie naciskam, bo wiem, że na razie to by była realizacja mojego marzenia. Bo ona woli rysować i robić płaskorzeźby z kleju z brokatem. A ja chcę, by ona sama wybrała to, co chce robić w życiu.

Droga mamo, która zbiłaś swoje dziecko…

Szłam za Wami chwilę Rajską w Gdańsku, w zeszły czwartek. Od razu zwróciłam na Was uwagę, bo dzieci w wieku mojej Córki działają na mnie jak magnes. Patrzę i się w duchu uśmiecham. Może Ty też tak masz?

Zjadłaś wtedy śniadanie? Chyba nie, widać na pierwszy rzut oka, że kawa podana dożylnie też by ci się przydała. Myślę sobie patrząc, jak szybko idziesz, a dziecko za Tobą podbiega co jakiś czas. Jak ja tego nie lubiłam, jak byłam mała! Trucht za rodzicem powinien być karalny. Nie czujesz tego? Nie czujesz, że Twój synek jest coraz bardziej zmęczony tym biegiem za Tobą,  staje się coraz cięższy, bo musisz coraz mocniej go ciągnąć, i Twoje ruchy są coraz bardziej nerwowe. A potem przystajesz i wykręcasz dziecku rękę.

Mam ochotę zamknąć się w łazience i robić nieprzerwanie siku przez godzinę, byle tylko być sama ze sobą.

Ostatnią rzeczą, o jakiej pamiętasz w poniedziałek, w środę czy nawet w sobotę, jesteś Ty sama. No dobra, nie rzeczą, osobą.

Jeśli teraz myślisz, że to dobrze, bo nie jesteś egoistką, bo dbasz o rodzinę, bo jesteś taka zaangażowaną, matką-polką-jasna-cholera-pracującą-24h, bo o wszystkim pamiętasz, wszystko wiesz, ogarniasz jak cię mogę i, najważniejsze, jesteś tak zarobiona, że nie masz kiedy załadować, że bez Ciebie rodzina runie jak stos właśnie uprasowanego przez Ciebie prania to… to się kurna mylisz i to bardziej, niż myślisz.

Jestem szczęśliwa, gdy inni są szczęśliwi 

Lubię doceniać ludzi. Mówić, że zrobili coś dobrze, że ładnie wyglądają, że ich lubię. Bo mówimy sobie zdecydowanie za mało dobrych rzeczy i za mało dobrych rzeczy dla siebie nawzajem robimy. Świat byłby przyjemniejszy w odbiorze, gdybyśmy częściej starali się zauważać w innych to, co dobre.

Czasem słyszę, że jestem za dobra. Nie jestem. Bo to, że bywam milsza od innych, nie znaczy, że jestem za bardzo. Tak powinno być. Chcę, by był to standard.

Navigate