Macierzyństwo

Gdy tęsknisz, czujesz więcej

Wiesz, kiedy zaczynasz rozpoznawać zapachy? Gdy tęsknisz.

Wchodzisz do kawiarni i myślisz o tej randce, z tym facetem, którego już nie ma, a gdy był, to były czasy dopiero. Działo się!
Tym słodkim, lepkim zapachem, ze słońcem na flakonik, pachniała najlepsza przyjaciółka.
Łzy w oczach, gdy mijasz kogoś, kto pachnie, jak jego ubrania.
Wygrzana na słońcu skóra własnego dziecka, na wakacjach, dwa lata temu.
Ciasto czekoladowe, pieczone w starym prodiżu, 20 lat temu. Pachniało i smakowało jak sobota.
Zapach pustego centrum handlowego zawsze przypomina mi poranki w Newcastle. Ten moment, gdy wiem, że za 10 minut zaczynam pracę, ale idę bardzo wolno ciesząc się ciszą, którą zaraz zastąpi totalny chaos.
Różane perfumy, mój nieudany zakup w liceum. Ale ten zapach zawsze będzie kojarzył mi się z drugą klasą liceum i z prawie niezauważalnym przekraczaniem granic.
Niemowlęce ubranka, czekające na moją Córkę. Wąchane niby przypadkiem sto razy w ciągu dnia.
Herbata waniliowa która od roku kojarzy mi się z deszczowym piątkiem w Amsterdamie.
Zapach chleba zawsze będzie kojarzył mi się z popołudniami, gdy Tata zabierał nas żukiem z przedszkola i pozwalam obgryzać skórkę bochenka, który przed chwilą kupił.
Poczekalnia na lotnisku, gdzie jest cicho, mimo tłumu ludzi. Nie wiem, jak to się dzieje. Tak pachnie cisza przed burzą.
I ten jeden zapach, najważniejszy. Noc, gdy Ina wróciła w końcu do domu po 10 dniach nieobecności, a ja przytulam twarz do tego miejsca między jej uchem a szyją, gdy śpi.

Rozwód bez słowa, czyli jak rodzice robią krzywdę dzieciom w dobrej wierze.

Nie umiemy rozmawiać. Nikt nas nie nauczył, jak mówić o uczuciach, potrzebach. Nikt nie nauczył nas przepraszać, bo nikt nas nie przepraszał. Jesteśmy mistrzami w ukrywaniu nie tylko uczuć, ale i intencji. Do perfekcji opanowaliśmy przeświadczenie, że inni powinni czytać nam w myślach. I jak ognia boimy się otworzyć, przyznać do rzeczy, których przeżywać nie chcemy. Nie chcemy być smutni, zranieni, więc o tym nie rozmawiamy. Nie chcemy przez kogoś płakać, bo to oznacza, że wcale nie jesteśmy niezniszczalni. Nie chcemy pokazać swoich słabych punktów. Więc nie rozmawiamy o nich, nie rozmawiamy w ogóle.

Najtrudniejsze pytania, jakie zadała mi moja Córka

Moja Córka gada od dwóch lat. I to tak, że nie mogę udać, że jej nie rozumiem, bo mówi po polsku bardzo ładnie. W dodatku gada non stop, a to znaczy, że limit słów na dany dzień zostaje wyczerpany w okolicach 7:00 rano. Moja cierpliwość jest nadszarpnięta, ale to jeszcze nic. Dochodzą do tego trudne sprawy. Najtrudniejsze bywają te dziecięce pytania…

Nie ma takiej możliwości, by rodzica ominęły trudne rozmowy. Trochę na nie czekam, trochę się boję, a trochę przed nimi uciekam. Bo co będzie, gdy nie będę umiała na nie odpowiedzieć? Co będzie, gdy odpowiedź na pytanie będzie bardziej krępowała mnie niż moje dziecko? A moje dziecko pyta bez skrępowania, uważając mnie za Świat Wiedzy.

Mamo, mogę napić się wina?

Wyobraź sobie domową imprezę. Połowa gości już poszła, wujek dojada sałatkę jarzynową, na stole schną jajka w majonezie, cola leniwie się wygazowuje, w tle Krzysztof Krawczyk łka, że ,,byle było tak, że się nie powie nie’’. Ciche plotki szeptane ostatkiem sił. Dzieci śpią na stojąco w galowych, lepkich od plam ubraniach, i nikt nawet nie ma w planie ich przebierać, ba! nawet zębów myć. Dzień Dziecka dla wszystkich!

No i prawie puste kieliszki po alkoholu, samotnie stojące między brudnymi talerzami a skórkami od pomarańczy.   

I nagle Ina pyta, pokazując na prawie pusty kieliszek po białym winie – Mamo, mogę się napić?

Zwycięstwo! Udało się! Proszę Państwa, co za plan, co za projekt

Czasem myślę sobie, że jestem skończoną fujarą, która z asertywności własnej i zdrowego rozsądku ma ledwo mierny. Wiecie, o co chodzi. Doba ma 24 godziny. Wiem, że doba Beyonce ma tyle samo, a ona potrafi zrobić wszystko, ale ona = sztab, legion przybocznych. A mój legion ma 5 lat i woli być ludzikiem lego. W związku z czym im bardziej optymistycznie podchodzę do swojej osoby, do tego, co robię i w co się angażuję, tym moje zdziwienie jest większe. Bo choć nie mam czasu, na własne życzenie, to jednak go mam. Cud!

Przecież musicie się dogadać, czyli dziecko w rozwodzie, a rodzice się kłócą.

Według mnie to totalny egoizm, gdy swoją dumę, złość – wpisz tu cokolwiek – stawia się ponad spokój i wrażliwość własnego dziecka. I nie można mi zarzucić, że nie wiem, o czym mówię, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Phi!

Jak rozmawiać z partnerem, który już niedługo dostanie przydomek ,,Ex” i będzie bohaterem niemal wszystkich rodzinno-przyjacielskich plotek?

Twoje dziecko. Szpieg, kozioł ofiarny, powiernik, niańka, sędzia, uciekinier.

Przyznam, że nie obarczanie dziecka własnymi emocjami podczas rozwodu, to bardzo trudne zadanie. Czasem się wątpi we własne siły, własne postanowienia. Mówi sobie, że więcej nie da się rady. Przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie posągami z kamienia. Każdy czasem ma gorszy dzień, nawet, jeśli jest się dorosłą osobą, świadomą swojej sytuacji.

Dziecko w rozwodzie, czyli jak dziecko reaguje na rozstanie rodziców?

Jak reaguje dziecko na rozstanie rodziców? Nie wiem.
Na szczęście nie mam takich doświadczeń, a w głowę mojego dziecka wejść nie mogę. Mogę się tylko domyślać. Dziecko w rozwodzie to jeden z trudniejszych tematów, z jakim miałam i mam do czynienia.

Rozwód to koniec małżeństwa. Gdyby to było takie proste, jak brzmi… A jest nie tylko końcem małżeństwa, ale też końcem dotychczasowego modelu rodziny, do którego przywykły dzieci, w którym wzrastały, który był dla nich tak naturalny, jak płatki z mlekiem na śniadanie.

Tak dużo teraz jest rozwodów, że każdy ma jakąś ciekawą historię ,,z życia wziętą” do opowiedzenia, jak to jest u kogoś. Jak tam dzieci? A, szkoda, a taka była ładna para. No co ty? Serio? Oni też? A co z ich małą? Nie gadaj… Aż takie z nią problemy? 5 lat i nadal ssie kciuka? I sika w gacie? I robi sceny w Tesco?  I uderzyła dziadka Barbie? Wtedy poszli z nią do psychologa?

Koniec świata!

Tylko daj, daj i daj. O 500+, ambicjach i przyszłości bez dziecka.

Mój ulubiony kawał ostatnio. Żona? Nie chcę mieć żony. Na co komu żona, tylko daj, daj i daj.

Dlatego nie mam żony. 🙂

Kilka dni temu bardzo mnie zaskoczyła pewna wypowiedź. ,,Zachciało mi się pracy legalnie, efekt zabrane 500 + i fundusz stwierdził, że za dużo zarabiam i co zostałam bez 500 +, bez alimentów z gołą wypłatą i 2 dzieci”.

Navigate