Macierzyństwo

Jestem szczęśliwa, gdy inni są szczęśliwi 

Lubię doceniać ludzi. Mówić, że zrobili coś dobrze, że ładnie wyglądają, że ich lubię. Bo mówimy sobie zdecydowanie za mało dobrych rzeczy i za mało dobrych rzeczy dla siebie nawzajem robimy. Świat byłby przyjemniejszy w odbiorze, gdybyśmy częściej starali się zauważać w innych to, co dobre.

Czasem słyszę, że jestem za dobra. Nie jestem. Bo to, że bywam milsza od innych, nie znaczy, że jestem za bardzo. Tak powinno być. Chcę, by był to standard.

To co dobre, bez Ciebie się nie zrobi

Zanim opowiem Wam, czym Ina zmiękczyła ostatnio moje serce, chcę Wam pokazać pewien filmik. Zanim go włączycie, zaopatrzcie się w chusteczki, bo wzruszenie gwarantowane. To nagranie zainspirowało mnie do napisania tego tekstu, a będzie to tekst o miłości. O rodzinie, jej historii. Akcja skupia się na kobietach, ale ja zwróciłam uwagę na bohaterów drugoplanowych. To, co mówią, bardzo mnie poruszyło…

Głos w jej głowie

Czasem słyszę głosy. Coś w mojej głowie mówi mi, że jest dobrze. Obserwuj, uspokój się, oddychaj. Czasem słyszę, że coś jest poza moim zasięgiem. Nie pchaj się w to, jesteś za słaba. Czasem słyszę, że mam się schować, najlepiej w za dużych ubraniach, bo jestem szarą brzydką bohaterką filmu klasy c. Czasem słyszę kojący szept, jakby echo moich własnych przemyśleń sprzed kilku miesięcy.

3 nowe rzeczy Iny

Jest taka mała dziewczynka, która lubi kolor brokatowy i barbinowy. Lubi malować po ścianach, czytać książki z pamięci, przebierać się za księżniczkę, tańczyć przed lustrem, śpiewać ,,Mam tę moc” w dialekcie. I ta dziewczynka ma trzy nowe rzeczy, które lubi lub zaraz polubi, bo jeszcze nie zdążyła tego czegoś poznać.

Wchodzisz do pokój Iny i nie wiesz, na co patrzeć. Tam jest wszystko. I do tego nowe 3 rzeczy. 🙂

Jak mieć czas dla siebie, nawet, jeśli masz dzieci?

Budzę się rano ,,pełna ideałów”, czyli energii. Czuję, że zrobię coś wielkiego, a przynajmniej pozmywam naczynia, poukładam ubrania w szafach, pozmywam podłogę u Iny, poodkurzam, pokończę zlecenia. Ogarnę! To słowo przylgnęło do mnie i jest sensem każdego dnia. Żeby ogarnąć.
Wracam z pracy, odbieram Inę, idziemy na spacer, jemy coś razem, składam te ubrania, potem patrzę na zegarek, jest już 19:30, czyli kąpiel, potem czytanie i spanie. Koniec dnia.

Wychodzę z Iny pokoju pozbawiona przedostatniej cząstki energii. Ostatnią wykorzystuję na to, by doczołgać się do kanapy i paść na nią bez życia. To jest moment, w którym zapominam, ile mam jeszcze do zrobienia i ile sobie dziś obiecywałam. Nie mam siły. Teraz powinien być ten sławny czas dla siebie…

Jak nauczyć dziecko przyjaźni?

Ina ma jedną przyjaciółkę i kilka koleżanek w przedszkolu, kilka dziewczynek, z którymi spędza czas, głównie to córki moich koleżanek. Ma 4 lata i relacje, w których musi się odnaleźć. Czytałam, że właśnie w tym wieku dziecko buduje swoje pierwsze więzi z innymi dziećmi, uczy się tych relacji, odnajduje się w nich. Chciałabym, by mogła kiedyś liczyć na swoich przyjaciół. Jak ja.

Navigate