Aborcja.

Są trzy kwestie. Pierwsza to regulowanie prywatnych spraw każdego człowieka przez rząd. Decydowanie, z góry. Wkładanie każdego przypadku w ramy. Druga to sumienie każdego człowieka. Trzecia kwestia to przyszłość. Aborcja.

Na decyzje o aborcji wpływa tak wiele rzeczy. Wychowanie, otoczenie, presja, marzenia, rozczarowanie, miłość, strach, niechęć. Wpadka lub kariera. Choroba. Prognozy na przyszłość.
Nie musiałam zmagać się z tym dylematem. Zapewne nie musiałabym, bo mam to szczęście, którym jest Rodzina. Nie każdy tak ma, nie każdy jest świadomy konsekwencji swoich czynów. Ale łatwo mi powiedzieć…
Jestem za aborcją. Sama bym jej nie zrobiła, ale potrafię zrozumieć. Sama bym jej nie zrobiła, bo przed oczami mam Inulę. Nie jestem jednak na tyle wypełniona empatią, by w każdej ciąży widzieć swoją i w każdym dziecku – Inę. Więc dla mnie – możecie fundować sobie skrobankę, jeśli tylko chcecie.
W liceum oglądałam film. Nagranie aborcji, a jakże, na religii. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenie, nie skłoniło do przemyśleń, nie było mi niedobrze. Może i wypadałoby uronić łzę, zamyślić się… ale tak nie było. Nie zaprzeczę – żadna to przyjemność oglądać taki zabieg. Ale na szczęście nie uruchomiłam wyobraźni, nie uruchomiłam uczuć. O tym moge mówić dopiero teraz, jak sama jestem matką.  Dopiero teraz, jak o tym myślę, współczuję, nie zgadzam się i jest mi przykro. Jednocześnie sama mam wolność wyboru i takie prawo daję innym.
Ludzie są dość słabi. Ludzie lubią proste rozwiązania, przyjemności, brak problemów. Idą na łatwiznę. Aborcja jest takim rozwiązaniem, choć zapewnie nie jest tak, że kończy się zabieg, życie wraca do normy, wypijmy za to!
Ale czy sama miałabym tyle siły i odwagi, by mieć ciężko chore dziecko? Jestem pewna, że przeszłaby mi przez głowę myśl, że może jest inne rozwiązanie, po co brać na siebie taki ciężar. Jestem młoda, chcę żyć.
Byłabym pobłażliwa, gdyby na aborcję zdecydowała się zahukana nastolatka, bez kasy i bez rozumu. Bez faceta i praktycznie bez rodziców. Zrozumiałabym, gdyby to dziecko embrion  przypominał o tym, o czym pamiętać się nie chce. Ale jeśli dziecko przeszkadza w karierze, a brzuch nie pasuje do kostiumu – puknij się, kobieto, w łeb. Aborcja to nie środek antykoncepcyjny!
Kiedy zaczyna się dziecko, do kiedy jest zarodkiem, embrionem, fasolką, glutem? Moje prywatne dziecko od pierwszej komórki było dzieckiem. Inne fasolki nie robią na mnie wrażenia, inne fasolki są fasolkami, dziećmi stają się, gdy nabierają człowieczego kształtu.  Kilka komórek złączonych ze sobą nie są dla mnie jeszcze człowiekiem.
Jestem za tym, by każdy mogł, w zgodzie ze swoim sumieniem, decydować o sobie.
Jestem za tym, by nie oceniać, nie zmuszać.
Jestem za tym, by edukować, tłumaczyć.
Jestem za aborcją, jeśli wiadomo, że dziecko będzie ciężko chore. Jesli wiadomo, że rodzice psychicznie, mentalnie, finansowo, środowiskowo sobie nie poradzą. Zostawią na pastwę nieprzystosowanych i niedofinansowanych placówek.
Jestem za aborcją, jeśli ciąża jest efektem gwałtu.

Jestem przeciwko, bo jedna gówniarska decyzja może przekreślić szczęśliwą rodzinę w przyszłości, jeden spartaczony zabieg może doprowadzić do śmierci. Nastolatka nie zdaje sobie sprawy, że robiąc zabieg teraz, możliwe że za 10 lat nie będzie mogła zajść w ciążę. Czy o tym się mówi?Cytując klasyka, nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne. A ja najbardziej jestem za zdrowym rozsądkiem, po stronie kobiet, po stronie polityków, po stronie wychowawców, po stronie rodzin, partnerów.

Tak, jestem za aborcją, bo to oznacza, że jestem za wolnym wyborem . Jestem za tym, by każdy miał wybór i z nim żył. Powtórzę za Tomaszem Lisem – Budzi moją odrazę, gdy widzę panów, którzy dostają wzwodu moralnego, wchodząc w rolę dysponentów ciała kobiety.

fot. Patrycja Pioch

176 komentarzy

  1. "Jestem ZA, a nawet PRZECIW. " Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Ale ostatnio zaskoczył mnie temat eutanazji dziecięcej – to jest dla mnie równie ciężki kaliber co aborcja…

    1. Ale… nie rozumiem. Jak ktoś jest za aborcją z powodu choroby dziecka, to jak może nie być za eutanazją z tego samego powodu? Przecież to jest w zasadzie to samo, badania prenatalne wykonuje się od 10 (dobrze mówię?) tygodnia… Czyli, dla zwolenników biologicznego nazewnictwa, embrion przypomina już wtedy człowieka. Więc… Nie rozumiem 😛 Chyba że podobieństwo jest wówczas jeszcze zbyt małe np. do takiego trzyletniego dzidziucha. Jeśli tak, to gdzie jest granica?

  2. Ja jestem absolutnie przeciw. Morderstwo to morderstwo i już. Państwo powinno zapewnić kobietom pomoc psychologiczną, a nie zezwalać na mordowanie. Biologia jest jasna i zrozumiała w momencie połączenia się dwóch komórek męskiej i żeńskiej mówimy o powstaniu nowego życia. Jestem za naturą, w naturze nikt poza człowiekiem nie morduje nienarodzonego dziecka. Poza tym ostatni przypadek "aborcji" dziecka z zespołem Downa, które przeżyło zabieg. I co teraz? Co poza brzuchem już dobić nie można, prawda? Myślę, że to powinno dać do myślenia.

    1. Mówisz o biologii, naturze – jasne, zwierzęta nie "mordują" swoich nienarodzonych dzieci, ale (często) rodzące się maluszki z wadami są pozostawiane na pastwę losu. Słabsze osobniki nie przetrwają w prawdziwym świecie. Uważam, że takie sytuacje można bez problemu przełożyć na nasze ludzkie życie. Chore dziecko zawsze będzie wyzwaniem, pewnego rodzaju problemem (rehabilitacje, ośrodki, leki, pieniądze, pieniądze, pieniądze).
      Nigdy nie powiedziałabym, że jesteśmy lepsi/gorsi od zwierząt, bo nie jesteśmy, mamy po prostu trochę inne możliwości, ale świat pozostaje ten sam.
      Jestem za aborcją i jestem za wolnością wyboru.

    2. Piegowata mamo:
      Po pierwsze nie powołuj się na biologię, o której nie masz zielonego pojęcia, bo gdybyś ją chociaż trochę znała to wiedziałabyś, że są przypadki kiedy samica potrafi zabić (a nawet zjeść) własne potomstwo, np. gryzonie potrafią zabić szóstkę swoich nowo narodzonych pociech kiedy poczują się zagrożone.

      Po drugie MAM PYTANIE DO CIEBIE: Jeśli jesteś taką zagorzałą przeciwniczką aborcji to iloma dziećmi kobiet, które ich nie chciały i nie mogły zgodnie z prawem wykonać aborcji i oddały, zajmujesz się? Bo to chyba logiczne, że jesteś za nie odpowiedzialna jeśli tak zacięcie walczysz za ich życie. To nie sztuka doprowadzić do narodzin dziecka i je zlać, ale wychować jako własne np. No chyba, że jesteś z tych osób co to do narodzin się interesują brzuchem innej kobiety a potem mają to dziecko gdzieś. I nie powołuj się broń Boże na państwo, bo państwo pozwala na aborcję np. z powodu choroby dziecka, więc może nie chcieć potem się nim zajmować. Trzeba umieć ponieść konsekwencje swoich decyzji, a nie krzyczeć zrób to, zrób tamto, ale mnie do tego potem nie mieszaj.

      A po trzecie: wydaje mi się, że aborcja jest sto razy lepsza od znajdowania noworodków w beczkach, w foliówkach na śmietnikach czy zakopanych żywcem w lesie. To jest dopiero dramat takiego dziecka. Wolałabym żeby te dzieci co to potem wypadają z kocyków i o progi się uderzają w ogóle się nie rodziły.

      Biolożka, a prywatnie wielka fanka Tekstualnej.

    3. Nie rozumiem. Podałam tylko moje zdanie. Nie wojuję o zakaz usuwania ciąży i nie zabraniam żadnej kobiecie podejmować takich decyzji. Po prostu jestem przeciwniczką mam udawać, że jest inaczej? Co do natury to co opisujesz u gryzoni poniekąd dzieje się w świecie ludzi tu rodzice zabijają swoje dzieci nawet gdy "młode" jest w pełni zdrowe. W świecie zwierząt nie dokonuje się aborcji to nie jest naturalne to chciałam przekazać, a nie że matki w świecie zwierząt nie zabijają swych młodych po drugiej stronie brzucha. Trochę mi się nie podoba, że zwolennicy aborcji walczą o prawo kobiety do brzucha, a nie szanują tych, którzy ich walki nie popierają ze względu na swoje przekonania.

    4. Zwierzęta też nie posylaja dzieci do szkół, nie prowadzą do lekarza i nie piszą blogów- to co, człowieka postępuje wbrew naturze czyli ŹLE! Koniec ze szkołą, przychodnia i komputerem! To tyle a propos ,naturalnej argumentacji.

    5. Ale ciąża jest czymś naturalnym edukacja to coś innego. Zresztą nikt nie musi się ze mną zgadzać. Skoro ja mam szanować prawo kobiet do brzucha to do cholery szanujcie moje poglądy i zdanie na ten temat!

    6. "Jeśli jesteś taką zagorzałą przeciwniczką aborcji to iloma dziećmi kobiet, które ich nie chciały i nie mogły zgodnie z prawem wykonać aborcji i oddały, zajmujesz się?" – czy zwolennicy aborcji muszą wykonywać ten zabieg by zyskać na rzetelności?
      Tak się składa, że jest więcej par oczekujących na adopcję bobasa niż tych bobasów. Chore dzieci mają oczywiście trochę trudniej, ale często też znajdują dom. Byle tylko kwestia prawna danego dziecka była jasna. Rodzisz, zostawiasz w szpitalu, kilka tygodni i maluch ma nową kochającą go rodzinę. I aborcja zbędna, i in vitro zbędne. Jakie to proste!

    7. Piegowata mamo: Szkoda, że nie udzieliłaś odpowiedzi na moje pytanie, najwyraźniej cię przerosło, jeżeli go nie zrozumiałaś, ale to już twoja sprawa i twój problem. I bardzo to dziwne, że nie widzisz problemu w zabiciu dziecka narodzonego, ale nienarodzonego już tak.

      Magdo Motrenko: Tak, zwłaszcza mężczyźni co są za aborcją powinni ją obowiązkowo przechodzić i to najlepiej w terminie określonym przez państwo.
      Bo, widzisz, w moim normalnym świecie jeżdżę do schroniska i zajmuję się psiakami z moralnego obowiązku, bo jestem przeciwnikiem znęcania się nad zwierzętami, a każde zwierze, które w schronisku jest, doświadczyło przemocy. I uważam, że każdy kto uważa tak samo jest moralnie zobowiązany do pomocy takim zwierzętom. Gdyby ich los mnie nie interesował i sama znęcała się nad jakimś, logicznie, że nie czułabym potrzeby takim zwierzętom pomagać. A ty jesteś typowym przeciwnikiem aborcji: ma się urodzić za wszelką cenę, a potem niech się inni martwią, to nie mój biznes, mam to w głębokim poważaniu co się z nim stanie, odfajkować i do domu. Przecież tyle ludzi na dziecko oczekuje! Tylko ciekawe czemu jeśli na świecie jest tyle wspaniałych potencjalnych rodziców to Domy Dziecka istnieją i mają się dobrze. Problem, którego ty i większość przeciwników aborcji nie zauważacie, że po porodzie jest nas o jednego (zazwyczaj) człowieka więcej i tym człowiekiem ktoś MUSI się zająć. Wypadałoby gdyby te osoby, które się tak bardzo poczuwały do obowiązku ochrony życia jego życia również poczuły się do obowiązku nim zająć, albo przynajmniej udawać zainteresowanie po porodzie. Już nie mówię o wsparciu materialnym, bo na was w tej kwestii w ogóle nie można liczyć, ale o psychiczne wsparcie, bo nie wyobrażam sobie życia ze świadomością, że nikt mnie nie chciał i tylko jakaś ideologia sprawiła, że tu jestem, bo własna matka pozbyłaby się mnie już dawno.

      Po dobrze i profesjonalnie wykonanej aborcji nie ma problemu, bo nie ma dziecka, dla porównania oczywiście.
      Biolożka

      1. Biolożka…taka przemądrzała, a gówno wie o życiu…ale wypowie się dla zasady, bo ktoś pierdolić farmazony zawsze musi.
        Abstrahując od tematu aborcji….Nie masz pojęcia kobieto co się dzieje w twoim państwie…nie masz pojęcia o podstawowych zasadach społecznych, nie masz pojęcia co się dzieję w Domach Dziecka i że problem adopcji tkwi w opieszałości urzędników/sędziów, dzieci w DD są z nieuregulowaną sytuacją prawną. Pełne Domy Dziecka to nie są sierotki do adopcji, to są przechowalnie dzieci nie do adopcji!
        Po drugie, temat aborcji trudny, ale z każdym inteligentnym da się dyskutować merytorycznie. Z tobą się nie da. Jak się czyta, że piszesz, że dziecko wolałoby być zabite w trakcie aborcji (popalone kwasem, pociętę, jakkolwiek) to na pewno to by wolało niż zginąć w beczce, czy inaczej. Ja pierdole…na to już chyba nie mam komentarza. Lecz się kobieto.

    8. Biolożka, gdzie ja piszę że nie widzę problemu? Piszę, że to się dzieje. Nie widzę sensu odpowiadania na to pytanie, bo jeśli bym odpowiedziała, że tak to byś mnie zjechała, że nie wiem co mówię jeśli bym odpowiedziała nie to byś powiedziała: "no właśnie". Proszę o nieatakowanie mnie i szacunek dla moich poglądów

  3. Dziewczyno co Ty piszesz……Aborcja to zawsze morderstwo, i czy zdrowe czy chore czy z gwaltu czy z milosci, to zawsze jest CZŁOWIEK (embrion?? tak zdecydowanie wygodniej, bo embrion to przeciez nie czlowiek?). Jak nie mam pieniedzy to moge zabić, jak wiem, ze chore to dobije po co sie ma meczyc, sa hospicja perinatalne. Nie wiem jak mozna normalnie zyc i spojrzec sobie po tym jak zabilo sie czlowieka. Boże w jakim swiecie bedzie zylo moje dziecko.

    1. jestem za wolnym wyborem. Ja swojego dziecka bym nie usunęła, nie zabiła, choćbym była w bardzo trudnym położeniu. Ale jestem za aborcją jako wolnym wyborem każdej kobiety.

    2. Każdy powinien mieć prawo do wyrażania swojego zdania, Twoje jest inne, ale nie znaczy, że zdanie Tekstualnej w tym temacie jest gorsze. Każdy patrzy z innej perspektywy i nie należy go osądzać, tylko podjąć dialog, dyskusję, kulturalnie przedstawić swoje argumenty.

    3. Niech maja wolny wybor i jesli chca to maja wybor dac zycie albo je zabrac? Tu nie chodzi o wybor ale o sam fakt aborcja jest morderstwem i czy dziecko m tydzien dwa czy miesiac nikt nie dal prawo decydowac o tym czy bedzie mu dane urodzic sie i zyc, czy zostanie zabite i zutylizowane.

    4. Fabryka pomponika, piegowata mama: Skoro aborcja to morderstwo to dlaczego nie jest karana jak morderstwo? Więcej, faktycznienie jest w ogole karana. 30 spraw w toku to właściwie nic.

    5. Zgadzam się całkowicie z Piegowatą Mamą! Wolny wybór-dobre sobie, przecież to dziecko żywa istota a nie zlepek komórek jak twierdzą niektórzy tylko bezbronna istota, zdana całkowicie na swoją mamę. Jeśli to nie dziecko to na czym polega problem? nie ma dziecka nie ma problemu. Chyba nikt nie boi się 'zlepka komórek'
      aga

    6. A co z matką, dla której ciąża może oznaczać zagrożenie życia? Ona się nie liczy? Niech sobie będzie w ciąży, albo i nawet zdechnie, wszystko jedno, bo dziecko górą? Na litość boską, świat nie jest czarno-biały!
      W moim odczuciu aborcja na życzenie (bo wpadka, bo wolę karierę, bo nie jestem gotowa) jest niedopuszczalna, ale nie miałabym ochoty zatłuc kobiet, które się je dopuściły. Ich sprawa, ich sumienie. Jestem przeciw, ale nie wojuję.
      Ale aborcja z gwałtu, lub przy zagrożeniu życia matki lub dziecka?

    7. Ale ja nie wojuję również. Mam po prostu jasno określony zdanie na temat aborcji i dla mnie jest ona mordem. Jedyne usprawiedliwienie tego wyboru to według mnie zagrożenie życia matki. Co do gwałtu czy choroby dziecka uważam że powinno się zadbać o wsparcie psychiczne dla takich kobiet a nie zezwalać im na zamordowanie swojego dziecka (co nie znaczy, że potępiam ich wybór. Nie moja brocha oceniać, nigdy nie stałam przed takim wyborem). Jednak tak gdzieś tam czuję, że to dziecko w brzuchu, nawet wtedy gdy ma kilka milimetrów nie jest niczemu winne, a po porodzie można się dziecka zrzec lub poszukać pomocy i to nad tym powinno się popracować, żeby państwo o to zadbało.

    8. Nikomu źle nie życzę, ale Twoje opinie zmieniłyby się diametralnie, gdybyś nie daj Boże przeszła przez traumę gwałtu. Zalecam nie szafować takimi opiniami.

    9. Z pewnością wszystkie przeciwniczki z uśmiechem na ustach i miłością rodziłyby dziecko poczęte z brutalnego gwałtu. Jestem za, za aborcją, za edukowaniem, za empatią.

    10. Dziecko z gwałtu kocha się tak samo, jak każde inne. To trudna miłość, ale jednak. Sporo krąży świadectw po Internecie. Wystarczy poszukać.

      "A kiedy spojrzałam w oczy mojego nowo narodzonego dziecka, już wiedziałam. Kocham ją, kocham moją córeczkę ponad życie."

    11. Najpierw kobieta została zmuszona do stosunku, dlaczego teraz ma być zmuszona do rodzenia dziecka? Ma urodzić i oddac do adopcji? Dlaczego? Dlaczego ma się męczyć przez 9 meisięcy,a nastepnie rodzić w bólach dziecko, którego nie chce? Bo tak jest moralnie? Czy moralny był gwałt? Dlaczego ma ponosić konsekwencje zbrodni mimo, że to ona jest ofiarą? Tu pozostawiam ewidentnie wolny wybór kobiecie.
      Co do chorych dzieci. Gdyby sie okazało, ze moje dziecko urodzi sie nieuleczalnie chore poddałabym się aborcji. Dlaczego? Bo byłam za młoda, za głupia na wychowywanie zdrowego dziecka wiem, ze nie podołałabym wychowaniu chorego. Zaraz wszyscy powiecie, że powinnam uordzic i oddac do adopcji. Nie chce, nie chce być chodzącym inkubatorem, nie chciałabym. jednakże gdy okazało się przy pierwszej ciąży, ze to moje życie jest zagrożone – zaryzykowałam.

    12. Nie posiadam wiedzy jak kocha się dziecko z gwałtu, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że nie wszystkie matki patrząc w oczy córeczki widzą miłość, a nie oprawcę. Nie sądzę żeby internet był dobrym wyznacznikiem opinii na ten temat, tym bardziej nie przekonuje mnie taki patetyczny ton. Nie każda kobieta chce trudnej miłości, nie każda kobieta chce jednak trudnej miłości, nie każda sobie z tym poradzi. Pozwólmy samodzielnie dokonać wyboru.

  4. Paradoksalnie – podobno gdy ludzie mają wybór, wybierają bardziej świadomie i rzadziej decydują się na ruch negatywny. Gdy aborcja jest tematem tabu, surowo zakazanym przez prawo czynem ludzie po nią sięgają. Tak samo jest z legalnością posiadania broni, czy legalizacją używek (wszystko oczywiście w zakresie pewnych norm). Według mnie gdyby osoba stająca przed takim dylematem miała wybór – mogę to zrobić LEGALNIE i bez potępienia, albo spróbuję stawić czoła tematowi to myślę, że decyzje wyglądałaby zupełnie inaczej.

    1. W Stanach broń można kupić w hipermarkecie, jest legalna, są strzelaniny, nie widzę tu logiki, jednak jak coś jest łatwodostępne, ludzie po to sięgają. paradoksalnie legalna aborcja może być równoznaczna z tabletką po.

    2. W Szwajcarii każdy mężczyzna z obywatelstwem szwajcarskim posiada broń w domu – takie jest prawo tego państwa i wymóg. I jakoś do tej pory nie było przypadków strzelanin czy masowych zabójstw. Także nie można uogólniać.
      A.

  5. Czekałam na tekst z niecierpliwością od wczoraj.. Mimo że moje poglądy są dość sztywne w tej sprawie: sama uważam że powinna być możliwa tylko przy letalnej wadzie, ciężkiej chorobie genetycznej ( i wcale za taką nie uważam zespołu Downa, ci ludzie potrafią być szczęśliwi, może nawet bardziej niż my, zdrowi) czy przy zagrożeniu ŻYCIA matki (no heloł, czy znaczne pogorszenie wzroku, usunięcie macicy jest warte zabicia dziecka? ) potrafię zrozumieć że ktoś chce usunąć bo to dziecko z gwałtu (można takie dziecko oddać zaraz po urodzeniu, ile jest rodzin które adoptowałoby takie dziecko, będące jeszcze noworodkiem/niemowlęciem?), rozumiem także gdy ktoś się boi ciężkiej choroby (sama byłabym przerażona jak sobie poradzę i czy moja rodzina to zniesie). Ale nie potrafię się zgodzić z usuwaniem ciąż przez nastolatki, nawet takie które nie zaplecza czy ojca dla dziecka, bo to nie jest już kwestia tego że ktoś jest odpowiedzialny czy nie, ale zabicia człowieka..

  6. jestem za. aborcja była zawsze (ot, choćby ziołami) i bedzie zawsze. fajnie byłoby jendak dbać o jakośc zabiegów, normować ich ceny, zadbać o zdrowie kobiety, żeby nie robił tego jakiś rzeźnik.
    wpienia mnie, gdy o aborcję piekli się kościół. jeśli ktoś jest praktykującym katolikiem, aborcji nie zrobi, bo to nie będzie zgodne z jego wiarą i sumieniem. mam wrażenie, że ta instytucja bardzo chce myśleć, i to nie tylko za wyznawców wiary katolickiej, ale za każdego mieszkańca naszego kraju, niezależnie od poglądów.
    u nas można legalnie dokonac aborcji. czy doprowadziło to do tego, że ludzie zamiast prezerwatyw używają aborcji? skądże!!! a większość rodzin jest wielodzietnych. i to nie mówię tu o dwójce, a czwórce, piątce pociech. żeby zwiększyć dzietność, pracujmy nad polityką, a nie zakazujmy usuwania niechcianych ciąż.
    dodam, że sama aborcji bym nie dokonała. ale jeśli ktoś inny chce lub musi – moim zdaniem powinien to być jego wybór.

  7. Ja nigdy nie zrozumiem aborcji, jaki by człowiek (- embrion?) mały nie był.. Nikt a szczególnie własna matka nie ma prawa go zabić. Takie moje zdanie. To jest po prostu morderstwo i to najczęściej dla własnej wygody.

  8. Jestem absolutną przeciwniczką aborcji. Dla mnie to takie samo morderstwo jak każde inne.
    Nie daleko,bo wczoraj widziałam swoje dzieciątko (9tc) ruszało się, ma nóżki, rączki, widoczny kręgosłup i tak pięknie bijące serce. Dwa tygodnie temu na wcześniejszej wizycie też widziałam moje dziecko. Przecież to CZŁOWIEK nie jakiś embrion. I pomyśleć, że chcą pozwolić na aborcję do 12tc. Sam lekarz powiedział, że wtedy to my nerki będziemy podglądać i inne cuda 😉 Rozumiem. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale absolutnie nie rozumiem zwolenników tego czynu.

  9. Cyt. "Tak, jestem za aborcją. Jestem za tym, by każdy miał wybór i z nim żył. Powtórzę za Tomaszem Lisem – Budzi moją odrazę, gdy widzę panów, którzy dostają wzwodu moralnego, wchodząc w rolę dysponentów ciała kobiety."

    Wybór to jest decyzja o współżyciu -a dziecko jest tego konsekwencją. Aborcja to zło. I nie ma dla niej żadnego wytłumaczenia. To kobieta dysponuje swoim ciałem, gdy współżyje. Nie chcesz miec dziecka to nie współżyj, wtedy gdy możesz w tę ciążę zajść. Nastolatki nie powinny uprawiac seksu, a 'kobiety sukcesu', chyba też nie spadły z choinki, żeby nie mieć wiedzy na temat poczecia dziecka. Aborcja to nie plasterek na kuku i rozwiązanie 'problemu'. Polecam film "October baby" i materiały na temat powikłań poaborcyjnych.

    1. Popieram w kwestii momentu wyboru. Wybór jest przed ciążą, a nie w trakcie. Wszyscy ludzie ponoszą konsekwencje swoich czynów. Czemu ciężarne miałyby zostać z tego zwolnione? Zwłaszcza, że konsekwencji w postaci wychowywania tak naprawdę już nie ma. Jest adopcja. Też na a. Naprawdę wiele osób marzy o adopcji dzidziusia.

      Powiecie, że wyjątkiem jest gwałt. Ale zgwałcona też może pójść do lekarza i poprosić o tabletkę.

  10. Ja myślę, że aborcja to zawsze dramat i tragedia dla kobiety/dziewczyny/pary. Nikt albo prawie nikt nie podejmuje takiej decyzji, jeśli nie wymaga tego ekstremalna sytuacja życiowa.
    Myślę (teraz), że nigdy nie poddałabym się aborcji, ale jestem przeciwna wszelkim odgórnym zakazom i utrudnieniom w wykonywaniu jej. To jest po prostu nieskuteczne i do niczego nie prowadzi, są setki sposobów żeby obejść zakaz, w kraju i zagranicą. Jeśli kobieta chce usunąć dziecko, to to zrobi, choćby łykając witaminę C.
    Jestem natomiast za tym, żeby zapobiegać niechcianym ciążom. Żeby edukować, wspierać, pomagać finansowo i socjalnie. Tutaj naprawdę można dużo zrobić, żeby kobieta która stoi w obliczu takiej decyzji wiedziała że ma wsparcie i możliwości aby wychować i urodzić to dziecko.
    Jestem też za tym żeby kobiety się szanowały i wymagały szacunku od mężczyzn. Wtedy do wielu niechcianych ciąż mogłoby po prostu nie dojść.

  11. Jestem przeciw aborcji. Rozumiem jednak, że niektórzy chcą mieć wybór, a skoro mają wolną wolę, to szanuję ich chęć do decydowania o sobie i swoim życiu.
    Zalegalizowanie aborcji może (nie musi!!!) doprowadzić do zwiększenia ilości zabiegów, tak jak w przypadku dofinansowania i promowania tabletek wczesnoporonnych w UK doszło do zwiększenia liczby ciąż, a co za tym idzie poronień, aborcji itd. u nastolatek.
    Po pierwsze – powinno się stawiać na edukację, uświadamianie, że dziecko (bo dlaczego w przypadku połaczenia siędwóch komórek u zwierząt, mówimy o np. małym psiaku, a u ludzi już to jest zarodek/fasolka) to nie zabawka, to nie kaprys, bezrozumna istota, która nic nie czuje do któregoś tam tygodnia ciąży. Że kobiety po aborcji bardzo często mają problemy z uporządkowaniem swojego życia, potrzebują pomocy psychologa, nie potrafią zbudować związku, mają problemy z zajściem w ciążę itd. Że jeżeli cię nie stać na dziecko (fizycznie, materialnie, psychicznie) to go sobie nie rób! I błagam, nie mówię o kalendarzyku czy antykoncepcji (której też generalnie jestem przeciwniczką) ale o poznaniu własnego organizmu, jak on funkcjonuje. Ile z was słyszało o NPR?
    Po drugie – pokazać kobietom, że jeżeli już są w ciąży i chcą ją usunąć, to jest dla nich wsparcie: rodziny, psychologa, instytucji państwowych, kościelnych, społecznych, że na to dziecko ktoś czeka. Jakaś inna mama, która sama nie może urodzić.
    Po trzecie – dziecko chore? z gwałtu? z bezmyślności? – kto dał nam prawo do decydowania o życiu lub śmierci drugiego człowieka. Mój brzuch – moja decyzja? Bzdura! Przepraszam bardzo, ale śmiejemy się z facetów, że często mózg trzymają w spodniach – kobiety swój czasami zostawiają w domu!

  12. To musi być komentarz anonimowy, ponieważ nie mogę się pod nim podpisać. Nie chcę odnosić się do tekstu, bo chylę czoła, że Monika masz swoje zdanie. Fajnie, że są ludzie, którzy nie boją się tematów trudnych.
    Jednak komentatorki niektóre – mam ochotę przeklinać Waszą głupotę, punkt widzenia dokładnie zależy od punktu siedzenia! Zacznę od tego, że jestem matką, ale …. Jestem osobą zgwałconą w wieku 17 lat – na szczęście bez konsekwencji – jednak jestem pewna, że gdyby były konsekwencje, dokonałabym aborcji, a ktoś kto tego nie przeżył nie zrozumie pobudek usunięcia ciąży w takim przypadku. Chciałabym widzieć Was obrończynie, jak po gwałcie nosicie pod sercem dziecko sprawcy, rodzicie je i wychowujecie???? Poza tym obrończynie dzieci, napiszcie, że macie czyste sumienie, że nie wzięłyście nigdy pigułki "po", że wierzycie w to, że ewentualny gwałt jest winą kobiety i prawdopodobnie karą za grzechy.
    Żal mi Was.

    1. Nie musisz go wychowywac, setki rodzicow z otawartymi ramionami przyjmie je pod swoje ramiona. Nigdy nie wzielam i nie wzielabym pigulki po! Rozumiem doskonale jak wielka tragedia jest gwalt, ale dlaczego jednka targedia ma pociagac za soba nastepna?

    2. A mi żal Ciebie i tego co Cię spotkało. Odpowiadając na Twoje pytanie- tak, urodziłabym dziecko z gwałtu. Bo to byłoby MOJE dziecko, a gwałciciel byłby tylko dawcą w takim przypadku. mozesz powiedzieć mi-nie, nie urodziłabyś, bo nie przeżyłas gwałtu. Owszem, nie przeżyłam. Ale jestem matką, urodziłam dziecko, od pierwszych chwil było człowiekiem. Nie wyobrażam sobie ZABIĆ mojego dziecka. Obojętne kto jest ojcem i obojętne jak doszło do poczęcia. A wychowałabym takie dziecko normalnie w normalnej,kochającej rodzinie.
      Magda

    3. Ciebie ktoś bardzo skrzywdził, ale czy to daje Tobie prawo do krzywdzenia kolejnej osoby/dziecka ? Pomyślałaś w ten sposób,że zrobiłabyś dokładnie to samo co ten drań zrobił Tobie ?
      Ani Ty nie byłaś winna temu, że ktoś Cię zgwałcił, ani to dziecko nie odpowiada za to w jaki sposób powstało. Zawsze można nie chcieć widzieć usg, poddać się cc i bez widzenia dziecka oddać Je do adopcji. Tak wiele jest ludzi, którzy mieć własnego dziecka nie mogą…

    4. Fabryka pomponika: tu nie chodzi o to, żeby nie wychowywać, żeby wychowywać to trzeba te 9 miesięcy żyć i nosić pod sercem dziecko z gwałtu, które ciągle, każdego dnia przypominałoby o tym traumatycznym wydarzeniu. Niektóre kobiety popełniają samobójstwo po gwałcie. Takiej ciąży nie dało by się donosić i zostać przy zdrowych zmysłach, no chyba, że by się jechało przez 9 miesięcy na psychotropach. Patrzycie na to emocjonalnie, przez pryzmat własnych dzieci i tego jak je kochacie, nie powiecie mi, że te emocje nie mają głosu. A jeśli chodzi o ciążę spowodowaną gwałtem, to mamy tu kobietę która została mega skrzywdzona, np. okaleczona, pobita, zadany został jej ogromny ból, bo gwałt boli, i jeszcze po tym wszystkim zostaje jej dziecko, którego nienawidzi, którego nie chce, które kojarzy jej się tylko z jednym – z wielką krzywdą jakiej doznała.

    5. Jestem w szoku! Pozwólcie, że zwizualizuję Wam co nieco: jesteście gwałcone ( być może nawet nie przez jednego mężczyznę), obdarte z resztek godności, bite,kopane, poniewierane, podduszane, grożono Wam, może nawet torturowano, pluto i śmiano Wam się w twarz. Zostaje ból nie do opisania i oceniania i .., ciąża. Srsly? Magda, Karolinaa, FP?? "A wychowałabym takie dziecko normalnie w normalnej,kochającej rodzinie. " ….. bez komentarza..
      Nie spodziewałam się po tej dyskusji niczego innego jak moralizatorskiego, oceniającego tonu wszystkich Pań, które rzucają pojęciami typu : zło, morderstwo, bezduszność.. o wplątywaniu w to Boga nie wspomnę.

      TEKSTUALNA,

    6. Ano tak, urodziłabym i wychowałabym dziecko z gwałtu. Bo jestem silną kobietą a nie skrzywdzoną przez życie miernotą i nawet gwałt zbiorowy nie odebrałby mi mojej ludzkiej godności i dobrego serca, bo jestem przede wszystkim dobrym człowiekiem. Dlaczego miałabym nienawidzić dziecko, które byłoby moje? Ale tacy ludzie jak Ty pani TEKSTUALNA, nigdy tego nie zrozumieją i nie muszą.

      Magda

    7. nie dokonczylam 🙂
      tekstualna, zgadzam sie z Twoją opinią, bo pomimo wszelkich za i przeciw i całej otoczki, chcialabym żyć w kraju wolności, szeroko pojętej, wolności niemoralizatorskiej i oceniającej, w której konsekwencję swoich decycji będę podejmowała SAMA , a nie z gupą rozemocjonowanych macic

    8. Magdo,
      świetnie, Ty może tak ( cieszy mnie niezmiernie ocena Twoich mozliwosci bez jakiegokolwiek doswiadczenia) ale cała masa innych kobiet nie! w zwiazku z tym, daj im prawo wyboru i nie rzucaj pojeciami (zabojstwo czy miernota) bo automatycznie przestaje byc to wiarygodne!

      pozdrawiam, natalia

    9. Uważam, że połknięcie tabletki tzw."po" krótko po gwałcie to jeszcze nie zabicie dziecka. Co do aborcji przeprowadzonej np. w czwartym miesiącu to już tak, uważam, że to pozbawienie dziecka życia. Gdybym wzięła tabletkę "po" uważam, że zostałabym przy zdrowych zmysłach.

    10. Dokładnie, od razu po gwałcie można wziąć tabletkę "po".

      Co do mojego zdania Natalio to jestem go pewna. Nie muszę czegoś doświadczyć by się wypowiadać. Mogłabyś zabić człowieka? Nieee? a dlaczego mówisz, że nie skoro nie zabiłaś? Czy kardiolog musi chorowac na serce by móc leczyć ludzi? Czy dobrym ginekologiem może być tylko kobieta, bo facet nie, bo teoretyzuje? Co ma doświadczenie do tego?

      W sytuacji kiedy broni się prawa do życia Twoje argumenty o wiarygodności nic nie znaczą.

      Magda

    11. Magdo,
      "Nie muszę czegoś doświadczyć by się wypowiadać" – w 100% się z tym zgadzam! dzięki bogu mamy wolność słowa i wyrażania opinii. To, że często ma to charakter "wypowiem się, ale się nie znam" to już inna para kaloszy 🙂 takie nasze prawo 🙂

      "Mogłabyś zabić człowieka? Nieee? a dlaczego mówisz, że nie skoro nie zabiłaś?" Z całym szacunkiem, ale nie przypominam sobie, żebyśmy na ten temat dyskutowały i by w moją stronę padło choć raz pytanie czy dokonałabym zabójstwa! Dlatego uprzejmie proszę nie wypowiadaj się za mnie w tej kwestii!
      A skoro już przy tym jesteśmy to odpowiedz brzmi: NIE WIEM! bo naprawdę nie wiem! Podobnie jak Ty, uważam się za osobę silną, ale w obliczu extremum, zagrożenia mojego życia, może życia mojego dziecka kto wie, do jakiego czynu byłabym zdolna. Mogę sobie snuć i teoretyzować..
      Prawdą jednak jest, że cały zestaw zdarzeń zawierających się w pojęciu traumy lub też sytuacji ekstremalnej jest dość szeroki. Nie zmienia to faktu, że ociera się to granice ludzkiej wytrzymałości na stres lub wręcz je przekracza. Także mam prawo uważać, że reakcje dziewczyny, która przeżyła gwałt i o tym wyżej napisała są dla mnie wiarygodniejsze niż Twoje ( bo Ty, czy ja , możemy jedynie snuć wizje jak byśmy się w tej sytuacji zachowały, Ty jesteś pewna swojej, ja niestety nie)

      Reszta przykładów o kardiologu czy ginekologu są wg mnie zupełnie nie w temacie, więc się nie odniosę 🙂

      Nie chodzi mi tutaj o udowadnianie racji 'mojszej' czy 'twojszej', chodzi o nabranie dystansu do świata i życia ogólnie, dajmy ludziom prawo wyboru, edukujmy, kształćmy, rozmawiajmy.. Słuchajmy siebie nawzajem i swoich potrzeb, patrzmy wielopłaszczyznowo NIE OCENIAJMY i NIE OSĄDZAJMY a już w szczególności nie próbujmy udowadniać sobie i innym, że zrobiłybyśmy tak czy inaczej w sytuacjach o których nie mamy pojęcia i w których nigdy znaleźć byśmy się nie chciały..

      Z mojej strony to już wszystko w temacie 🙂

    12. A jakie to jest rozwiązanie, kiedy kobieta zgwałcona robi aborcję i automatycznie staje się morderczynią? Kobiety po gwałcie powinny dostać odpowiednie wsparcie a nie kupon na skrobankę. Z pomocą odpowiednich ludzi byłyby w stanie donosić taką ciążę, bo kobiety są silne z natury. Ja nie oceniam, ale też uważam, że dziecko nie jest winne temu co się stało, a na tym świecie jest wielu ludzi, którzy by je wychowali i kochali i nie muszą to wcale być biologiczni rodzice.

    13. Pozostałe komentarze anonimowe, nie są moje. Widzę, że mój wczorajszy komentarz wywołał burzę odpowiedzi… Jednak nie wiem czy został zrozumiany… Chociaż u jednej osoby widziałam światełko w tunelu…. Nie da się przejść do porządku dziennego i kochania, myślenia o dziecku, które rośnie w brzuchu, jeżeli każdego dnia ten stan przypominałby o tym co się stało, na szczęście ja w wyniku gwałtu w ciążę nie zaszłam. Jednak gdyby tak się stało, podjęłabym decyzję o aborcji.
      Jestem za prawem do aborcji zgwałconych kobiet, nikt nie może im kazać rodzić takich dzieci.
      Staram się nie mówić czegoś na 100%, gdy nie byłam w danej sytuacji, to znaczy nie wiem co bym zrobiła mając świadomość, że dziecko jest chore, bo nie byłam w takiej sytuajci i nie umiem powiedzieć czy zdecydowałabym się na aborcję, jednak w przypadku gwałtu wiem. A Wy nie wiecie, chyba, że się mylę.
      Gwałt to tragedia, o której nigdy nie myślę, jednak w takich dyskusjach zawsze sobie o tym przypominam i broniłabym obecnego prawa najlepiej jak potrafię, bo żaden facet w gajerku siedzący na wiejskiej nie może decydować za kobietę w takiej sytuacji.

    14. Tabletka "po" od razu po gwałcie? Oooo, rzeczywiście! To była pierwsza rzecz o jakiej pomyślałam po tym, co mnie spotkało. :/

  13. Mimo, że osobiście nigdy nie usunęłabym ciąży, to jednak zgadzam się z obecnymi regulacjami prawnymi w tej kwestii. Pamiętam, jak dziś, że lekcja "uświadamiająca" była na przyrodzie w 4 klasie szkoły podstawowej. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach już nikt nie zwraca uwagi na to, z kim idzie się do łóżka i jakie to może nieść konsekwencje. Ważne żeby było przyjemnie. Ważne, że jesteśmy tacy nowocześni. Ważne, że liczę się w towarzystwie. Dzisiejszy świat "stoi" na seksie, ale o jego konsekwencjach albo się nie mówi, albo można je łatwo wyskorbać. 🙂 Aborcji, jako "antykoncepcji po" mówię zdecydowanie nie.

  14. Jestem przeciw!!! Wolny wybór to można mieć w kwestii czy na sniadanie zjem jajecznice czy hamburgera, a nie w kwestii decydowania o życiu! Dziecko jest dzieckiem, człowiekiem od momentu poczęcia! Nikt nie ma prawa decydować o jego życiu, tylko Bóg.

    Nie dokonałabym aborcji,nigdy. Nie mogłabym z tym żyć, że ZABIŁAM WŁASNE DZIECKO> BO ABORCJA TO MORDERSTWO czy się to komuś podoba czy nie…
    Magda

    1. Powolujesz sie na Boga?! Ale to Bog dal nam wolna wole?czy cos mi sie pomylilo? I ty masz czelnosc podwazac decyzje samego Boga?
      To super, ze nie dokonalabys aborcji, ja tez nie, ale to nie zmienia faktu, ze nie masz prawa ograniczac wolnosci wyboru innych ludzi.
      o.

    2. "Powolujesz sie na Boga?! Ale to Bog dal nam wolna wole?czy cos mi sie pomylilo? I ty masz czelnosc podwazac decyzje samego Boga?"

      Made my day 😀

      Idąc tym tropem: "Wysoki sędzio, obrabowałam sklep świadomie zabijając przy tym kilka osób, ale nie możecie mnie skazać, bo to będzie podważenie decyzji samego Boga, który dał mi wolną wolę, więc mogę robić co tylko mi się podoba" 😛

    3. do anonima z 16,15. Nie wiem jak można być tak ograniczonym człowiekiem by powoływać się tu na wolną wolę. Owszem, dostaliśmy od Boga wolną wolę, ale też sumienie i poznanie dobra i zła. Każdy nasz wolny wybór niesie za sobą konsekwencje.
      Magda

  15. Ja również jestem za aborcją. Sama bym jej nie zrobiła. Na szczęście mam ten komfort, nie potrafiłabym z tym żyć.
    Ale jestem za tym, żeby każdy sam decydował o sobie, swoim ciele.

  16. Tak naprawdę dyskusja dotyczy tego, czy przed urodzeniem rozwijający się mały człowiek ma status osoby. Czy traktujemy go jako osobę. Jeśli tak, będziemy przeciwni aborcji, nawet jeśli okoliczności są bardzo trudne dla matki. Bo miarą naszego humanizmu, poziomu rozwoju cywilizacji jest stosunek do tych, którzy sami nie mogą się bronić, a są całkowicie niewinni – dzieci jeszcze nie narodzonych, dzieci chorych, osób upośledzonych i niedołeżnych na starość.

  17. Zgadzam się z tym że aborcja była kiedyś, jest i będzie, każdy o tym sam decyduje i sam będzie z tym żył. Ale ja osobiście jestem przeciwna, bo jak ma się urodzić chore, niezdolne do życia i z góry ma umrzeć, to niech to będzie naturalne. Dla mnie każda chwila z moim dzieckiem byłaby ważna. Dla mnie od momentu poczęcia istnieje już nowe życie (nie ważne jak jest nazywane w danym tygodniu). Jak ktoś nie może się nim zająć – proszę bardzo ile jest chętnych ludzi którzy tego szczęścia nie mogą zaznać a chcą? Prawo do życia ma każdy, do śmierci też. Nie my powinniśmy o tym decydować.

  18. a kto dał komukolwiek prawo decydować o życiu innego człowieka????
    życie jest życiem….
    Mama mi szybko i prosto wytłumaczyła..jesteś gotowa na wspólżycie? Licz się, że z tego powstaje zycie….
    i licz się z tym, że nie ma 100% antykoncepcji…
    to jest moje zdanie i jestem tutaj bardzo stanowcza…
    ale…nigdy nie potępiam kogoś kto się na to zdecydował….nie mam siły i moralnej odwagi by oceniać…nie wierzę, że komukolwiek jest z tym łatwo…nie każdego Mama uczyła…kązdemu inaczej zbudowano kegosłup moralny…
    Kobieta ma prawo wyboru ale nie decydowania o życiu…Panstwo powinno pomagać przed i chyba…niestety pozwolic na aborcje w uzasadnionych przypadkach, z kompleksową opieką, również psychologiczną…nie tylko po zabiegu ale też przed…jestem pewna, ze duży procent aborcji to efekt pozostawienia kobiety samej sobie, bez pomocy ,teoretycznie bez wyjścia…
    ale nie uczyńmy aborcji właśnie środkiem antykoncepcyjnym…..

  19. Moniko, troszkę mi smutno, bo zawsze miałam Cię za osobę totalnie wrażliwą i były to chyba tylko moje wyobrażenia. Oczywiście wszystko z czytania Ciebie, a czytam Cię regularnie- jak już kiedys napisałam- jako inspirację do swojego macierzyństwa i życia w ogóle. Trochę jestem zawiedziona tym wpisem. Jasne, temat aborcji jest trudny, jeśli wyjdzie się poza siebie. Racje jednych i drugich opcji są mocne. Mozna wzajemnie zarzucać sobie brak empatii, głupotę, brak wrażliwości, durną młodość, ślepotę emocjonalną, egoizm, itp. itd. Jedna strona drugiej stronie. Ale dziecko to jest szansa wszystkich szans. Nawet, jeśli będzie chore. Nawet, jeśli matka po urodzeniu zostawi go w domu dziecka, nawet jeśli nie będzie miało nogi albo będzie miało dwie głowy. Dziecko to dziecko, zaczyn dziecka to wstęp do człowieka, a więc już człowiek. Czy człowiek, który umiera, którego teoretycznie nie ma, bo się rozpadł, nie jest cięgle człowiekiem? Jest. Podobnie z embrionem, podobnie z grupą komórek. Nie myślmy tylko o kobietach, które noszą w sobie zycie. Pomyślmy też o tym życiu. O tym, że matka biologiczna może być zamieniona na matkę, która nie może mieć dzieci i dać miłość. O tym, że chore dziecko też może dać radość (skąd kobieta może przypuszczać inaczej?). I w tej materii edukujmy. Jestem absolutnie przeciwko aborcji. Jeśli dziecko nie miało się począć, a jednak poczęło, jeśli miało być zdrowe, a jednak ma wady genetyczne, to okazuje się, że nie my mamy ostateczny wpływ na wszystko, co nas dotyczy, że jest Ktoś jeszcze.

    1. Karolino, nie napisałam, że pochwalam, że sama bym zrobiła. Uważam, że każdy powinien brać konsekwencję swoich czynów, zarówno wpadki, jak i aborcji.

      Nigdy nie dam sobie prawa do oceniania pobudek innych osób. Nie wiemy, co siedzi w głowach, w domach, w relacjach. Ja skupiam się na swojej rodzinie…

      Pewnie, że najlepiej by było, by niechciane dziecko mogło trafić do kochającej rodizny zastępczej. Ale najpierw powinno się edukować, tłumaczyć, pokazywać.

      Przekonaj nastolatke, która boi sie powiedziec rodzicom, boi sie reakcji otoczenia, boi się odpowiedzialnosci? Nie pisze, że w takim przypadku ,,zezwalam'' – nie. Powinno być tak, że dziecko się urodzi, to pewne! Ale żeby do tego doszło, potrzeba lat nauki.

    2. Rozumiem, ale wydaje mi się jednak (wiem, że to będzie kontrowersyjne!), że jednak powinniśmy oceniać pobudki innych ludzi, bo wtedy będziemy mogli im chociażby pomóc. To jak z byciem przyjacielem- przyjaciel nie powinien być w 100% wyrozumiały, powinien nam wytykac błędy i uczyć nas. Dlatego- oceniajmy, komentujmy i uczmy. Gdyby aborcja była zakazana, pewnie pojawiłyby się jakieś organizacje wspierające matki, które nie chciałby urodzić swoich dzieci lub mają trudną sytuację. A tak- masz trudną sytuację- zrób aborcję. Państwo będzie zadowolone i ty będziesz zadowolona. Po problemie. Bo aborcja jest dozwolona. A jesli urodzisz mimo wszystko (kto to widział decydować się na trzecie dziecko przy średniej krajowej na 5 osób, albo gdy masz lat 16!?), to sobie radź- państwo ci nie pomoże, bo moglaś pomyśleć wcześniej, albo troszkę później i dokonać dozwolonej aborcji. Problem niestety jest szerszy niż się nam wydaje. Problem aborcji nie kończy się na dokonaniu "skrobanki" u zrozpaczonej kobiety. A dla państwa niestety tak. Rozwagi!

    3. "powinniśmy oceniać pobudki innych ludzi" – no tak … bo to my będziemy żyli ich życiem i będziemy ponosić za nich konsekwencje.

      Jak to się łatwo zapomina, że każdy żyje swoim życiem i za każdą decyzję będzie mu kiedyś ponieść konsekwencje. A nie specjalistom za dychę, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy.

      Nie wiem czy to kobieca domena, czy ludzka, że burzy się człowiek jak mu matka, ciotka, babka, sąsiadka daje złote rady. Ale dla innych zawsze znajdzie receptę na życie.

    4. Tak, własnie o to chodzi, żebyśmy nauczycieli się pomagac innym w ich życiu, także i zwłaszcza w tym trudnym. Jasne, że łatwiej jest pozwolic komuś na aborcję niż każdego dnia przychodzić do niego, by pomóc kąpać mu jego chore dziecko… Aborcja to zło. Tak jak eutanazja. I niech nikt nie mówi, że to coś innego.

    5. Zwrot "jestem za aborcją" nie brzmi tak samo jak "jestem za wolnym i indywidualnym wyborem każdej kobiety w kwestii aborcji". "Jestem za aborcją" brzmi jak "aborcja jest spoko".
      Przeczytałam cały wpis i wydaje mi się, że rozumiem Twoje przesłanie. Ale to hasło ("za aborcją") jest takie… nie wiem, jak je określić. Czuję zgrzyt.

  20. Tez mialam kiedys poglady absolutnie wspierajace wybor kobiety. Ale. Ale zmienilo sie to po 2 poronieniach. Kazde dziecko mialo bijace serce i wygladalo jak maly czlowiek, a wiek ciazy dopuszczalby aborcje. Wiec nie mam juz do tego dystansu, uwazam ze nasza legislacja ustalila to akurat, natomiast juz zawsze bede przeciw aborcji stosowanej jako srodek antykoncepcyjny.

  21. Zmroził mnie tytuł tego posta. Czy aborcja jest złem? Oczywiście. Złe jest każde pozbawianie życia bez zgody osoby pozbawianej. Złe jest morderstwo z premedytacją, zły jest wypadek ze skutkiem śmiertelnym, złe jest zabijanie na wojnie, złe jest wykonanie wyroku śmierci. Zła jest aborcja.
    Inna sprawa, że te "złe rzeczy" towarzyszą ludzkości. Tak już jest.
    Sedno jest w tym, czy człowiek decyduje się brać czynny udział w tym Złu.
    Wiadomo, że każda z tych form zła jest inaczej postrzegana, oceniana i karana. Te zasady wynikają z tak zwanych Okoliczności. To jest zwyczajowe i kulturowe pokłosie zasad wymyślanych przez człowieka, przez tysiąclecia rozwoju cywilizacji. Zaznaczam – człowieka.

  22. Jestem za legalną aborcją, ale połączoną z kilkoma innymi czynnikami. Z dostępem do antykoncepcji, z edukacją seksualną na dobrym poziomie i bezproblemowym dostępem do antykoncepcji postkoitalnej. Z profesjonalną opieką psychologiczną, socjalną i prawną dla każdej kobiety, która zastanawia się nad aborcją. Każda rodzina decydująca się na urodzenie chorego dziecka także powinna dostać olbrzymie wsparcie.
    Zakazywanie aborcji jest jedynie wspieraniem całego podziemia. Wystarczy przeanalizować statystyki państw, które się na taki zakaz zdecydowały. Pierwsze lata to rzeczywiście spadek skrobanek. Potem podziemie aborcyjne zaczyna się organizować i sprawnie działać, i liczba aborcji wraca do normy.
    Panowie politycy udają że nie rozumieją tego, że zakaz aborcji uderza tylko w najbiedniejszych. Klasa średnia wygrzebuje kilka tysięcy i umawia się na jednorazową wizytę u lekarza. Bogaci wyjeżdżają do zagranicznej kliniki.

    1. Lewacka jest chęć pomocy rodzinom i ich chorym dzieciom? Czy zapewnienie wahającym się kobietom takiej opieki, żeby decyzji o aborcji było jak najmniej? Lepiej pokrzyczeć o morderstwach, lewakach i degeneratkach niż realnie pomóc. Stanie z transparentem jest łatwiejsze, niż przewijanie prawie dorosłego dziecka z porażeniem mózgowym.

    2. droga Magdo M legalna aborcja i rozdawanie tabletek wczesnoporonnych raczej mi się z chęcią pomocy rodzinom nie kojarzy,
      ps. nikt tu nie krzyczy.
      P

      Paulina

    3. Paulino, antykoncepcja o której piszę nie dopuszcza do powstania zarodka, więc nie może być wczesnoporonna. Byłoby cudownie, gdyby wszystkie ciąże były chciane, dzieci kochane i szczęśliwe. Ale tak niestety nie jest.
      Wprowadzenie zakazu aborcji nie zlikwiduje problemu. Wręcz przeciwnie – bardzo szybko powstaje podziemie i drastycznie spada jakość tych zabiegów. Przykładem może być chociażby sytuacja w Rumunii.
      Głęboko wierzę, że wprowadzenie realnej pomocy rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi, pomocy psychologicznej i socjalnej kobietom, które rozważają taki zabieg, zmniejszyłoby znacznie liczbę aborcji. Ważne jest też zapobieganie niechcianym ciążom, czyli np. refundowana antykoncepcja, czy porządne wychowanie seksualne. Nie jestem zwolenniczką aborcji, ale wydaje mi się, że jej zakaz pogarsza sprawę.

    4. Nie wierzę. Inteligentne i bardzo kobiece kobiety wypisują takie rzeczy… Czy my, przepraszam, jesteśmy zwierzakami, które kopulują bez zastanowienia, nie mają hamulców i rozum zyskują po fakcie???? Bardzo się burzyłam na różne poglądy Kościoła Katolickiego, kiedy byłam młoda i głupia. Ale teraz dostrzegam, że te poglądy są po prostu pogladami dla człowieka, nie dla zwierząt (mam nadzieję, że nikt nie czuje się urażony). Są pewne bardzo konkretne kroki, które powinny nastąpić po sobie, aby do spłodzenia dziecka dojść mogło, i aby to spłodzenie było przemyślane i wynikało z miłości. Dziecko nie może byc karą za głupotę, nieprzemyślenie spraw, młodość. I nie chodzi o to, żeby dziecko usunąć i problem zniknie. Więc ja bym jednak zastanowiła się nad poczatkami tego problemu i faktycznie zastsowała wzmożoną edukację opartą o etykę. I nie ma się co burzyć. To i tylko to może stanowić o naszym człowieczeństwie.

    5. Tekstualna, Ty jesteś specjalistką od słowa: czy ja piszę niewyraźnie? 🙂

      Karolino, nie jestem zwolenniczką usuwania ciąż. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby do niechcianych ciąż nie dochodziło. A jeśli okaże się, że dziecko ma poważne wady genetyczne, albo do ciąży doszło w czasie gwałtu, albo po prostu antykoncepcja zawiodła, to kobieta powinna być otoczona taką opieką, żeby wiedziała, że po urodzeniu dziecka dostanie pomoc i wsparcie. I ta pomoc powinna rzeczywiście istnieć. Może naiwnie i lewacko wierzę, że empatyczne traktowanie kobiet w naszym kraju znacząco zminimalizuje problem aborcji. Zakazy niczego nie rozwiążą.

    6. "Potem podziemie aborcyjne zaczyna się organizować i sprawnie działać, i liczba aborcji wraca do normy." – To ciekawe, bo ja widziałam inne statystyki dotyczące Polski. Owszem, liczba aborcji łącznie jest większa niż liczba tych legalnych, ale to wciąż dużo mniej niż wtedy, gdy aborcja była legalna. Nie mam teraz głowy do szukania, ale sama w sumie to stwierdziłaś w następnym zdaniu. Gdyby liczba aborcji miała wrócić do normy, zakaz w żaden sposób nie dotknąłby najbiedniejszych. Skoro twierdzisz, że ich dotyka, to znaczy, że jednak liczba aborcji jest mniejsza niż wcześniej. Dobrze myślę?

    7. Mam wrażenie, że jednak zakazy mogą coś rozwiązać. Jeśli coś jest zakazane, to albo tego nie ma, albo jest dostępniejsze. Poza tym ludzie jednak reagują tak, a przynajmniej tak powinni: jeśli jest coś zakazane, to tego nie zrobię, albo się 150 razy zastanowię… Tymczasem taka wolność, o jakiej mowa jest w przypadku aborcji, to zezwolenie na zło. Bo aborcja jest złem. A ludzie zawsze wybiorą to, co łatwiejsze, choćby było gorsze. Tylko, że to jest działanie bezrozumne, głupie. I może 16latka ocali swój budźet, problemy ze szkołą, z rodzicami i swoją przyszłą karierę, ale nie ocali siebie. Bo wraz z dzieckiem zabije też jaką część swego człowieczeństwa, kobiecości, siebie samej.

  23. Wolność wyboru i dopuszczalność aborcji nie sprawiłaby, że będzie ich więcej. Jeśli ktoś myśli, że aborcji nie ma to jest głupi. Wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę i tam ogłoszenie GINEKOLOG DYSKRETNIE. O co może chodzić?! Legalność aborcji doprowadziłaby tylko do tego, że kobiety nie robiłyby tego w rzeźniach bez opieki i kontroli. Jeśli ktoś będzie chciał to i tak usunie ciążę i tak. Jestem katoliczką, mam dziecko i nie usunęłabym dziecka NIGDY, ale nie mam prawa oceniać i decydować za innych. marta

  24. Mam starsza córe z wpadki ( a raczej WTOPA na całego) miałam szczescie wiedziałam z kim wpadam :), miałam szczescie mam zdrowe dzieci, mialam szczescie maja dom, mialam szczescie ….
    Ohhhh jak łatwo mowić ABORCJI STOP kiedy w domu bawią sie dzieci zabawkami z Fishera i dolega im tylko katar.
    Zgadzam sie w 100% z wypowiedzią mojej Paulinki O. – Ślicznoty 🙂 A Tobie Tekstualna gratuluje odwagi poruszenia tematu wywołującego tak zwany Szał Macic 🙂

  25. Ja uważam, że aborcja powinna być legalna jeśli dziecko urodziłoby się bardzo chore – są takie dzieci, prawie nic nie kojarzące, leżące tylko i jęczące, kto się nimi zajmie jak rodzice umrą? Ośrodki? Gdzie w takich ośrodkach dochodzi często do okropnych rzeczy, chorzy leżą we własnych odchodach, są bici itp, albo gdyby kobieta mogła umrzeć, gdyby urodziła. No i jeszcze dziecko z gwałtu. Tutaj też uważam, że kobieta powinna mieć wybór. Co do stosowania aborcji, bo ups wpadłam to usunę, bo nie mam ochoty na dziecko jeszcze, to kategorycznie się sprzeciwiam. Jeśli ma się odwagę współżyć i się nie zabezpieczać, pomimo tego, że mamy dostęp do antykoncepcji to trzeba mieć odwagę ponosić tego konsekwencje. Problem pojawia się z nastolatkami, które myślą się jak się wypłucze spermę pod prysznicem to się w ciążę nie zajdzie albo inne szamańskie modły odstawi. Po pierwsze to nastolatki powinny być uświadomione na temat antykoncepcji, wtedy byłoby mniej niechcianych ciąż i mniej myśli o aborcjach.

  26. Temat aborcji będzie zawsze wywoływał sporo kontrowersji… Ja jestem za tylko i wyłącznie w przypadku ciężkich wad genetycznych i zagrożenia zdrowia matki. Każda inna jest dla mnie po prostu potępieniem… Nie ma sensu użalać się nad kobietą, która nie ma pieniędzy, ma ciężką sytuację rodziną itp, ponieważ DECYDUJĄC SIĘ NA WSPÓŁŻYCIE- DECYDUJE SIĘ TYM SAMYM NA DZIECKO. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Konsekwencje sexu są oczywiste.. Kobiety walczą o prawo do aborcji.. A czy nie lepiej byłoby walczyć o prawo do legalnego podwiązywania jajowodów? Czy nie lepiej "leczyć" przyczynę, a nie skutek? Nie chcesz mieć dzieci, nie współżyj lub zabezpieczaj się z głową i czterema literami…

  27. Moim zdaniem kobieta dokonująca aborcji, zabijająca swoje dziecko powinna ponieść konsekwencje- okej, ale usuwanie ciąży wraz z macicą.

    Taka osoba nie nadaje się na matkę

    Ciekawe ile z takich kobiet zrezygnowałaby wtedy z aborcji, "bo może kiedyś zachce się im mieć dzidziusia".

  28. A ja zawsze przytaczam cytat Ronalda Regana " Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić. – jak dla mnie ja najbardziej wymowny 😉

  29. Moniko a może jesteś za aborcją bo po prostu mało o niej wiesz?? Czy wiesz że dzieci abortuje się w Polsce do 23 tyg ciąży? Na pewno pamiętasz jaki miałaś wtedy brzuszek, będąc z Iną w ciąży, pamiętasz też ruchy Iny i jej zdjęcie usg.
    Czy wiesz że dziecko na tym etapie rozwoju, poddane zabiegowi aborcji, często żyje po wyjęciu z organizmu mamy? Kładzie się wtedy takie dziecko na chustę chirurgiczną i zostawia, a ono cicho umiera z wyziębienia i tego że jest zbyt małe aby przeżyć samodzielnie. Wreszcie.. czy wiesz coś na temat syndromu dziecka ocalonego (w niektórych publikacjach "syndromu ocaleńca"?? Poczytaj o tym.. A o zespole postaborcyjnym i jego następstwach?
    Dziewczyna/Kobieta która chce lub myśli o usunięciu ciąży nierzadko poddana jest ogromnej presji i nie myśli trzeźwo, a w emocjach jak wiadomo robi się różne rzeczy. A potem się żałuje, a ten żal trwa całe życie. Po co dawać prawne przyzwolenie na te ludzkie dramaty? Odsyłam i zachęcam Cię do lektury i bliższego poznania sprawy, nie tylko przez pryzmat własnego "wydaje mi się", ale realiów medycznych i naukowych świadczących przeciw aborcji.
    Jestem szczerze zdziwiona Twym podejściem i smutno mi. Jednak to prawda że blog pokazuje tylko ułamek życia i osoby blogera. Zawiodłam się i nabrałam na ten lukier i fajność – ale to moja sprawa.
    Mam nadzieję że Twoja córeczka nigdy nie przeczyta co jej mama sądzi na temat aborcji.
    Paulina

    1. jestem za aborcją jako prawem do wyboru. Proszę czytać ze zrozumieniem lub pytać w razie niejasności, zamiast od razu wydawać sądy.
      Widzisz, tak to jest. Ty mnie osądzasz, a ja piszę w poście, że tym ,,za'' jestem przeciw osądzaniu. Tyle.

    2. Paulino, wyluzuj. To jest post napisany tylko dla wywołania sensacji i przyciągnięcia czytelników na blog. Nie musi mieć nic wspólnego z poglądami autorki :). Coś jak fakt albo superekspress.

    3. Co za bzdura! 🙂
      U nas ratuje się dzieci w 23tc, a nie usuwa.
      Ponadto w Polsce aborcja jest nielegalna, a to co dzieje się na czarnym rynku to właśnie ta nieudolność rządowa, która nie pozwala kobietom na aborcję wcześniej.

      Jestem mamą skrajnego wcześniaka i wiem co i jak w kwestii dzieci z tego tygodnia, więc nie powielaj pierdoł, które nie mają pokrycia z rzeczywistością.

      A post dla wywołania sensacji? Błagam! 🙂
      To jej blog i jej kawałek podłogi. Ma prawo pisać o czym chce.
      Ach ta mentalność polaków! 🙂

    4. Matka Prezesa w przypadku chorego "płodu" jest dozwolona aborcja w tak wysokiej ciąży w wielu krajach, również w naszym, były przypadki zabijania takich dzieci w łonie matki przeczytaj uważnie tzw ustawę aborcyjną i w Polsce aborcja jest legalna zgodnie z ta ustawą w kilku przypadkach. Trudniej jednak znaleźć lekarza, który jej dokona, bo lekarz ma prawo jej odmówić, nawet jeśli prawnie jest dozwolona, jeśli kłóci się to z jego wiarą i przekonaniami. To nie bzdura, to fakty.

  30. bardzo trudny temat. nie jestem za aborcją, ale kobiety po gwałcie i tej spodziewającej się bardzo chorego dziecka nie mam prawa oceniać

    gratuluję odwagi poglądów, Tekstualna! będę Cię czytać jeszcze chętniej
    Ania

  31. Wolny wybór to na pewno nie jest zabijanie własnego dziecka! Wolny wybór jest wtedy gdy decydujemy się czy idziemy z kimś do łóżka czy też nie. Chyba każdy kto się do seksu zabiera wie o co w nim chodzi i jakie mogą być rezultaty. A więc niech swój wybór dokona wtedy gdy decyduje o sobie a nie o kimś innym! Bo aborcja to już nie jest decydowanie za siebie tylko za kogoś innego małego i bezbronnego, decydowanie w jego imieniu, że nie ma prawa do życia. Wolnym wyborem jest też to czy zostawię dziecko i będę je wychowywać czy może oddam do ośrodka adopcyjnego gdzie gwarantuję, że bardzo szybko znajdą się nowi rodzice, którzy niestety nie mogą mieć swoich pociech. To jest wolny wybór! A aborcja to jest najzwyklejsze w świecie morderstwo i ODEBRANIE WOLNEGO WYBORU tej małej istocie. Więc o co chodzi z tym wolnym wyborem do jasnej bo ja juz nie rozumiem? Dotyczy on tylko wybranych?
    Dominika

  32. Uśmiałam się 🙂 ale nie nad postem, tylko nad komentarzami 🙂 uwielbiam ten polski styl. że wszyscy wszystko wiedząc, znają specjalistyczne dane dotyczące przyczyn w tym wypadku aborcji daja komentarze w stylu "Dokładnie, od razu po gwałcie można wziąć tabletkę "po". " – zapewne ta osoba doświadczała gwałtów i to jest jej złoty środek na to aby nie było aborcji – bo przecież każdy gwałt jest taki sam i można go uschematyzować.
    Zapewne też każde dziecko oddane do adopcji znajduje kochającą rodzinę i zdrowiutkie, szczęśliwe żyje jak w reklamie. Rzecz w tym, że każdy z nas ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń, a świat jest bardziej złożony i kolorowy niż będzie nam dane doświadczyć. Polacy mają to do siebie, że wydaje im się, że mają "tą" receptę na życie dla każdego. A ja drogie Panie życzę wam aby nigdy nie dane wam było stawać przed tak trudnym wyborem jak "ABORCJA". Wydaje mi się, że ludzie zdrowi psychicznie o wykształconej empatii, stając przed takim wyborem z najróżniejszych powodów, przeżywają poważną traumę zanim zdecydują za albo przeciw.

    Każdego dnia dziękuje losowi, że mam zdrowego syna. Każdego dnia dziękuję, że mogę go w zdrowiu wychowywać.

    Ale marzy mi się POLSKA w której ludzie szanują siebie nawzajem i swoje złote rady a propos życia innych trzymają dla siebie.

    Tekstualna – mój wielki szacun dla Ciebie!

    (p.s. ja nie pamiętam tego filmu z naszego LO)

  33. Tekstualna, brawo! Mam nadzieję, że chociaż Ty przez chwilę otworzysz oczy, a zamkniesz usta ludziom, którzy nie dopuszczają do siebie niczego innego jak tego, że aborcja = zabicie człowieka.

    1. Nawet dziecko urodzone po 9 miesiącach ciąży nie jest w stanie przeżyć poza łonem kobiety, jeśli pozostawimy je bez opieki.
      Tak samo jest z ciążą, to życie, którym trzeba się opiekować, bo choć zależne w pełni od człowieka, jest życiem w pełni tego słowa znaczeniu.
      Aborcja jest zabiciem.

    2. No dokładnie. Nawet roczne dziecko samo nie przeżyje!
      Aborcja to przerwanie ciąży – tak, ale przerwanie ciąży to zabicie. Przecież kobieta w ciąży nie nosi w brzuchu deski, tylko małego CZŁOWIEKA.

    3. Jest w stanie przezyć poza łonem kobiety.
      W innym przypadku kobieta robi za inkubator tylko i wyłącznie. Zwłaszcza jeżeli dziecko jest niechciane, jest wynikiem gwałtu itp.
      Krzykaczki wielkie – ile z tych dzieci adoptowałyście?

    4. Zdziwisz się, bo wspieram jedno dziecko z domu dziecka wspieram od 8 lat, spędza nami wszystkie wakacje i święta. Każdy ma prawo do życia. Nawet w domu dziecka, to też jest życie.
      Zdecydowanie wolałabym żyć w domu dziecka, niż nie żyć w ogóle.
      A Ty co, odebrałabyś życie wszystkim dzieciom, które nie mają rodziców?

    5. Chyba masz problem z interpretacją tekstu pisanego, skoro takie idiotyczne pytanie zadajesz.
      ,,Wspieram od 8lat" – czyli co? Na weekendy i święta?
      Wow! 🙂

      Jestem za prawem wyboru,koniec kropka.
      A innym radzę się własną macicą zająć

  34. Cyt. "Jestem za legalną aborcją" tożsame z: jestem za zabijaniem na wojnie, jestem za wykonywaniem wyroków śmierci. Tak to sobie umyślili ludzie. To jest OK. Legalne nie jest zabójstwo z premedytacją. Tak to sobie umyślili ludzie.

  35. Sprytnie?
    Wyluzowuję zatem. Tekstualna zabłysnęła inwencją w kwestii tematu mającego przyciągnąć czytelników. Błysnęła. Niezaprzeczalnie. Włos się jeży!

    1. Rozumiem, że nie można podejmować tematów trudnych, bo pisze się dla statystyk? Jak jest miło, to lukier i amerykański sen, jak jest coś cięższego, to pod publikę. Świetnie.

  36. Spoko lepiej aborcja niech nie bedzie legalna. Bedzie sobie siedziec ta nasza aborcja w cichutkim zakatku gabinetu ale te osoby co "szanują życie" przynajmniej nie beda musiały na nia patrzec i problem znika ….prawda? Ciekawe czy ci "szanujace zycie" jak czytali ten wpis nie mieli ochoty obedrzec Tekstualnej ze skóry …jak na wojnie, prawda?

  37. Źle rozumiesz. Moje komentarze staram się odnosić do poszczególnych wpisów. Dziwny zwyczaj na Twoim blogu moderowania komentarzy, może powodować pewną niespójność. Uwierz, łatwiej jest dyskutować, gdy komentujący nie muszą czekać na łaskawe dopuszczenie komentarza. Ale to na marginesie.
    Każdy bloger ma prawo podejmować tematy takie, Jakie Chce. Myślący wie, że komentarze mogą być różne. Szczególnie wtedy, gdy temat jest Trudny. Jeżeli podejmuje takie ryzyko, to musi wiedzieć, że jego osobista opinia nie koniecznie spotka się z aplauzem. Z pełnym szacunkiem dla zdania piszącego posta.

  38. Czytając wpis i komentarze uświadomiłam sobie jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nas, rodzicach. Odpowiedzialność za to czy moja córki, gdy staną kiedyś przed tym dylematem, powiedzą tak czy nie aborcji. Nie wierzę w lekcje wychowania seksualnego w szkołach czy darmową antykoncepcję. Wierzę natomiast w to, że to ja mogę i powinnam rozmawiać z moimi dziećmi o poczęciu i odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Wierzę, że to ich tata powinien być dla nich wzorem mężczyzny, którego wybiorą sobie w przyszłym życiu. Wzorem, który nigdy nie wymusi na nich słowa TAK.
    Odważny temat jak na blog parentingowo – lifestylowy, ale jak widać skłania do refleksji, a to ludziom zawsze wychodzi na zdrowie 😉
    Pozdrawiam, ach!

  39. Kobieta powinna mieć wybór czy urodzić dziecko czy nie – oczywiście, jestem za. Ale przecież kobieta wybiera w momencie kiedy bzyka się z facetem bez zabezpieczenia! Tutaj jest ten moment – wtedy właśnie ma wybór, czy chce mieć dziecko czy nie. Można powiedzieć, ze nie wszystko jest czarne lub białe. Nie jest, to fakt. Ale pewnych rzeczy nie trzeba podkolorowywać, a robi się to, żeby znaleźć durne usprawiedliwienie. Dla mnie czarne lub białe są sytuacje, kiedy kobieta została zgwałcona, kiedy istnieje zagrożenie, że urodzi ciężko chore dziecko, kiedy zagrożone jest jej życie lub kiedy jest upośledzona umysłowo. Reszta okoliczności to właśnie kolorowanie i dorabianie ideologii i dokonywanie aborcji jest wtedy zwykłym morderstwem, niczym więcej. Nie toleruję aborcji jako formy antykoncepcji.

  40. Sorry ale sledze na bierzaco. Aisi Nom jedno pytanie Ja bzykałam sie z zabezpieczeniem i coś nie poszło ….Ciąża ! gdzie mój wybór ?
    P.S Łykasz o tej samej godzinie każdego dnia.

    1. Seks, poza tym, że jest przyjemnością służy do prokreacji i dla mnie oczywiste jest to, że w momencie kiedy decydujesz się na seks, liczysz się z ewentualnymi konsekwencjami. Aborcja to nie antykoncepcja zastępcza. Zawsze jest Postinor czy coś w tym stylu i naprawdę da się nie mieć dziecka jeśli się go nie chce. Nie zabijając go.

  41. Czytam Twoj blog od dluzszego czasu,,i mi przykro po tym co przeczytalam, Nie wiem moze to to Twoje zycie PRowe , slodkie kolorowe obrazki, usmiechniete twarze i przytulaski.. ktore widze.. Zyjemy niestety w takich czasach ze media, ludzie mieszaja nam w naszych wartosciach!! kaza nam decydowac o tym czy ktos bedzie zyl, czy sie urodzi, czy moze juz powinien umrzec, albo chlopiec powinnien byc dziewczynka… Ja mowie stanowcze NIE, NIe dajmy sie oglupic, Uczmy ze sex=dziecko, ze zycie nie jest lukrowe, kolorowe, ze nie mozesz uprawiac sexu z kim chcesz i gdzie chcesz a jak bedzie dziecko to je usune, i dalej sie bede bawic, a jak bedzie chlopiec to zmienie go w dziewczynke bo tak mi lepiej,bo wole rozowy,,, Ja wiem ze jak poruszany jest temat aborcji to zawsze pojawia sie przyklad gwaltu i chorego dziecka,, ale zawsze jest adopcja..albo zawsze jest prawdopodobienstwo ze dziecko jednak bedzie zdrowe.bo czesto i tak sie dzieje, bo Opatrznosc Czuwa, jakkolwiek to zabrzmi. Smuci mnie walka z podstawowa komorka spoleczenstwa jaka jest RODZINA.. poznalam kobiete ktora usunela ciaze, mieszkalam z nia dluzszy czas, i naprawde tego zaluje, bardzo! i caly czas w niej to jest, i modli sie zeby moc posiadac jeszcze kiedys dzieci.. Trzymaj sie i nie daj sie tym wszystkim mediom!

  42. Czytam Cię od dłuższego czasu i muszę przyznać, że to pierwszy tekst na blogu, który wydał mi się lekko chaotyczny. Być może ze względu na to, że kwestia jest niezwykle delikatna.
    Przeczytałam dwa razy i w większości punktów się z Tobą zgadzam. Nie usprawiedliwiałabym jednak nierozsądnych nastolatek, bo skoro poczuły się na tyle dorosłe, żeby rozpocząć współżycie, to powinny być też gotowe na zmierzenie się z konsekwencjami.
    Poraziły mnie opinie osób, które przekonują,że "nawet po zbiorowym gwałcie urodziłyby dziecko". Jak można być tego pewnym? Traumatyczne przeżycie może złamać najtwardszą osobę, nie można przewidzieć jak się na to zareaguje!
    Rozumiem, że dla wielu osób aborcja nigdy nie będzie dopuszczalną opcją, bo jest sprzeczna z ich wiarą i to szanuję. Jednak zanim wydacie wyrok na Monikę i komentujących – "Nie osądzajcie, a nie będziecie osądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni."

  43. Obserwuje twoj blog tekstualna. Odpowiesz mi:
    Czym sie rozni embrion od dziecka?
    W ktorym momencie embrion staje sie dzieckiem?
    Czym rożni sie chciany embion od nie chcianego embrionu?
    Czy można nadać jakieś prawa embrionowi np prawo do zycia bezwzgledu na to jakie ono będzie?

  44. Zawsze ciekawi mnie jak to jest, że osoby, które są za aborcją, same by jej nie zrobiły? Dlaczego Monika byś tego nie zrobiła?
    W studenckich czasach miałam znajomą, z którą wiele przegadałyśmy na temat aborcji. Ona prezentowała postawę za ja przeciw. Dyskusje czasem były ostre, ale przebiegały we wzajemnych szacunku i poszanowaniu własnego zdania. W końcu ja ją zapytałam: Powiedz szczerze Kamila, gdybyś zaszła teraz w ciążę (której de facto nie chcesz) to czy byś ją usunęła? Pomyślała chwilę, widać było, że próbuje sobie wyobrazić taką sytuację i wczuć się w nią – odpowiedziała, że nie, nie usunęłaby. Że urodziłaby dziecko tylko nie wie czy by się nim zajęła, czy oddałaby do adopcji. Pamiętam to jak dziś, że po tej jej odpowiedzi obie zamilkłyśmy i każda pogrążyła się we własnych myślach. W zasadzie od tego momentu nasze dyskusje na ten temat ustały, temat niejako się wyczerpał. Ale dzięki tym naszym dyskusjom ja trochę zmiękłam, a ona trochę spokorniała.
    Ja obecnie mam bardziej liberalne poglądy na temat aborcji, choć uważam, że usunięcie ciąży jest zabiciem człowieka. Z jednej strony zgadzam się z wypowiedzią Pauliny O., z drugiej strony wewnętrznie nie daję przyzwolenia innym na zabijanie nienarodzonego dziecka. Nawet "embrion" chce żyć, nawet najprymitywniejsza forma życia chce żyć i gdy ktoś chce ją zabić broni się, chce tej śmierci uniknąć. Posiada instynkt samozachowawczy. Czy chore czy z gwałtu chce żyć? Kto nam daje prawo moralne do pozbawienia życia kogokolwiek, a szczególnie "embrionu" ludzkiego?
    Chociaż w przypadku gwałtu ja sama gdzieś tam w tyle głowy dopuszczam aborcję. Ale to jest chyba jedna jedyna sytuacja. I ja sama dziecka poczętego z gwałtu raczej bym nie usunęła – nie wiem, to jest chyba najtrudniejsza sytuacja według mnie….. Nie mam jednoznacznej odpowiedzi… Dziecko przecież nie jest niczemu winne, ale z drugiej strony jak mu wytłumaczyć, że zostało poczęte z gwałtu, czy nie będzie to dla niego kiedyś traumą, czy nie powiedziałoby mi, że lepiej abym go nie urodziła….
    A co w sytuacji gdy kobieta poroni dziecko, lub urodzi martwe we wczesnym okresie życia płodowego (nawet to sformułowanie sugeruje, że "embrion" jest życiem), przeżywa przecież ona traumę, chce wyprawić takiemu dziecku pogrzeb. Spróbuj Monika takiej kobiecie powiedzieć, że to przecież tylko "embrion" pocieszając ją. Wiem, że byś tego nie zrobiła, chociażby dlatego bo jesteś matką.

    1. Za Anonimowym powtórzę: Ronald Regan: "Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić".
    2. Życie jest cudem, dziecko jest cudem.
    3. Nawet chore dziecko będzie się zachwycało pięknym kwiatem czy czuło ciepłe słońce na twarzy. Chociażby dlatego nie można mu odbierać życia – choćby miał przeżyć tylko jeden dzień. Ten kto nie kocha życia tego nie zrozumie.

    P.S. Ludzie zawsze będą zabijali się i będą zabijali swoje nienarodzone dzieci. Smutne to ale nikt i nic tego nie zmieni.
    Mamy rozum żeby podbijać świat, kosmos, czynić świat lepszym, ale mamy też moc niszczenia świata i samych siebie.

    Taki mój skromny głos w dyskusji 🙂

    1. jak napisałam w poście – dla mnie moje dziecko jest dzieckiem od pierwszej pojedynczej komórki.
      Napisałam tak,by zaznaczyć, że nie będę oceniała innych kobiet, bo to sa ich dzieci, ich sumienie, ich wybór. stąd ten embrion.

    2. czyli robta cochceta i do przodu!! mam nadzieje ze nigdy te czasu nie nadajda.. Panstwo, Polska musi wytyczac prawa, zasady ktore musimy respektowac, jak zaczniemy pozwalac zabijac dzieci, starszych, invitro wprowadzimy.. to jest rownia pochyla do calkowitej degrengolady wlasnie takie robta cochceta, gdzie w koncu przyjdzie jakis sasiad powie ze halasujesz i Cie zabije.. juz sa Panstwa na tyle liberalne, gdzie sie to wszystko miesza, pozniej nie wiadomo w co wierzyc, zyjesz jak taki klocuszek popychany

    3. Jestem bardzo daleka od oceniania kogokolwiek. Życie mnie nauczyło, że jeżeli nie byłam nigdy w "czyichś butach", nigdy do końca go nie zrozumiem. Nawet w spawie mniejszego kalibru niż poruszany temat aborcji.
      Tu chodzi o definicję, a potem jej konsekwencje:
      a) jeżeli "embrion" jest dzieckiem, dziecko jest człowiekiem, to pozbycie się embrionu jest zabiciem człowieka. Dajmy zatem wolny wybór: zabić kogoś bo ukradł mi 100 zł czy nie zabić, zabić gwałciciela czy nie zabić. Ząb za ząb. Jednak jakimś dorobkiem cywilizacyjnym są sądy, a nie samosądy. A jeżeli nawet samosąd to jest tu chociaż jakiś winny, a dziecko nienarodzone żadnej winy mieć na swoim sumieniu nie może.
      b) jeżeli "embrion" nie jest dzieckiem, nie jest człowiekiem, to pozbycie się "embrionu" nie jest zabiciem człowieka. Tylko czym w takim razie jest ten "embrion"?

    4. Zgadzam się z tym , co powiedziałaś. Nich robią, co chcą. Natomiast drugie zdanie? – Mamy prawo oceniać zachowanie innych, tak jak inni mają prawo oceniać nasze zachowanie. I nie udawaj, że nigdy nie wyrażałaś opinii o różnych zachowaniach nie będąc uczestnikiem takich zachowań. Twój post jest w pewnym sensie odniesieniem do zachowań kobiet decydujących się na aborcję oraz zachowań tych, którzy w sposób legislacyjno- instytucjonalny wpływają (zachowują się) na postępowanie innych.
      Napisałaś, co napisałaś. Tak to widzisz. Inni widzą inaczej. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nie masz zdecydowanego stanowiska w poruszonym temacie. I tak naprawdę zastanawiam się, dlaczego ten temat poruszyłaś. Dodam, że jako ateista, uważam, że aborcja jest zabójstwem. Jednako myślę, że decyzja o dokonaniu takiego zła należy do decydującego. I nic go nie usprawiedliwia, Tak jak tego. który na linii frontu strzelał bez opamiętania.

  45. Mocne… Lubię Was czytać i chętnie przeczytałabym raczej, że o ile rozumiesz różne wybory życiowe w trudnej sytuacji i nie rzucasz kamieniem w konkretną kobietę, to jednak nie jesteś za aborcją… Trudno mi zrozumieć Twoją deklarację, podobnie w kwestii in vitro swego czasu, zwłaszcza, że braliście ślub kościelny, o ile dobrze pamiętam i chrzciliście Inę, czyli jesteście katolikami i nawet czasem praktykującymi… Tylko dekalog interpretujecie wybiórczo i kwestie bioetyczne tłumaczycie po swojemu. "Ja bym nie zabiła, nie ukradła, ale jestem za wyborem". Przykra i niesamowicie powszechna postawa "w narodzie":-( Aborcja była jest i będzie, ale czy to powód, żeby ją ułatwiać, a każdego, kto odważy się powiedzieć głośno, że usunięcie dziecka jest złem obrażać, określać "dysponentem ciała kobiety" i pytać, ile niechcianych dzieci sam zaadoptował i łoży na ich utrzymanie. Nieudolność naszego państwa to inna kwestia i niestety niczego dobrego się nie spodziewam w zakresie wsparcia kobiet w trudnej sytuacji czy usprawnienia procesu adopcyjnego. Ale to nie powód, żeby problemy rozwiązywać zabijając: niechciane dzieci, potem chore, bo drogie w utrzymaniu – przecież to równia pochyła…

  46. Jakie mialybyscie zaufanie do swojego lekarza ginekologa wiedzac ze przed chwila dokonal aborcji (niewazne z jakiej przyczyny). Czy czlowiek zdolny do zabicia istoty ludzkiej jaka jest takze embrion, bedzie zawsze robil wszystko zeby pomoc urodzic sie waszemu dziecku, czy bedzie w tym rzetelnie uczciwy. Czy dokonywane aborcje- morderstwa nie wypacza jego moralnosci. Raz pomaga przyjsc na swiat jednemu dziecku a potem ma krew na rekach innego.
    Czy jakakolwiek argumentacja za aborcja zmienia fakt ze jest to zabicie istoty ludzkiej?

    1. Oglądałam kiedyś wywiad z polskim ginekologiem pracującym w niemieckiej klinice, który zajmuje się tam wykonywaniem aborcji. Coś było nie tak, to z jaką łatwością on o tym mówił. Czuło się, że ten człowiek ma wyrzuty sumienia, miał je wypisane na twarzy, z drugiej strony miał misję pomagania Polkom w legalnej aborcji (oczywiście za pieniądze, jakżeby inaczej). Niesamowity niesmak czułam po obejrzeniu tego.

    2. Ja pamiętam, jak lekarz poinformował mnie, że po otrzymaniu wyników badań będę mogła mieć przeprowadzoną aborcję. Pamiętam ten niesmak i chęć szybkiego wyjaśnienia, że to nie będzie konieczne, że już teraz wiem, że nie. A on kontynuował, że czasem na wyniki trzeba poczekać trochę dłużej, ale że to nie szkodzi, że jak coś wykażą, nawet po czasie, to i tak jeszcze będzie można zrobić. Po czasie…

  47. Mam do aborcji podejście neutralne.
    Nie jestem ani ogromną zwolenniczką, ani przeciwniczką. Ale…
    Gdybym została zgwałcona chciałabym mieć wybór. Nie chciałabym aby ktoś mnie zmuszał do urodzenia dziecka, które zostało stworzone wbrew mnie.
    Gdybym dowiedziała się, że moje życie jest w zagrożeniu, bo organizm traktuje ciąże jak pasożyt i mogę umrzeć – chciałabym mieć wybór.

    Chciałabym mieć wybór, bo to moje ciało. Moja macica.
    Społeczeństwo wymusza na kobietach rodzenia dziecka, a potem ich nachalność zamienia się w obojętność.
    Urodziła, już spełniła swoją powinność.
    Nie powinny się rodzić niechciane dzieci, aborcja też nie powinna być srodkiem anty.

    1. Ja mam większe prawo.
      Więc ja decyduję.
      Jeżeli zostałabym zgwałcona chciałabym mieć wybór, bo z ciepłego, wygodnego fotela bardzo łatwo jest dyskutować na tematy, które nigdy nas nie dotyczyły.
      Łatwo oceniać. Bo to przecież zabójstwo.
      A guzik!

      Jak to rzekła Szymborska ,,Na tyle wiemy, na ile nas sprawdzono".

    2. Co do gwałtu też mam mieszane uczucia. I zupełnie nie wiem jak sama zachowałabym się w takiej sytuacji.
      Z drugiej strony kobieta decydująca się na aborcję dziecka poczętego w wyniku gwałtu przeżywa dwie tragedie: tragedię samego gwałtu i tragedię zabicia bądź co bądź swojego dziecka…. Trudne to na pewno i niejednoznaczne…

    3. Ile przypadków tyle jest sytuacji i form stanu psychicznego.
      Dla jednej kobiety usunięcie płodu będzie najlepszym rozwiazaniem bo w przeciwnym czasie zrobi coś sobie i dziecku, inna kobieta urodzi i wychowa, a trzecia urodzi i odda. I żadnej z tych kobiet NIE WOLNO oceniać, bo zapewne każda z tej sytuacji jest dla kobiety bardzo trudna.

  48. Jak zwykle temat kontrowersyjny i co człowiek to zdanie, ale ja zgadzam się z Moniką. Jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji, ale jestem zwolenniczką wolnego prawa wyboru….i uważam, że nikt nie ma prawa nam Go odbierać…Wiele z Was pisze, że można oddać dziecko po porodzie, a ciąża to co? Przecież to jest nasze ciało i mamy prawo decydować co się z nim dzieje. Ja oczywiście jestem w stanie zrozumieć tylko skrajne przypadki dokonania aborcji, ale powtarzam, jestem zdecydowanym przeciwnikiem, jest to dla mnie ohydne i nie wiem, jak można sobie po czymś takim spojrzeć w oczy. Jednak takie prawo powinien posiadać każdy!!! I uważam, że lepiej dokonać aborcji, niż w wieku 6 msc. pozwolić, aby dziecko "wypadło" z kocyka, lub temu podobne…….

    1. dziekuję za komentarz, zrozumiałaś o co mi chodziło 🙂 Jak widac można być za aborcją, ale także i przeciw. Za – jako za wyborem. Przeciw – jako za przerwaniem życia.

    2. Mam prawo, bo to ja muszę dbać o siebie przez dziewięć miesięcy ciąży i przeżyć bolesny poród. To dziecko jest zależne ode mnie i przed urodzeniem i po.

  49. Ja nie jestem za aborcją głupich nastolatek, które gdzieś na dyskotece tracą głowę dla nowo poznanego faceta i "zaliczają" w łazience….jeśli są takie dorosłe tam niech są dorosłe i pokażą że są odpowiedzialne i wychowają dziecko! Tak samo w przypadku kobiet dla których liczy się kariera i życie "bez zobowiązań"… Jestem matką i kobietą, nie wyobrażam sobie przeżyć gwałtu, a później dowiedzieć się jeszcze o ciąży…nie wiem jak postąpiłabym….nie byłam w takiej sytuacji i nie potrafię się postawić, ale tu wybór jak najbardziej powinien należeć do kobiety, wiem że są rodziny, które czekają na dzieci…..można by urodzić i oddać….można…ale nie wiem co taka kobieta czuje…dlatego to pozostaje kwestią wyboru. Co do zagrożenia życia dziecka i matki…to też kwestia wyboru…ja osobiście oddałabym życie za swoje dziecko…. mamy w Polsce takie prawo usunięcia: w przypadku gwałtu, zagrożenia życia dziecka czy matki. Także jestem na tak i na nie, zależy od sytuacji.

    1. Dlaczego wciąż chcecie decydować za innych? Każdy ma SWOJE sumienie i SWOJE poglądy. Podejmuje WŁASNE decyzje, za które SAM będzie odpowiadał.

    1. Większość tych filmów i zdjęć to zasrany fotomontaż, barwnie pokazany by działał na wyobraźnie. To oszustwo, manipulacja pro-life.
      Miałam okazję udowodnić osobie, która założyła bardzo znany profil na fb pro-life, że dodaje fotomontaże. Od razu mój komentarz zniknął, a ja zostałam zablokowana.

      Kocham tę siłę argumentów. 🙂

  50. Matko prezesa – nie daj się im! Podziwiam cię za odwagę przekonań i zdrowy rozsądek. W społeczeństwie fanatyków – katolików to rzadkość

  51. Matko prezesa – nie daj się im! podziwiam cię za siłę przekonań i zdrowy rozsądek – rzadkość w społeczeństwie fanatyków-katolików.

  52. A ja, jako osoba niewierząca, chciałabym wreszcie żyć w takiej Polsce, w której kościół katolicki nie ma głosu w ważnych kwestiach.

    Pozdrawiam, Kaśka.

  53. Jak zaczniemy zabijać nienarodzonych-najsłabszych i bezbronnych staniemy się sami bestiami.

    Matka Prezesa-bez komentarza. Jak ty wychowasz swoje dziecko. Zapewne na tolerancyjnego człowieka. Celowo pisze ty z małej litery. Szkoda mi ciebie.
    Magda

  54. Dziewczyny, nie spodziewałam się, że ten post aż tak bardzo Was poruszy. Wiem, że to temat trudny i kontrowersyjny, ale… żałuję, że tak mało osób potrafi przyjąć, że ktoś inny ma inne poglądy.

    Wydaje mi się, że, jak już ktoś tu napisał, tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono. Nie da się na 100% przewidzieć, jak zachowamy się w danej sytuacji. Dlatego ja daleka jestem od osądów, dziwie się, że tak wiele z Was nie ma z tym problemu.

    Zamykam konwersację. wydaje mi się, że wszystko zostało powiedziane, a nawet więcej.

    Proszę o jedno – czytajcie ze zrozumieniem, zanim kogoś osądzicie – zapytajcie, czy dobrze interpretujecie coś. I pamiętajcie, że każdy ma prawo do swoich opinii.

  55. Wszystkim, którzy myślą, ze aborcja nie istnieje gratuluję dobrego samopoczucia. Ona jest w podziemiu i wielokrotnie pozbawia możliwości poźniejszego bycia w ciąży. Wiemy o sobie tyle, ile doswiadczylismy. Jedtem przeciw takiej metodzie antykoncepcyjnej. Jestem za wyborem. Nie ja żyje z konsekwencjami tej decyzji. To zawsze dramat. Czy Ci, którzy są gorliwymi zwolennikami ochrony życia spędzili choć dzień w ośrodku opieki nad osobami niepełnosprawnymi? Sprawdźcie czy dalibyście radę podcierać tyłek dorosłemu człowiekowi, karmić go i zatracić swoje życie? A często i decydować także o tym jak maja żyć Wasze dzieci, które będą czuć sie w obowiązku opiekować chorym rodzeństwem.

  56. Podobnie jak Piegowata Mama jestem przeciwko aborcji. Każdy ma prawo do własnego zdania, a Waszym obowiązkiem jest jego uszanowanie – tzn. to czego wymagacie od nas.

  57. Monika, a co jeżeli miałabyś pewność, że ten embrion to jest już człowiek ? a nie glut jak gil z nosa ? że posiada już świadomość i duszę ? nie ma dowodów na to, że tak nie jest i nikt tego nigdy nie będzie mógł udowodnić. Osoby, które dokonują aborcji nie myślą w ten sposób bo tak jest łatwiej. Nigdy świadomie nie wybieramy złego, dlatego robimy wszystko, żeby to zło wyglądało jak coś dobrego. Jeżeli istnieje szansa, na to, że ten “embrion” jednak jest człowiekiem to nie powinno się go zabijać tylko należy zrobić wszystko, aby je ochronić. To tak jak byśmy skazywali kogoś na karę śmierci/ więzienie bo raczej nam się tak wydaje, że jest winny choć wina ta nie została udowodniona.

  58. “Kobietom WYDAJE SIĘ, że sobie nie poradzą, że to nieodpowiedni moment, że dziecko chore to nie ich bajka. WYDAJE SIĘ… Agdy takie dziecko się pojawia, zmienia całe życie NA LEPSZE. Niezależnie od tego, czy w odpowiednim momencie czy nie, czy chre czy zdrowe. OTWIERA NAM OCZY na to, co w życiu ważne. Pojawiają się nagle ludzie chcący pomóc. To MAGIA”

  59. O ile lubię Twoje teksty, to ten mnie bardzo zniesmaczył. Po pierwsze co to ma być : “Kiedy zaczyna się dziecko, do kiedy jest zarodkiem, embrionem, fasolką, glutem? Moje prywatne dziecko od pierwszej komórki było dzieckiem. Inne fasolki nie robią na mnie wrażenia, inne fasolki są fasolkami, dziećmi stają się, gdy nabierają człowieczego kształtu. Kilka komórek złączonych ze sobą nie są dla mnie jeszcze człowiekiem.” czyli “moje” jest lepsze bo jest moje, a los innych mnie nie interesuje, “moje ” od pierwszej komórki jest dzieckiem ale załóżmy dalszej koleżanki już fasolą / glutem – totalny egoizm z tego przemawia. Po drugie powiem Ci tak inaczej byś pisała gdybyś to właśnie Ty była dziewczyną z niedofinansowanej placówki, to że ktoś spędza tam część życia niekoniecznie przekreśla mu dalszą przyszłość, możliwość rozwoju, a sytuacja finansowa to naprawdę pojęcie względne, dla jednych “niewystarczająco” to tyle co dla innych ” bardzo dużo” i bardzo łatwo wmówić sobie i innym powód aborcji, a może lepiej myśleć przed, a nie po fakcie . Rozumiem że jesteś za wolnym wyborem, ale to w jaki sposób argumentujesz swoje poglądy jest słabe niestety :(.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *