5 rzeczy, które musisz sobie powiedzieć na start

Czasem zmiany są wyczekane. Budzisz się rano i nie możesz opanować drżenia łydek. Wyskakujesz z łóżka i czujesz każdą komórką ciała, że idzie nowe, lepsze. To dziś zaczyna się ta lepsza część twojego życia. Nie ma nikogo na świecie, kto by miał więcej energii i motywacji, niż ty. Jesteś chodzącym agregatem. Emitujesz fale. Lśnisz. Trochę się stresujesz, ale to dobre, fajne uczucie. Nowa praca, na przykład,  to radość, ale też obawy, jak to będzie.

Czasem słowo ,,nowe’’ budzi paniczny lęk. Budzisz się rano i przez pierwsze dwie sekundy czujesz się dobrze. Ale zaraz wraca świadomość. Chcesz przespać i zapomnieć. Nie myjesz zębów już trzeci dzień. Nie jesz nic od miesiąca. Znikasz.

Dobrze znam oba te stany. Każdy to emocjonalna huśtawka.

Może jeszcze tego nie wiesz, ale ułoży się.

 

20

 

Oto 5 rzeczy, które możesz sobie powiedzieć, gdy zaczynasz nowy etap. Gorszy czy lepszy, i tak będą towarzyszyć ci emocje. Dużo emocji.

 

1.Jestem dobra.

To hasło ma moc. Ma w sobie i potwierdzenie naszej wartości, i pocieszenie. Cokolwiek się nie dzieje, jestem dobra. Zasługuję na tę chwilę chwały, która przede mną. I na to, by coś dobrego mnie spotkało. Jestem dobra, zawsze, bez względu na wszystko.

Jestem dobra, do jasnej cholery!

Jestem dobra, odwal się!

Jestem dobra, zaraz się przekonasz!

Jestem dobra, zasługuję na drugą szansę!

Jestem dobra, myśl co chcesz!

 

2. Jutro będzie lepiej.

Zawsze jest lepiej. Stres się uspokaja, a czas leczy rany. Każdy kolejny dzień jest lepszy od poprzedniego, bo bogatszy o wczorajsze wyzwania.

Pierwsza samotna podróż komunikacją miejską z Córką w wózku. Zima, bardzo zimno. Wszędzie śnieg i błoto, a ja przerażona, jak ja sobie poradzę. Te krawężniki, te schody, ten tłum, te przesiadki, to przyzwyczajone do samochodu dziecko. Ta ja przyzwyczajona do samochodu dziewczyna. Ten pierwszy dzień był bardzo trudny, ale następny już nie przerażał mnie tak bardzo.

Bo jutro zawsze jest lepiej.

 

3. Dziękuję.

Jeśli nie wiesz, co czuć, czuj wdzięczność. Bo zawsze jest coś dobrego. Zrobiłam z tego swój nawyk. Jak było naprawdę ciężko, liczyłam w myślach rzeczy, które w moim życiu są dobre. Że mam Córkę i że jest zdrowa. Że ja jestem zdrowa i mam pracę. Że mam przyjaciół, którzy stoją za mną murem. Że zaraz będzie wiosna. I te myśli naprawdę mają moc, by poprawić dzień i podnieść na duchu. Przecież jest z czego się cieszyć!

Wierzę, że wszystko jest kwestią nastawienia. Łatwo jest poddać się i zanurzyć w smutku, bo to wymaga od nas tylko wejścia do łóżka i przykrycia kołdrą, ewentualnie zasłonięcia okna. I sięgnięcia po chusteczki. Trudniej jest wstać mimo problemów, odsłonić żaluzję, pościelić łózko, ubrać się, związać włosy i powiedzieć sobie, że jest dobrze. Że może wali się, ale są rzeczy, dla których warto żyć dalej.

 

4. Wszystko jest po coś.

Dokładnie tak. Jeśli zdasz sobie sprawę, że każda, nawet najbardziej ciężka rzecz, która cię spotyka, ma jakąś rolę, że dzięki niej będziesz twardsza, odważniejsza, pewniejsza siebie, bardziej świadoma siebie i swojego życia, wtedy łatwiej będzie stawić czoła codzienności i nowemu, które właśnie cię spotyka.

Gdy było mi źle, to zdanie działało na mnie jak płachta na byka. Potrzeba czasu, by je docenić. Kolejne wydarzenia w naszym życiu pokazują, że te poprzednie, które złamały nam serce i wywróciły życie do góry nogami, były po coś. Po to, by teraz było lepiej. Po prostu.

 

5. Wszystko będzie dobrze.

Będzie, zawsze jest. Tylko na to też trzeba czasu. Otuchy zawsze dodawało mi myślenie o przyszłości, o jakiej zawsze marzyłam. Takiej, gdzie wszystko będzie dobrze. Starałam się zawsze nastawiać tak, bym miała na co czekać, nawet, jak w głowie wojna.

Choć samo ,,wszystko będzie dobrze’’, szczególnie słyszane od znajomych czy rodziny, jest często najbardziej irytująca rzeczą na świecie. Ja tu dramaty przeżywam, sypnęło mi się wszystko dokumentnie, a ty – nie martw się, wszystko będzie dobrze. No przecież szał człowieka ogarnia i furia dzika!

Ale przecież wiesz, że i tak wszystko będzie dobrze. Nawet, jak teraz nic na to nie zapowiada.

19 21 22-horz

 

 

3, 2, 1, start!

Nowe jest zawsze zapowiedzią czegoś lepszego!

 

fot. Patrycja Pioch

20 Comments

  1. Hmmm jedyny komentarz jaki mi się ciśnie na usta to : DZIĘKUJE Z CAŁEGO SERCA. Potrzebowałam tego :)

  2. Tak, rzeczywiście. W złym stanie nie chciałam słyszeć „będzie dobrze”, ale nadchodziło. Tak jak po burzy wychodzi słońce. Czasem deszcz pada dwa tygodnie z rzędu, a czasem tylko trochę popaduje pomiędzy słonecznymi chwilami. Dokładnie tak samo jest w życiu.

  3. Coś czuje że jutro chyba wybije ta moja 10… mam nadzieję że jeszcze przed 6 rano 😉 czuję, że coś nadchodzi, tak mi sie zdaje. I obym się nie zawiodła.

  4. <3 dziękuje :) dodałabym jeszcze że trzeba NAPRAWDĘ samej zaakceptować swoje nowe życie.

  5. Czesc! Choc dotad tylko sie Tobie przygladalam z boku z zaciekawieniem, obserwowalam kolejne kroki – co zrobi? Jak sobie poradzi? To oto dzis staje z Toba po jednej stronie barykady i tez zaczynam od nowa. Pierwszy raz od wielu lat jedtem sama, bez niego. Pierwszy raz, wiec moze stad ten stres i ciekawosc przyszlosci? Ale wiem, ze masz racje. Wyliczam za co jestem wdzieczna… dzieci, zdrowie, praca, dom, pelna lodowka… i do przodu! Jutro bedzie lepiej, na bank! Trzymam kciuki za Ciebie. Bede tu zagladac!

  6. Wbic sobie do głowy te hasełka!! i uwierzyc ze bedzie dobrze, wtedy na pewno bedzie :) dobro trzeba do siebie przywołac, a negatywne nastawienie w tym nie pomoze :)

  7. Podniosłaś mnie na duchu w momencie kiedy nie chce wstawać z łóżka i jedyne czego mi trzeba to paczki chusteczek. Będzie dobrze! Pora się ogarnąć.
    Dziękuję :)

  8. Hej, bardzo mnie twoj wpis zmobilizowal do dzialania bo jestem na zyciowym zakrecie. Chętnie poznalabym wiecej rad jak sie podniesc gdy zycie wydaje sie koszmarem. Mozna sie z Toba skontaktowac priv?

  9. że tez przekalkuję z angielskiego- „nie mogę zgodzić się bardziej”!;) ja sama, jeszcze pół roku temu, myślałam, że umrę z rozpaczy… no ale nie umarłam, wciąż żyję, co więcej, mam nowe SWOJE sprawy, nowe SWOJE problemy i – co najważniejsze- zaczynam rozumieć jak bardzo w tym nieudanym (zakończonym) związku zatraciłam swoje pasje, swoje marzenia, siebie… A dziś wiem, że z każdym dniem jest i będzie lepiej, bo jestem wystarczająco dobra i na to zasługuję, jestem wdzięczna, bo stało się to po coś , tj. z tego co na razie dostrzegam m.in. po to abym się usamodzielniła, sama pokierowała własnym życiem, lepiej ukształtowała się jako człowiek (wzmocniła swoją odporność psychiczną, bo w życiu jeszcze nie jedno wyzwanie czeka), wróciła do tego, co kiedyś najbardziej lubiłam,abym wreszcie dorosła. Bo przecież wszystko będzie dobrze, a nawet lepiej! Podglądanie Ciebie w sieci zawsze podnosiło mnie na duchu. Dziękuję za Twoje wpisy, trzymam kciuki i oby tak dalej! DAJEMY I BĘDZIEMY DAWAĆ RADĘ!:)

  10. kotkreskowkowy Reply

    Wiesz, czytam ten blog od kilku lat…. znalazłam go przypadkiem i zaciekawił mnie, gdyż mogłam pooglądać zdjęcia Trójmiasta, za którym bardzo tęskniłam :) I zostałam na dłużej, bo tematyka mnie wciągnęła. Komentarz pisze pierwszy raz, ponieważ poczułam pewną więź z Wami ( z Tobą Moniko i osobami komentującymi), poza tym uczę się, nie tylko myśleć, ale też działać :).
    Z zaczynania od nowa mam doktorat. Przeprowadzałam się tysiąc pięćset sto dziewięćset razy, zmieniałam prace, bo zazwyczaj była to oferta krótkoterminowa (zastępstwo, staż). Raz zdarzyło mi się dostać coś na dłużej, ale wytrzymałam rok. Pracodawca okazał się terrorystą. Łatwo nie było. Miałam też firmę, którą musiałam zamknąć. Nie mam męża, narzeczonego, dzieci itp…choć podobno w moim wieku wypada (serio??) :). Życie po studiach mnie trochę przytłoczyło, rozczarowało. Inaczej miało być. Wszystkie te epizody, które wymieniłam odchorowałam. Psychicznie i fizycznie. Aż w końcu przyszedł czas, gdy wzięłam się za siebie. To nie była kwestia jednego dnia. Nie poradziłam sobie sama. Na początku potrzebowałam pomocy i ją przyjęłam. To bardzo ważne, żeby choć na chwilę, zamknąć tą wewnętrzną Zosię Samosię w piwnicy. Powoli udało mi się wyjść na prostą. I nie…nie wygrałam totka, pod moje okno nie przyjechał książe na białym koniu, zawodowo też nie osiągnęłam tego, co mnie uskrzydla… To wszystko przede mną :) Nauczyłam się doceniać to co mam i zobaczyłam JAK WIELE MAM. Choć w zasadzie mam tyle samo co dwa, trzy lata temu. Z ręką na sercu, nie zamieniłabym się na życie z nikim innym.

  11. Nie powiem, że uwielbiam ten stan kiedy nie chcę mi się wstać z łóżka, ale kiedy uczucie przygnębienia, dół taki, że chcę mi się płakać trwa dłużej niż kilka dni to ja wiem, a właściwie jestem pewna, że idzie nowe. Często tak jest, że aby było lepiej przez chwilę musi być gorzej. A później jak ręką odjął wstaje nowy dzień i świat się nagle do nas uśmiecha! Dzięki za ten wpis 😉

  12. Jestem zmęczona. Potwornie zmęczona. Psychicznie.
    Mogłabym pół dnia siedzieć i patrzeć w ścianę.
    Ale…trafiam na Twoje wpisy i jakoś mi trochę lżej.
    Dziękuję.

Leave A Reply

Navigate