1000 drugich szans

Daję sobie 1000 nowych szans, a gdy licznik zbliża się do 999… resetuję go.

To moja decyzja.

Jest coś takiego w nas samych, że gdy zadecydujemy o czymś, tak się stanie. Gdy podejmiemy decyzję z całą stanowczością i pewnością, na jaką nas stać – życie zacznie się zmieniać. Bo tak chcemy. I to nie jest naciągane gadanie Pryśko-kołcza, to jest prawda.

Najpierw zobaczcie ten filmik:

Jeśli się czegoś chce, nic nie stoi na przeszkodzie. Piszę zakręcona jak słoik, w kawiarni, między jednym zleceniem a drugim. Niedługo będę mogła Wam pokazać coś, nad czym od jakiegoś czasu pracuję. Zmęczona? Bardzo. Odpuszczę? Nie, nigdy! Jeśli się czegoś naprawdę chce, to trzeba chcieć teraz, od dziś, a nie chcieć od za tydzień.

Moje życie to milion drugich szans dawanych samej sobie. Bycie wyrozumiałą dla siebie. Dla moich dołków, złości, szaleństw, chciejstw. Dla nieudanych akcji, inwestycji w rzeczy i ludzi, które totalnie pokazują, jaka jestem naiwna i myślę sercem, nie mózgiem. Po prostu w poniedziałek dół, a we wtorek znowu spodnie na tyłek i do roboty. W środę lenistwo, w czwartek turbodoładowanie. Kolejna szansa jedna za drugą.

Patrzę na to, co się działo, kiedyś, i to było bardzo kontrolowane szaleństwo. Chaos, ale w tym królestwie koronę noszę nadal ja. 🙂 I to jest najlepsze uczucie na świecie. Tylko czasem trzeba pozwolić sobie wyjść przed szereg, dać się ocenić, zmusić się. Zaryzykować i zainwestować. Postanowić i się tego trzymać. Przyznać sobie kredyt 1000 nowych szans.

To nie tak, że ktoś mi powie ,,oooo Tekstualna, jesteś super”, to nie hasła motywacyjne, które działają, choć częściej nie. To nie mądre książki, mądrzy ludzie. To ja sama siebie zmieniam i to ja sama sprawiam, że moje życie idzie, mniej więcej, takim torem, jaki wybrałam. I to jest cholernie ciężka praca, a nic samo nie przychodzi. NIC! Na wszystko trzeba pracować i to naprawdę z uwagą, z energią, z pomysłem. Do tej pory to mnie trochę martwi, bo nadal mam nadzieję, że jednak obudzę się któregoś poranka bogata jak ta lala, w swoim wymarzonym mieszkaniu i będę mieć wywalone. Ale budzę się rano i zakładam te spodnie, i wychodzę z domu, i kombinuję.

Chcesz coś zrobić? Masz wszystko, czego potrzebujesz. Głowę, ręce i czas. To wystarczy.

***

Śmieję się, że wczoraj miałam super mini przykład, jak mieć coś, czego się chce, nie mając np. kasy. Kupiłam sobie coś bardzo, bardzo drogiego. Totalnie zbędnego, ale potrzebnego mnie samej, żeby się wewnętrznie pogłaskać. Kupiłam, zapłaciłam. Nie to, że miałam wyrzuty sumienia, bo nie po to pracuję, żeby gryźć pazury ze stresu. Ale lubię harmonię we wszechświecie. Więc godzinę po udanym zakupie zrobiłam wyprzedaż na fejsie rzeczy i ciuchów, które leżały i czekały na moją uwagę. I wyszłam na zero. NA ZERO 🙂

8 komentarzy

  1. Mam glowe z migrena,mam malo czasu,zeby zakonczyc budowe( kawka na swoim,surowym,podgrzewanym betonie),mam rece,ktore nie wiedza w co sie wlozyc;)ale tez wieszam sobie w chmurach,na suficie takie hasla..i bez wyrzutow sumienia kupilam sobie ( drogi,jak dla mnie..) pieknie nudny klasyczny plaszczyk zamiast entej rzeczy dla swoich dzieci.Milego dnia!

  2. Byc wyrozumiala i dobra dla samej siebie, tego sie ucze codziennie. Jestem rowniez mistrzynia kolejnych szans, kolejnych wzlotow, upadkow, dolkow i uniesien. Ponoc bardzo emocjonalna, ufna, szczera…pewnie tak… ale zawsze mialam „serce do kiczu” 🙂 . czego jedynie sie z czasem nauczylam, to izolowac od siebie osoby ktore postrzegaja to jako moja slabosc, a nie zalete. dobrego dnia ( ja dzisiaj w kombinezonie 🙂

Leave A Reply

Navigate